Reklama

Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY? (100)

Kanał RSS
pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
Ilość wyświetleń: 311

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): Gość -

Gość
A co do tematu...to WAŁĘSA jest BOHATEREM...a L.Kaczyński nim NIE BYŁ.

To dlaczego Lechowi Kaczyńskiemu buduje sie pomniki, nazywa ulice jego imieniem i chowa sie go na wawelu? Lech K. był bohaterem i pozostanie w naszych sercach na zawsze! Dla porownania co takiego robia Walesie? Odpowiadam- NIC! Ludzie zniego szydza i wiedza ze byl dodnosicielem, pracownikiem SB. A ta nagroda Nobla nie wiem dlaczego powedrowala do "jego łapek", dostal ja niezasluzenie!

Krótkie podsumowanie tego co napisałam powyżej: Lech Kaczyński BOHATEREM, Lech Wałęsa ANTYBOHATEREM!
Tyle w temacie odemnie.

INTERIA.PL

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): hektor888 -

Gość Jesteś nudny Hektorze z tym swoim nieustannym wklejaniem tych pierdoletów.
Jeśli w ogóle to ktoś czyta to chyba jakiś desperat...normalni ludzie raczej rzygają na te teksty.
A co do tematu...to WAŁĘSA jest BOHATEREM...a L.Kaczyński nim NIE BYŁ.

Dla ciebie są to "pierdolety" ale tak naprawdę to są fakty jeżeli się z nimi nie zgadzasz uzasadnij dlaczego. Wkładu Wałęsy w bezkrwawy przewrót w Polsce nie kwestionuję.

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): Gość -

Co za głupie pytanie stawiasz Gościu...wiadomo, że sprawa pomnika czy nazywania ulic imieniem L.Kaczyńskiego wyniknęła jedynie z tego iż zginął on tragicznie w katastrofie lotniczej...w innych okolicznościach nikt by nawet nie pomyślał o budowaniu mu pomnika...urwałeś się chyba z choinki...nawet teraz nie wiadomo czy powstanie jakiś monument poświęcony jemu osobiście czy raczej pomnik poświęcony wszystkim ofiarom tego tragicznego zdarzenia.LECH KACZYŃSKI BOHATERM NIE BYŁ...nic szczególnego w swoim życiu nie zrobił co pozwalałoby go za takiego uznać.
LECH WAŁĘSA natomiast... tak jak napisał wyżej Hektor...wniósł ogromny wkład w dokonanie bezkrwawego przewrotu w Polsce...i tyle.

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): Gość -

hektor888

Gość Jestem człowiekiem młodym i o Annie Walentynowicz usłyszałem dopiero po katastrofie smoleńskiej. Lecha Wałęse natomiat znają i kojarzą chyba wszyscy. Zarówno starzy jak i młodzi. To mówi samo za siebie - Wałęsa zrobił dużo dla kraju! A żeby podgrzać atmosferę dodam że zrobił bardzo dużo w stosunku do Lecha Kaczyńskiego, który dla kraju nie zrobił NIC (poza podzieleniem narodu)!

Kaczyński tak jak Piłsudski zdawał sobie sprawę z tragizmu położenia Polski między Niemcami i Rosją. Receptę na rozwikłanie tego odwiecznego problemu widział w idei jagiellońskiej. W dzisiejszym wydaniu opiera się ona na wspólnocie interesów i zagrożeń krajów, które niegdyś tworzyły wielonarodową Rzeczypospolitą – Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy, ale również Łotwy i Estonii. Lech Kaczyński rozumiał, że tylko poprzez połączenie sił przez te kraje (w przypadku Białorusi to oczywiście kwestia przyszłości) można skutecznie przeciwdziałać imperialnym ambicjom Rosji.

