Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
To forum staje się kolejnym ŚMIETNIKIEM interii.
Pełnym spamu produkowanego przez anonimowych gości i wątków inicjowanych przez autorów jednego, jedynego posta.
Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
Gość To forum staje się kolejnym ŚMIETNIKIEM interii.
Pełnym spamu produkowanego przez anonimowych gości i wątków inicjowanych przez autorów jednego, jedynego posta.
A ty kim jestes? Strażnikiem tego śmietnika?
Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
Klikanie na siebie, to domena początkujących, później, gdy się pozna mechanizm nie bawi to autora. W miarę kolejnych tekstów autor zbiera czytelników którzy go lubią lub nie lubią. I to zapewnia odpowiednio wysokie miejsce na liście. Większość moich tekstów przed promocją ma ocenę w granicach 70%, ba ostatni przez pewien czas nie mieścił się na liście top30, ocena w granicach 60%. Prawedziwą ocenę otrzymujesz gdy tekst przeczyta kilka tysięcy osób. I taka jest prawda. A teraz mechanizm. Tekst wchodzi na listę top po kilku ocenach (kliknięcie łapką). Najczęściej jest to 100%. Przy małej liczbie ocen jedno kliknięcie daje dużą zmianę nawet o kilkanaście punktów procentowych. Przy 4 ocenach pojedyncza to 25%. To czas w którym autor może (lecz to nie oznacza, że robi) wpływać na ocenę swego tekstu. Później się to stabilizuje. Pojedyncze kliknięcie daje zmianę rzędu dziesiętnych procenta. I tu nie ma znaczenia czy ktoś sobie kliknął czy nie. Wszelkie oceny poniżej 1000 wejść nie są miarodajne, więc nie ma co się bardzo emocjonować.
Dam ci przykład, popatrz co się będzie działo z moim tekstem:
http://interia360.pl/artykul/nowa-strona-interii,42603
Gdy wzbudzał zainteresowanie czytelników i był na promocji miał ocenę 91.30% Zobacz jak będzie się zachowywała jego ocena z czasem i wyciągnij wnioski.
Wszystko to opisałem kiedyś: http://interia360.pl/artykul/wolne-mysli-ro,28136
Jak masz ochotę przeczytaj.
Pozdrawiam serdecznie
Analityk
Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
Analityku
Kiedy Ty wreszcie zrozumiesz, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Ty masz gwarancję długiej promocji na dobrym miejscu i dużej (stosunkowo) ilości kilu, albo kilkunastu tysięcy czytelników, niezależnie od ocen.
Inni, wręcz przeciwnie, nie mają takiej gwarancji i najczęściej ich artykuł po tygodniu schodzi do archiwum, a jeżeli wcześniej nie był w pierwszej piątce, to nikt nie dowie się o jego istnieniu. Nawet o istnieniu początkującego autora może nikt się nie dowiedzieć.
Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
Gość Analityku
Kiedy Ty wreszcie zrozumiesz, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Ty masz gwarancję długiej promocji na dobrym miejscu i dużej (stosunkowo) ilości kilu, albo kilkunastu tysięcy czytelników, niezależnie od ocen.
Inni, wręcz przeciwnie, nie mają takiej gwarancji i najczęściej ich artykuł po tygodniu schodzi do archiwum, a jeżeli wcześniej nie był w pierwszej piątce, to nikt nie dowie się o jego istnieniu. Nawet o istnieniu początkującego autora może nikt się nie dowiedzieć.
Powiem ci tak, trzy lata kiedy zaczynałem nie miałem tego wszystkiego. Napisałem artykuł o kościele, religii w szkołach, jego bolączkach i dostałem zwrot z opisem "tekst narusza uczucia religijne". Długo dyskutowałem z redaktorem poprawiłem i poszedł. Każdy to wszystko przechodzi i musi dobrymi tekstami zapracować na opinię. Dziennikarstwo nie ma ocen miarodajnych, to ocena indywidualna. Promowanie to zawsze był problem, dlatego teraz rozmawiamy z dyrekcją Interii o lepszym naszym miejscu i większej liczbie promowanych tekstów na nowej stronie. Widzisz w Interii są takie zasady, że nie decyduje jedna osoba. RO decyduje dwójka a przed odrzuceniem często się konsultujemy. Później o promocji decyduje admin Magda, ale znowu czasami na poczcie redakcyjnej zostawiamy jej informację Magda zwróć uwagę na ten czy inny tekst. Ale aby tekst poszedł dalej, czyli na Warto Zobaczyć decyduje już kolejna osoba. Niestety jest tylko jeden admin i chciałbym, ale na razie nie jest to możliwe, aby był drugi. Aby liczyć się w promocjach trzeba równiez na to zapracować pisząc kilka, kilkanaście tekstów. Kolejne są lepsze. Na to wszystko się pracuje z czasem.
