Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): Gość -
Wyszłam za mąż w 2001 roku po trzech miesiącach mąż dostał atrakcyjną ofertę pracy na drugim końcu polski. Zdecydowaliśmy, że spróbuje. Pojechał. Po dwóch miesiącach okazało się, że jestem w ciąży, mieszkałam wtedy u teściów. Teściowa wspaniała kobieta, bardzo mnie wspierała i pomagała. Pracowałam na etacie, czas leciał. Na czas porodu mąż zaplanował urlop, pech chciał urodziłam tydzień po terminie, przywiózł nas ze szpitala i po dwóch dniach wyjechał. Przyjeżdżał co dwa tygodnie, serce mnie bolało jak córka się go bała, jak się już przyzwyczaiła to wyjeżdżał. Nie wiem co by było gdyby nie było córki, i mojej cudownej teściowej. I ...... minęło już 10,5 roku. Nie kłócimy się, bo szkoda na to czasu, szanujemy się i kochamy się. Oboje się dla tego związku poświęciliśmy ale było warto, to jest ten człowiek przy którym chcę się zestarzeć. Jeśli naprawdę komuś zależy i wie co to jest kompromis pod każdym względem to uda się. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny kochające na odległość. Karioka
Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): StoKrotkA123 -
Ja do wczoraj wierzyłam w takie związki :( po 6 latach nasz związek się rozpadł bo jemu nagle zaczęło to przeszkadzać :( byliśmy przez 6 lat bardzo szczęśliwi (tak mi się wydawało) zawsze spędzaliśmy każdą wolną chwilę razem, ja miałam skończyć ostatni semestr studiów i mieliśmy zamieszkać razem ale to już się nie stanie :( jakiś czas temu straciłam pracę i wydaje mi się że to było jego największym problemem, a mianowicie on zaczął karierę naukową zawsze powtarzał że robi to dla nas żeby nam w przyszłości było lepiej...
wczoraj przyjechał i jeszcze rano spędziliśmy wspólne chwile a po południu stwierdził że powinniśmy się rozstać bo on nie widzi naszej przyszłości a zabił mnie słowami że zakochał się w kimś innym... z jednej strony poczułam ulgę, bo byłam z nim a od jakiegoś czasu tylko ja próbowałam ratować te wspólne lata i tak jakbym była sama... a z drugiej strony bardzo boli bo jeszcze tydzień temu było wspaniale i planowaliśmy przyszłość, czy można tak szybko zmienić zdanie? widać można ;/
Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): calinka1964 -
Taki związek jest możliwy,ale po czasie miłość umiera i jesteśmy ze sobą bo tak wypada ? Mój mąż 13 lat pracował za granicą.W tym czasie ja urodziłam 2 dzieci. On nie wiedział co to ząbkowanie,pierwsze kroki,pierwsze urodziny. Do domu przyjeżdżał co 6 tygodni. Na początku było fajnie,miłość,tęsknota i chęć nadrobienia tego co straciliśmy. Po latach zauważyłam,że przyjeżdżał bo musiał. Tęsknił za pracą,kolegami...życiem bez obowiązków. Po 13 latach postanowiliśmy być normalną rodziną. Wraz z dziećmi przeprowadziłam się do męża i to był najwiekszy błąd w moim życiu.Mąż od początku traktował mnie jak zło konieczne. Każdą wolną chwilę wolał spędzać z kolegami(ich żonny są w Polsce). Jak zaczęłam mówić,że przyjechałam po to by być blisko Niego to usłyszałam,że Go ubezwłasnowolniam !! On nie może teraz odciąć się od kolegów,bo będzie Im przykro ! Sprowadził mnie tylko po to żeby mieć tanią siłę roboczą.Na czas posprzątane,ugotowane,a On chce prowadzić kawalerski tryb życia. Niestety lata rozłąki doprowadziły