Reklama

142
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń10 tys.
  • Odpowiedzi32
  • Ocen na +5
142 ppt ?

Kocham Żonatego mężczyznę. (33)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): fallenangel1201 -

Aż nie wiem od czego zacząć...Wstyd mi za samą siebie,za moje poczynania,ale niestety serce nie sługa... Rok temu poznałam pewnego mężczyznę. Starszy ode mnie o 11 lat. Ja mam 25. Od samego początku okazywał spore zainteresowanie moją osobą, mnie nie interesował w ogóle. Od czasu do czasu spotykaliśmy się na kawę,po prostu porozmawiać o wszystkim i o niczym. Jak twierdził,bardzo potrzebował takich rozmów. Ja się nie angażowałam, bo z natury jestem bardzo wrażliwą osobą,po trudnych przejściach w byłym już od kilku lat związku, i wiedziałam,że romans z żonatym nie jest dla mnie,że byłoby mi ciężko. Trwało to kilka miesięcy. Po jakimś czasie,zauważyłam,że On chciałby czegoś więcej, że się chyba zakochał..Pojechaliśmy nad morze na kilka dni, tylko i wyłącznie jako znajomi. Mieszkaliśmy w oddzielnych hotelowych pokojach, do niczego między nami wówczas nie doszło. Dużo rozmawialiśmy o jego małżeństwie i o tym co jest między Nim a Jego żoną. Uczucie się wypaliło,życie okazało się dla nich mniej barwne niż zakładali na początku. Nie mają dzieci,całe szczęście. Po powrocie przyznał mi,że bardzo chce być ze mną,że chce odejść od żony i zacząć życie od nowa przy mnie. Że nigdy z nikim nie było mu tak dobrze jak ze mną. Rozstaliśmy się w smutku,bo powiedziałam że nie chcę z nim być,nie czuję chemii między nami,i że nie umiem związać się z żonatym facetem. Ale któregoś dnia poczułam że za Nim tęsknię,za naszymi rozmowami,za wspólnym piciem kawy itd... I wtedy,od tamtej pory całe moje życie się zmieniło. Ja też się zakochałam. To było silniejsze ode mnie,od rozsądku... Spotykamy się już 8 miesięcy bardzo zaangażowani emocjonalnie. Cieszymy się każdą chwilą spędzoną razem,na każdą randkę czekamy z utęsknieniem,planujemy wspólną przyszłość,posiadanie dzieci,rodziny. Żaden mężczyzna nie był dla mnie taki dobry,żaden tak bardzo nie okazywał mi swoich uczuć, i żaden tak bardzo nie martwił się np o moje,samopoczucie,nie przejmował się tak moimi problemami w pracy itd... Nie możemy żyć bez siebie. Jednak bardzo się boję,ze On jeszcze długo nie będzie mój,że może ta jego żona wpadnie w histerię i nie pozwoli mu odejść...Wiem,że większość z Was złoży całą winę na mnie,ale ja naprawdę nie planowałam tego uczucia,że pokocham całym sercem mężczyznę należącego formalnie do innej kobiety...Jak mogę sprawdzić,przekonać się,że nasze wspólne życie będzie miało kiedyś miejsce? Bardzo się denerwuję,stresuję i martwię tym wszystkim...Jeśli możecie,to nie krytykujcie tylko po prostu doradźcie mi coś...Pozdrawiam

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): sagava -

spotykasz sie już 8 miesięcy a on nie pojął jeszcze żadnej inicjatywy aby rozwieść się dla ciebie. A jak już te inicjatywę podejmie, czy nie będzie ci żal jego zony. Zostanie sama - bez dzieci a przecież z tym mężczyzną przeżyła około 10 lat swojego życia . Jak po rozwodzie ma układać je od nowa . Chcesz mieć dzieci , a jesteś pewna, ze jest on zdolne je spłodzić. Raczej bądź ostrożna .

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): LILIANNA1 -

Dlaczego masz mieć wyrzuty sumienia? Przecież gdyby nie ty - inna zostałaby jego kochanką.
Wcisnął ci podstawowy bajer, nawet się nie wysilił na coś niebanalnego...

Może się mylę w ocenie tego człowieka, daj mu miesiąc na ostatecznye oddanie pozwu rozwodowego do sądu, a wtedy się przekonasz jakie są jego rzeczywiste zamiary.

Rozumiem twoje uczucie, miłość do niego, ale rozważ, czy w imię tego chcesz by posuwał was dwie, raz żonę, raz ciebie? A może jeszcze jakąś?

