825
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń49 tys.
  • Odpowiedzi309
  • Ocen na +64
825 ppt ?

zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić (310)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~Rozalia43 -

Co mam robić? Jak sobie z tym poradzić? Wpadam w depresję, czuję to.. Nie wiem, co mam począć.. Mój mąż zdradził mnie z moją najlepszą przyjaciółką, typowe prawda? Tylko ta przyjaciółka jest jednocześnie moją wspólniczką w firmie.. Straciłam za jednym zamachem wszystko.. ukochanego męża, przyjaciółkę i jeszcze wymarzoną pracę.. Jak mam bowiem pracować z tą kobietą? Jak patrzeć jej w oczy? Jak żyć dalej w tym cierpieniu? Jak zacząć znów cieszyć się życiem? Oszukiwali mnie od lat, czuje się jak skończony pajac, wykorzystana, upokorzona, sama.. Nie chcę mi się żyć, nie mam ochoty na nic, dzieci nie mamy, nie mam dla kogo żyć..

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~rozumiem -

Przeszedłem kiedyś coś bardzo podobnego, tylko w drugą stronę (żona robiła to ze wspólnikiem). Życie rozpieprzyło mi się w pył. Dziś myślę inaczej. Seks to tylko seks. Co innego romans, bo to spotkało Cię tak jak mnie. Mój wniosek z tych doświadczeń wygląda tak, że z moją obecną partnerką (z którą jestem od blisko dziesięciu lat) od początku poruszyłem problem potrzeb seksualnych i wyjaśniliśmy sobie, że jeśli będzie miała potrzebę zrobić to z kimś innym dla odmiany, to to przedyskutujemy. Na początku związku oczywiście wypierała się, wypierała taką możliwość w przyszłości, ale po pięciu latach związku temat powrócił, bo my, ludzie, tak już jesteśmy skonstruowani, że z biegiem czasu znudzi nam się wszystko, cokolwiek by to nie było. Po wielu rozmowach i przemyśleniach, odważyliśmy się na zaproszenie do łóżka atrakcyjnego kochanka i... I powiem Ci, że to jest to! (przynajmniej dla nas). Czasem takie emocje, odmiana i wspólne łamanie społecznych barier potrafi umocnić związek. Mamy do dziś kilkadziesiąt bardzo pikantnych doświadczeń i moja partnerka nie ma już problemów z zaspokojeniem potrzeb, a i ja odkryłem, że mnie to bardzo podnieca. Z czasem zrozumiałem, że bardziej pożąda się kobietę .. pożądaną przez innych. Zmienia się chemia organizmu. Kobieta wygląda na znacznie młodszą, szczęśliwszą, jest bardziej otwarta i pewna siebie w relacjach międzyludzkich. Wiem jak to brzmi, ale polecam to kochającym się parom. U Ciebie sytuacja jest taka, że w tle było długotrwałe kłamstwo, prawdziwa zdrada (nie chodzi o tę fizyczną, na której wszyscy się zazwyczaj skupiają, ale o zaufanie do partnera). Wiem, że ktoś może mi zarzucić, że łatwo mi mówić, ale moim zdaniem to wszystko można unieść. To w praktyce nie jest takie straszne. To presja społeczna i wychowanie w takim "systemie" powodują, że człowiek czuje się z tym znacznie gorzej, niż musi. Nie wiem czy kochasz męża, nie wiem czy on nadal chce z Tobą żyć. Nie mam prawa mówić Ci co robić, ale podsuwam niepopularną w naszym społeczeństwie możliwość, rozważenia na spokojnie (o ile to jakkolwiek możliwe) czy rzeczywiście chcesz męża oddać innej kobiecie czy może potrafisz się w tej sytuacji odnaleźć w sposób, jakiego nikt nie przewidział. Zawsze możesz dołączyć do nich skoro to Twój mąż. Podkreślam - WIEM JAK TO BRZMI. Czasem warto spojrzeć na narzucone normy z własnej perspektywy. Jeśli poza tym twój mąż był/jest dobrym człowiekiem i żyło Wam się ze sobą dobrze, to może warto spojrzeć na problem szerzej. Może to, że ktoś włożył kawałek swojego ciała we wnękę w cudzym ciele, nie jest tak istotne jak może się wydawać? Może potrzebował odmiany, może został nieco uwiedziony. Czasem takie rzeczy dzieją się same gdy pojawia się chemia. Musiało mu czegoś brakować, emocji, temperamentu, inności, skoro uległ pożądaniu. Spróbuj przemyśleć tę sytuację na chłodno, a (mam nadzieję) dostrzeżesz, że sytuacja nie jest tak beznadziejna, jak wmówiła Ci chrześcijańska Polska. Trzymaj się i nie poddawaj. Czas i refleksja, potrafią zmienić punkt widzenia.