Według tej doktryny taki potężny blok – liczący 1,3 miliona kilometrów kwadratowych i 100 milionów mieszkańców – powinien być ściśle sprzymierzony z państwami Kaukazu. To z kolei było nawiązaniem do innej bliskiej Piłsudskiemu idei – idei prometejskiej. Stąd prezydent tak silnie angażował się w obronę Gruzji, tak bardzo zależało mu na pozyskaniu Azerbejdżanu. Wiedział, że wolny, niezależny Kaukaz poważnie ogranicza możliwości Moskwy. Swoją wizję wyłożył klarownie w wywiadzie, który wraz z redakcyjnym kolegą Igorem Janke przeprowadziliśmy z nim półtora roku temu. Tak jak Piłsudski zmodyfikował ideę jagiellońską, dostosowując ją do realiów początku XX wieku, tak Kaczyński zmodyfikował ideę federacyjną Piłsudskiego, przystosowując ją do realiów początku wieku XXI.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment tego wywiadu. Rozmawialiśmy o słynnej, zorganizowanej przez niego, podróży przywódców Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii do Tbilisi w trakcie rosyjskiej inwazji na Gruzję. Chyba najpiękniejszej karty, jaką zapisał, będąc prezydentem Rzeczypospolitej.
Prezydent odmienił też o 180 stopni politykę wobec naszego wschodniego sąsiada, któremu dał mocno do zrozumienia, że Polska, jak i inne państwa, które kiedyś znajdowały się po wschodniej stronie Żelaznej Kurtyny, nie zgodzą się na dalszą dominację Rosji w tym regionie Udowadniał Kremlowi, że czas pohukiwania i ustawiania w szeregu już się skończył, że Polska nie jest już jedną z sowieckich satelit, że chce sama decydować o swoim jestestwie. Dlatego też Lech Kaczyński starał się nawiązać jak najściślejsze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, wbrew rzeczywistym intencjom rządzącej koalicji PO-PSL i krytyce prasy europejskiej, określającej nasz kraj mianem „konia trojańskiego” Stanów Zjednoczonych. To właśnie niemrawa polityka rządu premiera Donalda Tuska sprawiła, że marzenie prezydenta i wielu Polaków, rozumiejących wagę decyzji o zainstalowaniu bazy amerykańskiej w naszym kraju wraz z elementami tarczy antyrakietowej, pozostało niezrealizowane. Prezydent wiedział, że ścisły sojusz wojskowy z tym mocarstwem zmieniłby naszą pozycję na świecie i zwiększył nasze bezpieczeństwo. Powtarzał, jak ważne jest posiadanie silnej armii i że za wszelką cenę należy uniezależnić się od dostaw rosyjskiego gazu. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, jak niebezpieczne dla jego ojczyzny są pielgrzymki przedstawicieli największych państw Unii Europejskiej do Putina i Miedwiediewa i nawiązywanie coraz ściślejszego sojuszu niemiecko-rosyjskiego.


Wśród tłumów, które wyszły w czasie tych dni na ulice, wiele osób mówiło o tym, że czują się oszukani, wykorzystani, że dopiero teraz dociera do nich, jak wiele krzywd wyrządzono Parze Prezydenckiej. Ich pytania o to, „gdzie się podziali ludzie, którzy do tej pory na nich żerowali”, pozostały bez odpowiedzi. Większość mediów ze wszystkich sił unikała podejmowania tego tematu, a jeżeli już, to kończyło się na retorycznych pytaniach w stylu: „Dlaczego media do tej pory tak niekorzystnie przedstawiały wizerunek prezydenta i dlaczego społeczeństwo tego od nich wymagało” O tym, że takie pozorne „wyznanie win” było dla wielu nieprzekonujące, można się było przekonać na Rynku w Krakowie, podczas pogrzebu Pary Prezydenckiej na Wawelu, gdy zgromadzony tłum odwracał się od telebimów, na których przed emisją pogrzebu prezentowano jeden z programów TVN-u. Wyłączenie telebimów zostało zaś przywitane gromkimi brawami.

Obok dziennikarzy i celebrytów także część polityków uczestniczyła w szkalowaniu prezydenta. Wielu z nich właśnie na tym, że potrafili „zabawiać” publiczność coraz to ostrzejszymi doniesieniami dotyczącymi „Kaczora”, zbudowała swoją polityczną karierę. Ponad przeciętność wybijali się politycy rządzącej PO, mimo że jej lider i premier RP Donald Tusk często powtarzał, że jego partia kieruje się „wysokimi standardami” i chce prowadzić „politykę miłości”. Kto dziś nie pamięta andronów posła Janusza Palikota, jak choćby: „Jak się rano budzę, to się boję, że prezydent się też obudził i na pewno coś zrobi”. Jego oświadczeń w stylu: „Apeluję do Lecha Kaczyńskiego, by wytrzeźwiał, by wyjaśnił, co myśli, w pełni przytomnych sił!” Mimo że nigdy nie brakowało mu inwencji i wianuszka zawsze zainteresowanych jego komentarzami dziennikarzy, to nie raz do antykaczystowskiej krucjaty przyłączali się i inni znani parlamentarzyści. Ileż to razy słyszeliśmy Stefana Niesiołowskiego, który nie silił się nawet na dowcip i aluzje, tylko ostro formułował swój cel: „Ja chcę ich (braci Kaczyńskich – od autora) tylko wyeliminować z polityki”.

Po katastrofie tupolewa słowa kandydata PO do fotelu prezydenta – „Jaki prezydent, taki zamach” – nabrały zupełnie innego niż do tej pory znaczenia. Podobnie jak hasło „były prezydent Lech Kaczyński” skandowane podczas wiecu zwolenników Radosława Sikorskiego, gdy ten starał się uzyskać dodatkowe punkty w walce o nominację swojej partii na kandydata w wyborach prezydenckich. Te i inne epitety pozostaną na długo w uszach tych, dla których prezydent Lech Kaczyński był ucieleśnieniem ideałów Rzeczypospolitej Polskiej.

