217
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń1 tys.
  • Odpowiedzi179
  • Ocen na +76
217 ppt ?

Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma? (180)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): WednesdayTEN -

sosna177
WednesdayTEN
sosna177 Czy to jest obowiązek, by być tu.....wieczorową porą?
To było także pewne wyrażenie przenośnie, którego (ponownie) nie załapałaś. Ale (ponownie) nic nie szkodzi :>
Ok. Na Twoim tle.....nic nie mogę załapać.
I to jest prawda. Umysły ateistów, są dla mnie olbrzymią zagadką, dlatego nie będę nawet próbować:))
Trzeba więcej książek czytać, a nie tylko przy jednej uparcie tkwić :>
INTERIA.PL

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): MarekAureliusz -

~icona Orędzie 24
z dnia 25.03.1994 r. godz. 14.05

Przekazuję wam, że za brak posłuszeństwa bożym przykazaniom będą
różne klęski i choroby. Moje dzieci, takie choroby będą, że nawet nie
spojrzą, kiedy będą ginąć. Medycyna nie będzie mogła temu zapobiec,
będzie bezradna.
Jeśli jesteś w stanie spojrzeć na to z boku... to zaczniesz się zastanawiać
co jest gorsze dla człowieka. Nieprzestrzeganie przykazań, czy owe klęski,
choroby i jak piszesz bezradność wobec tego jak ''będą ginąć'' Czy w tym
wszystkim chodzi o dobro człowieka na siłę do tego stopnia, że miłosierny
Bóg jest w stanie uśmiercić ludzi żeby tylko zrobić im dobrze...
co zakrawa nieco na pewną ironię. Nieprawdaż ? A może Twojemu bogu
zależy tylko na bezwzględnym posłuszeństwu ? Ludzie czy wierzyli, czy nie
wierzyli zawsze byli i będą grzeszni, ale świat sobie poradzi i wątpliwą zdaje
się być konieczność karcenia ludzi chorobami i problemami, wobec których
byliby bezradni. Weź jeszcze pod uwagę to, że przetrwanie byłoby uzależnione
od tego, czy ktoś podziela akurat Twoją wiarę. Podarowanie komuś życia
tylko dlatego, że wierzy tak a nie inaczej, jest bardzo zuchwałe i to wypacza
obraz nieskazitelnego Boga, źródła nieskończonej i bezwarunkowej miłości,
ale to dla Was chyba za wysoki level, Hm ???

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): sosna177 -

WednesdayTEN
sosna177
WednesdayTEN
sosna177 Czy to jest obowiązek, by być tu.....wieczorową porą?
To było także pewne wyrażenie przenośnie, którego (ponownie) nie załapałaś. Ale (ponownie) nic nie szkodzi :>
Ok. Na Twoim tle.....nic nie mogę załapać.
I to jest prawda. Umysły ateistów, są dla mnie olbrzymią zagadką, dlatego nie będę nawet próbować:))
Trzeba więcej książek czytać, a nie tylko przy jednej uparcie tkwić :>
Dziękuję za bezcenną radę:))

