69
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń295
  • Odpowiedzi40
  • Ocen na +103
69 ppt ?

Jestem z miasta: W kupie siła? (41)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

egle
~gość
a mnie interesuje wszystko, co mnie sie tyczy, a chodniki, po których chodzę jak czy moi bliscy właśnie również mnie interesują.

nasze poglądy są ciasno osadzone w naszej przestrzeni myślowej. Im mniejsza przestrzeń, tym... no właśnie. ludzie, którzy zwracają uwagę na drobnostki, wcale nie pozostają obojętni na większe rzeczy. I owszem, psia kupa to bzdura, ale niesamowicie śmierdząca i ciężko schodząca z buta... dlatego niekoniecznie chce kogoś przyłapać, to dopiero bzdura!. Bardziej uświadomić, że mi się to nie podoba i że tak samo jak dbamy o wnętrze własnego domu, powinniśmy dbać o zewnętrzny świat... czy w domu psia kupa to również bzdura i należy ją zostawić, bo niczym Superman trzeba okrążyć świat i sprawdzić, gdzie się krzywda dzieje?

co do tej krzywdy... ja lubię koncentrować się na rzeczach, które mogę zmieniać. Mogę biadolić, jak bardzo mnie rusza ta ludzka krzywda, ale niestety na większość sytuacji nie mam żadnego wpływu, na pańcię, która podrzuca mi psie gówno pod mojego nowego buta, wpływ mam...

tego rodzaju odpowiedzi pokazują jednak skalę problemu. Ludzie albo te kupy zostawiają na chodnikach i pisząc, ze to bzdura, zasłaniają swój wstyd albo uświadamiają sobie, że nic z tym nie robią... co gorsze?
Mądrze napisałaś. Z bzdur składa się nasze codzienne życie. Krzywda ludzka to jedna sprawa, można by napisać o tym niejeden elaborat i dobrze, ze są ludzie wrażliwi, ale ja nie o tym piszę. Na razie chciałem zwrócić uwagę na to, co się tyczy kultury osobistej.
INTERIA.PL

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): ~gość -

egle
~gość mnie takie "grzechy" ludzkie. Na pewno nie zależy mi, żeby kogoś na takiej bzdurze przyłapać. Mam bardziej interesujące rzeczy do roboty. Reaguję, kiedy ktoś kogoś krzywdzi. Na przykład kiedy ochroniarz wyrzuca śmierdzącą, płaczącą bezdomną z wiatrołapu na poczcie o 23 na kilkunastostopniowy mróz. Psie kupy to bzdury.
a mnie interesuje wszystko, co mnie sie tyczy, a chodniki, po których chodzę jak czy moi bliscy właśnie również mnie interesują.

nasze poglądy są ciasno osadzone w naszej przestrzeni myślowej. Im mniejsza przestrzeń, tym... no właśnie. ludzie, którzy zwracają uwagę na drobnostki, wcale nie pozostają obojętni na większe rzeczy. I owszem, psia kupa to bzdura, ale niesamowicie śmierdząca i ciężko schodząca z buta... dlatego niekoniecznie chce kogoś przyłapać, to dopiero bzdura!. Bardziej uświadomić, że mi się to nie podoba i że tak samo jak dbamy o wnętrze własnego domu, powinniśmy dbać o zewnętrzny świat... czy w domu psia kupa to również bzdura i należy ją zostawić, bo niczym Superman trzeba okrążyć świat i sprawdzić, gdzie się krzywda dzieje?

co do tej krzywdy... ja lubię koncentrować się na rzeczach, które mogę zmieniać. Mogę biadolić, jak bardzo mnie rusza ta ludzka krzywda, ale niestety na większość sytuacji nie mam żadnego wpływu, na pańcię, która podrzuca mi psie gówno pod mojego nowego buta, wpływ mam...

tego rodzaju odpowiedzi pokazują jednak skalę problemu. Ludzie albo te kupy zostawiają na chodnikach i pisząc, ze to bzdura, zasłaniają swój wstyd albo uświadamiają sobie, że nic z tym nie robią... co gorsze?
Naprawdę nie trzeba być supermenem, żeby skutecznie zwrócić uwagę ochroniarzowi na to, że praca pracą, smród smrodem, ale są okoliczności, w których trzeba być człowiekiem. Ne będę jednak rozwijać tematu pomiędzy kupami.
Temat jest mocno przesadzony, albo w moim mieście są ludzi bardziej dbający, albo rzadko bywam w miejscach, gdzie jest mało trawników, albo mimo że chodzę z głową w chmurach jakoś od wielu lat nie zdarzyło mi się na minę trafić;)
Nigdy nie rozumiałam porównywania zewnętrza do wnętrza mieszkań. Jakkolwiek poprawnym jest zbieranie kup z chodników, tak porównanie ich do pokojowych dywanów jakoś mnie nie przekonuje i chyba nikogo taka mowa wychowawcza nie przekona, bo różnica miedzy domem a światem poza jest spora. Chyba nie muszę przytaczać przykładów?:)
Nie sugeruj brzydko moich niedostatków i tego, że ja coś na chodnikach zostawiam, bo nie zostawiam. Tak się składa, że nie natrafiłaś na pańcię, która podrzuca Ci kupy prosto pod trzewiki. Ci którzy podrzucają udziału w dyskusji nie wezmą.

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): egle -

~gość
Naprawdę nie trzeba być supermenem, żeby skutecznie zwrócić uwagę ochroniarzowi na to, że praca pracą, smród smrodem, ale są okoliczności, w których trzeba być człowiekiem. Ne będę jednak rozwijać tematu pomiędzy kupami.
Temat jest mocno przesadzony, albo w moim mieście są ludzi bardziej dbający, albo rzadko bywam w miejscach, gdzie jest mało trawników, albo mimo że chodzę z głową w chmurach jakoś od wielu lat nie zdarzyło mi się na minę trafić;)
Nigdy nie rozumiałam porównywania zewnętrza do wnętrza mieszkań. Jakkolwiek poprawnym jest zbieranie kup z chodników, tak porównanie ich do pokojowych dywanów jakoś mnie nie przekonuje i chyba nikogo taka mowa wychowawcza nie przekona, bo różnica miedzy domem a światem poza jest spora. Chyba nie muszę przytaczać przykładów?:)
Nie sugeruj brzydko moich niedostatków i tego, że ja coś na chodnikach zostawiam, bo nie zostawiam. Tak się składa, że nie natrafiłaś na pańcię, która podrzuca Ci kupy prosto pod trzewiki. Ci którzy podrzucają udziału w dyskusji nie wezmą.
właśnie dlatego jest spora różnica, bo ludzie dbają o swoje domy, ale o zewnętrzny świat już nie. mnie przekonuje. Nie myje auta na domowym podwórku, śmieci wrzucam do śmietnika, nie siadam buciorami na ławce, i tak dalej.

