81
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń872
  • Odpowiedzi70
  • Ocen na +10
81 ppt ?

bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej! (71)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): ~Karolina -

Zakochałam się jak głupia bo ten facet NIE jest tego wart- najpierw chodził podrywał zagadywał zapraszał na randki i tak przez parę miesięcy odmawaiałam bo bałam się nowego związku nie jeden facet mnie już skrzywdził i co znowu ? on nagle przestał się odzywać, przestał wpadać na uczelnie do mnie , nie odwiedza mnie w pracy i tak przez miesiąc. Odezwał się we wigilie wysłał mi takie coś" Zdrowych wesołych świat wszystkiego najlepszego w nowym roku Karolinko i badz zawsze uśmiechnięta tak jak cię zapamiętałem..."

co to było ? pożegnanie? NAPISAŁAM MU , ŻE brakuje mi jego odwiedzin , naszych rozmów , i że ja nie zapomne tak szybko jak on a on do mnie " czy ty czasem nie zakochałaś się we mnie"?
a ja mu napisałam , że a co wystraszyłeś się??? tchórz jeden! napisał mi , że idzie na grób mamy do jutra paa i więcej nie napisał! starszy powazny facet myślałąm , że ma poukładane w głowie a tu co?

tęsknie za nim ciągle rozpamiętuje co zrobiłam zle , nie moge w to uwierzyć, że pewnie go nie zobacze już bo ten SMS to był na pożegnanie tak???
INTERIA.PL

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): ~MONIA -

Skoro sama sie do niego nie odzywałaś i odrzucałaś jego zaloty przez rok to zastanów sie co on mógł sobie pomysleć?
A odpowiadając na Twoje pytanie to nie pisałby do Cb jakbyś nic do niego nie znaczyła. Może stracił już nadzieję, a pozostał mu jedynie sentyment do Twojej osoby. Skoro teraz juz wiesz, ze go kochasz to przejmij inicjatywę i napisz do niego. Zaproponuj mu spotkanie. Nic i tak nie tracisz, a zyskać możesz wiele. Myślę, że jak jeszcze żadna nie zakręciła sie wokół niego to nie było to pożegnanie.

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): Chamsin -

Sama sobie tego piwa nawarzyłaś...

MONIA ma rację, jedyne co możesz zrobić to przejąć inicjatywę.

Chociaż? Hmmm..... Z mojej perspektywy takie niezdecydowane bez względu na to czy naprawdę niezdecydowane, czy tylko niezdecydowane dla zasady (w imię filozofii że wszystkie kobiety takie są), nie są warte poświęconego czasu i energii. Takie niezdecydowanie i bezustanne skupienie się na swoich potrzebach, lękach, ambicjach etc to objaw niedojrzałości emocjonalnej....

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): ~AUTORKA -

Chamsin Sama sobie tego piwa nawarzyłaś...

MONIA ma rację, jedyne co możesz zrobić to przejąć inicjatywę.

Chociaż? Hmmm..... Z mojej perspektywy takie niezdecydowane bez względu na to czy naprawdę niezdecydowane, czy tylko niezdecydowane dla zasady (w imię filozofii że wszystkie kobiety takie są), nie są warte poświęconego czasu i energii. Takie niezdecydowanie i bezustanne skupienie się na swoich potrzebach, lękach, ambicjach etc to objaw niedojrzałości emocjonalnej....
ALE JAK ja mam przejąć te inicjatywe? no ludzie? napisalam mu wyraznie że brakuje mi go itd głupi by się domyślił , że się zakochałam, że mi zależy... a teraz co? ja go juz nie zobacze? masakra becze non stop nie moge się ogarnąć itd:( MASAKRA :(

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): Chamsin -

~AUTORKA
ALE JAK ja mam przejąć te inicjatywe? no ludzie? napisalam mu wyraznie że brakuje mi go itd głupi by się domyślił , że się zakochałam, że mi zależy... a teraz co? ja go juz nie zobacze? masakra becze non stop nie moge się ogarnąć itd:( MASAKRA :(
MONIA to już ci też napisała tj że masz mu zaproponować spotkanie. No człowieku? Co z tobą?

