69
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń295
  • Odpowiedzi40
  • Ocen na +103
69 ppt ?

Jestem z miasta: W kupie siła? (41)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

Niby coś drgnęło… Z pozoru jest nieco lepiej… ale jeszcze dużo brakuje.
Nie będzie o „dobrej zmianie”. Będzie o kupie, a konkretnie o kupie w Wielkim Mieście. Tą na wsi zajmować się nie będę
Kupa towarzyszy człowiekowi i wszelkiemu stworzeniu od początku świata, więc jest czymś naturalnym. W Wielkim Mieście także. Tylko, że ludzie ukrywają swoje kupy przed oczami innych i traktują je jako coś wysoce nieestetycznego, a nawet mówią o nich niechętnie. Inaczej jest z kupą psią. Oooo… te kupy uznano za warte pokazania, a nawet polubienia. To zupełnie coś innego.
Jako, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka i zwierzęciem - można rzec, że kultowym - psów ciągle przybywa. Tego, co zostawiają także. I nie czepiam się psów; wiadomo, stworzenie jak musi to musi, bo co ma zrobić. Nie jego wina. Z satysfakcją zauważyłem, przez ostatnie lata sytuacja się poprawiła, tu akurat widać „dobrą zmianę” .Coraz więcej osób sprząta po swoich zwierzątkach i wielki szacun dla nich. Nie chodzi mi już nawet o tych, którzy wypuszczają psy na trawnik, chociaż w niektórych rejonach Wielkiego Miasta, często przy blokowiskach, trawniki dosłownie zasłane są psim gnojem, który leży sobie nieraz w kilkunastocentymetrowych odstępach. Ale w lecie, w trawie nic nie widać, więc dobre i to.
Czepiam się i zawsze będę się czepiać tych chamów i flejtuchów, którzy pozwalają psom załatwiać się na chodniki. A już zwłaszcza wku****ące jest to zimą, kiedy zafajdane są wąskie odgarnięte ze śniegu i posypane piaskiem przez dozorców przejścia.
Mimo zauważalnych postępów w dziedzinie sprzątania, ciągle jeszcze jestem zmuszony poruszać się po chodnikach slalomem, odruchowo już patrząc pod nogi. Kupa podczas deszczu lub rozniesiona na butach zwiększa swoją powierzchnię i trzeba bardziej uważać, więc uważam. Jakoś tak nie lubię wracać do domu z gnojem na butach, ale widocznie niektórym to nie przeszkadza a być może to lubią. Albo wręcz kochają. Może to, że nie sprzątają, nie wynika z lenistwa i nie jest to chamstwo pospolite, tylko chcą się podzielić z bliźnimi tym, co lubią najbardziej. Możliwe, że kupa ma symbolizować odwieczną przyjaźń człowieka ze zwierzęciem. Czy wychodzą jakieś atawizmy, może to też rzecz wychowania, kultury, czy raczej jej braku. Stara świecka tradycja?
Co roku zimą, szczególnie jak spadnie śnieg, zaczyna się Akcja Dekorowania Miasta. A śniegu u nas nie pada zbyt wiele, więc trzeba wykorzystać, co się da. Ozdabiane są trawniki, chodniki, zaspy. Wszystko w subtelnych odcieniach brązu, czasem żółci. Brąz dobrze prezentuje się na białym. Wiadomo, dziewczyny lubią brąz. A słońce o tym wie. Gdy wiosną przygrzeje i śnieg spłynie, wszystko wygląda nadzwyczaj pociągająco, a wokół rozchodzi się charakterystyczny zapach, bynajmniej nie fiołkowy. Tak sobie myślę – może do tej akcji włączyliby się także właściciele kotów i królików. Ornament z króliczych bobków ułożony na śniegu wyglądałby bardzo efektownie.
Pewien tutejszy raper wykorzystał temat tworząc dwa Pomniki Psiej Kupy i umieszczając je w centrum miasta, natomiast psie odchody w jednym z miejskich parków posłużyły mu do stworzenia oryginalnych „kulinarnych” kompozycji. Wygląda na to, że nawet z g***a można tworzyć sztukę. Sztukę miejską. Ta sztuka miała pewien podtekst, ale nie wiem, czy „publiczność” załapała, o co chodzi.
Czy można coś na to wszystko poradzić i przyhamować nieco artystyczne zapędy właścicieli psów? Można liczyć na coraz mniejsze tzw. przyzwolenie społeczne, czasem na czujne oko Straży Miejskiej, która patroluje centrum i nawet niektóre blokowiska. Ale tam, gdzie wzrok Straży nie sięga, na chodnikach ciągle leży psi gnój, często zostawiany wieczorami, gdy już jest ciemno. Wypada więc dalej chodzić slalomem. Trudno, sr** pies.


