Reklama

Marihuana - legalizować czy nie? (114)

Kanał RSS
pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
Ilość wyświetleń: 1556

Marihuana - legalizować czy nie?

Napisał(a): romuld -

W Polsce głównym problemem jest alkohol.
Jak się mówi, każda używka jest dla ludzi z "głową"
W większości przypadkach spożywanie alkoholu wzbudza agresje. Taki człowiek staje się niebezpieczny dla społeczeństwa, a wyjątkowo agresywni są izolowani.
Jeśli chociażby takim ludziom jak wyżej zezwolić na marihuanę to jaki będzie efekt ?
Stojąc na przystanku nie dość, że może przyczepić się do nas pijany agresywny człowiek to w dodatku jest po środkach odurzających. To już człowiek nie obliczalny.

Czy warto legalizować środki odurzające ? skoro nie potrafimy z umiarem korzystać z alkoholu to czy będziemy potrafili z głową brać środki odurzające ?

INTERIA.PL

Re: Marihuana - legalizować czy nie?

Napisał(a): Gość -

Po Marihuanie człowiek nie jest agresywny tylko bardzo spokojny. a ponadto marihuana jest dodawana do niektórych leków na uspokojenie tak że żadna agresja nie wchodzi w grę ps, i nie ma sie kaca nastepnego dnia;)

Re: Marihuana - legalizować czy nie?

Napisał(a): Gość -

Racjonalnie myśląc skoro bardziej szkodliwe użytki są legalne to albo należy je zdelegalizować albo marihuanę zlegalizować. Państwo nie powinno zabraniać społeczeństwu w tym wypadku użytki, która nie ma zbyt wielu skutków ubocznych (tutaj opieram się na raporcie WHO z 1995 roku, w której porównano używanie alkoholu, marihuany i opiatów na zdrowie człowieka).
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że używka ta ma dość spore zastosowanie w medycynie i jako taka może zastąpić wiele chemicznych medykamentów. Z powodzeniem zaczyna być już stosowana za granicą, w tym syntetyczna substancja czynna zwana THC (tetrahydrokanabiol) pod handlową nazwą Sativex bardzo pozytywnie przyjęła się na rynku medycznym. Ciągle trwają badania nad pozytywnym działaniem THC na wiele chorób, obecnie oficjalnie mówi się już, że pozytywnie działa dla pacjentów chorych na nowotwory, w tym przypadku w dwojaki sposób, zmniejsza ból, zmniejsza ryzyko nadmiernego wychudzenia w takiej chorobie, zmniejsza ilość wymiotów przy leczeniu chemioterapią. Cóż, wydaje mi się że odrobina euforii dla kogoś, kto codziennie musi żyć z przekonaniem, że choruje na raka (a w szczególności na nowotwór złośliwy) nie jest tak okropną rzeczą.
Pisałem że działa dwojako, gdyż obecnie trwają badania nad działaniem ANTYNOWOTWOROWYM marihuany, mówię tutaj m.in. o glejaku mózgu.

Pomaga ona również pacjentom chorym na stwardnienie rozsiane (i w tym przypadku działa ona znacznie lepiej od chemicznych medykamentów, a że jako taka jest naturalna nie posiada ona tak wielu skutków ubocznych jak syntetyczne medykamenty), ponadto trwają badania (obecnie z dość obiecującymi wynikami) nad jej wpływem na depresję, sklerozę (paradoksalnie zresztą - gdyż jak wiemy jej nadużywanie, podobnie jak w przypadku alkoholu przyczyniać się może do osłabiania pamięci), chorych na AIDS i anoreksję (marihuana obecnie jest najlepszą substancją na polepszenie apetytu, dzieje się tak ponieważ krótkotrwale obniża poziom cukru we krwi, trwają też badania nad jej zastosowaniem w leczeniu cukrzycy). Niedawno odkryto, że wspomniane wcześniej THC ma również działanie przeciwzapalne i w tym przypadku jest ono silniejsze od aspiryny.