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): ~fulla -

MarekAureliusz
~icona Orędzie 24
z dnia 25.03.1994 r. godz. 14.05

Przekazuję wam, że za brak posłuszeństwa bożym przykazaniom będą
różne klęski i choroby. Moje dzieci, takie choroby będą, że nawet nie
spojrzą, kiedy będą ginąć. Medycyna nie będzie mogła temu zapobiec,
będzie bezradna.
Jeśli jesteś w stanie spojrzeć na to z boku... to zaczniesz się zastanawiać
co jest gorsze dla człowieka. Nieprzestrzeganie przykazań, czy owe klęski,
choroby i jak piszesz bezradność wobec tego jak ''będą ginąć'' Czy w tym
wszystkim chodzi o dobro człowieka na siłę do tego stopnia, że miłosierny
Bóg jest w stanie uśmiercić ludzi żeby tylko zrobić im dobrze...
co zakrawa nieco na pewną ironię. Nieprawdaż ? A może Twojemu bogu
zależy tylko na bezwzględnym posłuszeństwu ? Ludzie czy wierzyli, czy nie
wierzyli zawsze byli i będą grzeszni, ale świat sobie poradzi i wątpliwą zdaje
się być konieczność karcenia ludzi chorobami i problemami, wobec których
byliby bezradni. Weź jeszcze pod uwagę to, że przetrwanie byłoby uzależnione
od tego, czy ktoś podziela akurat Twoją wiarę. Podarowanie komuś życia
tylko dlatego, że wierzy tak a nie inaczej, jest bardzo zuchwałe i to wypacza
obraz nieskazitelnego Boga, źródła nieskończonej i bezwarunkowej miłości,
ale to dla Was chyba za wysoki level, Hm ???
co tobie przyszło do głowy że ginąc będą niewinni ? Tego nikt nie głosi oprócz cb MarkuAureliuszu , twoje wypaczanie sprawiedliwości Boga jest szybkie bez zastanowienia . A wolałbyś pewnie by ciała ludzi żyły mimo grzechów , a przecież dusze trafiły by po ziemskim życiu na wieczność do piekła . Tego byś chciał ?
Człowiek cierpiąc na groźne epidemie szybciej myśli o zbawieniu i ma szanse jeszcze na ziemi pojednać się z Bogiem . Dla wielu osób błądzących dzisiaj jest to jedyna możliwość zbawienia .

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): MarekAureliusz -

~fulla
MarekAureliusz
~icona Orędzie 24
z dnia 25.03.1994 r. godz. 14.05

Przekazuję wam, że za brak posłuszeństwa bożym przykazaniom będą
różne klęski i choroby. Moje dzieci, takie choroby będą, że nawet nie
spojrzą, kiedy będą ginąć. Medycyna nie będzie mogła temu zapobiec,
będzie bezradna.
Jeśli jesteś w stanie spojrzeć na to z boku... to zaczniesz się zastanawiać
co jest gorsze dla człowieka. Nieprzestrzeganie przykazań, czy owe klęski,
choroby i jak piszesz bezradność wobec tego jak ''będą ginąć'' Czy w tym
wszystkim chodzi o dobro człowieka na siłę do tego stopnia, że miłosierny
Bóg jest w stanie uśmiercić ludzi żeby tylko zrobić im dobrze...
co zakrawa nieco na pewną ironię. Nieprawdaż ? A może Twojemu bogu
zależy tylko na bezwzględnym posłuszeństwu ? Ludzie czy wierzyli, czy nie
wierzyli zawsze byli i będą grzeszni, ale świat sobie poradzi i wątpliwą zdaje
się być konieczność karcenia ludzi chorobami i problemami, wobec których
byliby bezradni. Weź jeszcze pod uwagę to, że przetrwanie byłoby uzależnione
od tego, czy ktoś podziela akurat Twoją wiarę. Podarowanie komuś życia
tylko dlatego, że wierzy tak a nie inaczej, jest bardzo zuchwałe i to wypacza
obraz nieskazitelnego Boga, źródła nieskończonej i bezwarunkowej miłości,
ale to dla Was chyba za wysoki level, Hm ???
co tobie przyszło do głowy że ginąc będą niewinni ? Tego nikt nie głosi oprócz cb MarkuAureliuszu , twoje wypaczanie sprawiedliwości Boga jest szybkie bez zastanowienia . A wolałbyś pewnie by ciała ludzi żyły mimo grzechów , a przecież dusze trafiły by po ziemskim życiu na wieczność do piekła . Tego byś chciał ?
Człowiek cierpiąc na groźne epidemie szybciej myśli o zbawieniu i ma szanse jeszcze na ziemi pojednać się z Bogiem . Dla wielu osób błądzących dzisiaj jest to jedyna możliwość zbawienia .
Nigdy nie zrozumiesz tego co tam napisałem, no chyba że porzucisz
to nie słodkie, lecz tak naprawdę bardzo przewrotne jarzmo. Na chwilę obecną...
sorki, ale ciężko mi dyskutować z tak odrealnionym postrzeganiem
rzeczywistości. Życie jest tak złożone i na tyle skomplikowane, że nie można
sprowadzać losu ludzkości, do tak względnego pojęcia jakim jest
sprawiedliwość. A może to muzułmanie mają rację, że Wy chrześcijanie
głosząc o trójjedynym Bogu, popełniacie grzech względem Szahady ?
Czy tylko Wy macie monopol na prawdę i pouczanie o sprawiedliwości ?

