Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
Nie ma nic złego w tak zdobytej pracy pod jednym warunkiem: nie będzie się wykonywać jej wykorzystując tzw. kredyt zaufania. O ile jakieś przyuczenie musi być, to cała wykonywana czynnośc powinna być sumienna i obowiązkowa. Jesli natomiast wiem, że nie podołam, to nie podejmuję takiego zajęcia.
Pozdrawiam i życzę spokoju w pracy:)
Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
ja bym sie tak tym nie chwalila zwlaszcza w internecie;) jest duzo tzw. zyczliwych... no ale jak chcesz, jezeli ma sie odpowiednie wyksztalcenie do danego stanowika to mysle ze w tym nie ma nic zlego, ma sie poprostu szczescie ze sie zna kogos z tej branzy, gorzej moim zdaniem jest jak sie zalatwia komus kto w ogole nie ma o tym pojecia i srednio sobie tam radzi no ale jest... chociaz sa ludzie bez studiow i czasem lepiej im ta praca wychodzi niz tym "niby" wyksztalconym, bo to ze ktos ledwo przesliznal sie przez studia z roku na rok ciagnal ledwo zaliczenia i egzaminy to raczej dobrze o nim nie swiadczy i nie powiedzialabym ze bedzie lepszym pracownikiem niz ten bez studiow;), tak wiec jezeli mamy pewnosc ze ten ktos bedzie dobrym pracownikiem i poradzi sobie na tym stanowisku to nie ma w takiej pracy nic zlego;):P
Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
W Krakowie to jest wszystko po znajomości.... Mi to by było wstyd pracować po znajomości to znaczy, że sama byś nie dostała takiej pracy? .... Ja mam wysoko postawionych znajomych, ale nigdy nikogo się nie prosiłam o nic. Każdą pracę w państwówce dostałam za wyniki w nauce i to co umiem, i tym się szczycę...
Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
Mnóstwo ludzi dostaje w ten sposób pracę (jeszcze w dzisiejszych czasach bezrobocia). Trzeba mieć odwagę by się do tego przyznać, a reakcje ludzi są jakie są. Chyba wśród tych krytykantów każdy by taką pracę przyjął, ale brak im jaj żeby się do tego przyznać. Powodzenia.
Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
ja tez dostalam mozna powiedziec po znajomosci, ale nie swiadczy to o tym ze jestem pierwsza lepsza z brzegu wzieta ktora pozbawia pracy inne osoby! zdobylam tytul mgr na SGGW i zostalam zatrudniona przez kogos znajomego i chyba jemu tez bylo na reke zaoszczedzic sobie troche czasu na rekrutacje skoro mial dobrze przygotowanego pracownika pod reka, pracuje dopiero pol roku ale moj pracodawca jest bardzo zadowolony, ze radze sobie bardzo dobrze z obowiazkami, nie potrzebuje obecnie zadnych szkolen, gdyz zostalam dobrze przygotowana przez uczelnie. to tez moze potwierdzic ze z rodzina nie tylko na zdjeciu:) a ci ktorzy patrza na to z pogarda to zazwyczaj tacy ktorzy zazdroszcza co tu duzo pisac, sami nie maja i komus zazdroszcza chociaz pewnie nie maja kwalifikacji w danej dziedzinie ale mowia \\\"czemu ja tam pracowac nie moge\\\", bo najlepiej jest tylko na kogos pogadac:)
Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
Bardzo przykre jest to, że sami Państwo nie wiecie dlaczego kumoterstwo i nepotyzm są złe. Nie uczą Was tego w szkole ani w domu. Nie znacie też pojeć takich jak uczciwość i sprawiedliwość. Nie rozumiecie też pojęcia postępowania etycznego. Nie rozróżniacie dobra i zła. To straszne. Tzw. "załatwianie" w naszym kraju osiągnęło kuriozalny poziom. Dotyczy to wszystkich środowisk od tych najniższych po same elity. Dostęp do pracy, jako do pewnego rodzaju "dobra", powinien być sprawiedliwy. Czyli,że pracę powinna otrzymać osoba wybrana z chętnych, która najlepiej nadaje się do wykonywania tej czynności i nie chodzi tu wcale o poziom wykształcenia. Jest szereg czynników, które predystynują człowieka na dane stanowisko. Na pewno takim czynnikiem nie jest, to czy tata pani B. zna kierownika danej placówki. Najbardziej jednak oburzające jest, gdy w ten sposób rozdzielane są stanowiska w administracji, urzędach, sądach, uczelniach, szkołach, szpitalach , czli w instytucjach, które finansuje państwo. W naszym kraju są to miejsca, które administracja traktuje jak swoją własność, nie pamiętając, że nie oni finansują te instytucje, tylko podatnicy czyli naród. Jest to wyjątkowa podłość, że pracę w tych instytucjach wykorzystuje się do praktyk kumoterskich. Tylko prywatni właściciele firm mają prawo przyjmować sobie do pracy kogo chcą. Jeżeli po znajomości zatrudni złego pracownika, to on sam poniesie z tego tytułu straty, poza tym co jego, to jego. Niestety nawet w takich sytuacjach jest to postępowanie nieetyczne, ponieważ wtedy przeważnie wiąże się to z wzajemnymi usługami. Ja Ci zatrudnię głupią córkę do parzenia kawy u mnie w biurze, a ty mi za to załatwisz zlecenie z urzędu. Chcecie Państwo żyć w takim kraju? Podoba się Wam to postępowanie? Jeżeli tak, to jesteście straceni. Jeżeli nie, to próbujcie coś zmienić wokół Was, a zacznijcie od tego, że nie będziecie wyrażali poparcia dla takich praktyk. Przede wszystkim mówcie otwarcie o tym co uważacie za złe i sami nie korzystajcie z takich sposobności. Pamiętajcie, że to co zdobyte i zapracowane uczciwie jest prawdziwą wartością.
Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
Gość Bardzo przykre jest to, że sami Państwo nie wiecie dlaczego kumoterstwo i nepotyzm są złe. Nie uczą Was tego w szkole ani w domu. Nie znacie też pojeć takich jak uczciwość i sprawiedliwość. Nie rozumiecie też pojęcia postępowania etycznego. Nie rozróżniacie dobra i zła. To straszne. Tzw. "załatwianie" w naszym kraju osiągnęło kuriozalny poziom. Dotyczy to wszystkich środowisk od tych najniższych po same elity. Dostęp do pracy, jako do pewnego rodzaju "dobra", powinien być sprawiedliwy. Czyli,że pracę powinna otrzymać osoba wybrana z chętnych, która najlepiej nadaje się do wykonywania tej czynności i nie chodzi tu wcale o poziom wykształcenia. Jest szereg czynników, które predystynują człowieka na dane stanowisko. Na pewno takim czynnikiem nie jest, to czy tata pani B. zna kierownika danej placówki. Najbardziej jednak oburzające jest, gdy w ten sposób rozdzielane są stanowiska w administracji, urzędach, sądach, uczelniach, szkołach, szpitalach , czli w instytucjach, które finansuje państwo. W naszym kraju są to miejsca, które administracja traktuje jak swoją własność, nie pamiętając, że nie oni finansują te instytucje, tylko podatnicy czyli naród. Jest to wyjątkowa podłość, że pracę w tych instytucjach wykorzystuje się do praktyk kumoterskich. Tylko prywatni właściciele firm mają prawo przyjmować sobie do pracy kogo chcą. Jeżeli po znajomości zatrudni złego pracownika, to on sam poniesie z tego tytułu straty, poza tym co jego, to jego. Niestety nawet w takich sytuacjach jest to postępowanie nieetyczne, ponieważ wtedy przeważnie wiąże się to z wzajemnymi usługami. Ja Ci zatrudnię głupią córkę do parzenia kawy u mnie w biurze, a ty mi za to załatwisz zlecenie z urzędu. Chcecie Państwo żyć w takim kraju? Podoba się Wam to postępowanie? Jeżeli tak, to jesteście straceni. Jeżeli nie, to próbujcie coś zmienić wokół Was, a zacznijcie od tego, że nie będziecie wyrażali poparcia dla takich praktyk. Przede wszystkim mówcie otwarcie o tym co uważacie za złe i sami nie korzystajcie z takich sposobności. Pamiętajcie, że to co zdobyte i zapracowane uczciwie jest prawdziwą wartością.
Zgadzam się z tą wypowiedzią. Oczywiście dzisiejsze czasy nie dają nam możliwości przebierania w ofertach pracy, dlatego nawet jeżeli uważamy, że praca po znajomości jest nie w porządku to i tak ją przyjmujemy. Ale to tylko i wyłącznie ludzie stworzyli. Znam przykład gdzie chłopak, lat 25 grający w piłkę (w niepopularnym klubie), nie może skończyć studiów, w życiu prywatnym sobie nie radzi kompletnie a dostał pracę u kogoś z władz klubu (podobnie jak większość zawodników). W pracy również sobie nie radzi. Ale trzymają go tam nadal. Cała firma obsadzona jest "piłkarzami". Nie jest ważne, że nie mają oni wykształcenia lub umiejętności.
Praca po znajomości to może być dorywcza ale jeśli chodzi o stałą, to myślę, że to nie jest w porządku. Poza tym dzisiaj ludzie są zawzięci i mściwi. Przykre jest to, że piszecie, że ktoś wam zazdrości, że macie pracę po znajomości. Czy nie przyszło wam do głowy, że może ktoś myśli inaczej i nie popiera czegoś takiego? Że nie zazdrości tylko ma dość takich osób? Pomyślcie co by było, gdyby sytuacja była odwrotna.
Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
Gość Bardzo przykre jest to, że sami Państwo nie wiecie dlaczego kumoterstwo i nepotyzm są złe. Nie uczą Was tego w szkole ani w domu. Nie znacie też pojeć takich jak uczciwość i sprawiedliwość. Nie rozumiecie też pojęcia postępowania etycznego. Nie rozróżniacie dobra i zła. To straszne. Tzw. "załatwianie" w naszym kraju osiągnęło kuriozalny poziom. Dotyczy to wszystkich środowisk od tych najniższych po same elity. Dostęp do pracy, jako do pewnego rodzaju "dobra", powinien być sprawiedliwy. Czyli,że pracę powinna otrzymać osoba wybrana z chętnych, która najlepiej nadaje się do wykonywania tej czynności i nie chodzi tu wcale o poziom wykształcenia. Jest szereg czynników, które predystynują człowieka na dane stanowisko. Na pewno takim czynnikiem nie jest, to czy tata pani B. zna kierownika danej placówki. Najbardziej jednak oburzające jest, gdy w ten sposób rozdzielane są stanowiska w administracji, urzędach, sądach, uczelniach, szkołach, szpitalach , czli w instytucjach, które finansuje państwo. W naszym kraju są to miejsca, które administracja traktuje jak swoją własność, nie pamiętając, że nie oni finansują te instytucje, tylko podatnicy czyli naród. Jest to wyjątkowa podłość, że pracę w tych instytucjach wykorzystuje się do praktyk kumoterskich. Tylko prywatni właściciele firm mają prawo przyjmować sobie do pracy kogo chcą. Jeżeli po znajomości zatrudni złego pracownika, to on sam poniesie z tego tytułu straty, poza tym co jego, to jego. Niestety nawet w takich sytuacjach jest to postępowanie nieetyczne, ponieważ wtedy przeważnie wiąże się to z wzajemnymi usługami. Ja Ci zatrudnię głupią córkę do parzenia kawy u mnie w biurze, a ty mi za to załatwisz zlecenie z urzędu. Chcecie Państwo żyć w takim kraju? Podoba się Wam to postępowanie? Jeżeli tak, to jesteście straceni. Jeżeli nie, to próbujcie coś zmienić wokół Was, a zacznijcie od tego, że nie będziecie wyrażali poparcia dla takich praktyk. Przede wszystkim mówcie otwarcie o tym co uważacie za złe i sami nie korzystajcie z takich sposobności. Pamiętajcie, że to co zdobyte i zapracowane uczciwie jest prawdziwą wartością.
Gościu ciekawe czy jak byś miał swoją firmę to przyjmował byś obcucha po którym nie wiadomo czego się spodziewać, czy osobę z rodziny odpowiednio wykształconą i lojalną?
Po twojej wypowiedzi odnosi się wrażenie , że w naszym kraju na stanowiskach wymienionych przez ciebie pracują osoby niekompetentne, cała polska jest skorumpowana i tkwimy w bagnie korupcji. Kto ci tak dopiekł, że jesteś tak wrogo do wszystkiego ustawiony?
Re: Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
Gość
Gościu ciekawe czy jak byś miał swoją firmę to przyjmował byś obcucha po którym nie wiadomo czego się spodziewać, czy osobę z rodziny odpowiednio wykształconą i lojalną?
Po twojej wypowiedzi odnosi się wrażenie , że w naszym kraju na stanowiskach wymienionych przez ciebie pracują osoby niekompetentne, cała polska jest skorumpowana i tkwimy w bagnie korupcji. Kto ci tak dopiekł, że jesteś tak wrogo do wszystkiego ustawiony?
On pisze sama prawde. Sami sobie taka polsze gotujemy. Masz wlasna firme to zatrudniaj nawet zula spod sklepu - Twoja strata lub zysk. W placowkach finansowanych przez panstwo podobne praktyki powinny byc eliminowane i pietnowane.
Autorka watku pisze ze inni beda sie musieli bardziej postarac ... Nie, wiekszosc nawet nie bedzie miala takiej szansy bo osoby takie jak ona ta prace dostana bez wzgledu na "starania" innych. Reakcja znajomych nie zdziwila mnie wcale za to reakcja autorki watku owszem ...
Co jest złego w pracy po znajomości?
Napisał(a): Gość -
Zgłoś do usunięcia | Link
Dostałam pracę po znajomości i się tego nie wstydzę. Jednak kiedy mówię o tym znajomym, spotykam się z negatywnymi reakcjami, a nawet pogardą. Moim zdaniem świadczy to o ich zazdrości, że ktoś ma w życiu łatwiej, bo od razu po studiach wskakuje na dobre stanowisko, a inni muszą się bardziej postarać. Ciekawa jestem, czy gdyby im znajomy zaproponował dobrą pracę, to unosiliby się honorem i odmawiali.. Szczerze wątpię. A jaki Wy macie do tego stosunek?