Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
Walesa stal sie bohaterem narodowym, bo byl akurat na wlasciwym miejscu, we wlasciwym czasie, posiadal duzo dzieci i tym sposobem mogl pokazac innym, ze pomimo to nie boi sie stawic czola wladzy z tamtych lat. Prawdziwa bohaterka byla pani Walentynowicz, niestety byla tylko kobieta. Takze wielu innych, ale nie zostali oni wybrancami losu bohatera. Walesa stal sie dzieki innym bohaterom jednym z przypadkowych fenomenow historycznych, ktorego w duzej mierze popieral kosciol.
Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
Coby nie powiedzieć Wałęsa jest bohaterm...a czy pozytywnym czy też negatywnym zależy od punktu widzenia oceniającego.Ja osobiście skłaniam się ku tej pozytywnej opcji.
Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
Gość Coby nie powiedzieć Wałęsa jest bohaterm...a czy pozytywnym czy też negatywnym zależy od punktu widzenia oceniającego.Ja osobiście skłaniam się ku tej pozytywnej opcji.
nie jestes sama. ja rowniez uwazam ze byl/jest pozytywna postacia. i potrafil pojechac kaczynskim - wiec kolejny plus na jego konto ;D
Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
izabela2063 Walesa stal sie bohaterem narodowym, bo byl akurat na wlasciwym miejscu, we wlasciwym czasie, posiadal duzo dzieci i tym sposobem mogl pokazac innym, ze pomimo to nie boi sie stawic czola wladzy z tamtych lat. Prawdziwa bohaterka byla pani Walentynowicz, niestety byla tylko kobieta. Takze wielu innych, ale nie zostali oni wybrancami losu bohatera. Walesa stal sie dzieki innym bohaterom jednym z przypadkowych fenomenow historycznych, ktorego w duzej mierze popieral kosciol.
Wczoraj był na 2 film o Annie Walentynowicz. Wypowiadały się dzieci, wnukowie, znajomi. Ta kobieta nawet emerytury nie otrzymała ...dopiero po 10 sprawie sądowej(lata 90). Zrobiła więcej niż Walęsa, a do końca zyła w ubóstwie gdy on opływał w dostatki....i nie kiwnął nawet na to palcem, aby jej pomóc.
Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
Jestem człowiekiem młodym i o Annie Walentynowicz usłyszałem dopiero po katastrofie smoleńskiej. Lecha Wałęse natomiat znają i kojarzą chyba wszyscy. Zarówno starzy jak i młodzi. To mówi samo za siebie - Wałęsa zrobił dużo dla kraju! A żeby podgrzać atmosferę dodam że zrobił bardzo dużo w stosunku do Lecha Kaczyńskiego, który dla kraju nie zrobił NIC (poza podzieleniem narodu)!
Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
Wlasnie, prawdziwi bohaterowie poszli w zapomnienie, zyja w biedzie, a Walesa, ktory im cala slawe zawdziecza, ma ich gleboko w dupie. Walesa nie jest zadnym bohaterem narodowym, tak samo jak Lech K., z nich bohaterow tylko inni ludzie zrobili. Tak samo jak zwyczajny drewniany krzyz, jakich wiele stal sie wielkim symbolem.
Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
izabela2063 Wlasnie, prawdziwi bohaterowie poszli w zapomnienie, zyja w biedzie, a Walesa, ktory im cala slawe zawdziecza, ma ich gleboko w dupie. Walesa nie jest zadnym bohaterem narodowym, tak samo jak Lech K., z nich bohaterow tylko inni ludzie zrobili. Tak samo jak zwyczajny drewniany krzyz, jakich wiele stal sie wielkim symbolem.
A czy wiesz że za komuny , babcia postawiła garnek z mlekiem na gazetę ze zdjęciem Stalina i za to ją zaaresztowali i wsadzili do więzienia na 10 lat , za obrazę wodza . A Wałęsa odważył się sprzeciwić tej władzy za co siedział wiele lat w więzieniu , nie bał się a niektórzy bali się nawet nosić w klapie opornik radiowy , który w tamtych czasach był symbolem sprzeciwu wobec jedyny słusznyj partyji pana Jaruzelskiego . Więc Wałęsa jest Bohaterem a co do pani Walentynowicz to nie jest tak że Wałęsa nie chciał pomóc chciał , tylko pani Walentynowicz nie chciała tej pomocy oskarżając Wałęse o kontakty z SB, że nie przeskoczył przez płot ,tylko go do stoczni przywiozło SB , motorówką i takie tam ,była w konflikcie i była nieustepliwa w swoich oskarżeniach , trudno komuś pomuc jeśli ten ktoś nie chce pomocy .
Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): hektor888 -
Gość Jestem człowiekiem młodym i o Annie Walentynowicz usłyszałem dopiero po katastrofie smoleńskiej. Lecha Wałęse natomiat znają i kojarzą chyba wszyscy. Zarówno starzy jak i młodzi. To mówi samo za siebie - Wałęsa zrobił dużo dla kraju! A żeby podgrzać atmosferę dodam że zrobił bardzo dużo w stosunku do Lecha Kaczyńskiego, który dla kraju nie zrobił NIC (poza podzieleniem narodu)!
Kaczyński tak jak Piłsudski zdawał sobie sprawę z tragizmu położenia Polski między Niemcami i Rosją. Receptę na rozwikłanie tego odwiecznego problemu widział w idei jagiellońskiej. W dzisiejszym wydaniu opiera się ona na wspólnocie interesów i zagrożeń krajów, które niegdyś tworzyły wielonarodową Rzeczypospolitą – Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy, ale również Łotwy i Estonii. Lech Kaczyński rozumiał, że tylko poprzez połączenie sił przez te kraje (w przypadku Białorusi to oczywiście kwestia przyszłości) można skutecznie przeciwdziałać imperialnym ambicjom Rosji.
Według tej doktryny taki potężny blok – liczący 1,3 miliona kilometrów kwadratowych i 100 milionów mieszkańców – powinien być ściśle sprzymierzony z państwami Kaukazu. To z kolei było nawiązaniem do innej bliskiej Piłsudskiemu idei – idei prometejskiej. Stąd prezydent tak silnie angażował się w obronę Gruzji, tak bardzo zależało mu na pozyskaniu Azerbejdżanu. Wiedział, że wolny, niezależny Kaukaz poważnie ogranicza możliwości Moskwy. Swoją wizję wyłożył klarownie w wywiadzie, który wraz z redakcyjnym kolegą Igorem Janke przeprowadziliśmy z nim półtora roku temu. Tak jak Piłsudski zmodyfikował ideę jagiellońską, dostosowując ją do realiów początku XX wieku, tak Kaczyński zmodyfikował ideę federacyjną Piłsudskiego, przystosowując ją do realiów początku wieku XXI.
Pozwolę sobie przytoczyć fragment tego wywiadu. Rozmawialiśmy o słynnej, zorganizowanej przez niego, podróży przywódców Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii do Tbilisi w trakcie rosyjskiej inwazji na Gruzję. Chyba najpiękniejszej karty, jaką zapisał, będąc prezydentem Rzeczypospolitej.
Prezydent odmienił też o 180 stopni politykę wobec naszego wschodniego sąsiada, któremu dał mocno do zrozumienia, że Polska, jak i inne państwa, które kiedyś znajdowały się po wschodniej stronie Żelaznej Kurtyny, nie zgodzą się na dalszą dominację Rosji w tym regionie Udowadniał Kremlowi, że czas pohukiwania i ustawiania w szeregu już się skończył, że Polska nie jest już jedną z sowieckich satelit, że chce sama decydować o swoim jestestwie. Dlatego też Lech Kaczyński starał się nawiązać jak najściślejsze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, wbrew rzeczywistym intencjom rządzącej koalicji PO-PSL i krytyce prasy europejskiej, określającej nasz kraj mianem „konia trojańskiego” Stanów Zjednoczonych. To właśnie niemrawa polityka rządu premiera Donalda Tuska sprawiła, że marzenie prezydenta i wielu Polaków, rozumiejących wagę decyzji o zainstalowaniu bazy amerykańskiej w naszym kraju wraz z elementami tarczy antyrakietowej, pozostało niezrealizowane. Prezydent wiedział, że ścisły sojusz wojskowy z tym mocarstwem zmieniłby naszą pozycję na świecie i zwiększył nasze bezpieczeństwo. Powtarzał, jak ważne jest posiadanie silnej armii i że za wszelką cenę należy uniezależnić się od dostaw rosyjskiego gazu. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, jak niebezpieczne dla jego ojczyzny są pielgrzymki przedstawicieli największych państw Unii Europejskiej do Putina i Miedwiediewa i nawiązywanie coraz ściślejszego sojuszu niemiecko-rosyjskiego.
