298
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń12 tys.
  • Odpowiedzi160
  • Ocen na +35
298 ppt ?

mój uczuciowy mezalians (161)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): ~seniorita -

Stało się. Zakochałam się. Wiem, że to jest mezalians. Cała rodzina odwraca się przeciwko mnie. Ale prawda jest taka, że mam to gdzieś, bo naprawdę wierzę w to uczucie. Piszę do Was, bo jestem ciekawa, co myślą na ten temat osoby, które nas nie znają, a być może żyły też w czasach, kiedy mezalians był nie do pomyślenia. Może w tych czasach same się zakochiwały.
Mam zaledwie 27 lat, ale głęboko wierzę w to, że dziś to już nie ma takie znaczenia. Pochodzę jakby to nazwać.. z dobrego domu. Moi rodzice są lekarzami. Nigdy nam jako dzieciom niczego nam nie brakowało. Sama jestem w trakcie robienia specjalizacji. Rok temu poznałam chłopaka. Okoliczności nie są ważne. On raczej z biednego domu, po zawodówce, pracuje jako kucharz w małej knajpce. Za to naprawdę bardzo fajny chłopak, uczuciowy, wydaje mi się ambitny mimo wykształcenia i zawodu, który wykonuje. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Lubimy podobną muzykę, czytamy podobne książki! Tak, on naprawdę czyta książki! Świetnie się dogadujemy, z nikim do tej pory nie przezyłam tylu wspaniałych chwil. Tydzień temu mi się oświadczył... wtedy się zaczęło. Rodzina go nie akceptuje. Rodzice nie chcą nawet słyszeć. Co ciekawe nie tylko moi. Jego mama powiedziała, żebyśmy robili co chcemy, ale ten związek nie potrwa długo. Mimo to chcemy zawalczyć. Co o tym myślicie? Czy znacie pary, które "popełniły" taki mezalians i im się udało?! Dodajcie mi otuchy, bo za każdym razem gdy słyszę słowo mezalians mam dreszcze...

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): ireneo -

Udało ci się podciągnąć do jego poziomu, więc wszystko powinno być OK.

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): ~Monia -

Szczerze? Też mam wątpliwości. To zależy, jak długo i jak dobrze się znacie. Teraz wydajesz się zauroczona, ale to minie. Już nie będzie tak ekscytująco. Przyjdzie szara proza życia i wtedy dopiero się okaże, czy więcej Was łączy, czy dzieli. Jednak nikt nie ma gotowej recepty na udane życie małżeńskie. Wasz związek też może być udany, ale... może jednak powinien uzupełnić wykształcenie?

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): ~LLgośc -

Co ty o tym myślisz że co to jest może tak ja ci napisze z perspektywy człowieka stojącego obok co to jest co rodzic myśli o tym powie ja harowałem całe lata na to co mam chciałem dac wszystko swemu dziecku co najlepsze i dałem a tu przychodzi tako gołodupiec i mówi zakochał się o tak ja znam takich zakochał się ale w moich pieniądzach bo wraz z moja córką kasa za nią pójdzie cwaniak jeden niech kocha ile chce ale taką jak i on sam 'o kasy potwierdzają to a teraz pytanie do ciebie jak myślisz ile to ludzi tak myśli nie od dziś ale od wielu już lat czy to są wymysły a może realne życie setek tysięcy ludzi i myślenie realne do bólu sama odpowiedz sobie na to pytanie..........................on/ona/ono

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): ~jurek -

Może Ci się uda ale powiem tak jak znam życie , będzie ciężko. Środowiska inteligenckie żądzą się swoimi prawami.( a będziesz się w nim obracała). Nie znam chłopaka, jego ambicji, czego w życiu pragnie. Może za Tobą nie nadążyć. Wtedy albo staniesz z nim ale stracisz swój świat ,albo stracisz jego. Moja siostra kiedyś dawno temu też zrobiła coś podobnego - wytrzymało to małżeństwo 8 lat a kosztowało ja to wiele zdrowia. Ona lekarka- on zwykły górnik.
Mimo najlepszych chęci nie dała rady przerobić Go. Nigdy jej towarzystwo nie zaakceptowało Go. On też nie dał rady podciągnąć się intelektualnie aby sprostać wyzwaniom. Miał pewne braki w wysławianiu się, obyciu ,że tak powiem na salonach, poczucia humoru .itp. Wręcz stał się podejrzliwie zazdrosnym, bardzo sfrustrowanym potem apatycznym. Choć był człowiekiem bardzo dobrym - świat rządzi się swoimi prawami. Ja osobiście życzę Wam jak najlepiej.