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~nie rozumiem -

Raffa To chore !!! Co za psychol !!! Mam nadzieje ze jesteście minimalnym odłamkiem w naszym społeczeństwie .Moje jest tylko moje i nikogo więcej a jak zechce być cudze to droga wolna
Zastanów się nad tym, co napisałaś. Stań przed lustrem, spójrz sobie w oczy i odpowiedz sobie na pytanie, kto daje Ci prawo, by nazywać mnie psycholem? Krzywdzę Cię? Krzywdzę kogoś? Może po prostu w Twojej głowie nie mieści się, że ludzie mogą ( i mają do tego prawo) żyć inaczej niż Ty? Kto tutaj jest psycholem, jeśli ocenić to na chłodno? Przecież to Ty mnie atakujesz i zniesławiasz. Ty jesteś w tej sytuacji agresorem, ale to mnie nazywasz psycholem. Wbrew temu co myślisz, takich par jak nasza, jest w społeczeństwie całkiem sporo i ich ilość rośnie w postępie geometrycznym. Nikogo nie krzywdzimy, w odróżnieniu od Ciebie. Jesteśmy szczęśliwi, uśmiechnięci i otwarci na nowe doświadczenia. Razem. Tymczasem co widać po Twoim zachowaniu? Frustrację? Bezpodstawne ataki oparte o zamknięcie zindoktrynowanego jednośladowo umysłu? Nie wiem. Wiem natomiast na pewno, że to co robisz jest szkodliwe, a to co robimy my, takie nie jest.

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~nie rozumiem -

Raffa Jeżeli twoja partnerka robi to dobrowolnie i sprawia jej to taką przyjemność jak tobie to dla mnie jesteście chorzy obydwoje. Takie moje zdanie na ten temat i tyle
Zastanów się czy kierując się Twoim tokiem myślenia, Twoim modus operandi, nie moglibyśmy napisać dokładnie tego samego o Tobie? Patrząc na to z punktu widzenia czystej logiki i analizy, to tak, moglibyśmy nazwać cię tak samo. Rzecz w tym, że to co nazywasz swoimi normami, nie jest twoją normą, a normą w jakiej zostałaś wychowana. Nie bierzesz tego zupełnie pod uwagę. Gdybyś urodziła się w innej części świata, w której dominuje inna kultura, inne zalezności społeczne, to zapewne z taką samą determinacją broniłabyś ich, choć byłyby sprzeczne z tymi, jakie obowiązują w Polsce. Czy to co piszesz jest więc aby na pewno TWOIM punktem widzenia? Mam uzasadnione wątpliwości.

Jeżeli moja partnerka ma taką NATURALNĄ potrzebę i w związku z nią znajduje na świecie kogoś, kto na tę potrzebę jest odpowiedzią i czerpie z tego również przyjemność, nie szkodzą nikomu, to co w tym jest chorego? Łamią prawo? Zdradzają kogoś? Okradają? Nie. Zaspokajają swoje naturalne potrzeby. I chwała im za to. Dzięki temu są ludźmi szczęśliwszymi, bardziej otwartymi na inność. Inność. Nie będę z Tobą przepychał się o przekonania, bo odnoszę wrażenie, że zdominowały Cię emocje, które wynikły wprost z nieumiejętności zdystansowania się do siebie i świata.