Ty nie trafiasz na psie kupy, a ja trafiam, ale to nie znaczy, że jak widzę krzywdę ludzką, to odwracam wzrok. wręcz przeciwnie, temat rzeka. Lee zaproponował nawet na stworzenie osobnego wątku.

czy zwracanie uwagi na kulturę jest mocno przesadzone? nie wydaje mi się. Fajnie, że ktoś też na takie detale zwraca uwagę.

a co do zwrócenia uwagi... to z pewnością ochroniarz ma to jeszcze mocniej w d..pie niż właściciel psa...

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): ~gość -

egle
~gość
Naprawdę nie trzeba być supermenem, żeby skutecznie zwrócić uwagę ochroniarzowi na to, że praca pracą, smród smrodem, ale są okoliczności, w których trzeba być człowiekiem. Ne będę jednak rozwijać tematu pomiędzy kupami.
Temat jest mocno przesadzony, albo w moim mieście są ludzi bardziej dbający, albo rzadko bywam w miejscach, gdzie jest mało trawników, albo mimo że chodzę z głową w chmurach jakoś od wielu lat nie zdarzyło mi się na minę trafić;)
Nigdy nie rozumiałam porównywania zewnętrza do wnętrza mieszkań. Jakkolwiek poprawnym jest zbieranie kup z chodników, tak porównanie ich do pokojowych dywanów jakoś mnie nie przekonuje i chyba nikogo taka mowa wychowawcza nie przekona, bo różnica miedzy domem a światem poza jest spora. Chyba nie muszę przytaczać przykładów?:)
Nie sugeruj brzydko moich niedostatków i tego, że ja coś na chodnikach zostawiam, bo nie zostawiam. Tak się składa, że nie natrafiłaś na pańcię, która podrzuca Ci kupy prosto pod trzewiki. Ci którzy podrzucają udziału w dyskusji nie wezmą.
właśnie dlatego jest spora różnica, bo ludzie dbają o swoje domy, ale o zewnętrzny świat już nie. mnie przekonuje. Nie myje auta na domowym podwórku, śmieci wrzucam do śmietnika, nie siadam buciorami na ławce, i tak dalej.

Ty nie trafiasz na psie kupy, a ja trafiam, ale to nie znaczy, że jak widzę krzywdę ludzką, to odwracam wzrok. wręcz przeciwnie, temat rzeka. Lee zaproponował nawet na stworzenie osobnego wątku.

czy zwracanie uwagi na kulturę jest mocno przesadzone? nie wydaje mi się. Fajnie, że ktoś też na takie detale zwraca uwagę.

a co do zwrócenia uwagi... to z pewnością ochroniarz ma to jeszcze mocniej w d..pie niż właściciel psa...
Znów przesada. W takim sensie jak napisałaś ludzie dbają o zewnętrzny świat, szczególnie na własnych podwórkach. Ci co nie dbają to jednostki. Ale nie odkurzają chodników, nie pastują, nie chodzą po nich boso, w domach nie pada zmywający nieczystości deszcz, nie ma dezynfekującego mrozu i większości robactwa. Itp. I całe szczęście, że nie wszystko jeszcze zostało zabetonowane i nie wszędzie wymagana jest sterylność.

Nie na każdy temat trzeba zakładać wątek i konsultować go ze społecznością forum, więc z rady nie skorzystam.

Nie miał mocno w d...e , bo zrozumiał i posłuchał. Argumentował, że petenci się skarżą.

Pozdrawiam.

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): egle -

~gość
egle
~gość
Naprawdę nie trzeba być supermenem, żeby skutecznie zwrócić uwagę ochroniarzowi na to, że praca pracą, smród smrodem, ale są okoliczności, w których trzeba być człowiekiem. Ne będę jednak rozwijać tematu pomiędzy kupami.
Temat jest mocno przesadzony, albo w moim mieście są ludzi bardziej dbający, albo rzadko bywam w miejscach, gdzie jest mało trawników, albo mimo że chodzę z głową w chmurach jakoś od wielu lat nie zdarzyło mi się na minę trafić;)
Nigdy nie rozumiałam porównywania zewnętrza do wnętrza mieszkań. Jakkolwiek poprawnym jest zbieranie kup z chodników, tak porównanie ich do pokojowych dywanów jakoś mnie nie przekonuje i chyba nikogo taka mowa wychowawcza nie przekona, bo różnica miedzy domem a światem poza jest spora. Chyba nie muszę przytaczać przykładów?:)
Nie sugeruj brzydko moich niedostatków i tego, że ja coś na chodnikach zostawiam, bo nie zostawiam. Tak się składa, że nie natrafiłaś na pańcię, która podrzuca Ci kupy prosto pod trzewiki. Ci którzy podrzucają udziału w dyskusji nie wezmą.
właśnie dlatego jest spora różnica, bo ludzie dbają o swoje domy, ale o zewnętrzny świat już nie. mnie przekonuje. Nie myje auta na domowym podwórku, śmieci wrzucam do śmietnika, nie siadam buciorami na ławce, i tak dalej.

Ty nie trafiasz na psie kupy, a ja trafiam, ale to nie znaczy, że jak widzę krzywdę ludzką, to odwracam wzrok. wręcz przeciwnie, temat rzeka. Lee zaproponował nawet na stworzenie osobnego wątku.

czy zwracanie uwagi na kulturę jest mocno przesadzone? nie wydaje mi się. Fajnie, że ktoś też na takie detale zwraca uwagę.

a co do zwrócenia uwagi... to z pewnością ochroniarz ma to jeszcze mocniej w d..pie niż właściciel psa...
Znów przesada. W takim sensie jak napisałaś ludzie dbają o zewnętrzny świat, szczególnie na własnych podwórkach. Ci co nie dbają to jednostki. Ale nie odkurzają chodników, nie pastują, nie chodzą po nich boso, w domach nie pada zmywający nieczystości deszcz, nie ma dezynfekującego mrozu i większości robactwa. Itp. I całe szczęście, że nie wszystko jeszcze zostało zabetonowane i nie wszędzie wymagana jest sterylność.