A co można uzasadnić z tego , bełkotu , panie Hektorze888 , Kaczyński był wielkim prezydentem , a czy wielki prezydent na zadane pytanie przez dziennikarkę co wie o Niemczech ,,,odpowiada z odrazą ,, że był w Niemczech na stacji w WC , brzydził się rąk umyć . To jest ta wielkość . twojego Bohatyra . Że Niemieckie stacje TV , pokazywały go jako Polskiego zadufanego w sobie kartofla , że Rosjanie nawet nie próbowali go do siebie zaprosić na wizytę przez co przez cały pontyfikat pana Kaczyńskiego mieliśmy 1 procentowe kontakty gospodarcze . Gdzie ta wielkość , chyba nie sądzisz że jeśli prezes Kaczyński powie że jego brat był wielkim prezydentem to wszyscy w Polsce w to uwierzą , w takie bzdety wierzą tylko tacy jak pan .

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): Gość -

hektor888

Gość Jesteś nudny Hektorze z tym swoim nieustannym wklejaniem tych pierdoletów.
Jeśli w ogóle to ktoś czyta to chyba jakiś desperat...normalni ludzie raczej rzygają na te teksty.
A co do tematu...to WAŁĘSA jest BOHATEREM...a L.Kaczyński nim NIE BYŁ.

Dla ciebie są to "pierdolety" ale tak naprawdę to są fakty jeżeli się z nimi nie zgadzasz uzasadnij dlaczego. Wkładu Wałęsy w bezkrwawy przewrót w Polsce nie kwestionuję.

Widać od razu, że jesteś zwolennikiem polityki historycznej jaką prowadził L.Kaczyński...takiej polityki lukrującej narodowe dzieje i nadmiernie naprężającej narodowe muskuły.To właśnie pod szyldem IV Rzeczypospolitej polityka Kaczorów instrumentalizowała historię dla potrzeb bieżącej walki politycznej aby wykluczać z narodowej wspólnoty, piętnować i odrzucać "tamtych", rodzić podziały, wzajemną podejrzliwość, konflikty i mnożyć bez opamiętania wrogów.
Zapomniałeś chyba, że obecnie...inaczej niż to zazwyczaj w przeszłości bywało...nie jesteśmy otoczeni przez wrogów.Nawet zagrożenie ze strony Rosji wydaje się być raczej umiarkowane, wydatnie umniejszone przez naszą przynależność do NATO.Po prostu stopniowo stajemy się zwyczajnym europejskim krajem.W tej sytuacji polityka historyczna powinnna być wyważona, pozbawiona przesadnego lukrowania własnej przeszłości i demonstrowania wrogości wobec innych...a nie taka jaką prowadził Kaczor pobrzękując głośno szabelką.Jak już tak chciał koniecznie prowadzić politykę historyczną...tak na marginesie to niczym innym się zajmował... to mógł chociaż jej język i cele dopasować do tej państwowości, która ukształtowała się w Polsce po tzw.Okragłym Stole.ON TEGO NIE UMIAŁ.

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): hektor888 -

Gość

hektor888

Gość Jesteś nudny Hektorze z tym swoim nieustannym wklejaniem tych pierdoletów.
Jeśli w ogóle to ktoś czyta to chyba jakiś desperat...normalni ludzie raczej rzygają na te teksty.
A co do tematu...to WAŁĘSA jest BOHATEREM...a L.Kaczyński nim NIE BYŁ.

Dla ciebie są to "pierdolety" ale tak naprawdę to są fakty jeżeli się z nimi nie zgadzasz uzasadnij dlaczego. Wkładu Wałęsy w bezkrwawy przewrót w Polsce nie kwestionuję.

Widać od razu, że jesteś zwolennikiem polityki historycznej jaką prowadził L.Kaczyński...takiej polityki lukrującej narodowe dzieje i nadmiernie naprężającej narodowe muskuły.To właśnie pod szyldem IV Rzeczypospolitej polityka Kaczorów instrumentalizowała historię dla potrzeb bieżącej walki politycznej aby wykluczać z narodowej wspólnoty, piętnować i odrzucać "tamtych", rodzić podziały, wzajemną podejrzliwość, konflikty i mnożyć bez opamiętania wrogów.
Zapomniałeś chyba, że obecnie...inaczej niż to zazwyczaj w przeszłości bywało...nie jesteśmy otoczeni przez wrogów.Nawet zagrożenie ze strony Rosji wydaje się być raczej umiarkowane, wydatnie umniejszone przez naszą przynależność do NATO.Po prostu stopniowo stajemy się zwyczajnym europejskim krajem.W tej sytuacji polityka historyczna powinnna być wyważona, pozbawiona przesadnego lukrowania własnej przeszłości i demonstrowania wrogości wobec innych...a nie taka jaką prowadził Kaczor pobrzękując głośno szabelką.Jak już tak chciał koniecznie prowadzić politykę historyczną...tak na marginesie to niczym innym się zajmował... to mógł chociaż jej język i cele dopasować do tej państwowości, która ukształtowała się w Polsce po tzw.Okragłym Stole.ON TEGO NIE UMIAŁ.