Nawet w twojej wypowiedzi którą cytuję jak byk wisi dowód twojego pasywnego stosunku do relacji z tym facetem tj czytuję: "napisalam mu wyraznie że brakuje mi go itd głupi by się domyślił" No i czego ten głupi ma się domyślać? To ten głupi ma ci zaproponować to spotkanie? Jeśli tak zrobi to on faktycznie okaże się głupi.... Sorki ale tak to widzę ;)

Takie wodzenie potencjalnego partnera za nos, zabawa w kota i myszkę nie jest zachowaniem poważnym...

Jak już się wybeczysz i ogarniesz to się na coś zdecyduj i tyle. Z technicznegopunktu widzenia już ci napisał że to koniec w sensie "paa", no to pa pa paaaaa....

Zrób jak uważasz zaryzykuj kolejną odmowę z jego strony, ewentualnie sukces w postaci jego pozytywnej reakcji. Albo nie ryzykuj niczego tylko się nie tak mazgaj i przestań nad sobą rozczulać. A całą sytuację potraktuj jako naukę by nie przeginać w wodzeniu facetów za nos....

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): ~AUTORKA -

Chamsin
~AUTORKA
ALE JAK ja mam przejąć te inicjatywe? no ludzie? napisalam mu wyraznie że brakuje mi go itd głupi by się domyślił , że się zakochałam, że mi zależy... a teraz co? ja go juz nie zobacze? masakra becze non stop nie moge się ogarnąć itd:( MASAKRA :(
MONIA to już ci też napisała tj że masz mu zaproponować spotkanie. No człowieku? Co z tobą?

Nawet w twojej wypowiedzi którą cytuję jak byk wisi dowód twojego pasywnego stosunku do relacji z tym facetem tj czytuję: "napisalam mu wyraznie że brakuje mi go itd głupi by się domyślił" No i czego ten głupi ma się domyślać? To ten głupi ma ci zaproponować to spotkanie? Jeśli tak zrobi to on faktycznie okaże się głupi.... Sorki ale tak to widzę ;)

Takie wodzenie potencjalnego partnera za nos, zabawa w kota i myszkę nie jest zachowaniem poważnym...

Jak już się wybeczysz i ogarniesz to się na coś zdecyduj i tyle. Z technicznegopunktu widzenia już ci napisał że to koniec w sensie "paa", no to pa pa paaaaa....

Zrób jak uważasz zaryzykuj kolejną odmowę z jego strony, ewentualnie sukces w postaci jego pozytywnej reakcji. Albo nie ryzykuj niczego tylko się nie tak mazgaj i przestań nad sobą rozczulać. A całą sytuację potraktuj jako naukę by nie przeginać w wodzeniu facetów za nos....
To że mi napisał Pa to jeszcze o niczym nie świadczy , bardziej przejałam się jego tekstem " badz zawsze uśmiechnięta tak jak cię zapamietałem" czyli koniec... i tak sobie myslę , że skoro on już nie chce to chyba nic na siłe... mam nadzieje , że kiedyś mi to przejdzie i zapomnę o nim...

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): Chamsin -

~AUTORKA
To że mi napisał Pa to jeszcze o niczym nie świadczy , bardziej przejałam się jego tekstem " badz zawsze uśmiechnięta tak jak cię zapamietałem" czyli koniec... i tak sobie myslę , że skoro on już nie chce to chyba nic na siłe... mam nadzieje , że kiedyś mi to przejdzie i zapomnę o nim...
Sama widzisz że podejmowanie ryzyka nie leży w twojej naturze.

Przekaż moje kondolencje następnemu który się w tobie zakocha... Pozostaje mieć nadzieję że następny nie będzie aż tak wytrwały i wcześniej odpuści, i poszuka jakiejś odważniejszej kobiety ;))))

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): ~AUTORKA -

Chamsin
~AUTORKA
To że mi napisał Pa to jeszcze o niczym nie świadczy , bardziej przejałam się jego tekstem " badz zawsze uśmiechnięta tak jak cię zapamietałem" czyli koniec... i tak sobie myslę , że skoro on już nie chce to chyba nic na siłe... mam nadzieje , że kiedyś mi to przejdzie i zapomnę o nim...
Sama widzisz że podejmowanie ryzyka nie leży w twojej naturze.