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): ~TeeBee -

Przed laty ja też popełniłam swojego rodzaju mezalians. Co prawda oboje mieliśmy wtedy prawie wyższe wykształcenie, takie studenckie małżeństwo, ale moi rodzice nie potrafili zaakceptować i wybaczyć mu jego pochodzenia społecznego. Nie o pieniądze chodziło, jak ktoś sugeruje, ale o swojego rodzaju prestiż, bo przecież on był "nikim".
Byliśmy małżeństwem 14 lat. W ciągu tych 14 lat umarli moi rodzice i On, to znaczy mój mąż. Zostałam zupełnie sama z dziećmi w jego środowisku, w małym mieście.... i nie żałuję:)
Ci "prości" wcale nie są tacy prości i wiele można się od nich nauczyć w kwestii uczuć i nie tylko. Są dobrzy pomocni i na prawdę można z nimi pogadać na każdy temat. Mają swoje pasje i zainteresowania, o których często sama niewiele wiedziałam mimo, że wiele wyniosłam z rodzinnego domu.
Trudno mi Tobie doradzać, nie znam ani jego ani Ciebie. Sama musisz ocenić co dla Ciebie dobre. Masz zaledwie 27 lat, ja biorąc ślub miałam 21:) Skończyliśmy studia, pracowaliśmy znajdując satysfakcję z pracy mimo peerlowskich warunków, ale to było..jest moje życie. Ty sama musisz podjąć decyzję.
TB

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): Zenobia45 -

~TeeBee
Zenobia45 Odradzam. Szybko się dowiesz, że nie macie o czym gadać.
Dlaczego tak sądzisz?
TB
Cześć.
Czasy się zmieniły drastycznie. Społeczeństwo jest wyraźnie podzielone. Nawet jeśli chłopak jest ambitny , to ludzie nie dadzą im spokoju. W końcu ktoś nie wytrzyma presji.

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): ~TeeBee -

Zenobia45
~TeeBee
Zenobia45 Odradzam. Szybko się dowiesz, że nie macie o czym gadać.
Dlaczego tak sądzisz?
TB
Cześć.
Czasy się zmieniły drastycznie. Społeczeństwo jest wyraźnie podzielone. Nawet jeśli chłopak jest ambitny , to ludzie nie dadzą im spokoju. W końcu ktoś nie wytrzyma presji.
Podzielone...pewnie jest jak zawsze. Zawsze był podział, tylko się o tym nie mówiło, bo... to inne czasy były;)
Jeśli się na prawdę "mają ku sobie" to wytrzymają. Ludzie też dadzą w końcu spokój, bo im się znudzi.
Myślę, że najważniejsza jest jednak akceptacja bliskich, rodziców. Mnie tego bardzo było brak przez te 14 lat wspólnego życia. "Na noże" nigdy nie było... ale taki chłód:(
TB

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): ~seniorita -

Co lubimy razem robić? Rozmawiać, przede wszystkim rozmawiać. O życiu, pracy, przyszłości. Często dzielimy się doświadczeniami. Chodzimy do kina. Ale jednym z najfajniejszych doświadczeń to wspólne czytanie książki. Bierzemy jedną książkę i czytamy ją sobie nawzajem, po rozdziale. Raz jedno czyta, a drugie słucha, a potem na odwrót.

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): Jiraya -

Na razie jest chemia (jeśli jest "niżej" społecznie to wnioskuje że wynika to z fizycznych cech chłopaka). Z czasem chemia zakochania zniknie a on będzie dalej niżej. Laska musi się jarać na widok lub myśl o facecie, zawsze. Aby to osiągnąć facet musi być albo 1) fizycznie atrakcyjny 2) bogaty (pisklaki dostaną lepszą karmę od konkurencji) 3) Szanowany w społeczeństwie (np. bandzior). Jeśli się zdecydujecie, to daję wam 2-5 lat.

Re: mój uczuciowy mezalians

Napisał(a): Kajetana -

~seniorita Co lubimy razem robić? Rozmawiać, przede wszystkim rozmawiać. O życiu, pracy, przyszłości. Często dzielimy się doświadczeniami. Chodzimy do kina. Ale jednym z najfajniejszych doświadczeń to wspólne czytanie książki. Bierzemy jedną książkę i czytamy ją sobie nawzajem, po rozdziale. Raz jedno czyta, a drugie słucha, a potem na odwrót.
Bzdury jak dziecka z przedszkola.
« Wróć do tematów
Do góry strony: mój uczuciowy mezalians