do tego,że każde z nas ma swoje przyzwyczajenia. Nie umiemy już podejmować wspólnych decyzji. Nie rozumiemy własnych potrzeb. Jego przerosło bycie mężem i ojcem. Do chwili przyjazdów do Polski dom traktował jak hotel ,a teraz ? Stanął przed problemem bycia głową rodziny i to Go przerosło.Pomimo iż oboje staramy się to wszystko posklejać to jakoś nam nie wychodzi. On wychodzi z założenia,że skoro zarabia i nie muszę martwić sie o stan konta - to już wszystko co może mi zapewnić. A co z uczuciami ? Mąż pracuje w systemie nocnym 6/3 tygodnie. Jak wygląda moje życie? Przychodzi z pracy około 8,zje śniadanie i biegiem do kompa. Około 11 kładzie się spać. O 15 budzę Go na obiad,jest zmęczony bo mało spał. Zje obiad,odstawi talerze do kuchni i albo....do kompa,albo dalej spać,albo leżeć prze TV. I tak do 18.30 by po chwili zniknąć do pracy. Jak Mu mówię o moich potrzebach jako kobieta,to słyszę,że On całe noce pracuje,a kiedy ma mieć czas na przyjemności ??? Nie ważne,co ja czuję ! Przecież powinnam być szczęśliwa,że mam za co żyć. Nie mam tu znajomych,nie pracuję,bo nie opanowałam języka. Jestem potwornia samotną osobą. Mimo iż jesteśmy razem to odczuwam większą samotność i pustkę niż wtedy kiedy mieszkaliśmy daleko od siebie. A jak wygląda życie kiedy ma 3 tygodnie wolnego? Wstaję rano,budzę Go na śniadanie,odwożę dzieci do szkoły...wracam,a On już siedzi przed kompem. Jadę na zakupy,robię obiad i nie mogę dowołać się Go do stołu...bo właśnie toczy wojnę w jakiejś gierce. W końcu z nami zje i powrót do kompa. Za jakiś czas pora na drzemkę,bo niestety organizm przyzwyczajony jest do spania w ciągu dnia. Jak już się zdrzemie to znów do kompa,albo przed TV - musi nadrobić zaległości filmowe !!! Przychodzi wieczór..ja zmęczona monotonnością życia idę spać,a On ???? Dalej siedzi przed kompem !!! Bo właśnie jakiś kolega wrócił z pracy z drugiej zmiany i jest możliwość wspólnego spędzenia czasu. A gdzie jest miejsce dla mnie ? Ja tylko do garów !!!! Względnie mogę zabrać kartę do bankomatu i pobiegać po sklepach !!! Przecież powinnam być szczęśliwą kobietą !!! Ptasiego mleka mi nie brakuje !!! A co z seksem ??? Owszem bywa,ale tylko wtedy jak mąż nie jest zajęty swoją gierką. I tak mijają kolejne 3 tygodnie i wracamy do scenariusza kiedy 6 tygodni pracuje. Kiedyś zrobiłam coś głupiego.....chciałam tylko zwrócić na siebie uwagę,ale i tak się nie udało. Mąż zapewnia,że mnie kocha,że jestem dla Niego najważniejsza,ale za dużo od Niego wymagam! Pragnę dodać,że mąż nie ma żadnych obowiązków w domu !!! Tak Go przyzwyczaiłam i to był mój błąd i teraz za to odbieram zapłatę. Jak masz miękkie serce to musisz mieć twardą d..... Dlaczego tkwię w takim chorym związku ????? No cóż... nie jestem już nastolatką. Wracając do Polski wiem,że nie znajdę pracy. Zostało mi już tylko wegetować uczuciowo przy boku mojego męża i pocieszać się myślą,że większość życia już jest za mną. Ot i efekt życia na odległość.
Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): jumar61 -
Jestem prawie pewien że Nie , chociaż wyjątki się zdażają . wszystko zależy od temperamentów. ale dla mnie byłoby to niemożliwe.
Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): Gość -
jedną odpowiedż masz, sama to przerabiałaś.Negatywną.
