Reklama

Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy? (69)

Kanał RSS
pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
Ilość wyświetleń: 1562

Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy?

Napisał(a): jumar61 -

Kto pyta nie błądzi.
Drodzy parafianie , Myślę że macie prawo a nawet powinniście zadawać pytania swoim pasterzom bo każdy normalny człowiek chciałby rozwiać swoje wątpliwości. A wasi pasterze od tego są aby wam niejasne sprawy wyjaśniać.
Przyzwyczaili oni was jednak do ślepej wiary i posłuszeństwa a nie do myślenia i zadawania pytań .i dyskusji. Właśnie taki obraz widoczny jest tu na tym forum gdzie wierzący nie potrafią dyskutować na temat swej wiary .i używać w tej dyskusji logicznych argumentów.
Mało tego ,są tu często przecież sami pasterze i również oni boją się tej prawdy.
Bo z mojego doświadczenia wynika że Katolik najbardziej boi się właśnie prawdy która demaskuje jego ślepą wiarę Z tego czego przed chwilą doświadczyłem wynika tylko to że chętni są używać argumentu siły włamując się do mojego komputera. Co powoduje że teraz muszę pisać to samo co przed chwilą napisałem a czego nie udało mi się wysłać. Jestem baranem i z natury jestem uparty więc napiszę jeszcze raz to samo, chociaż nie identycznie gdyż moja skleroza jest dosyć zaawansowana.
Katolicyzm jak widzę jest wiarą ślepą która nie polega na wiedzy lecz na ślepej wierze do której jesteśmy przyzwyczajani już w przedszkolach na lekcjach religii. Liczy się tylko to co głosi kler. Dyskusji tu się nie uczy a wprost przeciwnie wszelkie wątpliwości uznawane są za grzech i są niedopuszczalne. Liczy się ślepa wiara i ślepe posłuszeństwo względem kleru. Dlatego też bardzo dziwna wydaje mi się wasza wiara którą łudzicie się przez całe swoje życie. Bo niby wierzycie w Boga którego właściwie wcale nie znacie a właściwie wierzycie klerowi a są oni przecież tylko zwykłymi ludźmi co zresztą chętnie sami podkreślają tłumacząc swoje wypaczenia i błędy. A wykorzystują was tylko do swoich celów i swojego dobrobytu.
Większość z was bowiem uważa że utrzymanie tego towarzystwa to wasze datki na tacę ,i nie zdaje sobie sprawy z tego w jakim jest błędzie. bo dla kleru to zaledwie grosze.
Czy wiecie ile wynosi roczny fundusz kościelny w naszym państwie? To tajemnica naszego państwa i tajemnica wiary .
A czy wie ktoś ile rocznie pobieranych jest pieniędzy z budżetu państwa i budżetów samorządów ? A to wszystko przecież są wasze podatki które do niskich nie należą . Nawet przy każdym zakupie płacicie 22% podatku , nie licząc innych podatków. Kto wie ile kosztują nas ich przywileje i ulgi w podatkach które nie wpływają do budżetu? Z pustego nawet Salomon nie naleje a manna z Nieba nie chce lecieć. Dlatego też KK bardzo opiera się przed opodatkowaniem swoich wyznawców na swoje utrzymanie bo zdają sobie oni sprawę że ci podatnicy nigdy nie zapewnili by im takiego dobrobytu jaki mają obecnie. A przyczyniłoby się to przecież do praworządności w naszym kraju i wzmocniło znacznie takie budżety jak budżet służby zdrowia. Bo więcej zostałoby pieniędzy w kasie państwowej.
A skoro ktoś ma fanaberie wierzyć w coś czego nie jest w stanie sam udowodnić to niech to robi własnym kosztem a nie okrada tych co sobie tego nie życzą. Tak też skoro uważacie się za takich porządnych i uczciwych to dlaczego to robicie w taki sposób? Może ktoś z tych wszystko najlepiej wiedzących a na dodatek nawiedzonych spróbuje odpowiedzieć mi na postawione tu pytania. Skoro uczycie swoich naiwnych uczciwości to dlaczego sami postępujecie nieuczciwie zabierając pieniądze tym którzy nie potrzebują waszych praktyk religijnych a do czego są zmuszani waszym nieuczciwym postępowaniem . Utrzymujcie te swoje zabobony za własne pieniążki a wtedy wszystko będzie tak jak być powinno i nikt nie będzie wam przeszkadzał . Póki co to sami prowokujecie takich jak ja że wtrącają się w waszą politykę i macie jeszcze nieuzasadnione pretensje . Dajcie przykład a my chętnie się dostosujemy jak przestaniecie nas okradać i narzucać swoje widzimisię, niczym zresztą nie uzasadnione bo dyskusja z wami żadna.