Przekaż moje kondolencje następnemu który się w tobie zakocha... Pozostaje mieć nadzieję że następny nie będzie aż tak wytrwały i wcześniej odpuści, i poszuka jakiejś odważniejszej kobiety ;))))
ale co twierdzisz , że on tez coś czuje do mnie? to co mam zrobić? przecież mu napisałam kiedyś to wpadnij na uczelnie albo do pracy na kawe do mnie a on co ?? wychodzi na to , że to ON się wystraszył , że się zakochałam w nim... bo z mojej strony tak to wygląda...

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): BIue -

Nie przejmuj teraz żadnej inicjatywy! Nie dzwon, nie pisz!! Mężczyzna rozpalał ogień, ale nie zaiskrzyło.
To jest koniec i to ma być koniec, nie szalej, nie płacz. Przecież ten facet nie jest tego wart, nie był wart - tak nawet dzisiaj piszesz....
Dlatego ty się nie zakochałaś, błędnie odczuwasz, tylko masz problem z odrzuceniem.

Jak przestać o kimś myśleć. Jak się odkochać? Skuteczna metoda:


Załączniki:

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): ~autorka -

BIue Nie przejmuj teraz żadnej inicjatywy! Nie dzwon, nie pisz!! Mężczyzna rozpalał ogień, ale nie zaiskrzyło.
To jest koniec i to ma być koniec, nie szalej, nie płacz. Przecież ten facet nie jest tego wart, nie był wart - tak nawet dzisiaj piszesz....
Dlatego ty się nie zakochałaś, błędnie odczuwasz, tylko masz problem z odrzuceniem.

Jak przestać o kimś myśleć. Jak się odkochać? Skuteczna metoda:


to po co przez rok mi głowę zawracał? ZAPRASZAŁ NA randki na spotkania?
tęsknie za nim , ciągle o nim myślę, zerkam na telefon płakać mi się chce jak wyobraże sobie go z inną kobietą serce mi pęka a Ty mówisz , że się nie zakochałam... ???

to w takim razie ja się nie chce naprawdę zakochać skoro to boli jeszcze bardziej...

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): Chamsin -

~AUTORKA

ale co twierdzisz , że on tez coś czuje do mnie? to co mam zrobić? przecież mu napisałam kiedyś to wpadnij na uczelnie albo do pracy na kawe do mnie a on co ?? wychodzi na to , że to ON się wystraszył , że się zakochałam w nim... bo z mojej strony tak to wygląda...
No teraz to widzę że zmieniłaś wersję wydarzeń to w końcu napisałaś do niego że:
" brakuje mi jego odwiedzin , naszych rozmów , i że ja nie zapomne tak szybko jak on a on do mnie "

Czy napisałaś że:

" to wpadnij na uczelnie albo do pracy na kawe do mnie"

Obydwa cytaty różnią się treścią i to poważnie.

Może popatrz na to wszystko z zupełnie innej nie twojej (skupionej tylko na sobie) perspektywy, tzn jemu kimkolwiek on jest musiało naprawdę na tobie zależeć skoro mimo braku z twojej strony deklaracji rozpoczęcia związku przez długi rok smalił do Cibie cholewki aż w końcu się poddał. Rok to bardzo długi okres, na takie podchody ma się rozumieć.... A to że one po fakcie okazały się skuteczne i nagle okazało się że Tobie też na nim zależy to mówi się trudno.


Normalnie to odbywa się trochę szybciej, kilka randek (bywa że tylko jedna), sex, następnie kontynuacja relacji jako para lub brak takiej kontynuacji. Zresztą dojście do etapu bycia z kimś w stałym związku nie jest żadną gwarancją tego że on będzie udany czy trwały.

Jak nie wyjdzie to się próbuję dalej.