.



INTERIA.PL

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): egle -

Widzę, ze dotrzymujesz slowa :)

Kiedys mialam psa, pieknego owczarka niemieckiego. Wlasciwie suke. Byla cudowna, dobrze wychowana i wytresowana przez osiedlowego sadyste. Znalazlam ja przywiazana na sznurku do drzewa.. i wszystko robila super, z wdziecznosci chyba za uratowanie jej, procz .... gowna. Te, jak gowno; smierdzialo i napawalo wstretem... a Kora rzadko wytrzymywala z potrzeba az dojdziemy do pobliskiego parku. Najczesciej jej ulubionym miejscem byla osiedlowa latarnia. I chyba nie tylko jej... i choc kochalam ja bardzo to tego gowna nie nawidzilam sprzatac :)

mysle, ze ludzie podchodza do tego jak do eko nawozu. Rozlozy sie i glebe urzyzni oczywiscie bullshit,... ale tak to jest... we wlasnym domku sprzatamy i dbamy, trawniki juz nie sa nasze, wiec sral je pies. Wyczerpales temat, wskazujac na lenistwo, braki w wychowaniu, ja dodam znieczulice. Tez sie wkurzam jak to rzekome szczescie na podeszwie buta targam, ale nic z tym nie robie...

U nas zauwazylam, ze jak nikogo w poblizu nie ma, to wlasciciel udaje, ze nie widzi wielkiej kupy, ale jak tylko zbliza sie natret, co jeszcze wzrokiem surowym gani to zaczyna sie nerwowe szukanie woreczkow i lajanie psa, ze taka wielka kupe walnal.....

Pozdrawia wekendowo :)

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Judas -

Przyjacielu, miast dygotać z podniecenia na widok psiej kupy, spróbuj spojrzeć na swój problem z nieco innej strony i potraktuj psi nawóz jako część bożego planu.

Stwórca wiedział co i jak robi formując psa i jego kupy, nie wspominając o innych szczegółowo zaprojektowanych zwierzętach, które wszystkie jakieś kupy sadzi łącznie z człowiekiem.

Nic nie wspominasz w wywodzie o kocich kupach sadzanych zgodnie z bożym planem.

Nie zwracasz uwago na kupy szczurów, kupy chomików koncentrując się wyłącznie na psich...jaka jest tego przyczyn i jaki związek to ma z Twoim światopoglądem na kruchość przemijania, bo jak wiesz ludzkość jest unurzana i nierozerwalnie związana w odchodach swoich i innych bożych stworzeń aż do końca świata.


Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

egle Widzę, ze dotrzymujesz slowa :)

Kiedys mialam psa, pieknego owczarka niemieckiego. Wlasciwie suke. Byla cudowna, dobrze wychowana i wytresowana przez osiedlowego sadyste. Znalazlam ja przywiazana na sznurku do drzewa.. i wszystko robila super, z wdziecznosci chyba za uratowanie jej, procz .... gowna. Te, jak gowno; smierdzialo i napawalo wstretem... a Kora rzadko wytrzymywala z potrzeba az dojdziemy do pobliskiego parku. Najczesciej jej ulubionym miejscem byla osiedlowa latarnia. I chyba nie tylko jej... i choc kochalam ja bardzo to tego gowna nie nawidzilam sprzatac :)

mysle, ze ludzie podchodza do tego jak do eko nawozu. Rozlozy sie i glebe urzyzni oczywiscie bullshit,... ale tak to jest... we wlasnym domku sprzatamy i dbamy, trawniki juz nie sa nasze, wiec sral je pies. Wyczerpales temat, wskazujac na lenistwo, braki w wychowaniu, ja dodam znieczulice. Tez sie wkurzam jak to rzekome szczescie na podeszwie buta targam, ale nic z tym nie robie...

U nas zauwazylam, ze jak nikogo w poblizu nie ma, to wlasciciel udaje, ze nie widzi wielkiej kupy, ale jak tylko zbliza sie natret, co jeszcze wzrokiem surowym gani to zaczyna sie nerwowe szukanie woreczkow i lajanie psa, ze taka wielka kupe walnal.....