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): ~rosołowski -

Chcesz dowodów na to czego nie ma .? Nie ma żadnego Boga . Jest tylko wymyślony ....A cuda jakie kościół rzekomo ma udowodnione są tylko Cudami kościelnymi , Funta kłaków nie warte .

Mam ci udowodnić coś co nie istnieje ... he he he he he he he .......

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): MarekAureliusz -

~rosołowski Chcesz dowodów na to czego nie ma .? Nie ma żadnego Boga . Jest tylko wymyślony ....A cuda jakie kościół rzekomo ma udowodnione są tylko Cudami kościelnymi , Funta kłaków nie warte .

Mam ci udowodnić coś co nie istnieje ... he he he he he he he .......
Chyba pomyliłeś adresata :D
No dobra, odwdzięczę Ci się stosownymi laurkami :D

Ci, którym tutaj wydaje się, że mają monopol
na prawdę objawioną, co by dziś głosili
gdyby np. urodzili się, wychowali i mieszkali
od urodzenia np. w Indiach ? Hare Kriszna ? :-D

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): MarekAureliusz -

~rosołowski Chcesz dowodów na to czego nie ma .? Nie ma żadnego Boga . Jest tylko wymyślony ....A cuda jakie kościół rzekomo ma udowodnione są tylko Cudami kościelnymi , Funta kłaków nie warte .

Mam ci udowodnić coś co nie istnieje ... he he he he he he he .......
No i tak stosownie przy weekendzie...
Alchemist Project - Krishna (DJ Matheo Mash Up)
Taka nieco inna wersja :-P

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): ~robbo1 -

MarekAureliusz
~robbo1 Jaki masz na myśli rodzaj "dowodzenia",udowadniania"?
Ogień i żelazo -.-
To nie odpowiedź.
Zamierzasz "stworzyciela nieba i ziemi" zmierzyć ,zważyć, poddać analizie jego "skład"?
Odwołujesz się do zasad empiryzmu.
Indukcji,dedukcji,redukcjonizmu,itp.
Zrozum,że wszystkie one nie wystarczają,żeby zrozumieć to co widzialne.
Jeszcze mniej ,gdy mamy do czynienia z niewidzialnymi zjawiskami przyrody.
Jeszcze mniej,gdy odniesiemy go do stwórcy.
Z samej zasady "nieoznaczności Wernera Heisenberga" wynika,że niektórych rzeczy nie zrozumiemy.
Nie i tyle.
Nic tego nie zmieni.
Nawet takie zjawiska jak zmierzenie "położenia i pędu" elektronu wymyka się naszym umiejętnościom i możliwościom.
Jesteśmy ograniczenia,a chcesz swoimi umiejętnościami i zdolnościami ogarnąć stwórcę.
Ten wtedy byłby mniejszy od ludzkiego rozumy.
Byłby mniejszy.Byłby jakimś "bożkiem".
A nie jest.



Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): ~Julianna -

~robbo1
MarekAureliusz
~robbo1 Jaki masz na myśli rodzaj "dowodzenia",udowadniania"?
Ogień i żelazo -.-
To nie odpowiedź.
Zamierzasz "stworzyciela nieba i ziemi" zmierzyć ,zważyć, poddać analizie jego "skład"?
Odwołujesz się do zasad empiryzmu.
Indukcji,dedukcji,redukcjonizmu,itp.
Zrozum,że wszystkie one nie wystarczają,żeby zrozumieć to co widzialne.
Jeszcze mniej ,gdy mamy do czynienia z niewidzialnymi zjawiskami przyrody.
Jeszcze mniej,gdy odniesiemy go do stwórcy.
Z samej zasady "nieoznaczności Wernera Heisenberga" wynika,że niektórych rzeczy nie zrozumiemy.
Nie i tyle.
Nic tego nie zmieni.
Nawet takie zjawiska jak zmierzenie "położenia i pędu" elektronu wymyka się naszym umiejętnościom i możliwościom.
Jesteśmy ograniczenia,a chcesz swoimi umiejętnościami i zdolnościami ogarnąć stwórcę.
Ten wtedy byłby mniejszy od ludzkiego rozumy.
Byłby mniejszy.Byłby jakimś "bożkiem".
A nie jest.