Sądzę, że przynajmniej na polu medycznym jej stosowanie powinno być dozwolone. Argumenty typu "w naszej medycynie nie używa się narkotyków" niestety jest fałszywe, gdyż stosowane są syntetyczne i niesyntetyczne opioidy, m.in. tramadol, morfina itp, a ich stosowanie (tutaj znowu powołuję się na raport WHO z 1995 r.) niesie ze sobą znacznie więcej negatywnych skutków niż stosowanie marihuany.

Jako używka - działa lepiej od alkoholu, gdyż ma silne właściwości uspokajające, a więc w przeciwieństwie do alkoholu nie możemy mówić o podsycaniu agresji. Kwestia uzależnienia jest sporna, chociaż znowu powołując się na raport WHO, jest znacznie mniejsze prawdopodobieństwo uzależnienia się od niej niż od alkoholu a nawet od papierosów. Marihuana, jeśli już uzależnia, to tylko i wyłącznie psychicznie - uzależnienie fizyczne tak jak w przypadku alkoholu a nawet kofeiny nie występuje.

Użyłem kilkukrotnie słowa "używka" , gdyż nie chcę tutaj używać słowa "narkotyk" - wiele osób nie zna definicji tego słowa. Według policyjnej definicji tego słowa jest to każda nielegalna, zmieniająca świadomość substancja. Według naukowej definicji jest to każda substancja psychoaktywna - i w ten sposób pod tą definicję możemy wciągnąć alkohol (który bez wątpienia ma działanie narkotyczne - proszę sprawdzić w encyklopedii), nikotynę, kofeinę a nawet rośliny naturalnie występujące w Polsce, m.in. tatarak czy muchomor.

Wracając do tematu legalizacji - na legalizację zdecydowanie za wcześnie, można zacząć od nie karania za małe jej ilości, bo mija się to z celem. Twierdzenie, że używanie marihuany prowadzi do korzystania z tzw. twardych narkotyków nie jest prawdziwe ponieważ na przykładzie Holandii po legalizowaniu marihuany narkomania tak zmniejszyła się...

Re: Marihuana - legalizować czy nie?

Napisał(a): Gość -

Można zatem powiedzieć, że prawdopodobieństwo sięgnięcia po tzw. twarde narkotyki (tutaj warto wspomnieć, że alkohol według definicji również jest twardym narkotykiem) dzięki używaniu marihuany jest tak samo prawdopodobne jak sięgnięcie po piciu piwa po np. denaturat. Faktem jest, że obecnie handel tą używką zszedł do podziemia, co niestety niesie za sobą same negatywne efekty - spora część sprzedawanej w ten sposób marihuany jest zanieczyszczana różnymi chemikaliami, dzięki czemu jej szkodliwość naprawdę jest wysoka.
Zauważmy przy tym, że często handem nią zajmują się osoby, które handluję jeszcze innymi, znacznie groźniejszymi substancjami - i w sumie to chyba zbliża użytkowników marihuany do sięgnięcia po inne używki... Fakt ten nie ma miejsca we wcześniej wspomnianej Holandii, ale żeby to zauważyć należy myśleć samodzielnie, po prostu czytać i zacząć rozumieć różne rzeczy.

Wszystkie rzeczy, które tutaj opisałem nie są wyssane z palca, dla kogoś kto nie do końca mi wierzy zachęcam do zapoznania się na temat niezależnych artykułów na temat marihuany czy właśnie do samego raportu Światowej Organizacji Zdrowia. Jako ciekawostkę dodam, że pierwsza jej wersja została ocenzurowana, dopiero później utajnione jej strony wyciekły - i to daje do myślenia.