Pozdrawia wekendowo :)
Argumenty o nawozie też słyszałem od tych, którzy nie sprzątają. :)) To jest w zasadzie eko-nawóz, tylko co daje nawóz rozrzucony na chodniku w mieście? :)) Co innego na wsi, tam kupa jest czymś naturalnym, tak jak pianie koguta /co komuś też kiedyś bardzo przeszkadzało :))/ .
U nas jest podobnie, nieraz widzę taki obrazek: pies wali na chodnik czy na trawę, właściciel czai się z woreczkiem i tak go trzyma, żeby było widać. Jak już nikt nie patrzy, obaj oddalają się w wielkim pośpiechu, kupa oczywiście zostaje. :))
Dzięki za pozdrowienia, nawzajem :)

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

Judas Przyjacielu, miast dygotać z podniecenia na widok psiej kupy, spróbuj spojrzeć na swój problem z nieco innej strony i potraktuj psi nawóz jako część bożego planu.

Stwórca wiedział co i jak robi formując psa i jego kupy, nie wspominając o innych szczegółowo zaprojektowanych zwierzętach, które wszystkie jakieś kupy sadzi łącznie z człowiekiem.

Nic nie wspominasz w wywodzie o kocich kupach sadzanych zgodnie z bożym planem.

Nie zwracasz uwago na kupy szczurów, kupy chomików koncentrując się wyłącznie na psich...jaka jest tego przyczyn i jaki związek to ma z Twoim światopoglądem na kruchość przemijania, bo jak wiesz ludzkość jest unurzana i nierozerwalnie związana w odchodach swoich i innych bożych stworzeń aż do końca świata.


Umiesz czytać ze zrozumieniem? Pytanie retoryczne.
Widocznie taki był Plan Boży...

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): egle -

Lee1
Argumenty o nawozie też słyszałem od tych, którzy nie sprzątają. :)) To jest w zasadzie eko-nawóz, tylko co daje nawóz rozrzucony na chodniku w mieście? :)) Co innego na wsi, tam kupa jest czymś naturalnym, tak jak pianie koguta /co komuś też kiedyś bardzo przeszkadzało :))/ .
U nas jest podobnie, nieraz widzę taki obrazek: pies wali na chodnik czy na trawę, właściciel czai się z woreczkiem i tak go trzyma, żeby było widać. Jak już nikt nie patrzy, obaj oddalają się w wielkim pośpiechu, kupa oczywiście zostaje. :))
Dzięki za pozdrowienia, nawzajem :)
ale wiesz, mnie nawet ten obrazek bawi :). Kiedyś zwolniłam kroku, chcąc sprawdzić reakcję jednej pańci, która już się schylała do tej uroczej kupki, już trzymała woreczek w ręku, a potem nie patrząc już w moim kierunku, jakby nigdy nic odwróciła się, chowając pusty woreczek do kieszeni i zostawiając kupkę na chodniku...
czasem mam ochotę podbiec, chwycić tę kupę i wsadzić tej pańci do kieszeni, miło tłumaczyć, że czegoś zapomniała :)

pamiętasz film Poszukiwana Poszukiwany? tam był taki epizod z Sonią, uroczym pieskiem :). Takiego pieska mają moi sąsiedzi... dla nich taki woreczek to chyba nic nie da, tu trzeba jakąs reklamówkę z Biedry:D, w jej gówno nie chciałabym wejść... z drugiej strony, taką kupę to ciężko przeoczyć :)

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): ~gość -

Nie jestem właścicielem psa, ale czasem opiekuję się suczką sąsiadki. Wybrała sobie jedno miejsce, w którym załatwia swoje potrzeby. Latem zwykle jest tam trawa sięgającą niemal do pasa (pewnie z powodu nawozu). Nie wyobrażam sobie buszowania w tym polu minowym po to, by zebrać jedną kupę. Co jeśli zebrałabym nie tę, co trzeba? Ma to znaczenie, czy liczy się tylko fakt zebrania?
Nigdy nie stanę się właścicielem psa dopóki mieszkam w mieście, właśnie ze względu na konieczność zbierania odchodów.

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Judas -

Lee1
Judas Przyjacielu, miast dygotać z podniecenia na widok psiej kupy, spróbuj spojrzeć na swój problem z nieco innej strony i potraktuj psi nawóz jako część bożego planu.

Stwórca wiedział co i jak robi formując psa i jego kupy, nie wspominając o innych szczegółowo zaprojektowanych zwierzętach, które wszystkie jakieś kupy sadzi łącznie z człowiekiem.

Nic nie wspominasz w wywodzie o kocich kupach sadzanych zgodnie z bożym planem.