Przecież jest napisane że człowieka BÓG stworzył na swój Obraz i podobieństwo ....

Więc Bóg jest niczym innym tylko zwykłym człowiekiem który nic nie może więcej od każdego z nas .

Ciężko zrozumieć to co napisane na początku biblii . ?

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): ~robbo1 -

~Julianna
~robbo1
MarekAureliusz
~robbo1 Jaki masz na myśli rodzaj "dowodzenia",udowadniania"?
Ogień i żelazo -.-
To nie odpowiedź.
Zamierzasz "stworzyciela nieba i ziemi" zmierzyć ,zważyć, poddać analizie jego "skład"?
Odwołujesz się do zasad empiryzmu.
Indukcji,dedukcji,redukcjonizmu,itp.
Zrozum,że wszystkie one nie wystarczają,żeby zrozumieć to co widzialne.
Jeszcze mniej ,gdy mamy do czynienia z niewidzialnymi zjawiskami przyrody.
Jeszcze mniej,gdy odniesiemy go do stwórcy.
Z samej zasady "nieoznaczności Wernera Heisenberga" wynika,że niektórych rzeczy nie zrozumiemy.
Nie i tyle.
Nic tego nie zmieni.
Nawet takie zjawiska jak zmierzenie "położenia i pędu" elektronu wymyka się naszym umiejętnościom i możliwościom.
Jesteśmy ograniczenia,a chcesz swoimi umiejętnościami i zdolnościami ogarnąć stwórcę.
Ten wtedy byłby mniejszy od ludzkiego rozumy.
Byłby mniejszy.Byłby jakimś "bożkiem".
A nie jest.



Przecież jest napisane że człowieka BÓG stworzył na swój Obraz i podobieństwo ....

Więc Bóg jest niczym innym tylko zwykłym człowiekiem który nic nie może więcej od każdego z nas .

Ciężko zrozumieć to co napisane na początku biblii . ?
To nie my według zdania na które się powołujesz uczyniliśmy stwórcę na nasz obraz,tylko on nas na swój.
"Ciężko zrozumieć co jest napisane...".

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): MarekAureliusz -

~robbo1
MarekAureliusz
~robbo1 Jaki masz na myśli rodzaj "dowodzenia",udowadniania"?
Ogień i żelazo -.-
To nie odpowiedź.
Zamierzasz "stworzyciela nieba i ziemi" zmierzyć ,zważyć, poddać analizie jego "skład"?
Odwołujesz się do zasad empiryzmu.
Indukcji,dedukcji,redukcjonizmu,itp.
Zrozum,że wszystkie one nie wystarczają,żeby zrozumieć to co widzialne.
Jeszcze mniej ,gdy mamy do czynienia z niewidzialnymi zjawiskami przyrody.
Jeszcze mniej,gdy odniesiemy go do stwórcy.
Z samej zasady "nieoznaczności Wernera Heisenberga" wynika,że niektórych rzeczy nie zrozumiemy.
Nie i tyle.
Nic tego nie zmieni.
Nawet takie zjawiska jak zmierzenie "położenia i pędu" elektronu wymyka się naszym umiejętnościom i możliwościom.
Jesteśmy ograniczenia,a chcesz swoimi umiejętnościami i zdolnościami ogarnąć stwórcę.
Ten wtedy byłby mniejszy od ludzkiego rozumy.
Byłby mniejszy.Byłby jakimś "bożkiem".
A nie jest.