Każdy z nas przeżywał syndrom TOP. Tak to promocja mojego tekstu. Ale wszystko trzeba sobie wypracować. Musisz znaleźć grono czytelników, którzy widząc twój nik będą chcieli przeczytać, co teraz napisałaś/eś i będzie pamiętał aby kliknąć łapkę. Wtedy i admin ciebie zobaczy. To sie uzyskuje wieloma tekstami i poszukiwaniem tematów, które zaintrygują czytelnika.
Powiem tylko jedną sprawę, z której mało kto zdaje sobie sprawę. Interia ma dostęp do narzędzi które pozwolą stwierdzić czy klika jedna osoba czy też wiele i admin do tego ma dostęp. Systemy tworzy Microsoft, a to jest organizacja czyniąca wiele dla wywiadu gospodarczego. Tak więc nie wszystko jest zdradzane, ale anonimowość i internecie to mżonka.
Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
Gość Analityku
Ty masz gwarancję długiej promocji na dobrym miejscu i dużej (stosunkowo) ilości kilu, albo kilkunastu tysięcy czytelników, niezależnie od ocen.
Ejże, wicehrabio, Analityk nie zstąpił z nieba na pierwszą stronę, tylko sobie na nią zapracował. Wielu młodych, którzy są na I360 po raz pierwszy czy niewiele więcej, też jest promowanych na pierwszej stronie. Tylko muszą mieć do zaoferowania coś więcej niż szkolne wypracowanie. Nie ma w tym nic dziwnego, że admin czy jakiś inny rządzący ładuje na promowane miejsce dobre, ciekawe teksty czy chociaż materiał mający szansę wzbudzić jakieś zainteresowanie (bo faktycznie nie każdy promowany tekst jest rewelacyjny). Problem w tym, że jeśli Interia wkrótce zacznie się ukazywać wyłącznie w swej nowej, "rewelacyjnej" wersji beta, miejsca na promowanie materiałów DO z I360 będzie o wiele mniej, więc i selekcja może się okazać ostrzejsza.
Gość
Inni, wręcz przeciwnie, nie mają takiej gwarancji i najczęściej ich artykuł po tygodniu schodzi do archiwum, a jeżeli wcześniej nie był w pierwszej piątce, to nikt nie dowie się o jego istnieniu. Nawet o istnieniu początkującego autora może nikt się nie dowiedzieć.
Artykuł jest na liście najlepszych 30 dokladnie 7 dni, niezaleznie od tego czy jest na miejscu 1 czy 30. Oczywiście ciekawszy tekst ma szansę na promocję, po tym czasie, ale prawdę mówiąc, ty, który opłakuje tutaj dolę początkującego autora, nie mogącego dopchać się do zaszczytów, spróbuj się zastanowić, czy naprawdę warto dawać szansę każdemu tekstowi? Pisać każdy może, I360 puszcza praktycznie każdy "poprawny" tekst (tak mi się wydaje), ale to jeszcze nie znaczy, że każdy takowy powinien stać się wizytówka portalu. Miałki utwór nie zachęci czytelnika do częstych wizyt, nie przyniesie sławy autorowi, a wręcz może narazić na łatwe gnojenie. Ale oczywiście ocena twórczości innych jest bardzo indywidualna.
Co do klikania na swoje arty, żeby sobie nabić procentów, na dłuższą metę to nie przechodzi. Może i ktoś się doklika ogona tej 30-tki, ale jak podskoczy wyżej, to : przeczyta więcej osób i się ocena zweryfikuje (i się ewentualnie umocni...), albo go zazdrosna konkurencja zbije z powrotem do ogona...
Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
FrenchieGość Analityku
Ty masz gwarancję długiej promocji na dobrym miejscu i dużej (stosunkowo) ilości kilu, albo kilkunastu tysięcy czytelników, niezależnie od ocen.Ejże, wicehrabio, Analityk nie zstąpił z nieba na pierwszą stronę, tylko sobie na nią zapracował. Wielu młodych, którzy są na I360 po raz pierwszy czy niewiele więcej, też jest promowanych na pierwszej stronie. Tylko muszą mieć do zaoferowania coś więcej niż szkolne wypracowanie. Nie ma w tym nic dziwnego, że admin czy jakiś inny rządzący ładuje na promowane miejsce dobre, ciekawe teksty czy chociaż materiał mający szansę wzbudzić jakieś zainteresowanie (bo faktycznie nie każdy promowany tekst jest rewelacyjny). Problem w tym, że jeśli Interia wkrótce zacznie się ukazywać wyłącznie w swej nowej, "rewelacyjnej" wersji beta, miejsca na promowanie materiałów DO z I360 będzie o wiele mniej, więc i selekcja może się okazać ostrzejsza.
Gość
Inni, wręcz przeciwnie, nie mają takiej gwarancji i najczęściej ich artykuł po tygodniu schodzi do archiwum, a jeżeli wcześniej nie był w pierwszej piątce, to nikt nie dowie się o jego istnieniu. Nawet o istnieniu początkującego autora może nikt się nie dowiedzieć.Artykuł jest na liście najlepszych 30 dokladnie 7 dni, niezaleznie od tego czy jest na miejscu 1 czy 30. Oczywiście ciekawszy tekst ma szansę na promocję, po tym czasie, ale prawdę mówiąc, ty, który opłakuje tutaj dolę początkującego autora, nie mogącego dopchać się do zaszczytów, spróbuj się zastanowić, czy naprawdę warto dawać szansę każdemu tekstowi? Pisać każdy może, I360 puszcza praktycznie każdy "poprawny" tekst (tak mi się wydaje), ale to jeszcze nie znaczy, że każdy takowy powinien stać się wizytówka portalu. Miałki utwór nie zachęci czytelnika do częstych wizyt, nie przyniesie sławy autorowi, a wręcz może narazić na łatwe gnojenie. Ale oczywiście ocena twórczości innych jest bardzo indywidualna.
Co do klikania na swoje arty, żeby sobie nabić procentów, na dłuższą metę to nie przechodzi. Może i ktoś się doklika ogona tej 30-tki, ale jak podskoczy wyżej, to : przeczyta więcej osób i się ocena zweryfikuje (i się ewentualnie umocni...), albo go zazdrosna konkurencja zbije z powrotem do ogona...
FrenchieGość Analityku
Ty masz gwarancję długiej promocji na dobrym miejscu i dużej (stosunkowo) ilości kilu, albo kilkunastu tysięcy czytelników, niezależnie od ocen.Ejże, wicehrabio, Analityk nie zstąpił z nieba na pierwszą stronę, tylko sobie na nią zapracował. Wielu młodych, którzy są na I360 po raz pierwszy czy niewiele więcej, też jest promowanych na pierwszej stronie. Tylko muszą mieć do zaoferowania coś więcej niż szkolne wypracowanie. Nie ma w tym nic dziwnego, że admin czy jakiś inny rządzący ładuje na promowane miejsce dobre, ciekawe teksty czy chociaż materiał mający szansę wzbudzić jakieś zainteresowanie (bo faktycznie nie każdy promowany tekst jest rewelacyjny). Problem w tym, że jeśli Interia wkrótce zacznie się ukazywać wyłącznie w swej nowej, "rewelacyjnej" wersji beta, miejsca na promowanie materiałów DO z I360 będzie o wiele mniej, więc i selekcja może się okazać ostrzejsza.
Gość
Inni, wręcz przeciwnie, nie mają takiej gwarancji i najczęściej ich artykuł po tygodniu schodzi do archiwum, a jeżeli wcześniej nie był w pierwszej piątce, to nikt nie dowie się o jego istnieniu. Nawet o istnieniu początkującego autora może nikt się nie dowiedzieć.Artykuł jest na liście najlepszych 30 dokladnie 7 dni, niezaleznie od tego czy jest na miejscu 1 czy 30. Oczywiście ciekawszy tekst ma szansę na promocję, po tym czasie, ale prawdę mówiąc, ty, który opłakuje tutaj dolę początkującego autora, nie mogącego dopchać się do zaszczytów, spróbuj się zastanowić, czy naprawdę warto dawać szansę każdemu tekstowi? Pisać każdy może, I360 puszcza praktycznie każdy "poprawny" tekst (tak mi się wydaje), ale to jeszcze nie znaczy, że każdy takowy powinien stać się wizytówka portalu. Miałki utwór nie zachęci czytelnika do częstych wizyt, nie przyniesie sławy autorowi, a wręcz może narazić na łatwe gnojenie. Ale oczywiście ocena twórczości innych jest bardzo indywidualna.