Nie na każdy temat trzeba zakładać wątek i konsultować go ze społecznością forum, więc z rady nie skorzystam.

Nie miał mocno w d...e , bo zrozumiał i posłuchał. Argumentował, że petenci się skarżą.

Pozdrawiam.
jasne, że nie na każdy temat, to powiedz, skoro nie potrzebujesz tego konsultować, to po co zabierasz głos? przejdź obojętnie, jak obok tej kupy i spokój. w internecie to można wiele pisać, zwłaszcza o tym, jak się świat zbawia... :)

nie ma w tym żadnej przesady, właśnie dlatego, ze ludzie mają ograniczone poczucie dbania o własny kąt, jest brudno i niezbyt przyjemnie.

Nie każdemu to oczywiście przeszkadza, więc może widzieć w tym przesadę.

pozwól więc, że ktoś, komu kupa na chodniku przeszkadza, wyrazi swój pogląd, bez konieczności wartościowania co jest ważne a co nie. Rób swoje dobre uczynki i nie oceniaj innych, zwłaszcza jeśli o ich dobrych uczynkach nie masz zielonego pojęcia.
również pozdrawiam.


Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): ~gość -

egle


jasne, że nie na każdy temat, to powiedz, skoro nie potrzebujesz tego konsultować, to po co zabierasz głos? przejdź obojętnie, jak obok tej kupy i spokój. w internecie to można wiele pisać, zwłaszcza o tym, jak się świat zbawia... :)

nie ma w tym żadnej przesady, właśnie dlatego, ze ludzie mają ograniczone poczucie dbania o własny kąt, jest brudno i niezbyt przyjemnie.

Nie każdemu to oczywiście przeszkadza, więc może widzieć w tym przesadę.

pozwól więc, że ktoś, komu kupa na chodniku przeszkadza, wyrazi swój pogląd, bez konieczności wartościowania co jest ważne a co nie. Rób swoje dobre uczynki i nie oceniaj innych, zwłaszcza jeśli o ich dobrych uczynkach nie masz zielonego pojęcia.
również pozdrawiam.


Przepraszam, ale nie wiedziałam, że aby można było zabrać głos w temacie, trzeba mieć dokładnie takie samo zdanie jak autor. Kobieto, ja Ci niczego nie odbieram, ani niczego nie zabraniam, a już na pewno nie wyrażania zdania w temacie kup.
Nie wiem natomiast czy w końcu mam pisać o tym zbawieniu świata czy nie mam pisać, bo w tym samym akapicie czytam dwie różne informacje. Dowiaduję się, że brak potrzeby konsultacji ze społecznością forumową jest równoznaczne z obojętnością, a jednocześnie pisanie na ten temat o niczym nie świadczy.
Nigdzie Cię nie oceniam. Nie wiem dlaczego tłumaczysz mi co rusz, że stać Cię na więcej niż reagowanie na kupkanie, skoro ja nie zaprzeczam. Naprawdę wierzę.

Staram się realnie oceniać sytuację zamiast reagować emocjonalnie czując jeszcze zapach odchodów, które trzeba zdrapywac z podeszwy. Staram się myśleć w taki sposób, żeby nie skończyć jak zgrzybiały, zgorzkniały frustrat z zacisniętą szczeną i nerwicą natręctw każącą odliczać ilość gówienek na chodniku chociażby.

Nie nerwuj się;) Ja myślę po swojemu, ale to nie znaczy, że lepiej od Ciebie. Możesz być spokojna;))

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): egle -

~gość
egle


jasne, że nie na każdy temat, to powiedz, skoro nie potrzebujesz tego konsultować, to po co zabierasz głos? przejdź obojętnie, jak obok tej kupy i spokój. w internecie to można wiele pisać, zwłaszcza o tym, jak się świat zbawia... :)

nie ma w tym żadnej przesady, właśnie dlatego, ze ludzie mają ograniczone poczucie dbania o własny kąt, jest brudno i niezbyt przyjemnie.

Nie każdemu to oczywiście przeszkadza, więc może widzieć w tym przesadę.

pozwól więc, że ktoś, komu kupa na chodniku przeszkadza, wyrazi swój pogląd, bez konieczności wartościowania co jest ważne a co nie. Rób swoje dobre uczynki i nie oceniaj innych, zwłaszcza jeśli o ich dobrych uczynkach nie masz zielonego pojęcia.
również pozdrawiam.


Przepraszam, ale nie wiedziałam, że aby można było zabrać głos w temacie, trzeba mieć dokładnie takie samo zdanie jak autor. Kobieto, ja Ci niczego nie odbieram, ani niczego nie zabraniam, a już na pewno nie wyrażania zdania w temacie kup.
Nie wiem natomiast czy w końcu mam pisać o tym zbawieniu świata czy nie mam pisać, bo w tym samym akapicie czytam dwie różne informacje. Dowiaduję się, że brak potrzeby konsultacji ze społecznością forumową jest równoznaczne z obojętnością, a jednocześnie pisanie na ten temat o niczym nie świadczy.
Nigdzie Cię nie oceniam. Nie wiem dlaczego tłumaczysz mi co rusz, że stać Cię na więcej niż reagowanie na kupkanie, skoro ja nie zaprzeczam. Naprawdę wierzę.

Staram się realnie oceniać sytuację zamiast reagować emocjonalnie czując jeszcze zapach odchodów, które trzeba zdrapywac z podeszwy. Staram się myśleć w taki sposób, żeby nie skończyć jak zgrzybiały, zgorzkniały frustrat z zacisniętą szczeną i nerwicą natręctw każącą odliczać ilość gówienek na chodniku chociażby.

Nie nerwuj się;) Ja myślę po swojemu, ale to nie znaczy, że lepiej od Ciebie. Możesz być spokojna;))
Gdzie wyczytalas, ze trzeba miec takie samo zdanie?