Nie zwracasz uwago na kupy szczurów, kupy chomików koncentrując się wyłącznie na psich...jaka jest tego przyczyn i jaki związek to ma z Twoim światopoglądem na kruchość przemijania, bo jak wiesz ludzkość jest unurzana i nierozerwalnie związana w odchodach swoich i innych bożych stworzeń aż do końca świata.


Umiesz czytać ze zrozumieniem? Pytanie retoryczne.
Widocznie taki był Plan Boży...
Od pierwszych słów Twego tekstu wyłapuję niezwykła fascynację psią kupą, naprawdę nie wiem z czego to wynika...że pies robi kupę na chodnikach i na trawnikach?

A niby gdzie ma tą kupę robić?

Są kraje gdzie to ludzie robią kupy na chodnikach i nikogo to nie bulwersuje.

Kto jest winien temu że psy robią kupy gdzie popadnie, najczęściej w pośpiechu zaraz po wyprowadzeniu na spacer?

Gdyby to Ciebie trzymano pod kluczem pół dnia i zabroniono robienia kupy w domu, to już na schodach byś rozrzucał nawóz w pośpiechu ściągając gacie.

Ze nikt nie sprząta? kwestia tradycji, religii i kultury...chwała Panu

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): ~gość -

egle
Lee1
Argumenty o nawozie też słyszałem od tych, którzy nie sprzątają. :)) To jest w zasadzie eko-nawóz, tylko co daje nawóz rozrzucony na chodniku w mieście? :)) Co innego na wsi, tam kupa jest czymś naturalnym, tak jak pianie koguta /co komuś też kiedyś bardzo przeszkadzało :))/ .
U nas jest podobnie, nieraz widzę taki obrazek: pies wali na chodnik czy na trawę, właściciel czai się z woreczkiem i tak go trzyma, żeby było widać. Jak już nikt nie patrzy, obaj oddalają się w wielkim pośpiechu, kupa oczywiście zostaje. :))
Dzięki za pozdrowienia, nawzajem :)
ale wiesz, mnie nawet ten obrazek bawi :). Kiedyś zwolniłam kroku, chcąc sprawdzić reakcję jednej pańci, która już się schylała do tej uroczej kupki, już trzymała woreczek w ręku, a potem nie patrząc już w moim kierunku, jakby nigdy nic odwróciła się, chowając pusty woreczek do kieszeni i zostawiając kupkę na chodniku...
czasem mam ochotę podbiec, chwycić tę kupę i wsadzić tej pańci do kieszeni, miło tłumaczyć, że czegoś zapomniała :)
Nie interesują mnie takie "grzechy" ludzkie. Na pewno nie zależy mi, żeby kogoś na takiej bzdurze przyłapać. Mam bardziej interesujące rzeczy do roboty. Reaguję, kiedy ktoś kogoś krzywdzi. Na przykład kiedy ochroniarz wyrzuca śmierdzącą, płaczącą bezdomną z wiatrołapu na poczcie o 23 na kilkunastostopniowy mróz. Psie kupy to bzdury.

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

Judas
Lee1
Judas
Od pierwszych słów Twego tekstu wyłapuję niezwykła fascynację psią kupą, naprawdę nie wiem z czego to wynika...że pies robi kupę na chodnikach i na trawnikach?

A niby gdzie ma tą kupę robić?

Są kraje gdzie to ludzie robią kupy na chodnikach i nikogo to nie bulwersuje.

Kto jest winien temu że psy robią kupy gdzie popadnie, najczęściej w pośpiechu zaraz po wyprowadzeniu na spacer?

Gdyby to Ciebie trzymano pod kluczem pół dnia i zabroniono robienia kupy w domu, to już na schodach byś rozrzucał nawóz w pośpiechu ściągając gacie.

Ze nikt nie sprząta? kwestia tradycji, religii i kultury...chwała Panu
I dlatego defekujesz pod moim postem? Co prawda mieści się to w temacie / :))/, ale teraz bądź łaskaw iść wypróżniać się pod którymś ze swoich.
PS. Odpowiedzi na twoje pytania znajdują się powyżej w tekście. Trzeba tylko nieco rozumieć, co się czyta.