Podejście do potencjalnego partnera (ewentualnie partnerki - teoretyzuję i płeć tu nie ma znaczenia), jako następcy po kimś kto mnie kiedyś skrzywdził, czyli potencjalnego krzywdziciela jest podejściem wiecznej ofiary. Nie możesz mieć pretensji do kogoś kto po tak długim czasie się poddał, jest dokładnie na odwrót to że się tak długo starał jest dla niego na plus.

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): BIue -

~autorka
BIue Nie przejmuj teraz żadnej inicjatywy! Nie dzwon, nie pisz!! Mężczyzna rozpalał ogień, ale nie zaiskrzyło.
To jest koniec i to ma być koniec, nie szalej, nie płacz. Przecież ten facet nie jest tego wart, nie był wart - tak nawet dzisiaj piszesz....
Dlatego ty się nie zakochałaś, błędnie odczuwasz, tylko masz problem z odrzuceniem.

Jak przestać o kimś myśleć. Jak się odkochać? Skuteczna metoda:


to po co przez rok mi głowę zawracał? ZAPRASZAŁ NA randki na spotkania?
tęsknie za nim , ciągle o nim myślę, zerkam na telefon płakać mi się chce jak wyobraże sobie go z inną kobietą serce mi pęka a Ty mówisz , że się nie zakochałam... ???

to w takim razie ja się nie chce naprawdę zakochać skoro to boli jeszcze bardziej...
Masz problem z odrzuceniem, rok się skończył. Jeśli zadzwonisz - staniesz się śmieszna i głupia, nic nie uratujesz tylko zepsujesz to co pozostało w pamięci.

Re: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!

Napisał(a): ~autorka -

Chamsin
~AUTORKA

ale co twierdzisz , że on tez coś czuje do mnie? to co mam zrobić? przecież mu napisałam kiedyś to wpadnij na uczelnie albo do pracy na kawe do mnie a on co ?? wychodzi na to , że to ON się wystraszył , że się zakochałam w nim... bo z mojej strony tak to wygląda...
No teraz to widzę że zmieniłaś wersję wydarzeń to w końcu napisałaś do niego że:
" brakuje mi jego odwiedzin , naszych rozmów , i że ja nie zapomne tak szybko jak on a on do mnie "

Czy napisałaś że:

" to wpadnij na uczelnie albo do pracy na kawe do mnie"

Obydwa cytaty różnią się treścią i to poważnie.

Może popatrz na to wszystko z zupełnie innej nie twojej (skupionej tylko na sobie) perspektywy, tzn jemu kimkolwiek on jest musiało naprawdę na tobie zależeć skoro mimo braku z twojej strony deklaracji rozpoczęcia związku przez długi rok smalił do Cibie cholewki aż w końcu się poddał. Rok to bardzo długi okres, na takie podchody ma się rozumieć.... A to że one po fakcie okazały się skuteczne i nagle okazało się że Tobie też na nim zależy to mówi się trudno.


Normalnie to odbywa się trochę szybciej, kilka randek (bywa że tylko jedna), sex, następnie kontynuacja relacji jako para lub brak takiej kontynuacji. Zresztą dojście do etapu bycia z kimś w stałym związku nie jest żadną gwarancją tego że on będzie udany czy trwały.

Jak nie wyjdzie to się próbuję dalej.

Podejście do potencjalnego partnera (ewentualnie partnerki - teoretyzuję i płeć tu nie ma znaczenia), jako następcy po kimś kto mnie kiedyś skrzywdził, czyli potencjalnego krzywdziciela jest podejściem wiecznej ofiary. Nie możesz mieć pretensji do kogoś kto po tak długim czasie się poddał, jest dokładnie na odwrót to że się tak długo starał jest dla niego na plus.
napisałam mu dokładnie tak: myślalam ,że jednak mnie odwiedzisz , brakuje mi tu Ciebie

to co miałam mu napisać w smsie , że Go kocham? i tak dałam mu dużo do myślenia... ale skoro się już nie odzywa to faktycznie nie bede się ośmieszać już...
« Wróć do tematów
Do góry strony: bardzo proszę o poradę w sprawie sercowej!