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): lech52 -

Posłuchaj starszego pana , kiedyś żonatego i który kiedyś zdradzał wielokrotnie swoją żonę. My faceci potrafimy być czarujący i uroczy kiedy mamy okazję dostać to od kobiety czego nie mamy na co dzień. Repertuar kłamstewek mamy niewyczerpalny. Jak zdobędziemy fajną kobietę to mamy kochankę za darmo - wierna, pewna i mało kosztowna. Nie jest to regułą oczywiście - są wyjatki. Spieprzaj z tego związku tak szybko jak to mozliwe. Prędzej , czy póżniej Cię zostawi bez skrupułów, bedziesz miała moralnego kaca, a on znajdzie inną kochankę - to tylko kwestia czasu.

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): LILIANNA1 -

lech52 Posłuchaj starszego pana , kiedyś żonatego i który kiedyś zdradzał wielokrotnie swoją żonę. My faceci potrafimy być czarujący i uroczy kiedy mamy okazję dostać to od kobiety czego nie mamy na co dzień. Repertuar kłamstewek mamy niewyczerpalny. Jak zdobędziemy fajną kobietę to mamy kochankę za darmo - wierna, pewna i mało kosztowna. Nie jest to regułą oczywiście - są wyjatki. Spieprzaj z tego związku tak szybko jak to mozliwe. Prędzej , czy póżniej Cię zostawi bez skrupułów, bedziesz miała moralnego kaca, a on znajdzie inną kochankę - to tylko kwestia czasu.
Świetnie to ująłeś, nic dodać, nic ująć. Może dziewczę zastanowi się nad całokształtem? Przecież, skoro zaprosił ją na jakiś tam wyjazd, z pewnością już miał swój niecny plan. A że nie wyszło? Poczekał i dopiął swego...

Do Autorki - jeśli zacznie wymyślać jakiekolwiek powody, żeby nie przeprowadzać rozwodu, ba, wręcz cię zostawi - skontaktuj się z jego żoną. Dobrze, gdybyś miała fotki, SMSy od niego o niewątpliwej treści, itd. Bo na chama trzeba chama!

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): Wildscorpio -

To oszust. Po pierwsze gdyby nigdy z nikim nie było mu tak dobrze jak z tobą to nie ożeniłby się ze swoja żona. Po drugie gdyby było mu tak źle z żona to już dawno by się z nią rozstał. Bez większego wysiłku znalazłem na podstawie twojego tekstu dwa kłamstwa. A ty jesteś ślepa i głupia, bo przebywając z nim na co dzień musisz być notorycznie okłamywana i nie dostrzegasz tego.

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): kat71 -

Ja uważam,że żonaty mężczyzna jak ma problemy z żoną to nie wyjeżdża z inną nawet jęśli nawet to jest tylko znajoma. To znaczy, że i tak coś kombinował i liczył na więcej. A dlaczego np. nie wyjechał sam, żeby przemyśleć swoją relację z żoną? Bo niby taki pokrzywdzony i szuka bratniej duszy?? Bzdura! Ja zgadzam się z tym co napisał lech52. Myślę, że jest wygodny i nie myśli o Tobie poważnie. Bo jeśli by tak było, to poczynił by kroki, byście mogli być naprawdę razem. Jak facet jest naprawdę zakochany i chce tej jednej to zrobi wszystko by z nią być. tak zawsze mówiła moja mama i babcia i są to święte słowa.

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): panipana -

Wiele osób napisało to już wcześniej, odejdź, zrezygnuj, bo co to za mężczyzna co decyzji nie potrafi po męsku podjąć, on czeka na niewiadomo co. Aby zacząć coś nowego, trzeba skończyć stare. Wyświechtane powiedzenie,że "na cudzej krzywdzie szczęścia się nie zbuduje" jest niestety prawdziwe i uwierz będziesz żałować, jakiejkolwiek, ten wyśniony facet, decyzji nie podejmie,bo jak minie okres fascynacji, miłość "spowszednieje", on będzie szukał kolejnej naiwnej, a Ty zostaniesz sama ze straconymi latami i poranionym sercem. Do tego z kacem moralnym i wyrzutami sumienia, że innej kobiecie zniszczyłaś życie.
Pozdrawiam i bądź mniej naiwna, bo piękne kłamstwo to wciąż kłamstwo.