Dla mnie chore jest to, by atakować i obrażać przypadkowych ludzi w internecie. Chore jest dla mnie zmuszanie innych, by żyli według wzorca jaki został wdrukowany tym zmuszającym. Chore jest odrzucanie wszystkiego co niestandardowe, przed przemyśleniem tego w spokoju. Chore jest dla mnie zmuszanie życiowego partnera do życia w niezaspokojeniu, w nieszczęściu, w głodzie, i jednoczesne przekonywanie świata , że to wszystko robi się .. Z MIŁOŚCI...


Ale.. masz prawo żyć w takim mentalnym i moralnym zamknięciu. Życzę Ci, byś w ostatnich chwilach swojego życia cieszyła się z tego. Ludzie przed śmiercią na ogół żałują właśnie tych wszystkich CUDZYCH zakazów, nakazów i obaw, którym ulegli, przez co żyli nie tak jak instynktownie pragnęli.

Może w Twoim przypadku będzie inaczej.

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): Raffa -

Bądź pewien ze przed śmiercią nie pożałuje tego ze nie "popychałam" się w trójkę by sprawić sobie chwile rozkoszy . Szanuje swoją godność a mój związek ma się opierać na silnym partnerstwie .Martwilabym się raczej o Twój ....rozpad gwarantowany ,to tylko kwestia czasu .

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~heh -

~rozumiem Przeszedłem kiedyś coś bardzo podobnego, tylko w drugą stronę (żona robiła to ze wspólnikiem). Życie rozpieprzyło mi się w pył. Dziś myślę inaczej. Seks to tylko seks. Co innego romans, bo to spotkało Cię tak jak mnie. Mój wniosek z tych doświadczeń wygląda tak, że z moją obecną partnerką (z którą jestem od blisko dziesięciu lat) od początku poruszyłem problem potrzeb seksualnych i wyjaśniliśmy sobie, że jeśli będzie miała potrzebę zrobić to z kimś innym dla odmiany, to to przedyskutujemy. Na początku związku oczywiście wypierała się, wypierała taką możliwość w przyszłości, ale po pięciu latach związku temat powrócił, bo my, ludzie, tak już jesteśmy skonstruowani, że z biegiem czasu znudzi nam się wszystko, cokolwiek by to nie było. Po wielu rozmowach i przemyśleniach, odważyliśmy się na zaproszenie do łóżka atrakcyjnego kochanka i... I powiem Ci, że to jest to! (przynajmniej dla nas). Czasem takie emocje, odmiana i wspólne łamanie społecznych barier potrafi umocnić związek. Mamy do dziś kilkadziesiąt bardzo pikantnych doświadczeń i moja partnerka nie ma już problemów z zaspokojeniem potrzeb, a i ja odkryłem, że mnie to bardzo podnieca. Z czasem zrozumiałem, że bardziej pożąda się kobietę .. pożądaną przez innych. Zmienia się chemia organizmu. Kobieta wygląda na znacznie młodszą, szczęśliwszą, jest bardziej otwarta i pewna siebie w relacjach międzyludzkich. Wiem jak to brzmi, ale polecam to kochającym się parom. U Ciebie sytuacja jest taka, że w tle było długotrwałe kłamstwo, prawdziwa zdrada (nie chodzi o tę fizyczną, na której wszyscy się zazwyczaj skupiają, ale o zaufanie do partnera). Wiem, że ktoś może mi zarzucić, że łatwo mi mówić, ale moim zdaniem to wszystko można unieść. To w praktyce nie jest takie straszne. To presja społeczna i wychowanie w takim "systemie" powodują, że człowiek czuje się z tym znacznie gorzej, niż musi. Nie wiem czy kochasz męża, nie wiem czy on nadal chce z Tobą żyć. Nie mam prawa mówić Ci co robić, ale podsuwam niepopularną w naszym społeczeństwie możliwość, rozważenia na spokojnie (o ile to jakkolwiek możliwe) czy rzeczywiście chcesz męża oddać innej kobiecie czy może potrafisz się w tej sytuacji odnaleźć w sposób, jakiego nikt nie przewidział. Zawsze możesz dołączyć do nich skoro to Twój mąż. Podkreślam - WIEM JAK TO BRZMI. Czasem warto spojrzeć na narzucone normy z własnej perspektywy. Jeśli poza tym twój mąż był/jest dobrym człowiekiem i żyło Wam się ze sobą dobrze, to może warto spojrzeć na problem szerzej. Może to, że ktoś włożył kawałek swojego ciała we wnękę w cudzym ciele, nie jest tak istotne jak może się wydawać? Może potrzebował odmiany, może został nieco uwiedziony. Czasem takie rzeczy dzieją się same gdy pojawia się chemia. Musiało mu czegoś brakować, emocji, temperamentu, inności, skoro uległ pożądaniu. Spróbuj przemyśleć tę sytuację na chłodno, a (mam nadzieję) dostrzeżesz, że sytuacja nie jest tak beznadziejna, jak wmówiła Ci chrześcijańska Polska. Trzymaj się i nie poddawaj. Czas i refleksja, potrafią zmienić punkt widzenia.
Jesteście chorzy. Rakiem moralności.