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

~gość
egle
Lee1
Nie interesują mnie takie "grzechy" ludzkie. Na pewno nie zależy mi, żeby kogoś na takiej bzdurze przyłapać. Mam bardziej interesujące rzeczy do roboty. Reaguję, kiedy ktoś kogoś krzywdzi. Na przykład kiedy ochroniarz wyrzuca śmierdzącą, płaczącą bezdomną z wiatrołapu na poczcie o 23 na kilkunastostopniowy mróz. Psie kupy to bzdury.
No to masz materiał na temat.
Nie napiszę o tym, bo wymagałoby to zachowania powagi, a ja nie zbyt poważny nie jestem :)

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

~gość Nie jestem właścicielem psa, ale czasem opiekuję się suczką sąsiadki. Wybrała sobie jedno miejsce, w którym załatwia swoje potrzeby. Latem zwykle jest tam trawa sięgającą niemal do pasa (pewnie z powodu nawozu). Nie wyobrażam sobie buszowania w tym polu minowym po to, by zebrać jedną kupę. Co jeśli zebrałabym nie tę, co trzeba? Ma to znaczenie, czy liczy się tylko fakt zebrania?
Nigdy nie stanę się właścicielem psa dopóki mieszkam w mieście, właśnie ze względu na konieczność zbierania odchodów.
Trawy się aż tak nie czepiam...:)) Właśnie też z tego powodu nie chcę psa.

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

egle
Lee1
ale wiesz, mnie nawet ten obrazek bawi :). Kiedyś zwolniłam kroku, chcąc sprawdzić reakcję jednej pańci, która już się schylała do tej uroczej kupki, już trzymała woreczek w ręku, a potem nie patrząc już w moim kierunku, jakby nigdy nic odwróciła się, chowając pusty woreczek do kieszeni i zostawiając kupkę na chodniku...
czasem mam ochotę podbiec, chwycić tę kupę i wsadzić tej pańci do kieszeni, miło tłumaczyć, że czegoś zapomniała :)

pamiętasz film Poszukiwana Poszukiwany? tam był taki epizod z Sonią, uroczym pieskiem :). Takiego pieska mają moi sąsiedzi... dla nich taki woreczek to chyba nic nie da, tu trzeba jakąs reklamówkę z Biedry:D, w jej gówno nie chciałabym wejść... z drugiej strony, taką kupę to ciężko przeoczyć :)
A to byłby niezły numer, do kieszeni albo do torby :))

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): egle -

~gość mnie takie "grzechy" ludzkie. Na pewno nie zależy mi, żeby kogoś na takiej bzdurze przyłapać. Mam bardziej interesujące rzeczy do roboty. Reaguję, kiedy ktoś kogoś krzywdzi. Na przykład kiedy ochroniarz wyrzuca śmierdzącą, płaczącą bezdomną z wiatrołapu na poczcie o 23 na kilkunastostopniowy mróz. Psie kupy to bzdury.
a mnie interesuje wszystko, co mnie sie tyczy, a chodniki, po których chodzę jak czy moi bliscy właśnie również mnie interesują.

nasze poglądy są ciasno osadzone w naszej przestrzeni myślowej. Im mniejsza przestrzeń, tym... no właśnie. ludzie, którzy zwracają uwagę na drobnostki, wcale nie pozostają obojętni na większe rzeczy. I owszem, psia kupa to bzdura, ale niesamowicie śmierdząca i ciężko schodząca z buta... dlatego niekoniecznie chce kogoś przyłapać, to dopiero bzdura!. Bardziej uświadomić, że mi się to nie podoba i że tak samo jak dbamy o wnętrze własnego domu, powinniśmy dbać o zewnętrzny świat... czy w domu psia kupa to również bzdura i należy ją zostawić, bo niczym Superman trzeba okrążyć świat i sprawdzić, gdzie się krzywda dzieje?

co do tej krzywdy... ja lubię koncentrować się na rzeczach, które mogę zmieniać. Mogę biadolić, jak bardzo mnie rusza ta ludzka krzywda, ale niestety na większość sytuacji nie mam żadnego wpływu, na pańcię, która podrzuca mi psie gówno pod mojego nowego buta, wpływ mam...

tego rodzaju odpowiedzi pokazują jednak skalę problemu. Ludzie albo te kupy zostawiają na chodnikach i pisząc, ze to bzdura, zasłaniają swój wstyd albo uświadamiają sobie, że nic z tym nie robią... co gorsze?

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): egle -

Lee1
A to byłby niezły numer, do kieszeni albo do torby :))
może kiedyś wypróbuje, tylko muszę ocenić usposobienie psa, bo jak mnie potem takim poszczuje? a mnie już kiedyś taki York użarł na szczęście przez jeansy i skórzane buty... ale sobie zapamiętałam, że nawet taki mały może być groźny :D
« Wróć do tematów
Do góry strony: Jestem z miasta: W kupie siła?