Nigdy nie ukrywałem że to był mój prezydent na niego głosowałem i zagłosował bym teraz gdyby żył. Jego polityka była polityką która widziała Polskę na należnym jej miejscu wśród krajów Europy była polityką dalekowzroczną jak byś się dobrze wczytał w tekst zrozumiałbyś dlaczego. Historia osądzi czy jego polityka była słuszna bo nie dane mu było dokończyć tej misji w Polskiej sprawie. Chciał by nasz kraj był wolny od układów i układzików to co piszesz mija się z prawdą że niby rodził podziały to powtarzane slogany napisz w jaki sposób niby tworzył te "podziały" ja uzasadniłem to dlaczego był wielkim prezydentem. Jak się nie zgadzasz z tymi stwierdzeniami napisz konkretnie co było niewłaściwego w jego polityce bo jak można zarzucać że przypominanie faktów historycznych jest niewłaściwe wybacz ale mądrością człowieka jest wyciągać z historii naukę i nie powtarzać tego co było złe. Ludzie inteligentni czerpią z niej mądrość a to że nie pozwalał zapomnieć Polskich bohaterów to tylko mu chwała. Skoro takie słowa jak patriotyzm kłują ciebie w oczy to mi przykro ale pamięć bohaterów powstania warszawskiego czy pomordowanych jeńców w Katyniu i innych obozach ma być zapomniana? Gdyby nie ich ofiara to jak by wyglądała Polska obecnie zastanawiałeś się nad tym? Tak jak nie bardzo mogę zrozumieć argumenty że w Niemczech pisano o nim źle i to ma być wyznacznikiem czy działał dobrze czy źle media z reguły bronią interesów określonych lobby biznesowych był dla Niemców niewygodny to źle o nim pisali. Napisz jak potrafisz co takiego Polska i Polacy zyskali od Niemców lub Rosjan w ostatnich powiedzmy 15 latach prezydentura śp. L. Kaczyńskiego to tylko 5 lat z tego okresu.

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): Gość -

Oczywiście, że Wałęsa jest bohaterem narodowym. Tak jak Microsoft = Gates to Solidarność = Wałęsa. Nawet jeśli tylko firmował działalność wielu innych ludzi to ON był przywódcą tego ruchu. Tak go ocenia świat i nic tu nie pomogą próby budowania nowych bohaterów w stylu Lecha "Kartofelka". I tylko bardzo mali ludzie, chorzy na zaszczyty i zazdrośni do bólu nie chcą o tym pamiętać i chcą to zmienić.

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): Gość -

Á propos bezkrwawego przewrotu w Polsce. Z cala pewnoscia bylby to krwawy przewrot, gdyby nie wprowadzenie stanu wojennego. To bylo jedyne dobre rozwiazanie na chaos panujacy w tamtych czasach w PL. Strajki i postulaty przyjely w tamtych czasach tak groteskowe formy (np. "chcemy bulki z szynka"), ze w sklepach nie bylo nic oprocz ogorkow konserwowych, bo produkcja i transport stanely wszedzie. Nie wyobrazam sobie co mogloby sie zdarzyc bez wprowadzenia stanu wojennego. A rosyjska armia juz czekala przy granicy do ataku. Moze znacie te czasy tylko z opowiadan rodzicow.

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): Gość -

Mogę tylko powiedzieć :BRAWO PANI HENRYKO !!!! Jestem dumna , że Pani jako JEDYNA potrafiła tak odpowiedzieć J.Kaczyńskiemu i jemu podobnym . Gdynianka.

Re: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?

Napisał(a): Gość -

Gość Mogę tylko powiedzieć :BRAWO PANI HENRYKO !!!! Jestem dumna , że Pani jako JEDYNA potrafiła tak odpowiedzieć J.Kaczyńskiemu i jemu podobnym . Gdynianka.

Zgadzamsię z toba! kobieta ma jaja! potrafic wyjsc i powiedziec co sie mysli o takiej osobie jak "król" jaroslaw kaczynski to jest cos :D chyle czola :D

« Wróć do tematów Odpowiedz
Do góry strony: Lech Wałęsa - BOHATER NARODOWY?