Nie ma dwoch roznych informacji. Jest natomiast zawarta pewnego rodzaju ironia, papier przyjmie wszystko, internet tez... czytamy, analizujemy, a jak nie rozumiemy, to jeszcze raz czytamy ;)

Ty masz potrzebe chwalenia sie, jak to uratowalas bezdomna osobe a ja moge z przymruzeniem oka porozmawiac o kupach. To taki temat chyba troche z zartem... ale mozna w nim widziec frustrata z zacisnieta szczena ale jakby co to mnie nerwy puszczaja.:):)

Rowniez sie nie tlumacze, ale masz racja personalnie odebralam twoja uwage o bzdurze nie powinnam byla przeciez ty chcialas tylko podkreslic swoja wspanialosc, a pod moim tekstem dokleilas sie przypadkowo ;)

Ps. Liczenie kup jest calkiem fajne, wczoraj naliczylam trzy, a dzieki temu ze ich wrecz wypatruje moje trzewiki ostaly sie nie naruszone, sprawdzilam bylamm tez wszystkie wiatrolapy, ale oprocz wiatru nic... u mnie wiec, melduje, wiecej kup niz ludzkiej krzywdy :)

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

Witajcie.
Pisząc o kupie nie twierdziłem, że jest to NAJWAŻNIEJSZY problem świata, tylko brak kultury osobistej albo - jak kto woli - chamstwo pospolite. Może i bzdura. Ale takie właśnie "bzdurki " składają się na całość naszego codziennego życia, które to życie byłoby znacznie przyjemniejsze, choćby bez śmierdzącej substancji pod nogami :))
Jeżeli komuś to nie przeszkadza, to trudno, znaczna część osób jednak zwraca na to uwagę, a wnioskuję z tego, że jednak wzięli się ostatnio za sprzątanie. Myślę, że bardziej rozumieją to ci, którzy mają dzieci. Nawiasem mówiąc, dziwne podejście: u mnie ma być czysto, gdzie indziej już nie musi, więc można sobie świnić, ile wlezie. Gdyby tak wszyscy do tego podchodzili, utonęlibyśmy w śmieciach.
Gość ma szczęście, że mieszka w czyściejszym miejscu, porównałem moje miasto z innymi, z Warszawą włącznie i nasze niestety wypadło najgorzej. U nas był to już problem, obliczono, że dziennie psy zostawiają ok. 4 ton g***a.
Poza tym - podejdźcie do tego tak trochę "z przymrużeniem oka"; widzę, że niektórzy biorą to śmiertelnie poważnie. Wydaje mi się, że jak chodzi o chamstwo, lepsze efekty daje ośmieszanie go niż "święte oburzenie" i zrzędzenie, bo to chamów tylko prowokuje. Tak jak nie ma sensu odwoływanie się do ich kultury osobistej, bo trudno się odwoływać do czegoś, czego nie ma.
Tak też podszedł do tego twórca tych naszych "gó****nych" rzeźb i to właśnie zwróciło uwagę na problem. Zdjęcie poniżej, mówiąc Judasem - najwyraźniej "bardzo się podniecił".
Od czasu do czasu pozwolę sobie pomarudzić, bo zdaje mi się, że te braki w kulturze i skupianie się wyłącznie na sobie to już też jest jakiś problem. Nie wiem, czy wart do podnoszenia na forum.
Pozdrawiam.

Załączniki:

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): ~gość -

[cytat kogo=Lee1]Witajcie.[/cytat]
Witaj:) Dla dobra tematu - bo uznałam, że w moim przekonaniu na temat czystości może być fałsz - postanowiłam baczniej przyglądać się dziś chodnikom w mieście. Rozglądałam się, wytężałam wzrok i niemal łaziłam z nosem przy ziemi w poszukiwaniu psich nieczystości. I teraz z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że chodniki nie są brudne, a nawet zaskakująco czyste, Przynajmniej jeśli chodzi o kupki, bo znalazłam jedynie kilka pozostałości po zebranych kupalkach i dwa małe bobki po cziłałie;))) Problem pozostawiania efektu defekacji na chodnikach mojego miasta nie istnieje. Tutaj należy jednak uczciwie przyznać, że niekoniecznie musi to być zasługa zdyscyplinowanych właścicieli, a prężnie działających firm sprzątających.;))
[cytat]Pisząc o kupie nie twierdziłem, że jest to NAJWAŻNIEJSZY problem świata, tylko brak kultury osobistej albo - jak kto woli - chamstwo pospolite. Może i bzdura. Ale takie właśnie "bzdurki " składają się na całość naszego codziennego życia, które to życie byłoby znacznie przyjemniejsze, choćby bez śmierdzącej substancji pod nogami :)) [/cytat]
Byłabym szczęśliwa, gdybym miała tylko takie problemy:)) Śmierdząca substancja pod podeszwą jest do usunięcia (dla mnie to jakaś abstrakcja, bo naprawdę nie pamiętam, kiedy coś takiego mi się przytrafiło, ale znając moje szczęście zdarzy się niebawem;)).

[cytat]Jeżeli komuś to nie przeszkadza, to trudno, znaczna część osób jednak zwraca na to uwagę, a wnioskuję z tego, że jednak wzięli się ostatnio za sprzątanie. Myślę, że bardziej rozumieją to ci, którzy mają dzieci. Nawiasem mówiąc, dziwne podejście: u mnie ma być czysto, gdzie indziej już nie musi, więc można sobie świnić, ile wlezie. Gdyby tak wszyscy do tego podchodzili, utonęlibyśmy w śmieciach.[/cytat]