Oczywiście, że to nie była odpowiedź, lecz ironia. Teraz do rzeczy...
To, co teraz jest niepojęte, kiedyś będzie pryszczem, no może nie wszystko,
ale spójrz na cywilizację ludzką od początku, od czasów przechodzenia z
koczowniczego na osiadły tryb życia, rozwój rolnictwa, administracji,
militaryzmu i ogólnie państwowości. Cofnij się do starożytnej Mezopotamii
i porównaj broń i narzędzia z tamtego okresu, do tego czym teraz
dysponujemy, np. ujarzmiliśmy energię atomu, prowadzimy badania w
CERN, generujemy ciemną materię, inżynieria genetyczna, chemia i
biochemia - w których i ja mam udział nieco większy niż Kowalski.
Niewidzialne zjawiska przyrody powiadasz ? A znasz materiał, a raczej
wzór (sharklet) ? Nie ? to wiedz, że mamy wpływ na to, by te na pozór
niewidzialne bakterie, by nie mogły tworzyć koloni, np. na klamkach od drzwi,
zwłaszcza w szpitalach. Hm... nie chodzi o to by jakiegoś bożka - twór ludzki
(abstrakt) pojąć, lecz by po prostu lepiej rozumieć rzeczywistość i siebie
samych. Einstein sugerował... byśmy dociekali nie tego jakimi powinniśmy
być, tylko tego, czym tak naprawdę i jacy jesteśmy w istocie... reszta potem
przyjdzie sama. Wierzę, że miał rację. Widzisz ? ja też jakby wierzę. Wierzę,
że rozum się o wiele lepiej wpisuje w postrzeganie rzeczywistości, niż wiara
jako taka, mając na myśli wiarę stricte religijną, bo wiara w czysty rozum,
to podstawa zdrowej percepcji i odporność na jakieś transcendentalne...
tak naprawdę urojenia. Już w tym temacie jeden dał popis prawiąc o
''wypaczaniu'' przeze mnie bożej ''sprawiedliwości'' o grzechu i wiecznej
męce. Tacy ludzie dla mnie są tak poważni, jak dzieci opisujące
rzeczywistość w grach komputerowych. Religia jako taka, częściowo
wypełnia pewne luki, jednak znacznie częściej sprzyja tworzeniu się barier
obyczajowo-kulturowych, niesie pewne balasty. Jestem agnostykiem,
bo uważam, że to bardzo uczciwe intelektualnie, zaś religie mają to do
siebie, że w żaden sposób nie można ich postrzegać jako uczciwe
intelektualnie, bo to do czego powinna służyć surowa logika, jest z reguły podporządkowywane objawieniom zawartym w mitach, bajkach i innych
starożytnych tekstach, często powielanych, przerabianych na pewną modłę,
w dodatku do których pewne instytucje, tworzą pewne przypisy, byś czasem
nie interpretował wg własnego rozumu. Ach! Ileż to było tych potopów,
saoszjantów - (mesjaszy), dziewic i sądów ostatecznych ? Oj nie...
Mity i ich przeróbki, to nie dla mnie, choć barwne i urozmaicające :D

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): MarekAureliusz -

~robbo1
~Julianna
~robbo1
MarekAureliusz
~robbo1 Jaki masz na myśli rodzaj "dowodzenia",udowadniania"?
Ogień i żelazo -.-
To nie odpowiedź.
Zamierzasz "stworzyciela nieba i ziemi" zmierzyć ,zważyć, poddać analizie jego "skład"?
Odwołujesz się do zasad empiryzmu.
Indukcji,dedukcji,redukcjonizmu,itp.
Zrozum,że wszystkie one nie wystarczają,żeby zrozumieć to co widzialne.
Jeszcze mniej ,gdy mamy do czynienia z niewidzialnymi zjawiskami przyrody.
Jeszcze mniej,gdy odniesiemy go do stwórcy.
Z samej zasady "nieoznaczności Wernera Heisenberga" wynika,że niektórych rzeczy nie zrozumiemy.
Nie i tyle.
Nic tego nie zmieni.
Nawet takie zjawiska jak zmierzenie "położenia i pędu" elektronu wymyka się naszym umiejętnościom i możliwościom.
Jesteśmy ograniczenia,a chcesz swoimi umiejętnościami i zdolnościami ogarnąć stwórcę.
Ten wtedy byłby mniejszy od ludzkiego rozumy.
Byłby mniejszy.Byłby jakimś "bożkiem".
A nie jest.



Przecież jest napisane że człowieka BÓG stworzył na swój Obraz i podobieństwo ....

Więc Bóg jest niczym innym tylko zwykłym człowiekiem który nic nie może więcej od każdego z nas .