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~nie rozumiem -

Raffa Bądź pewien ze przed śmiercią nie pożałuje tego ze nie "popychałam" się w trójkę by sprawić sobie chwile rozkoszy . Szanuje swoją godność a mój związek ma się opierać na silnym partnerstwie .Martwilabym się raczej o Twój ....rozpad gwarantowany ,to tylko kwestia czasu .
Nie jestem pewny niczego, więc tym bardziej nie będę pewny, że nie będziesz czegoś przed śmiercią żałować. Dziwi mnie Twoja pewność wszystkiego w sytuacji, gdy najwięksi myśliciele czy naukowcy zawsze dopuszczają możliwość własnej pomyłki. Szanuj swoją godność zgodnie z zasadami w jakich zostałaś wychowana (czyli nie swoimi). Twoje prawo.

Nie wiem na podstawie jakich danych wnosisz, że tylko w modelu monogamicznym może występować zjawisko silnego partnerstwa. Przypuszczam, że wynika to wprost z Twojego przekonania o wyższości swojego systemu wartości nad innymi (co automatycznie wyklucza taką możliwość w świecie ocenianym logicznie). Martw się o mój związek, proszę bardzo, ale wolałbym jednak, byś martwiła się o niego twórczo, troskliwie, empatycznie, kulturalnie, a nie pogardliwie i protekcjonalnie. Frustracja nie pomaga.

Piszesz o związku ludzi, których nie widziałaś na oczy, nic o nich nie wiesz, ale GWARANTUJESZ jego rozpad. To coś o Tobie mówi.

Mam otwarty umysł, ale nie potrafię pojąć, jaką butą trzeba się odznaczać, by wygłaszać tak jednoznacznie brzmiące teorie. W moim przekonaniu to dowód a co najmniej jaskrawy przejaw wąskiego horyzontu myślowego. Nie, w odróżnieniu od Ciebie, nie próbuje Cię obrazić. Skutecznie mnie w tym swoimi wypowiedziami wyręczasz.

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~gość -

~nie rozumiem
Raffa Bądź pewien ze przed śmiercią nie pożałuje tego ze nie "popychałam" się w trójkę by sprawić sobie chwile rozkoszy . Szanuje swoją godność a mój związek ma się opierać na silnym partnerstwie .Martwilabym się raczej o Twój ....rozpad gwarantowany ,to tylko kwestia czasu .
Nie jestem pewny niczego, więc tym bardziej nie będę pewny, że nie będziesz czegoś przed śmiercią żałować. Dziwi mnie Twoja pewność wszystkiego w sytuacji, gdy najwięksi myśliciele czy naukowcy zawsze dopuszczają możliwość własnej pomyłki. Szanuj swoją godność zgodnie z zasadami w jakich zostałaś wychowana (czyli nie swoimi). Twoje prawo.