Skoro znaczna część wzięła się za sprzątanie, to co ma przeszkadzać??:))) Dobra tendencja?
Ci nieliczni, którzy jeszcze się nie nauczyli i trzeba im dać więcej czasu. Jeśli coś mi przeszkadza, to nie marudzę, tylko staram się usunąć kleszcza;)), nie biadolić. W tym wypadku proponowałabym angażowanie się w mądrą edukację, jeśli komuś zależy na poprawie stanu czystości ulic, coroczne sprzątanie świata, monitowanie u władz miasta i inne działania przynoszące pozytywne skutki i zmieniające uciążliwą rzeczywistość;)) A jeśli już, niczym Don Pedro z Krainy Deszczowców, obserwuje się czyjąś czynność podnoszenia kupki, która to czynność okazuje się nieudana, to zamiast marzyć o włożeniu komuś kupy w beret czy za kołnierz z zaskoczenia, zwrócić osobie uwagę:))
[cytat]Gość ma szczęście, że mieszka w czyściejszym miejscu, porównałem moje miasto z innymi, z Warszawą włącznie i nasze niestety wypadło najgorzej. U nas był to już problem, obliczono, że dziennie psy zostawiają ok. 4 ton g***a.[/cytat]
Tak z ciekawości: obliczono, zważono czy oszacowano?;))
Jeśli zważono, to przy okazji zebrano:))) A może zaważono (obliczono, oszacowano) już zebrane?;)) (wydurnaim się)
Miasto chociaż dba o pojemniki na psie odchody, czy trzeba drałować z paczuszką-niespodzianką do własnego kosza na śmieci, bo do cudzego raczej nie wypada. Miejskich chyba też mało.:)
[cytat]Poza tym - podejdźcie do tego tak trochę "z przymrużeniem oka"; widzę, że niektórzy biorą to śmiertelnie poważnie. Wydaje mi się, że jak chodzi o chamstwo, lepsze efekty daje ośmieszanie go niż "święte oburzenie" i zrzędzenie, bo to chamów tylko prowokuje. Tak jak nie ma sensu odwoływanie się do ich kultury osobistej, bo trudno się odwoływać do czegoś, czego nie ma.[/cytat]
Szczerze mówiąc , to się pogubiłam przez to, że Ty sam, mam wrażenie podchodzisz do tematu ambiwalentnie. Z jednej strony z z przymrużeniem oka, z drugiej jak do frustrującego frustrującego problemu. Pewnie jest tradycyjnie tak, że zamiana w żart jest przykrywką dla frustracji - taki mechanizm obronny psychiki lub figura stylistyczna na potrzeby forum.;)))
Zapewniam, że większość pisałam tu zupełnie niepoważnie, z przekąsem lub nieco złośliwie, ale to ostatnie tylko z powodu postawy i sposobu podejścia do ludzi.:))

[cytat]Tak też podszedł do tego twórca tych naszych "gó****nych" rzeźb i to właśnie zwróciło uwagę na problem. Zdjęcie poniżej, mówiąc Judasem - najwyraźniej "bardzo się podniecił".
Od czasu do czasu pozwolę sobie pomarudzić, bo zdaje mi się, że te braki w kulturze i skupianie się wyłącznie na sobie to już też jest jakiś problem. Nie wiem, czy wart do podnoszenia na forum.[/cytat]


Twórca rzeźby coś zrobił. Gdyby rzeźbę umieścił na chodniku, lepiej by się z wątkiem komponowała.;))

[cytat]Od czasu do czasu pozwolę sobie pomarudzić, bo zdaje mi się, że te braki w kulturze i skupianie się wyłącznie na sobie to już też jest jakiś problem. Nie wiem, czy wart do podnoszenia na forum.[/cytat]

...a ilość kup na chodniku, świadczy o stanie kultury w narodzie i jak najbardziej warto podnosić ten (tu znów) poważny temat.

P.S. Choć mam nieco inne poczucie humoru, podobała mi się startówka. Myśli o wkładaniu ludziom odchodów do kieszeni już jest zupełnie niezgodne z moim poczuciem humoru, a naśmiewanie się z właścicieli dużych psów, jako tych, którzy musza używać reklamówek z biedry, jest nieco niezrozumiałe w kontekście tego, do czego ludzi próbuje się namówić;))) Jeśli to skutek głupawki, to rozumiem, bo wówczas wszelkie zasady przestają mieć znaczenie;)))
A propos postawy obserwującej i zwalniającej krok strażniczki kupianej moralności, gdybym na spacerze z jakim Bobikiem dostrzegła kontem oka takiego Don Pedro w spódnicy, zapytałabym nieboraczkę, czy czego jej nie brak , bo przypuszczałabym, że kobieta chciałaby kupkę jako nawóz do paprotki, ale wstydzi się powiedzieć. W razie gorszego nastroju, uznałabym że komuś się nudzi i poleciłabym odkurzenie chodnika, bo podnoszenie gówienka z jest dla mnie czynnością intymną i nie życzę sobie obserwacji mnie podczas jej wykonywania. Oczywiście pisze to tylko dla podkreślenia komizmu wizji takiej sytuacji i komizmu postaci.:))))

Pozdro i niech moc będzie z Tobą, a kupy jak najdalej!;)))

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

egle]
~gość [cytat kogo=egle




Gdzie wyczytalas, ze trzeba miec takie samo zdanie?

Nie ma dwoch roznych informacji. Jest natomiast zawarta pewnego rodzaju ironia, papier przyjmie wszystko, internet tez... czytamy, analizujemy, a jak nie rozumiemy, to jeszcze raz czytamy ;)

Ty masz potrzebe chwalenia sie, jak to uratowalas bezdomna osobe a ja moge z przymruzeniem oka porozmawiac o kupach. To taki temat chyba troche z zartem... ale mozna w nim widziec frustrata z zacisnieta szczena ale jakby co to mnie nerwy puszczaja.:):)

Rowniez sie nie tlumacze, ale masz racja personalnie odebralam twoja uwage o bzdurze nie powinnam byla przeciez ty chcialas tylko podkreslic swoja wspanialosc, a pod moim tekstem dokleilas sie przypadkowo ;)

Ps. Liczenie kup jest calkiem fajne, wczoraj naliczylam trzy, a dzieki temu ze ich wrecz wypatruje moje trzewiki ostaly sie nie naruszone, sprawdzilam bylamm tez wszystkie wiatrolapy, ale oprocz wiatru nic... u mnie wiec, melduje, wiecej kup niz ludzkiej krzywdy :)

[/cytat
Pewnie, że z żartem :)
Zaraziłaś mnie tym liczeniem. :)) Wyskoczyłem na chwilę do sklepu, tak ze 400 m. od domu, naliczyłem cztery, w tym trzy malutkie, chyba po yorkach :)) Do tej pory tylko gapiłem się pod nogi, ale bez liczenia. Czy takie coś wchodzi w nawyk ? :))