Ciężko zrozumieć to co napisane na początku biblii . ?
To nie my według zdania na które się powołujesz uczyniliśmy stwórcę na nasz obraz,tylko on nas na swój.
"Ciężko zrozumieć co jest napisane...".

Do Zeusa też bywam-y ? podobni :D
Zeus wcale nie gorszy od JAHWE,
po prostu bardziej ludzki.

Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): MarekAureliusz -

~robbo1
MarekAureliusz
~robbo1 Jaki masz na myśli rodzaj "dowodzenia",udowadniania"?
Ogień i żelazo -.-
To nie odpowiedź.
Zamierzasz "stworzyciela nieba i ziemi" zmierzyć ,zważyć, poddać analizie jego "skład"?
Odwołujesz się do zasad empiryzmu.
Indukcji,dedukcji,redukcjonizmu,itp.
Zrozum,że wszystkie one nie wystarczają,żeby zrozumieć to co widzialne.
Jeszcze mniej ,gdy mamy do czynienia z niewidzialnymi zjawiskami przyrody.
Jeszcze mniej,gdy odniesiemy go do stwórcy.
Z samej zasady "nieoznaczności Wernera Heisenberga" wynika,że niektórych rzeczy nie zrozumiemy.
Nie i tyle.
Nic tego nie zmieni.
Nawet takie zjawiska jak zmierzenie "położenia i pędu" elektronu wymyka się naszym umiejętnościom i możliwościom.
Jesteśmy ograniczenia,a chcesz swoimi umiejętnościami i zdolnościami ogarnąć stwórcę.
Ten wtedy byłby mniejszy od ludzkiego rozumy.
Byłby mniejszy.Byłby jakimś "bożkiem".
A nie jest.



Pamiętaj, że słowo bóg, to (abstrakt) ! Bujasz w obłokach największego
abstraktu i w oparciu o ten abstrakt śmiało twierdzisz, jakby serwując
definicję, że Byłby jakimś "bożkiem".A nie jest. Skąd to możesz
wiedzieć ? Hm... nie rozum, nie empiryzm, tylko co ? Wiara, transcendencja ?
bo to : Byłby jakimś "bożkiem".A nie jest Hm... Objawienie miałeś ?
Chyba jesteś bardzo transcendentny. Na bazie osobistej transcendencji
rozróżniasz Boga, od bożka, przy czym to jeden abstrakt, a powiedzieć (nie!)...
możesz tylko dlatego, że wierzysz tak, a nie inaczej. Wierzysz ! i ja wierzę,
ale w rozum, potem doświadczenia, a o Bogu nie mogę serwować
pewników, jeno gdybać. Pewniki możemy serwować o fotonach,
ale i w tej materii... też trzeba uważać z pewnymi pewnikami :D
a co dopiero z Bogiem i bożkami :D A jeśli jesteś stworzony przez
jakiegoś np. Andromedianina, to... Stwórca = Bóg ? :P
Skąd wiesz, że tak nie było ? Można w to tak samo wierzyć jak
w Jahwe, czy w egipskiego Ra i przyznam, że stare, ale jare...
Gwiezdne Wrota -.-





Re: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?