Nie wiem na podstawie jakich danych wnosisz, że tylko w modelu monogamicznym może występować zjawisko silnego partnerstwa. Przypuszczam, że wynika to wprost z Twojego przekonania o wyższości swojego systemu wartości nad innymi (co automatycznie wyklucza taką możliwość w świecie ocenianym logicznie). Martw się o mój związek, proszę bardzo, ale wolałbym jednak, byś martwiła się o niego twórczo, troskliwie, empatycznie, kulturalnie, a nie pogardliwie i protekcjonalnie. Frustracja nie pomaga.

Piszesz o związku ludzi, których nie widziałaś na oczy, nic o nich nie wiesz, ale GWARANTUJESZ jego rozpad. To coś o Tobie mówi.

Mam otwarty umysł, ale nie potrafię pojąć, jaką butą trzeba się odznaczać, by wygłaszać tak jednoznacznie brzmiące teorie. W moim przekonaniu to dowód a co najmniej jaskrawy przejaw wąskiego horyzontu myślowego. Nie, w odróżnieniu od Ciebie, nie próbuje Cię obrazić. Skutecznie mnie w tym swoimi wypowiedziami wyręczasz.
To, że Tobie taki związek odpowiada nie oznacza, że musi odpowiadać innym, prawda?
Wiesz, że Ty też zostałeś w jakiś sposób wychowany i jak najbardziej w wielu momentach swojego życia zachowujesz się zgodnie z tym wychowaniem? Po to się właśnie ludzi wychowuje, żeby dobrze im się żyło w społeczeństwie, w którym przyszło im żyć i żeby nie czuli się wyobcowani. Żyjąc w sposób, który odbiega od tego, co przyjęte za dobre, musisz być przygotowany na to, że spotka się to z krytyką. Tak jest wszędzie.
Ja wolę nazywać związkiem dwoje ludzi związanych ze sobą do tego stopnia, że nie szukają niczego i nikogo poza. Jeśli jest przeciwnie, to już nie związek, a jakaś relacja, którą się akceptuje. Doszłam do tego sama, po wielu doświadczeniach, więc to moje. Nic lepszego, poza tym, co już wymyślono i uznano za najlepsze dla obu stron, mnie nie satysfakcjonuje i w niczym innym nie czuję się dobrze.

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~nie rozumiem -

~gość

To, że Tobie taki związek odpowiada nie oznacza, że musi odpowiadać innym, prawda?
Przecież od tego właśnie zacząłem i o tym z Tobą dyskutuję. Nikogo do niczego nie zmuszam, staram się szanować inne preferencje. Zachęcam jedynie ludzi do rozważań i przemyśleń, refleksji nad swoimi potrzebami. Myślę zatem, ze to Twoje pytanie jest skierowane do Ciebie, a nie do mnie.


~gość
Wiesz, że Ty też zostałeś w jakiś sposób wychowany i jak najbardziej w wielu momentach swojego życia zachowujesz się zgodnie z tym wychowaniem? Po to się właśnie ludzi wychowuje, żeby dobrze im się żyło w społeczeństwie, w którym przyszło im żyć i żeby nie czuli się wyobcowani. Żyjąc w sposób, który odbiega od tego, co przyjęte za dobre, musisz być przygotowany na to, że spotka się to z krytyką. Tak jest wszędzie.
Jestem na to gotowy, ale to nie oznacza, że takie ataki są czymś mądrym, sprawiedliwym, uczciwym czy cywilizowanym, jak na naszą szerokość geograficzną. Oczekiwałoby się atmosfery swobodnej rozmowy, wolnego wyrażania nieobrażających nikogo poglądów. Niestety nie można na to liczyć, ponieważ społeczność jest zindoktrynowana tak silnie, że łatwiej jest karcić wszystkich za zdrady niż próbować zrozumieć przyczyny, które do tego prowadzą, by uniknąć lub przynajmniej zredukować rodzinnych tragedii. Wszyscy rzucają kamieniami, choć nierzadko sami mają niemało powodów do wstydu. Wygodnie jednak o tym nie pamiętać gdy pluje się bezrefleksyjnie na innych.[/cytat]