Wśród tłumów, które wyszły w czasie tych dni na ulice, wiele osób mówiło o tym, że czują się oszukani, wykorzystani, że dopiero teraz dociera do nich, jak wiele krzywd wyrządzono Parze Prezydenckiej. Ich pytania o to, „gdzie się podziali ludzie, którzy do tej pory na nich żerowali”, pozostały bez odpowiedzi. Większość mediów ze wszystkich sił unikała podejmowania tego tematu, a jeżeli już, to kończyło się na retorycznych pytaniach w stylu: „Dlaczego media do tej pory tak niekorzystnie przedstawiały wizerunek prezydenta i dlaczego społeczeństwo tego od nich wymagało” O tym, że takie pozorne „wyznanie win” było dla wielu nieprzekonujące, można się było przekonać na Rynku w Krakowie, podczas pogrzebu Pary Prezydenckiej na Wawelu, gdy zgromadzony tłum odwracał się od telebimów, na których przed emisją pogrzebu prezentowano jeden z programów TVN-u. Wyłączenie telebimów zostało zaś przywitane gromkimi brawami.
Obok dziennikarzy i celebrytów także część polityków uczestniczyła w szkalowaniu prezydenta. Wielu z nich właśnie na tym, że potrafili „zabawiać” publiczność coraz to ostrzejszymi doniesieniami dotyczącymi „Kaczora”, zbudowała swoją polityczną karierę. Ponad przeciętność wybijali się politycy rządzącej PO, mimo że jej lider i premier RP Donald Tusk często powtarzał, że jego partia kieruje się „wysokimi standardami” i chce prowadzić „politykę miłości”. Kto dziś nie pamięta andronów posła Janusza Palikota, jak choćby: „Jak się rano budzę, to się boję, że prezydent się też obudził i na pewno coś zrobi”. Jego oświadczeń w stylu: „Apeluję do Lecha Kaczyńskiego, by wytrzeźwiał, by wyjaśnił, co myśli, w pełni przytomnych sił!” Mimo że nigdy nie brakowało mu inwencji i wianuszka zawsze zainteresowanych jego komentarzami dziennikarzy, to nie raz do antykaczystowskiej krucjaty przyłączali się i inni znani parlamentarzyści. Ileż to razy słyszeliśmy Stefana Niesiołowskiego, który nie silił się nawet na dowcip i aluzje, tylko ostro formułował swój cel: „Ja chcę ich (braci Kaczyńskich – od autora) tylko wyeliminować z polityki”.
Po katastrofie tupolewa słowa kandydata PO do fotelu prezydenta – „Jaki prezydent, taki zamach” – nabrały zupełnie innego niż do tej pory znaczenia. Podobnie jak hasło „były prezydent Lech Kaczyński” skandowane podczas wiecu zwolenników Radosława Sikorskiego, gdy ten starał się uzyskać dodatkowe punkty w walce o nominację swojej partii na kandydata w wyborach prezydenckich. Te i inne epitety pozostaną na długo w uszach tych, dla których prezydent Lech Kaczyński był ucieleśnieniem ideałów Rzeczypospolitej Polskiej.
Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
Jesteś nudny Hektorze z tym swoim nieustannym wklejaniem tych pierdoletów.
Jeśli w ogóle to ktoś czyta to chyba jakiś desperat...normalni ludzie raczej rzygają na te teksty.
A co do tematu...to WAŁĘSA jest BOHATEREM...a L.Kaczyński nim NIE BYŁ.
Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?
Napisał(a): Gość -
Zgłoś do usunięcia | Link
No właśnie. Chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat a teraz jest na to odpowiedni czas ze względu na jubileusz solidarności. Założyłem ten temat po tym jak czytałem artykuł pt. "Wałęsa: Pokolenie Solidarności zadziwiło świat" (interia.pl). Patrząc na komentarze pod artykułem wyraźnie widać że zdania są podzielone.
Co Wy użytkownicy forum sądziecie na temat Lecha Wałęsy. BOHATER czy KONFIDENT?
Ja osobiście uważam go za bohatera. Sam fakt mówiący o tym że był on współzałożyciel i pierwszy przewodniczący "Solidarności" czyli głównego ośrodka masowego ruchu oporu przeciw socjalistycznym rządom Polski Ludowej mówi za siebie. Wszelkiego rodzaju ordery i nagrody jakie zdobył również, nagroda Nobla.
I osobiście nie wierze w jego przynaleznośc do SB! ...
Mam nadzieje że podzielacie moje zdanie ...