Napisał(a): niegrzecznaa -

MarekAureliusz
niegrzecznaa
MarekAureliusz
niegrzecznaa
MarekAureliusz
Już tyle lat temu wykazano, że myśli ludzkie, to zjawiska fizykochemiczne
zachodzące w mózgu, sygnały elektryczne, neurony łączące się w sieci
skutkują pojawieniem się w Twojej głowie pomysłu, lub rozwiązania
zadania matematycznego, do tego jeszcze hormony, ogólnie biochemia
organizmu i to są te całe arkana naszej duchowości. Aktualnie jestem
niezdolny do odczuwania strachu i stresu, a to dlatego, że manipuluję
sztucznie biochemią swego organizmu. Typowe dla każdego z nas cechy
osobowości, w moim przypadku uległy wzmocnieniu, zawsze przeważały
te pozytywne, jestem lepszy niż normalnie naturalnie, jakby bardziej
święty, choć święty nie jestem i co ? Widzisz... mój duch nie osiągnął
tego przy pomocy niewidzialnego niematerialnego Boga, bo gdyby był
niematerialny, to nie mógł by wpływać na materię. Uporządkowany
chaos w kosmosie, wszystko podlega prawom logiki i nawet bóg spod
tego prawa nie może się wyrwać. To nonsens i niech Twój bóg np.
stworzy kamień, którego sam nie podniesie. Nie da rady ze względu
na logikę, która jest domeną jego natury wypełniającej cały wszechświat,
czy boskie ego mu na to nie pozwala ?
Boskie ego to przypadkiem nie fragment DNA o nazwie VMAT2... ??
Akurat nie miałem na myśli tego genu, ale VMAT2 jest bardzo
ciekawym zagadnieniem. W internecie można natknąć się na różne
czasem badziewie, typu : USA chce uruchomić program szczepień,
by wyeliminować fanatyzm religijny, terroryzm. Bardziej mi odpowiada
określenie... gen religijności :) Sama inteligencja, jest już czymś,
co jakby najbardziej kojarzy mi się ze słowem boskość. Nie zgadzam
się też z tezą profesora Roberta Rowthorna, że czeka nas szybkie
rozprzestrzenianie się religijności, bo przecież jak policzymy chrześcijan
2,5 miliarda, muzułman 1,6 miliarda, hinduistów 1,1, to wyjdzie,
że ponad 3/4 populacji ziemskiej, to wierzący. Oczywiście, (wierzący
niepraktykujący), to druga sprawa, ale da się zauważyć, że świat wcale
nie czeka jakiś zalew religijności, bo ten świat właśnie jest zalany.
Pomimo faktu, iż osób bardzo inteligentnych jest kilkanaście %,
geniuszy kilka %, to nie wierzę w wieczną hegemonię umysłową
tych wielkich religii i w dłuższej perspektywie... jakiejkolwiek
religii. Tego genu nie trzeba eliminować. Świat trzeba edukować.
Wierzę, że hegemonia nauki, filozofii, intelektualizmu, to nasze
przeznaczenie. Religijność odejdzie do lamusa mimo VMAT2,
albo przyjmie ona formę właściwą dla tego, co zajmie miejsce
tradycyjnych religii. Być może wraz z postępującymi zmianami,
w przeciągu kilku tysiącleci, gen ten może zacznie zanikać, a nawet
jeśli nie, to nie stanie na przeszkodzie tego, by jedyną religią stał się
rozum. Swoje ''duchowe'' potrzeby mamy wszyscy, ateiści mają nie
mniejsze niż wierzący, którym się tylko wydaje, że są bardziej uduchowieni.
VMAT2 i nowe technologie sprzyjają rozprzestrzenianiu się idei, religii,
ale nie wierzę w dalsze pogłębianie się religijności, zwłaszcza na gruncie
religii, których powstanie dzięki historii i archeologii możemy rozłożyć
jakby na czynniki pierwsze ;)

Bajania kreacjonistów również dla mnie nie są wiarygodne, natomiast gen VMAT2 pomimo tego, że jest hipotetyczny(?) zainteresował mnie z powodu obecności białka GFP, które pochodzi z meduzy Aquorea victoria, stąd wziął się mój komentarz wcześniejszy, chociaż nie dotyczył tej.
Meduzy to bardzo ciekawe zwierzątka (najstarsze), zapewne wiesz o http://kopaln(...)ip,6817

Odnośnie duchowych potrzeb ateistów zgadzam się z Tobą ;)
Nie jestem pewien, ale chyba Osamu Shimomura powiedział
kiedyś mniej więcej coś takiego, że być może w przyszłości
będziemy potrafili wykorzystać właściwości tej meduzy,
by człowiek nie umierał poprzez starzenie się :)
Właściwości bioluminescencyjne posiadają bakterie i grzyby, my posiadamy ponad 43% komórek ludzkich (?), czym jest cała reszta ? niby wiadomo, ale myślę, że to zależy od wielu czynników, np. miejsca pochodzenia, rasy ...
« Wróć do tematów
Do góry strony: Moja odpowiedź na : Kiedy wreszcie ateiści udowodnią, że Boga nie ma?