80
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń5 tys.
  • Odpowiedzi10
  • Ocen na +55
80 ppt ?

przeżyła śmierć kliniczną (11)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): ~seniora -

Osobiste świadectwo dr Glorii Polo, żony, matki, katoliczki, osoby poważanej i wpływowej. Wiedzie ona życie, jak mniema, przykładne, a nawet święte. Gdy nagle 5 maja 1995r. zostaje trafiona przez piorun.

Będąc w stanie śmierci klinicznej, odbywa się nad jej życiem sąd szczegółowy. Na sposób duchowy rozpoznaje dotychczasowe grzechy swoje, bliskich i znajomych.

Ciężar grzechów i brak skruchy sprawił, że skazała się na potępienie, lecz na skutek modlitw ludzi dobrej woli jej dusza powraca do ciała. Pomimo iż nie rokowano żadnych szans, jej zwęglone ciało zostaje całkowicie uzdrowione.

Od tego czasu jej życie ulega całkowitej przemianie, głosi świadectwo o tym co ją spotkało aby ostrzec żyjących...
INTERIA.PL

Re: przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): ~Gość Niedzielny -

To wszystko cudowne, do czasu uruchomienia myślenia. To jej świadectwo -

"Wokół mnie było białe światło, które dawało mi taką rozkosz, pokój i szczęście – uczucia, których nie można opisać ludzkimi słowami. Nie ma po prostu takich wyrażeń, by oddać wielkość tej chwili. To była szalenie wielka ekstaza, nie dająca się opisać rozkosz. Nie rozumiem, dlaczego się nam przedstawia śmierć jako swego rodzaju karę. Uwolniona zostałam od czasu i przestrzeni".

Sama rozkosz, ale jeśli tak, to chyba powinna się martwić, że dano jej tylko powąchać. Prawda?

Re: przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): ~gośc -

~Gość Niedzielny To wszystko cudowne, do czasu uruchomienia myślenia. To jej świadectwo -

"Wokół mnie było białe światło, które dawało mi taką rozkosz, pokój i szczęście – uczucia, których nie można opisać ludzkimi słowami. Nie ma po prostu takich wyrażeń, by oddać wielkość tej chwili. To była szalenie wielka ekstaza, nie dająca się opisać rozkosz. Nie rozumiem, dlaczego się nam przedstawia śmierć jako swego rodzaju karę. Uwolniona zostałam od czasu i przestrzeni".

Sama rozkosz, ale jeśli tak, to chyba powinna się martwić, że dano jej tylko powąchać. Prawda?
sr... muchy bedzie wiosna. białe swiatlo i wieczne więzienie mam gdzies takie nieno no to wole spedzić szcześliwe życie na ziemi a po śmierci wieczNie cierpiex.
Mam czasami pretensje do boga'ze spotykają mnie nieszcaęscia i ze nagroda za donre'uczynki bedzie wylacznie jakieś wiezienie przy ogladaniu białefo swiatła. mam byc wiexznie sam i patrzeć sie na Boga? mam gdzieś takie niebo.

Re: przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): ~Gość Niedzielny -

~gośc
~Gość Niedzielny To wszystko cudowne, do czasu uruchomienia myślenia. To jej świadectwo -

"Wokół mnie było białe światło, które dawało mi taką rozkosz, pokój i szczęście – uczucia, których nie można opisać ludzkimi słowami. Nie ma po prostu takich wyrażeń, by oddać wielkość tej chwili. To była szalenie wielka ekstaza, nie dająca się opisać rozkosz. Nie rozumiem, dlaczego się nam przedstawia śmierć jako swego rodzaju karę. Uwolniona zostałam od czasu i przestrzeni".

Sama rozkosz, ale jeśli tak, to chyba powinna się martwić, że dano jej tylko powąchać. Prawda?
sr... muchy bedzie wiosna. białe swiatlo i wieczne więzienie mam gdzies takie nieno no to wole spedzić szcześliwe życie na ziemi a po śmierci wieczNie cierpiex.
Mam czasami pretensje do boga'ze spotykają mnie nieszcaęscia i ze nagroda za donre'uczynki bedzie wylacznie jakieś wiezienie przy ogladaniu białefo swiatła. mam byc wiexznie sam i patrzeć sie na Boga? mam gdzieś takie niebo.
może dlatego zwiała?

Re: przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): ~gośc -

~Gość Niedzielny
~gośc
~Gość Niedzielny To wszystko cudowne, do czasu uruchomienia myślenia. To jej świadectwo -

"Wokół mnie było białe światło, które dawało mi taką rozkosz, pokój i szczęście – uczucia, których nie można opisać ludzkimi słowami. Nie ma po prostu takich wyrażeń, by oddać wielkość tej chwili. To była szalenie wielka ekstaza, nie dająca się opisać rozkosz. Nie rozumiem, dlaczego się nam przedstawia śmierć jako swego rodzaju karę. Uwolniona zostałam od czasu i przestrzeni".