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): felicita -

Kochana...

bylam w podobnej sytuacji kilka lat temu. On byl moim przelozonym (7 lat starszy, wtedy mialam 23 lata), mial zone i corke. Byli ze soba przez wiele lat i kiedy zaczelam z nim pracowac to nie bylo miedzy nami nic. Ja nawet nigdy nie pomyslalabym zeby byc z zonatym facetem... Tak czy inaczej ktoregos wieczoru wyszlam z kolezanka z pracy do pubu, on byl tam z kolega. Oczywiscie przyszylysmy sie przywitac, porozmawialismy i pozniej cos sie stalo - zaczal ze mna flirtowac, polozyl mi reke na kolanie i to byl punkt zwrotny. Bylo tak jak sama to opisalas - mowil, ze z nikim nie bylo mu tak dobrze, ze zona sie nie ukladalo juz od dluzszego czasu itp itd... Zabiegal bardzo, zebysmy sie zaczeli spotykac, chociaz ja nawet po tym pocalunku nie mialam jakos ochoty jak spojrzalam na caloksztalt i zrobilam rachunek sumienia. Byl jednak nieugiety i pewnie jakas czesc mnie chciala mu wierzyc. Byl starszy i zupelnie inny niz moi rowiesnicy. Nie bal sie paradowac ze mna w srodku miasta, byl nawet z tego dumny co mnie dziwilo. Wyjechalismy tez nawet w gory na tydzien. Caly czas jednak byl z zona i sie z nia kontaktowal, nawet podczas wyjazdu. Zaczelo mi zalezec i chcialam wiecej. Szkoda mi bylo najbardziej dziecka, zony tez ale jakos mniej. Deptalam po uczuciach kobiety i dziecka, ktorzy tworzyli rodzine z moim lubym... Zabieral mnie w rozne miejsca. W koncu po okolo 6 miesiacach o tym, ze to JA jestem kochanka dowiedziala sie jego zona. Oczywiscie podejrzewala, ze byla zdradzana od jakiegos czasu. Ktoregos dnia poprosila o spotkanie. Przyszlam na nie. Byla odwazna kobieta, chciala porozmawiac i szukala wyjasnien... To nie my jednak bylysmy winne a on. Powiedziala mi, ze moge go sobie wziac i ze ona sie wyprowadzi i ze nie ma sily walczyc. Byla wyraznie struta i wygladalo na to, ze miala depresje. Porozmawialam z nia, chociaz nie bylo latwo. Nie wiedzialam co zrobic. Najgorszym jednak momentem byl pewien wieczor, kiedy przyjechalam pod jego dom, zeby z nim porozmawiac o calej sytuacji, bo juz wszystkim dawala sie ona we znaki... Nagle na dol zeszla jego corka, miala kolo 10 lat z tego co pamietam. Domyslila sie kim jestem, powiedziala, ze nienawidzi mnie, bo mama przez nia ciagle placze, i ze wszystko sie zle dzieje w jej rodzinie. To strasznie mnie przeszylo. Zrobilo mi sie smutno, ze tak sie zachowalam. Bardzo tego zaluje. Nastepnego dnia napisalam po prostu wszystko w dlugim smsie zeby juz nie musiec go sluchac, ze nie mam ochoty na to, ze on jest dupkiem i nie potrafi sie zdecydowac i rani wszystkich naokolo i ze ja nie chce juz tkwic i tak samo ranic ludzi. Wiem, ze oni dalej sa razem, mam nadzieje, ze mimo iz sytuacja byla bolesna dla wszystkim to spoilo ich malzenstwo, chociaz wiem, ze ona nigdy nie zapomni. Pozniej odeszlam z pracy, zeby go nie ogladac. Musisz wiedziec, ze to jest ogromne ryzyko. Zazwyczaj faceci chca jakiejs odskoczni (kobiety takze...). Sa znudzeni, czegos szukaja, moze nie byli gotowi na malzenstwo... Sa na pewno rozne powody, kazdy ma swoje. Podziwiam jego zone, pamietam, ze powiedziala mi ze "na czyims nieszczesciu szczescia sie nie zbuduje"... Moze to jest prawda, nie wiem. Wiem tylko, ze jesli ktos jest nieszczesliwy w zwiazku/malzenstwie i nie chce juz dluzej w nim "tkwic" powinien zakonczyc najpierw to co istnieje. Nie mozna miec wszystkiego na raz, bo mozna skrzywidzc przy tym niewinne osoby, ktore w zaden sposob na to nie zasluguja...

Re: Kocham Żonatego mężczyznę.

Napisał(a): tulipanowiec -

" Mężczyzna ! Jakiś niższy gatunek ludzi , rodzaj zwierząt , które należy opanowywać , ujarzmiać ,tresować, które trzeba umieć trzymać . Poświęca się temu całe życie ,całą inteligencję , uczucia - NA PRÓŻNO "
................................. Zofia Nałkowska ..................................
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • kocham onatego mczyzn
  • kocham starszego onatego mczyzn
  • kocham zonatego mezczyzne co robic
  • kochac sie w zonatym mezczyznie
  • kocham onatego
  • kocham onatego faceta
  • jestem onaty kocham inn
  • Kocham zonatego interia romans
  • kocham onatego mczyzn a on mnie
  • uczucia zonatego
Do góry strony: Kocham Żonatego mężczyznę.