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

[cytat kogo=~gość][cytat kogo=Lee1]Witajcie.[/cytat]
Witaj:) Dla dobra tematu - bo uznałam, że w moim przekonaniu na temat czystości może być fałsz - postanowiłam baczniej przyglądać się dziś chodnikom w mieście. Rozglądałam się, wytężałam wzrok i niemal łaziłam z nosem przy ziemi w poszukiwaniu psich nieczystości. I teraz z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że chodniki nie są brudne, a nawet zaskakująco czyste, Przynajmniej jeśli chodzi o kupki, bo znalazłam jedynie kilka pozostałości po zebranych kupalkach i dwa małe bobki po cziłałie;))) Problem pozostawiania efektu defekacji na chodnikach mojego miasta nie istnieje. Tutaj należy jednak uczciwie przyznać, że niekoniecznie musi to być zasługa zdyscyplinowanych właścicieli, a prężnie działających firm sprzątających.;))
[cytat]Pisząc o kupie nie twierdziłem, że jest to NAJWAŻNIEJSZY problem świata, tylko brak kultury osobistej albo - jak kto woli - chamstwo pospolite. Może i bzdura. Ale takie właśnie "bzdurki " składają się na całość naszego codziennego życia, które to życie byłoby znacznie przyjemniejsze, choćby bez śmierdzącej substancji pod nogami :)) [/cytat]
Byłabym szczęśliwa, gdybym miała tylko takie problemy:)) Śmierdząca substancja pod podeszwą jest do usunięcia (dla mnie to jakaś abstrakcja, bo naprawdę nie pamiętam, kiedy coś takiego mi się przytrafiło, ale znając moje szczęście zdarzy się niebawem;)).

[cytat]Jeżeli komuś to nie przeszkadza, to trudno, znaczna część osób jednak zwraca na to uwagę, a wnioskuję z tego, że jednak wzięli się ostatnio za sprzątanie. Myślę, że bardziej rozumieją to ci, którzy mają dzieci. Nawiasem mówiąc, dziwne podejście: u mnie ma być czysto, gdzie indziej już nie musi, więc można sobie świnić, ile wlezie. Gdyby tak wszyscy do tego podchodzili, utonęlibyśmy w śmieciach.[/cytat]

Skoro znaczna część wzięła się za sprzątanie, to co ma przeszkadzać??:))) Dobra tendencja?
Ci nieliczni, którzy jeszcze się nie nauczyli i trzeba im dać więcej czasu. Jeśli coś mi przeszkadza, to nie marudzę, tylko staram się usunąć kleszcza;)), nie biadolić. W tym wypadku proponowałabym angażowanie się w mądrą edukację, jeśli komuś zależy na poprawie stanu czystości ulic, coroczne sprzątanie świata, monitowanie u władz miasta i inne działania przynoszące pozytywne skutki i zmieniające uciążliwą rzeczywistość;)) A jeśli już, niczym Don Pedro z Krainy Deszczowców, obserwuje się czyjąś czynność podnoszenia kupki, która to czynność okazuje się nieudana, to zamiast marzyć o włożeniu komuś kupy w beret czy za kołnierz z zaskoczenia, zwrócić osobie uwagę:))
[cytat]Gość ma szczęście, że mieszka w czyściejszym miejscu, porównałem moje miasto z innymi, z Warszawą włącznie i nasze niestety wypadło najgorzej. U nas był to już problem, obliczono, że dziennie psy zostawiają ok. 4 ton g***a.[/cytat]
Tak z ciekawości: obliczono, zważono czy oszacowano?;))
Jeśli zważono, to przy okazji zebrano:))) A może zaważono (obliczono, oszacowano) już zebrane?;)) (wydurnaim się)
Miasto chociaż dba o pojemniki na psie odchody, czy trzeba drałować z paczuszką-niespodzianką do własnego kosza na śmieci, bo do cudzego raczej nie wypada. Miejskich chyba też mało.:)
[cytat]Poza tym - podejdźcie do tego tak trochę "z przymrużeniem oka"; widzę, że niektórzy biorą to śmiertelnie poważnie. Wydaje mi się, że jak chodzi o chamstwo, lepsze efekty daje ośmieszanie go niż "święte oburzenie" i zrzędzenie, bo to chamów tylko prowokuje. Tak jak nie ma sensu odwoływanie się do ich kultury osobistej, bo trudno się odwoływać do czegoś, czego nie ma.[/cytat]
Szczerze mówiąc , to się pogubiłam przez to, że Ty sam, mam wrażenie podchodzisz do tematu ambiwalentnie. Z jednej strony z z przymrużeniem oka, z drugiej jak do frustrującego frustrującego problemu. Pewnie jest tradycyjnie tak, że zamiana w żart jest przykrywką dla frustracji - taki mechanizm obronny psychiki lub figura stylistyczna na potrzeby forum.;)))
Zapewniam, że większość pisałam tu zupełnie niepoważnie, z przekąsem lub nieco złośliwie, ale to ostatnie tylko z powodu postawy i sposobu podejścia do ludzi.:))

[cytat]Tak też podszedł do tego twórca tych naszych "gó****nych" rzeźb i to właśnie zwróciło uwagę na problem. Zdjęcie poniżej, mówiąc Judasem - najwyraźniej "bardzo się podniecił".
Od czasu do czasu pozwolę sobie pomarudzić, bo zdaje mi się, że te braki w kulturze i skupianie się wyłącznie na sobie to już też jest jakiś problem. Nie wiem, czy wart do podnoszenia na forum.[/cytat]


Twórca rzeźby coś zrobił. Gdyby rzeźbę umieścił na chodniku, lepiej by się z wątkiem komponowała.;))

[cytat]Od czasu do czasu pozwolę sobie pomarudzić, bo zdaje mi się, że te braki w kulturze i skupianie się wyłącznie na sobie to już też jest jakiś problem. Nie wiem, czy wart do podnoszenia na forum.[/cytat]

...a ilość kup na chodniku, świadczy o stanie kultury w narodzie i jak najbardziej warto podnosić ten (tu znów) poważny temat.