Ja ze swojej strony zachęcam do nie poddawania się masowemu praniu mózgu (więcej szacunku dla samego siebie) i nie zezwoleniu na to, żeby państwo traktowało nas jak bydło, któremu się wskazuje co jest dobra a co nie, bo idąc tym tropem powinno zabronić zarówno soli czy cukru - bo więcej osób na świecie umiera na cukrzycę. Ja wolę myśleć niezależnie i mieć otwarty pogląd na świat - niestety w tym kraju niewiele jest takich osób i spodziewam się, że jako odpowiedź w moją stronę dostanę kilka wyzwisk, zarzucanie mi nieprawdy czy nazywanie mnie ćpunem (co jest nieprawdą, gdyż marihuanę w życiu paliłem kilka razy, ale poza granicami tego kraju, gdyż jak wiemy w Polsce można za to iść do więzienia ). Ja ze swojej strony dodam, że ćpunem dla mnie jest zarówno narkoman jak i alkoholik (bo korzystając z naukowej definicji słowa "narkotyk" używają takiej samej substancji).

Pozdrawiam

Re: Marihuana - legalizować czy nie?

Napisał(a): Gość -

PS. zapomniałem jeszcze dodać swoje zdanie na temat karania za posiadanie marihuany.

Samo jej posiadanie faktycznie nie ma tak ogromnej szkodliwości społecznej jak przewiduje to ustawa, ogólnie ustawa działa na zasadzie, że człowiek jest dla prawa, a nie prawo dla ludzi.

Co do handlu - karać powinno się za czerpanie korzyści finansowych z nielegalnego źródła, dodatkowo karać powinno się za zanieczyszczanie jej dodatkowymi substancjami chemicznymi - w tym wypadku możemy już mówić o szkodliwości społecznej.

Re: Marihuana - legalizować czy nie?

Napisał(a): Gość -

Młode głupki będą za. Starzy weterani życiowi, którzy rzeczywiście mają coś do powiedzenia powiedzą "nie". I tyle. Osobiście, nie będąc jeszcze starym, nie będąc już młodym twierdzę, że nie wolno legalizować. Czy normalny człowiek potrzebuje używek, żeby dobrze się bawić? Nie! Potrzebuje spróbować, bo ktoś mu powiedział, że to fajne? Nie! Jak ktoś ma poukładane w głowie to nie da się namówić ani na używki typu marycha, ani alkohol, ani nic, co nie jest mu do życia potrzebne.

Re: Marihuana - legalizować czy nie?

Napisał(a): Gość -

"Młode głupki będą za. Starzy weterani życiowi, którzy rzeczywiście mają coś do powiedzenia powiedzą "nie". I tyle. Osobiście, nie będąc jeszcze starym, nie będąc już młodym twierdzę, że nie wolno legalizować. Czy normalny człowiek potrzebuje używek, żeby dobrze się bawić? Nie! Potrzebuje spróbować, bo ktoś mu powiedział, że to fajne? Nie! Jak ktoś ma poukładane w głowie to nie da się namówić ani na używki typu marycha, ani alkohol, ani nic, co nie jest mu do życia potrzebne. "

Na początku Twojej wiadomości się przestawiłeś i pokazałeś swój poziom. Dzień dobry!
Powiedzą "Nie" - powiedzieć "Nie" i nie umieć tego uzasadnić? Starzy, wykształceni niestety często powiedzą "Tak" - wiem coś o tym.
"Czy normalny człowiek potrzebuje używek, żeby dobrze się bawić? Nie! "

W takim razie większość w tym kraju jest nienormalnych, bo albo kofeina, albo nikotyna, albo alkohol...

" że nie wolno legalizować." - legalizować może i nie...

"ktoś ma poukładane w głowie to nie da się namówić ani na używki typu marycha, ani alkohol, ani nic, co nie jest mu do życia potrzebne. "

Obecnie posiadanie marihuany jest nielegalne, a jednak jeżeli ktoś chce spróbować to i tak spróbuje, takie są FAKTY, nie sądzę żeby depenalizacja marihuany coś zmieniła z tym temacie poza bezsensownym wydawaniem pieniędzy dla policji i sądu oraz ew. więziennictwa za garść liści w kieszeni.

« Wróć do tematów Odpowiedz
Do góry strony: Marihuana - legalizować czy nie?