~gość
Ja wolę nazywać związkiem dwoje ludzi związanych ze sobą do tego stopnia, że nie szukają niczego i nikogo poza. Jeśli jest przeciwnie, to już nie związek, a jakaś relacja, którą się akceptuje. Doszłam do tego sama, po wielu doświadczeniach, więc to moje.
Ty wolisz nazywać. Masz do tego prawo, ale nie zapominaj, że to Twoje subiektywnie sterowane wybory, a nie prawda objawiona. Dla CIEBIE to już nie związek, a jakaś relacja, którą się akceptuje. Dla mnie natomiast relacją, którą się akceptuje, może być związek dwojga ludzi, którzy udają szczęśliwych, a mają przed sobą masę tajemnic, masę ukrywanych przed sobą marzeń, pragnień, a często nawet fizycznych zdrad. Zresztą, dla mnie nieszczerość w związku to zdrada. Kiedy widzę, że mojej kobiecie zaświecą się oczy na widok atrakcyjnego mężczyzny, który właśnie nas minął, to gdy ją o to zapytam, chcę usłyszeć PRAWDĘ. Chcę usłyszeć, że to "fajny facet", a nie mocować się z stekiem wymijających bzdur w rodzaju "ale jaki facet?", "o co Ci chodzi?", "Nie, nie podobał mi się", gdy widzę po reakcji jej organizmu i mowie ciała, jak było naprawdę. Związek to szczerość, zaufanie, prawda, miłość, przyjaźń etc. i gdzieś dopiero wtedy seks.

Pamiętaj, że w Twoim monogamicznym związku, także może czaić się zdrada, także możesz wszystkiego nie wiedzieć, i dlatego nie uważam, by mój związek był jakoś szczególnie bardziej narażony na rozpad przez seks, gdy go nikomu z nas nie brakuje, gdy możemy o tym swobodnie rozmawiać, gdy możemy się razem tym cieszyć, a nie to przed sobą ukrywać.

Pamiętaj, że to wszystko Twoje i nie musi dotyczyć wszystkich.
[/cytat]


Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): ~nie rozumiem -

~gość
Nic lepszego, poza tym, co już wymyślono i uznano za najlepsze dla obu stron, mnie nie satysfakcjonuje i w niczym innym nie czuję się dobrze.
Po pierwsze, to nie interesuje Ciebie, a może interesować innych, po drugie, kompletnie nie rozumiem na czym opierasz teorię, że to co uważasz za najlepsze, jest tym co wymyślono i uznano za najlepsze. Gdzie i przez kogo zostało to potwierdzone? Uznali tak Ci, którym było w ten sposób najwygodniej sterować całymi społeczeństwami. Tego rodzaju normy nie różnią się wiele od ISO9001. To tylko porządkujące ludzki chów dyrektywy, które od dawna cyklicznie dowodzą swojej niedoskonałości. Właśnie dlatego promuje się więcej swobody seksualnej, gdyż rozwój antykoncepcji i wieloletnie badania na zjawiskiem zdrad oraz chaos finansowy, prawny i nierzadko rodzinny jaki powstaje przy atmosferze rozpadu związku, jest dużym kosztem społecznym. Na tyle dużym, że postanowiono zastanowić się nad sensem fundamentalnego wymogu wyłącznego wspierania związków monogamicznych. Ludzie chcą żyć, próbować, smakować, korzystać, doświadczać i decydować.