Co do klikania na swoje arty, żeby sobie nabić procentów, na dłuższą metę to nie przechodzi. Może i ktoś się doklika ogona tej 30-tki, ale jak podskoczy wyżej, to : przeczyta więcej osób i się ocena zweryfikuje (i się ewentualnie umocni...), albo go zazdrosna konkurencja zbije z powrotem do ogona...
Dawno, dawno temu, chodziłem na wykłady wyższej matematyki i tam nauczono mnie, że w pierwszej piątce jest 5 miejsc. Potem, już na wyższym poziomie matematyki, nauczono mnie, że w pierwszej siódemce jest 7 miejsc. A na koniec ujawniono mi Wielką Tajemnicę matematyki. Wynikało z niej, że w pierwszej trzydziestce jest tylko 30 miejsc. To naprawdę jest bardzo skomplikowane i nie każdy dorasta do poziomu, na którym potrafi to zrozumieć.
Uczono mnie też, że ukończenie szkoły jakiejkolwiek nie gwarantuje sukcesu życiowego. No i poznałem wielu ludzi z wieloma dyplomami handlujących wieloma marchewkami. W tak zwanych szczękach. Lub w Biedronce.
Poznałem też, choć nie osobiście wielu bez szkół. A nawet bez dyplomu z przedszkola mojego. Taki np Urban. Można go lubić lub nienawidzić. Można się z nim zgadzać lub nie. Ale nie można mu odmówić wyjątkowego daru do pisania, do ironicznej obserwacji i szkaradnego kpienia z wrogów prawdziwych i urojonych. Jak walnie, to jak słoń po strawieniu tony trawy.
Tu też bywali kiedyś tacy utalentowani. Ani to ich zasługa, ani to ich manipulacje. Po prostu mieli tę umiejętność obserwacji i opisywania rzeczy, których inni nie widzieli.
Taka na przykład Nikaen. Idzie ulicą a tu jej liść na głowę spada. Jak ona potrafiła to opisać. Ile emocji było na forum. Prosto, dosadnie, bez zbędnego jednego słowa, potrafiła niejednemu z liścia w mordę przywalić lepiej niż Gołota.
Albo taka Zuzia. Bierze gazetę, patrzy, a tu autorytet a nawet Autorytet. Zagląda mu tam, gdzie inni nie potrafią albo potrafią tylko się boją. Siada (chyba?) klepnie w 5 minut w klawiaturę i z autorytetu zostaje miernota.
Wielu niestety odeszło bo czym innym jest walczyć klawiaturą z patologią życia lub ładnie opisywać blaski nocy, a czym inym jest walczyć ze żmiją na własnej piersi. Zabić szkoda ale żyć z tym czymś też się nie da.
Ilu pozostało? Jest Tino, jest Frenchie, jest "ta zołza" Kambuzela" co tego z Gdańska nie rozwesela, Jest Andrzej Śliżewski, CC, Marian co lubi chamów, Pokorna i parę innych osób. Z nowych to Stan. Marysia-kaprysia co filozofię w palcu ma i parę innych osób.
Wszyscy oni nie boją się o oceny. Wyrośli z tego, jak ja z przedszkola.Czy ktoś inny klika? To już ci wyjaśnili Inni. Tak, na początku się da. Potem to możesz sobie klikać. Sprawdź sama. Tylko kup parę myszek na zapas. Szybko im się łapki łamią:)
Podobno, ale tylko podobno, jest ktoś, kto nie klika a potrafi wpływać. Nawet, ale to też podobno, udowodnił to kiedyś jakiejś wrednej Ros...linie w czerwieni. Chciała, w ramach dowodu, żeby komuś tam ustawił na określonym miejscu. I... znowu podobno, bez klikania, coś tam napisał i w kilka minut było dokładnie tyle ile chciała.
