Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): Gość -
Podzielam twój światopogląd. tylko, że ten temat powinien być chyba w Hyde Parku, a nie w Chrześcijaństwie:)
Słońce jest stworzycielem życia na Ziemi. To wokół Słońca krążą planety w naszym układzie słonecznym. To podstawowa Moc naszego istnienia. Jego koniec oznacza koniec życia na Ziemi, koniec świata - naszego.
Jednak nie nazwałabym Słońca Bogiem, bo myślę, że Jezus żył i nauczał. Reszta to legenda.
Horoskop obliczany na podstawie godziny z dokładnością do 4 min, i miejsca urodzenia to zadziwiająca PRAWDA.
Krytykuje tylko ten, kto tego nie zgłębił:)
Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): Gość -
Podpisuję się dwoma rączkami pod tym co napisał autor wątku.Podobnie patrzę na te sprawy.
Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): Gość -
Świetnie napisane, az sobie skopiuję dla potomnosci... Zawsze brakowalo mi powodow do swietowania bo skoro nie chce wierzyć to co świętuję?:) Kiedyś uznawałam że to jest dzień "imienin" wszystkich ludzi i dlatego tak wszyscy go celebruję. Więcej sensu mama chwalenie słońca:)
Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): Gość -
NO TAK ATEISTO, MY KATOLICY I NIE TYLKO POCHODZIMY OD BOGA, WYSTARCZY SPOJRZEĆ NA PIĘKNĄ KOBIETĘ, WIĘKSZEGO DOWODU NIE TRZEBA, A TY ATEISTO OD KOGO POCHODZISZ...OD MAŁPY ? ALE I ONA MA SWOJE ŻRÓDŁO.....NO TAK SMUTNO MUSISZ WYMYSLIĆ SOBIE JAKIEŚ ŚWIĘTO...ALE JAKIE ? A MOŻE TAK ŚWIĘTO ZOO BYŁO BY DOBRE .
Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): Gość -
Podpisuję się pod tym tekstem.Szkoda ,że w TV P nie ma takiego programu.-emerytka
Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): Gość -
Podobno człowiek pochodzi od małpy wg nauki Darwina. tego uczy się w szkołach. chociaz ja uważam, że to też bzdura.
Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): Gość -
taaa..szukasz usprawiedliwienia, ze masz wolne z chrzescijanskie swieta ;), a jako ateista nie powinieneś :)
Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): Gość -
Warto świętować. U mnie mięso nawet w wigilię z łóżka nie będzie wychodzić. Tylko zakąski, popitki, łazieneczka i mięsko ...................... Piękne te święta i to świętowania. Oby jak najwięcej takich świąt.
Re: Bóg sie rodzi....
Napisał(a): tyrystor99999 -
Polska - początek lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dowódca wojskowy- KOMUCH,I UBEK, tłumaczy szeregowym, że Boga nie ma.
- widzicie ten las?
- widzimy
- widzicie te pola?
- widzimy
- a widzieliście kiedyś Boga?
- nie
- To znaczy, że Bóg nie istnieje - mówi zadowolony dowódca - bo istnieje tylko to, co widać!
Nagle z szeregu odezwał się głos jednego szeregowego, a czy towarzysz widział kiedyś swój rozum ?:)
Bóg sie rodzi....
Zgłoś do usunięcia | Link
Umiłowani Siostry i Bracia!
Pytają mnie przy okazji świąt grudniowych czy wypada mnie ateiście-heretykowi-antyklerykałowi podobnie jak innym niedowiarkom - brać czynny udział w świętowaniu tak zwanego Bożego Narodzenia. Czynnie – ale tylko w ramach biesiad rodzinno-towarzyskich bo na Pasterki ani inne szamaństwa nie chodzę. Uwierzcie mi siostry i Bracia, że wypada i warto świętować.