( mam sam w tym pewne doświadczenie, ale nie chce o tym pisać ).
Związek na odległość może przetrwać tylko wtedy, kiedy zostaną spełnione ku temu
warunki, aby tak się stało:
- wychowanie, dzisiejsze, a raczej jego brak, róbta co chceta, wszystko dozwolone,
szybkie związki oparte na hormonach, nie sprzyjają.W pewnych środowiskach
było i jest to normą, marynarze, pracownicy w odelegowniu itd. Była to swojego rodzaju
norma, często z pokolenia na pokolenie.
- podstawa związku, miłość od pierwszego wejrzenia:-), szybka, goraca itd,
to jedna skrajność, druga, skrajność to deklaracja woli, chcenie, oparte
na chceniu spędzenia z kimś reszty zycia oparta na solidnych podstawach
( poznaniu, alceptacji, itd ). i cała reszta pośrodku.
Związek na odległość ma szanse przetrwać, jeśli obie osoby będą odpowiedniej
"klasy", która im to umozliwi. Ale na żadne związki dzisiaj nie ma gwarancji, ani kija,
nawet śluby kościelne niczego już nie gwarantują.
Dzisiaj "kupione" szklanki mają być nalane z górką, z których tylko upijać, i zakąszać.
Nie ma czasu na kupowanie pustych i nalewanie osobiście, wzrosło tempo zycia,
wymagania równiez podsycane przez filmy, TV , internet, coraz więcej ludzi ma
nieuzasadnione, zbyt wysokie wymagania, nie mając ku temu realnych podstaw,
stąd wzrasta zagrozenie dla związków,dla wszystkich, a nie tylko tych "na odległość".
AR
Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): Gość -
NAJLEPSZY , ON ŻONATY , JA WOLNA ZACHCE MI SIĘ PIESZCZOT NAPISZĘ MAILA , ZADZWONIĘ ,PRZYJEDZIE , SPĘDZIMY MIŁO GODZINĘ , DWIE , WRÓCI DO ŻONKI COŚ ZASPONSORUJE , , PRZYZWYCZAIŁAM SIĘ I ICH OBAJ ,COŚ WIEDZĄ O SOBIE I ZAWSZE TEŻ COŚ ZASPONORUJE, MAM I DRUGIEGO TEŻ PRZYCHODZI ,PEWNO WIE O NIM, NIE CHCĘ INACZEJ TAK MI DOBRZE
Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): koliberek007 -
podpisuję się pod pytaniem. jesteśmy z mężem 7lat razem mamy 2 maleńkich dzieci (5 i 20mies) a on za tydzień jedzie na ok 3 lata do Niemiec... boje się, że zostanę sama, że nie będzie przyjeżdżał itp
:((((((((((((((((
Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): Gość -
jestem marynarzem ... moja zona tez plywa .. prawie sie nie widzimy i z kontraktu na kontrakt sie od siebie oddalamy nie chce mi sie wiecej pisac.
Re: Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Napisał(a): Nostra012 -
gość jestem marynarzem ... moja zona tez plywa .. prawie sie nie widzimy i z kontraktu na kontrakt sie od siebie oddalamy nie chce mi sie wiecej pisac.
Tracisz wiarę ?
:)
Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
Zgłoś do usunięcia | Link
Ludzie szukają swojej drugiej połówki dlatego, żeby móc na kogoś liczyć, wzajemnie się wspierać i nie być samotnym. Kiedy osoby się kochają, chcą spędzać z sobą jak najwięcej czasu, robią wszystko żeby się spotkać, ale co jeśli osoba Ci bliska jest daleko?
Czy miłość na odległość ma szanse przetrwać? Byłam raz w takim związku i nic z tego nie wyszło, gdyż w najważniejszych chwilach mojego faceta nie było przy mnie. A może gdyby to była prawdziwa miłość przetrwałaby każdą odległość?
A wy, co uważacie na ten temat?