Nie straszne mu żadne blokady, zapory, systemy, Ip itd. Bo nie ma systemów doskonałych. W każdym coś tam można po manipulować. Ale to jest tylko jedna taka osoba. Tylko jedna. Od dłuższego czasu zresztą niepisząca. Kogo i po co miałaby promować lub dołować, jak nikogo nie zna? Tracić czas na pierdułki?
Weź się więc za pisanie bo praktyka czyni mistrzem. A jak będziesz mieć to coś, to nie opędzisz się od czytelników.
Nie ma nic bardziej upierdliwego, jak miernota szukająca swojej wielkości w wykopanych własnoręcznie dołkach pod innymi. Nigdy nie urośniesz poniżając innych.
Paru już się o tym boleśnie przekonało. Jeden nawet z zagranicy. Też uważa, że jest genialny ale nikt go nie rozumie. Albo mu zazdroszczą czegoś tam i go, bidulka dołują.
Można komuś zatruć forumowe życie ale talentu nie zniszczysz. Pisz. ktoś to oceni. A jak źle ocenią, to nie szukaj winnych. Pretensje możesz mieć do stwórcy, że nie masz talentu pisarskiego. Nie trać czasu na walkę z wiatrakami. Poszukaj w sobie innych talentów, bo podobno każdy jakiś ma. Tracąc czas na walkę, przegapisz prawdziwe powołanie. Warto?
I nie pytaj kim jestem bo talentów nie rozdaję.
Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
Skoro nikt nie protestuje, to znaczy, że opinia jest trafna.
"Jest Tino, jest Frenchie, jest "ta zołza" Kambuzela" co tego z Gdańska nie rozwesela, Jest Andrzej Śliżewski, CC, Marian co lubi chamów, Pokorna i parę innych osób. Z nowych to Stan. Marysia-kaprysia co filozofię w palcu ma i parę innych osób."
Amor
Re: Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
To co napisałeś jest mniej/więcej OK, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów.
Dałam właśnie taki komentarz http://interia360.pl/on-i-ona/artykul/meskim-okiem-o-dzisiejszych-kobietach/komentarze,42694,,35115978
Nie kliknęłam, że art. mi się nie podoba, ale spadł z 75 na 60.
Nie podoba mi się bardzo. Dałam tam propozycję : Co robić, żeby publikować młodych i nie kompromitować starych. Czasami nie jest to łatwe do pogodzenia.
Nowi DO też występują w co najmniej dwóch gatunkach podzielonych rasy (np. koty i kitki syjamskie, perskie,... i dachowce).
Jeden gatunek to rzeczywiście nowi.
Drugi gatunek to niezupełnie nowi. Nowi z nazwy (nicka), ale ... kiedyś na ten przykład pojawił się nowiutki (jak spod igły) Wladek chicagowski.
Jedni nowi nie mają o niczym pojęcia i bardzo ładnie im wytłumaczyłeś jak mają się zachowywać. Oraz wytłumaczyłeś (niby sami mają się domyślić) starym jak trzeba młodych traktować.
Nie wytłumaczyłeś jeszcze starym, jak odróżnić genialnego Jurka97 lat 14, który gdy rozwinie skrzydła stanie się chlubą literatury polskiej, od Maćka96 lat 47 weterana takich pism jak Trybuna Ludu, Sztandar Młodych, Zielony Sztandar, Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita i Nasz Dziennik oraz licznych portali informacyjnych:)))
Nie piję do Wladka, który zresztą od razu się przyznał. Chodzi ogólnie o problem.
Wladek dlatego tylko, bo to przykład wszystkim znany, błyskawicznej i zasłużonej kariery w I360. Choć czasem mu klikam, że mi się nie podoba:)
Klikanie na siebie aby być w czołówce autorów
Napisał(a): Gość -
Zgłoś do usunięcia | Link
Dziwi mnie ranking autorów tekstów w dziennikarstwie obywatelskim. Obserwuję od dłuższego czasu te same osoby w czołówce. Nie byłoby w tym nic aż tak dziwnego, gdyby nie to, że teksty tych osób cechują się małą poczytnością i z reguły brakiem komentarzy. Uważam, że niektórzy autorzy klikają sami na siebie.
Czy można mieć satysfakcję bycia wśród najlepszych, gdy klika się samemu na siebie ?