P.S. Choć mam nieco inne poczucie humoru, podobała mi się startówka. Myśli o wkładaniu ludziom odchodów do kieszeni już jest zupełnie niezgodne z moim poczuciem humoru, a naśmiewanie się z właścicieli dużych psów, jako tych, którzy musza używać reklamówek z biedry, jest nieco niezrozumiałe w kontekście tego, do czego ludzi próbuje się namówić;))) Jeśli to skutek głupawki, to rozumiem, bo wówczas wszelkie zasady przestają mieć znaczenie;)))
A propos postawy obserwującej i zwalniającej krok strażniczki kupianej moralności, gdybym na spacerze z jakim Bobikiem dostrzegła kontem oka takiego Don Pedro w spódnicy, zapytałabym nieboraczkę, czy czego jej nie brak , bo przypuszczałabym, że kobieta chciałaby kupkę jako nawóz do paprotki, ale wstydzi się powiedzieć. W razie gorszego nastroju, uznałabym że komuś się nudzi i poleciłabym odkurzenie chodnika, bo podnoszenie gówienka z jest dla mnie czynnością intymną i nie życzę sobie obserwacji mnie podczas jej wykonywania. Oczywiście pisze to tylko dla podkreślenia komizmu wizji takiej sytuacji i komizmu postaci.:))))

Pozdro i niech moc będzie z Tobą, a kupy jak najdalej!;)))[/cytat]
Dziękuję !
Postaram się nie pogubić. Przy okazji tego bobka jakoś się wymiecie. :)) Po kolei więc: :)))
- Przede wszystkim, gdzie napisałem, że nie mam większych problemów?
- Dobrze, że wokół Ciebie jest czysto, ale jeżeli TY mieszkasz w czystym mieście, to nie znaczy, że gdzie indziej jest tak samo, to chyba oczywiste.
- Nie lubię śmierdzącej substancji na podeszwie, nie mówiąc już o utytłanym w niej dziecku, które właśnie wróciło do domu z podwórka.
- W dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego sprzątać ma się u siebie, a gdzie indziej już nie i dlaczego ci, którzy sprzątają, mają to robić za innych zgodnie z regułą "jak ci przeszkadza, to rób sobie sam". I tu nie chodzi mi tylko o psy.
- To pewnie prawda z tym, że : "świnię, bo mam większe problemy", ale nie wierzę, że chodzi to o jakąś wyższą "ideę".
- Mądra edukacja, to znaczy konkretnie co ? Bo to, co robi się do tej pory, m.in. sprzątanie świata, różne starania władz czy straży, nie dają efektów. A nie dają, bo akcje swoje, brak kultury swoje. Może po prostu zacząć od młodzieży i edukować ją w domu czy w szkole? A swoją drogą, po co ja o tym piszę na forum? Żeby pozbyć się tego "szczękościsku" ? :)) Wrzucałem to też na nasz lokalny portal społecznościowy.
- Te 4 tony - to oszacowano podobno na podstawie rejestracji i zgłoszeń podatku od psa. :) Miasto poustawiało specjalne pojemniki, ale zaczęto wrzucać do nich śmieci, więc część zabrano. Teraz są takie zwykłe kosze i tam się wrzuca.
- To o "przymrużaniu oka" - jest nieco chaotycznie, bo się spieszyłem. Do tematu, owszem, podchodzę poważnie, ale pisałem to nieco ironicznie, chcąc "chamusiów" trochę ośmieszyć . Pewnie, że można by użyć innej formy i robić to w tonie śmiertelnej powagi.
Zauważyłem, że piszesz z przekąsem :)) Nie szkodzi.
- Ta "rzeźba" - pewnie, że na chodniku byłoby lepiej. Widocznie nie mógł. Ale na trawniku też się komponuje :))
- To prawda, ilość syfu na ulicach świadczy o nas. :))) I to wcale

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): Lee1 -

C.d.
- To prawda, ilość syfu na ulicach świadczy o nas. :))) I to wcale nie jest śmieszne.
- Te nasze żarty o wkładaniu kupy do kieszeni – przyznam się, ze mam nieraz ochotę cos takiego zrobić, zwrócenie komuś uwagi może zaskutkować obluzganiem. Właściciele wielkich psów chyba zdawali sobie sprawę, że wielkość kupy będzie adekwatna do wielkości psa i będą mieć problem, wcale mi ich nie żal.:)
Zostałem Strażnikiem Goofnianej Moralności”, którego stopnia, pierwszego?
Będą inne tytuły? Bo zamierzam przyczepić się niszczenia trawników… :)
Pozdrawiam

Re: Jestem z miasta: W kupie siła?

Napisał(a): ~gość -

[cytat kogo=Lee1]
Dziękuję ![/cytat]
Cała przyjemność po mojej stronie;))
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się odpowiedzi, bo mój wpis był tak przesiąknięty żartem, kpiną i przekąsem, że na Twoim miejscu chyba bym sobie darowała;) Tym bardziej więc doceniam;)
[cytat]Przede wszystkim, gdzie napisałem, że nie mam większych problemów?[/cytat]
Nie wiem. Może miedzy szesnastym a siedemnastym wersem licząc od dołu, stojąc na głowie, stawiając laptopa bokiem i czytając od tyłu ekranu?;))
Ja napisałam, że chciałabym mieć tylko takie problemy. Po prostu zwierzyłam się licząc na współczucie;)))
[cytat] Dobrze, że wokół Ciebie jest czysto, ale jeżeli TY mieszkasz w czystym mieście, to nie znaczy, że gdzie indziej jest tak samo, to chyba oczywiste. [/cytat]
Pisałam o czystości wokół mnie tylko w kwestii kup i tylko dlatego, że próbowano mi zaimplantować do życiorysu niedbałość o otoczenie, bo rozbawiła mnie obserwacja osób wychodzących z psami na spacer i dlatego, że wyspowiadałam się z niechęci do wypatrywania kupek;))
[cytat]Nie lubię śmierdzącej substancji na podeszwie, nie mówiąc już o utytłanym w niej dziecku, które właśnie wróciło do domu z podwórka.[/cytat]
Matkobosko, to są straszne historie!!! Jak to się stało, że moje dzieci nigdy nie zdołały ufajdać się psią kupą? Zaczynam podejrzewać, że żyję na innej planecie. To by się zgadzało, biorąc pod uwagę moje nietypowe podejście do pewnych spraw, jak choćby przedkładanie działania nad gadanie w kwestiach na których mi zależy;))