Sama rozkosz, ale jeśli tak, to chyba powinna się martwić, że dano jej tylko powąchać. Prawda?
sr... muchy bedzie wiosna. białe swiatlo i wieczne więzienie mam gdzies takie nieno no to wole spedzić szcześliwe życie na ziemi a po śmierci wieczNie cierpiex.
Mam czasami pretensje do boga'ze spotykają mnie nieszcaęscia i ze nagroda za donre'uczynki bedzie wylacznie jakieś wiezienie przy ogladaniu białefo swiatła. mam byc wiexznie sam i patrzeć sie na Boga? mam gdzieś takie niebo.
może dlatego zwiała?
jak ci sie podobało w bożym wiezieniu mnie jakby nawet mieli dopłacac to nie chcial bym do takiego nieba trafić. w piekle jest podobnie też jest samotność rożni sie tylko tym że zamiast niałego swiatła jest xc ciemność.
kup sobie mocne świetlówki i będziesz mial m to samo białe swiatło mozesz sobie zrobic w domu.

Re: przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): jks06 -

Jest naukowo udowodnione, że materialne ciało jest 'domem' dla duszy człowieka. Po śmierci ciała, dusza żyje nadal w świecie duchowym zabierając ze sobą wszystkie dobre i złe dokonania człowieka w życiu ziemskim. Dokładnie to opisuje i dokumentuje Piotr Kalinowski vel Wiktor Istomin w książce "PRZEJŚCIE śmierć i co potem...". Wcześniej napisał na ten temat Raymond Moody - "Życie po życiu".
"Niezaprzeczalnie pozostaje faktem, że śmierć nie oznacza końca istnienia osobowości. Moje życie na ziemi jest tylko częścią mojego życia w ogóle, to dopiero początek rozwoju moich cech i mnie samego" Piotr Kalinowski.
Rzetelna nauka nigdy nie stała w sprzeczności z prawdziwą wiarą w Boga !

Re: przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): ~Gość Niedzielny -

jks06 Jest naukowo udowodnione, że materialne ciało jest 'domem' dla duszy człowieka. Po śmierci ciała, dusza żyje nadal w świecie duchowym zabierając ze sobą wszystkie dobre i złe dokonania człowieka w życiu ziemskim. Dokładnie to opisuje i dokumentuje Piotr Kalinowski vel Wiktor Istomin w książce "PRZEJŚCIE śmierć i co potem...". Wcześniej napisał na ten temat Raymond Moody - "Życie po życiu".
"Niezaprzeczalnie pozostaje faktem, że śmierć nie oznacza końca istnienia osobowości. Moje życie na ziemi jest tylko częścią mojego życia w ogóle, to dopiero początek rozwoju moich cech i mnie samego" Piotr Kalinowski.
Rzetelna nauka nigdy nie stała w sprzeczności z prawdziwą wiarą w Boga !
Jak ci tak przypasowała ta kalka rozumu w zapisie duszy, to wystarczy zrobić w płacie mózgowym nacięcie, aby człowiek był zupełnie kimś innym. Myślisz, że dusza też zostanie spreparowana w ten sposób? Dogmatycznie trzeba to odrzucić. Wówczas będziesz miał duszę niezharmonizowaną z umysłem. Pewnie tak ma ten naukowiec.