INTERIA.PL

Re: Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy?

Napisał(a): Gość -

Moja wiara nie jest ślepa. Opiera się na doświadczeniu realnej dla mnie obecności Boga. Ale nie jest wiedzą, bo wtedy także i Ty nie miałbyś wyboru - musiałbyś uwierzyć. A Bóg-Miłość tego nie chce. Tak nas kocha, że szanuje naszą wolną wolę. Zrobił wszystko, co mógł: objawił nam się w Swoim Synu, Jezusie Chrystusie. On za każdego z nas umarł i dla każdego z nas zmartwychwstał. Ale do niczego nie chce nas zmuszać, także do przyjęcia daru wiecznego życia i wiecznej szczęśliwości.

Jeżeli kochasz Jezusa, będzie też kochał Kościół. Bo On go założył, chociaż wiedział, że składa się z grzeszników. Judasz zdradził, Piotr się zaparł. Ale to Głowa Kościoła jest święta, a ciało - często nie. Kocham Kościół i traktuję go jak bardzo dużą rodzinę. I często mi wstyd za "dalekich krewnych". Bo nawet jak kuzyn pije, a wujek jest łajdakiem, to jest to Twoja rodzina.

A co do finansów - Fundusz Kościelny rekompensował majątek zabrany Kościołowi w PRL-u zgodnie z prawem, Komisja Majątkowa oddawała to, co komuniści ukradli wbrew prawu. Moje dzieci chodzą na religię, więc chcę, aby katechetę opłacać z moich podatków. Dotacje na katolickie uczelnie służą też świeckim studentom, itd. itd.

Jak widzisz, nie boję się dyskusji. Pozdrawiam

Re: Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy?

Napisał(a): Gość -

Jeżeli chodzi o mnie, wiara zaczyna się wraz z uzmysłowieniem sobie faktu, iż wyższa inteligencja doprowadziła do powstania wszechświata i stworzyła człowieka. Nie jest mi trudno mieć tę wiarę, gdyż niezaprzeczalnym jest fakt, iż tam gdzie jest plan istnieje inteligencja – uporządkowany, rozwijający się wszechświat świadczy o prawdzie najbardziej majestatycznego stwierdzenia jakie kiedykolwiek wypowiedziano – ‘Na początku Bóg

Re: Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy?

Napisał(a): Gość -

Chociaż jestem biologiem, muszę przyznać, iż nie rozumiem w jaki sposób powstało życie… Uważam, iż życie zaczyna się dopiero na poziomie funkcjonalnej komórki. Najbardziej prymitywna komórka może wymagać przynajmniej kilkuset różnych specyficznych makromolekuł biologicznych. W jaki sposób takie już dosyć złożone struktury mogły się połączyć pozostaje dla mnie tajemnicą. Możliwość istnienia Stwórcy, Boga, stanowi dla mnie satysfakcjonujące rozwiązanie tego problemu!

Re: Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy?

Napisał(a): Gość -

Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne… Znajduję potrzebę Boga we wszechświecie i swoim własnym życiu… Mamy szczęście, że mamy Biblię a szczególnie Nowy Testament, który mówi nam tak wiele o Bogu w szeroko dostępnych ludzkich kategoriach

Re: Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy?

Napisał(a): Gość -

Bóg ujęty pojęciowo (a zatem w jakiś sposób opanowany, niesuwerenny - sprowadzony do naszego układu współrzędnych) nie jest Bogiem chrześcijańskim. Obraz Boga jako przedmiotu kategorialnego to obraz idola. W poszukiwaniu Jego Oblicza rozum i wiara to para podobna do "teraźniejszość - przyszłość". Można je rozróżnić ale nie rozdzielić. Inaczej popadamy w nie do pogodzenia różnice czy sprzeczności.

Re: Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy?

Napisał(a): Gość -

ateiści-małe wijące się robaczki!!!
możecie pluć,możecie szukać dziury w całym ale jak przyjdzie co do czego to większość z was przyjdzie do kościołka na kolanach i będziecie udawali że nie wiecie kto wcześniej pluł na Kościół,na Boga i jego prawo. Ale to wam nie pomoże-zginiecie i będziecie sobie winni.Dostaliście wszystko na talerzu ale woleliście kult ciała,rozwiązłości,braku zasad a Miłosierdzie Boże traktujecie jako słabość stwórcy.Oj głupcy....

« Wróć do tematów Odpowiedz
Do góry strony: Dlaczego wierzymy chociaż awłaściwie nic nie wiemy?