[cytat]W dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego sprzątać ma się u siebie, a gdzie indziej już nie i dlaczego ci, którzy sprzątają, mają to robić za innych zgodnie z regułą "jak ci przeszkadza, to rób sobie sam". I tu nie chodzi mi tylko o psy. [/cytat]
Też nie rozumiem;)) Co więcej (i tu Cię zapewne zaskoczę) nie rozumiem, dlaczego zadaje mi się to pytanie. Nigdzie nie napisałam, że oczyszczanie chodników jest niepotrzebne, niepoprawne i że ktoś ma to robić za kogoś. Musiałeś źle zrozumieć lub ja źle się wyrazić. ja tylko twierdzę, że pisanie o tym na forum nie rozwiąże problemu:)))
[cytat] To pewnie prawda z tym, że : "świnię, bo mam większe problemy", ale nie wierzę, że chodzi to o jakąś wyższą "ideę".[/cytat]
Mam większe problemy i nie świnię. Dokładnie jak Ty. Różnica miedzy nami polega na tym, że ja sobie mniejszych problemów nie dokładam, żeby nie zwariować;))) Jeśli ktoś z natłokiem ogromnych problemów świni, to należy zwrócić się do niego, nie do mnie.:))
[cytat] Mądra edukacja, to znaczy konkretnie co ? Bo to, co robi się do tej pory, m.in. sprzątanie świata, różne starania władz czy straży, nie dają efektów. A nie dają, bo akcje swoje, brak kultury swoje. Może po prostu zacząć od młodzieży i edukować ją w domu czy w szkole?[/cytat]
Skuteczniejsza od pisania na forum:) Pisz bloga, załóż stronę na fejsie, organizuj iwenty z pogadankami... A jak Ci się nie chce, gadaj na ludzi w wątkach.;))
Edukować swoje dzieci, a jak zdarzy im się kupę któregoś dnia zostawić, podnieść, pobiec i włożyć w tylną kieszeń dżinsów. A co! Niech się dzieciak uczy kultury! Nieważne, że metodami niekulturalnymi, ważne, że szybkimi;)))
Nie daje efektów. Zdaje mi się, że nie raz pisałeś, że jest poprawa. Nie od razu Rzym zbudowano.;)

[cytat] A swoją drogą, po co ja o tym piszę na forum? Żeby pozbyć się tego "szczękościsku" ? :)) [/cytat]

To raczej uchroni Cie od szczękościsku, więc jakiś pożytek będzie. Biadolenie jest fajne, szczególnie w takiej formie jak w startówce, więc masz moje pozwolenie na kontynuację (bredzę;)). Ja lubię stawać trochę w opozycji, żeby się ludziom na forum nie nudziło, bo w końcu co to za pisanie bez emocji i jedyne, co mi się tak naprawdę nie podobało to jeden z postów koleżanki;)
[cytat]Wrzucałem to też na nasz lokalny portal społecznościowy. [/cytat]
No i fajno;)
[cytat]Te 4 tony - to oszacowano podobno na podstawie rejestracji i zgłoszeń podatku od psa. :) Miasto poustawiało specjalne pojemniki, ale zaczęto wrzucać do nich śmieci, więc część zabrano. Teraz są takie zwykłe kosze i tam się wrzuca.[/cytat]
Czyli nie wiadomo, ile z tego to kupencje pozostawione na pastwę losu?;))
Kiedyś czytałam, że zanim rozwinęła się motoryzacja, martwiono się, że nie nadąża się z oczyszczaniem miast z końskiego łajna. Może wkrótce żywe psy zastąpią zabawki interaktywne?;D
[cytat]
- To o "przymrużaniu oka" - jest nieco chaotycznie, bo się spieszyłem. Do tematu, owszem, podchodzę poważnie, ale pisałem to nieco ironicznie, chcąc "chamusiów" trochę ośmieszyć . Pewnie, że można by użyć innej formy i robić to w tonie śmiertelnej powagi.
Zauważyłem, że piszesz z przekąsem :)) Nie szkodzi.[/cytat]

Lubię pisać z przekąsem i wolę o tych, którzy są obecni niż bezpiecznie o tych, którzy daleko gdzieś na spacerze z psem;))
[cytat]- Ta "rzeźba" - pewnie, że na chodniku byłoby lepiej. Widocznie nie mógł. Ale na trawniku też się komponuje :))[/cytat]

Niezależnie od tego gdzie, wygląda bardzo wymownie. Ciekawe, czy artysta zadbał też o wrażenia węchowe;))

[cytat]- To prawda, ilość syfu na ulicach świadczy o nas.[/cytat]
Ilość syfu na ulicy świadczy o tych, którzy syfią na ulicy, a konkretnie o tym, że syfią na ulicy, ale też o rodzicach syfiących, rodzicach rodziców i tak dalej;)))

[cytat]- Te nasze żarty o wkładaniu kupy do kieszeni – przyznam się, ze mam nieraz ochotę cos takiego zrobić, zwrócenie komuś uwagi może zaskutkować obluzganiem. Właściciele wielkich psów chyba zdawali sobie sprawę, że wielkość kupy będzie adekwatna do wielkości psa i będą mieć problem, wcale mi ich nie żal.:)
Zostałem Strażnikiem Goofnianej Moralności”, którego stopnia, pierwszego?
Będą inne tytuły? Bo zamierzam przyczepić się niszczenia trawników… :)[/cytat]

Ja nie mam ochoty czegoś takiego zrobić. Nie naruszam czyjejś nietykalności. Nie przyklejam nikomu gum na czoło w celach wychowawczych, nie wylewam napojów na głowę, nie policzkuję, nie ośmieszam publicznie, nie pstrykam w nos i nie targam za ucho.

A mi ich żal, bo nikt nie zasługuje na taką karę;))

Nie Ty zostałeś, ale możesz zostać kimś innym jeśli tylko spiszesz się jako strażnik koczując w krzakach w okolicy upatrzonego trawnika po to, by przyłapać kogoś na skracaniu sobie drogi. Tylko nie wiem, czym mógłbyś delikwenta obrzucić w takich okolicznościach, bo przecież nie wyrwaną z korzeniami kępą trawy...;)))
Napisz o wyrwach w chodnikach, bo zdarłam sobie niedawno czubki w czółenkach;))
« Wróć do tematów
Do góry strony: Jestem z miasta: W kupie siła?