Re: przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): ~zorro -

jks06
"Niezaprzeczalnie pozostaje faktem, że śmierć nie oznacza końca istnienia osobowości.
Tu musze sie niezgodzic. Osobowosc nasza jest zwiazana z danym cialem i aktualnym zyciem..... do momentu smierci ... nazwijmy to prawdziwa smiercia czyli momentem w ktorym dusza (inaczej energia zyciowa) opuszcza cialo. Smierc kliniczna nie jest faktyczna smiercia jako ze dusza dalej animuje cialo i swiadomosc pracuje dalej. Prawdziwa smierc konczy procesy biologiczne ciala i konczy nasze myslenie/swiadomosc. Nie mam myslenia po "drugiej stronie". Nasza osobowosc jest kasowana , czyli zamieniana w energie neutralna z ktorej zostanie zbudowana nowa osobowosc potrzebna do nastepnego zycia. Bedziemy mieli nowe cialo ( jako kobieta lub mezczyzna) i nowa osobowosc nie zwiazana z nasza poprzednia osobowoscia i unikatowa , choc dusza ktora bedzie nowe cialo animowala jest ta sama jak w poprzednich naszych wcieleniach/ osobowosciach. Jedyna roznica bedzie to ze po kazdym zyciu/wcieleniu nasza dusza staje sie bogatsza o MADROSC/ wiedze zdobyta w poprzednim zyciu, nastepuje ewolucja - czyli inaczej wypelniamy cel naszego zycia ziemskiego. Reasumujac jesli mamy na imie ANIA to ta osobowosc skonczy sie i nie bedzie do niej NIGDY powrotu ani osobowosc ANI sie nigdy wiecej nie odrodzi. Smierc definitywnie ja konczy ale nalezy zrozumiec ze nasza istota jest nasza DUSZA a nie nasze osobowosci. Te sie zmieniaja natomiast dusza sie odradza jak cykle w przyrodzie. Dusza jest bez formy czyli jest enrgia zyciowa/inteligencja i potrzebuje ciala z osobowoscia do doswiadczania materialnego zycia by sie przez rozwoj swiadomosci samej rozwijac.
Jesli to zrozumiemy to dotrze do nas ze smierc jest etapem przejsciowym miedzy egzystancjami ziemskimi, inaczej mozna powiedziec ze jest forma odnowy. Zycie zmienia tylko forme jakiej uzywa do doswiadczania ale samo zycie nigdy sie nie konczy, bo kazdy z nas jest SAMYM ZYCIEM - dusza, a cialo z osobowoscia to jak samochod ktorym jezdzimy, potrzebny jest tylko na okreslony czas. Kierowca samochodu jest "niematerialny" i niezniszczalny.
Gdy nasza materialna swiadomosc w drodze wielu odrodzen dojdzie do odpowiedniego poziomu, czyli zrozumienia zycia bedziemy mogli odczytywac, wracac do naszych poprzednich zyc i osobowosci. Jako ze wszystko co myslimy , czujemy i robimy W KAZDEJ SEKUNDZIE, jest zapisywane w bazie danych istniejacych wokolo planety na jakim zycie sie rozwija to te dane moga byc odzczytane w pozniejszym czasie. Dane te sa niedostepne wczesniej jako ze nasza psychika nie mogla by sobie poradzic z takim natlokiem informacji i negatywu jaki w poprzednich zyciach tworzylismy sobie sami (kazdy z nas kreuje swoja przyszlosc prze z swoje mysli i uczynki) i moglo to by sie skonczyc choroba psychiczna.

Smierci wiec nie nalezy sie bac. To konieczna, chwilowa przerwa w przedstawieniu zwanym ZYCIEM.

O czym warto pomyslec to o tych paru slowach napisanych z duzej litery ponizej, jako ze moga nam pomoc w prawdziwym zrozumieniu zycia i SIEBIE - tego kim naprawde jestesmy. " WSZYSTKO JEST JEDNOSCIA i JEDNOSC JEST WSZYSTKIM"
Jak to do nas dotrze , tak prawdziwie, to przestajemy szukac KOGOS w chmurach ponad nami, decydujacego o naszym zyciu, a rozumiemy wreszcie ze sami TYM juz jestesmy w naszej ESENCJI.

Re: przeżyła śmierć kliniczną

Napisał(a): ~gosc -

MOŻE TAK KIEDYŚ to pełna zgoda ale dziś wyśmieję cię bo to co się wydarzyło to we snach nawet nie było tego a jednak stało się bez udziału mego więc może tak wierzę już w to co niewidzialne co niesłyszalne i myślę zupełnie inaczej niz kiedyś i choc nie raz ŁAPAŁEM SIĘ NA TYM JAK TO JA TO NIEMOŻLIWE TO WSZYSTKO JEDNAK DZIAŁO SIĘ WSZYSTKO DZIEŃ PO DNIU WIĘC ŻADNE WYWODY NIE PRZEKONUJĄ MNIE TO CO DZIEJE SIĘ W MOIM DOMU I TO CO SŁYSZE WIDZĘ PRZEKRACZA MOJE LOGICZNE ROZUMOWANIE POTWIERDZAJĄ WSZYSTKIE JASNE DUCHY ........w/w/o dziś nikt mi nie powie że ta druga strona nie istnieje wiesz jak wygląda moje funkcjonowanie w domu gdzie wejdę wszędzie duch i to nie jeden chyba ze są w kościele idę spac to kilka stoi na straży patrze na tv czy 'siec' jak jest duch to zaraz manifestuje się dziś były to perfumy ale zapach paskudny duch podejmuje decyzje albo zostaje i odrabia grzechy albo odchodzi od ducha to zależy więc nikt nie przekona że jest inaczej stało się coś czego jak żyje nigdy nie przeżyłem kiedyś dawał takie zdolności wybranej osobie diabeł a dziś duch jasny anioł dał mi potwierdza to .
« Wróć do tematów
Do góry strony: przeżyła śmierć kliniczną