Ktoś kogo dziś poślubiamy, za dziesięć lat może być kimś zupełnie innym. Ktoś kto jest wspaniałym partnerem, może być nie najlepszym kochankiem. Czy to musi skazywać jego partnera na niezaspokojenie? Czy taka sytuacja pomoże utrzymaniu harmonii w związku? Moim zdaniem nie. Gdy wspaniała kobieta, żona i matka, nienawidzi gotować, to nie trzeba jej do tego zmuszać, można jedzenie zamawiać, zatrudnić gosposię, albo jeść w restauracji (razem) Jeśli wspaniały mężczyzna, jest przez naturę tragicznie "wyposażony", to czemu nie skorzystać z pomocy z zewnątrz? Lepiej partnerkę "głodzić"? Czy to aby na pewno bardziej szlachetne? Bo kościół, który nie widział mnie nawet na oczy, tak twierdzi? A kto poniesie za nas konsekwencje niezaspokojenia seksualnego i narastającej w związku z tym frustracji i rozdrażnienia? Ksiądz? Polityk? Ty?

Dlatego to zawsze indywidualna sprawa dwojga partnerów.

[/cytat]

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): dalia45 -

[b]PAMIETAJ - TO ONI SA WINNI NIE TY ! TY NOS GLOWE WYSOKO UNIESIONA !!! NIE SZARGAJ SWOICH NERWOW - bo szkoda nerwow przez takich gnojkow. TO NIE JEST I NIE BYLA NIGDY TWOJA PRZYJACIOLKĄ !
Kiedys mąż mnie zostawil....plakalam tylko pol godziny. WYPROSTOWALAM SIE I SPYTALAM SAMĄ SIEBIE : ZA KIM TY PLACZESZ ??? ZA TYM PADALCEM ? WEZ SIE W GARSC ! Ubierz się ladnie , zadbaj o siebie, wyjedz na wczasy. Poszukaj PRAWDZIWEJ przyjaciolki a nie judasza.

Patrz im w oczy , jakbys to ty ZWYCIEZYLA I ICH POKONALA ! NIE WOLNO CI SIE ZALAMAC I POPASC W CHOROBĘ , BO TO BEDZIE ICH ZWYCIESTWO. Życzę duzo sily

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): XXXXXXXXXXXXXXX -

Raffa Bądź pewien ze przed śmiercią nie pożałuje tego ze nie "popychałam" się w trójkę by sprawić sobie chwile rozkoszy .
Akurat co do tego to pewna być nie powinnaś bo dam głowę że nie masz bladego pojęcia o czym teraz mówisz i nie masz też żadnych solidnych podstaw (mówię o sprawdzalnych przeżyciach własnych) do tego aby ocenić co by ci odpowiadało. O trójkąciku to ty tylko słyszałaś a już nie do pomyślenia jest dla ciebie żeby się taki trójkąt odbył z twoją własnością. Z mężem oczywiście bo właśnie jego traktujesz jak swoja własność. Niestety nawet twój własny rodzony mąż nie jest twoja własnością. To człowiek mający prawo ZAWSZE także po zawarciu małżeństwa decydować o swoim życiu.
Laski są po prostu terytorialne ;))

Re: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić

Napisał(a): XXXXXXXXXXXXXXX -

~gość Nic lepszego, poza tym, co już wymyślono i uznano za najlepsze dla obu stron, mnie nie satysfakcjonuje i w niczym innym nie czuję się dobrze.
Gdyby wszyscy ludzie myśleli w ten sposób to nigdy w żadnej dziedzinie nie dokonałby sie żaden postęp. Na szczęście niektórzy szukają innych rozwiązań mając nadzieję że znajdą jakieś lepsze od aktualnie uważanych za najlepsze.
« Wróć do tematów
Do góry strony: zdrada męża z moją przyjaciółką, jak sobie z tym poradzić