Święta te są bowiem tak stare, jak stara jest rozumna ludzkość. Poza tym nie są to święta wyłącznie chrześcijańskie i nie ono jest promotorem. Odkąd człowiek zaczął obserwować wędrówki Słońca po nieboskłonie, zaczął nadawać poszczególnym grupom gwiazd nazwy zwierząt i ludzi. Tak powstały konstelacje i dwanaście znaków zodiaku. W centrum znalazło się Słońce jako bóg adorowany przez wszystkich.
Oto 22 grudnia Słońce, w swej wędrówce na południe, dobiega kresu swej wędrówki i „umiera". Przez trzy najkrótsze dni w roku stoi „martwe" w bezruchu. Trzeciego dnia „zmartwychwstaje" i zaczyna swą radosną wędrówkę na północ, wydłużając każdy kolejny dzień. Przez owe trzy dni bezruchu Słońce znajduje się na południowej półkuli w konstelacji Krzyż Południa. I dlatego w tej chrześcijańskiej baśni mówi się że: Syn (Słońce po ang. czyta się jak Syn) umarł na krzyżu i był martwy trzy dni po to, by zmartwychwstać czy narodzić się ponownie. Oto dlaczego Jezusa i inne solarne bóstwa łączy koncepcja ukrzyżowania i zmartwychwstania. Trzej Królowie to trzy jasne gwiazdy pasa Oriona (ustawione w jednym rzędzie z najjaśniejszą gwiazdą - Syriuszem), wskazujące miejsce wschodu (narodzin) Słońca 25 grudnia.
Właśnie tego dnia, 25 grudnia, wszyscy znani bogowie obchodzą swoje urodziny:
- Horus z Egiptu (3000 lat p.n.e.), zrodzony z dziewicy, której zwiastował cudowne poczęcie Tot, a Nef - Duch Święty - zapłodnił (dalsza część życia i śmierci Horusa jest identyczna z życiem Jezusa, łącznie z dwunastoma uczniami, uzdrawianiem, chodzeniem po wodzie, cudami, ukrzyżowaniem i zmartwychwstaniem!);
- Kriszna z Indii, urodzony przez dziewicę Devaki, robiący cuda i po śmierci zmartwychwstały; grecki Dionizos (500 lat p.n.e.) zamieniający wodę w wino, także urodzony 25 grudnia i nazywany Alfą i Omegą oraz Synem Bożym;
- Mitra z Persji (1200 lat p.n.e.) urodzony z dziewicy 25 grudnia, mający dwunastu uczniów, czyniący cuda i ukrzyżowany, po trzech dniach zmartwychwstały...
Nie chcę obrażać kogokolwiek, ale muszę stwierdzić jednoznacznie, że historia Jezusa ma też źródła staroegipskie. Religia chrześcijańska podstawiła osobę Jezusa zwanego Chrystusem w miejsce Słońca i oddaje mu cześć i chwałę pierwotnie oddawaną tejże planecie. Nie bez pewnych racji są twierdzenia, że Jezus jest postacią mityczną, tak jak wszystkie poprzednie postaci bóstw, na których był wzorowany. Nie opiera się na prawdzie historycznej, jest jedynie rzymsko-żydowskim mitem, rozkręconym politycznie i opracowanym w celu uzyskania wymiaru historycznego a dopasowanym do jakiejś tam realnej osoby. Boskie mity są potężnym orężem sprawowania kontroli nad społeczeństwem.
Wmówiono Wam grzech i poczucie winy, w wszystko po to, aby Was tą cierpiętniczo-pokutną i dziękczynno-błagalną ideologią kontrolować i trzymać w jarzmie sakralnego poddaństwa. Nie tylko zresztą sakralnego.
Gdyby faktycznie bogowie mieli coś nam do powiedzenia, to przy swych cudownych przymiotach zrobiliby to już dawno w sposób bardziej przekonujący niż wojny religijne. Świętujmy zatem dzień „narodzin” Słońca – narodzin wszystkich znaczących bogów. Bawmy się i radujmy każdą chwilą , bo życie jest piękne i jedyne w swoim rodzaju. Jak ono będzie przebiegać dalej to zależy tylko i wyłącznie od nas samych.