0
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń0
  • Odpowiedzi5
  • Ocen na +0
0 ppt ?

terapie psychoterapeutyczne. Temat. (6)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

terapie psychoterapeutyczne. Temat.

Napisał(a): ~Kejm -

Życie jest skomplikowane. Wiele ludzi nie wie nic o sobie, nie zastanawia się nad swoimi reakcjami i zachowaniami. Robią to dopiero jak pojawią się poważne problemy tak jak ja, czy mój K, który od miesiąca zaczął również swoją terapię. A niektórzy nawet wtedy nie widzą potrzeby szukania pomocy. Wtedy kończy się to źle. No, ale nie o tym.
K zaczął terapię behawioralno - poznawczą. Dla wyjaśnienia - jest ona krótkotrwała, bo trwa od pół roku do roku. Polega na tym, że większość na początku mówi terapeuta, w przypadku K terapeutka, pacjent wykonuje różne "zadania domowe" i uczy się siebie i nowych reakcji etc, etc... Później już pacjent kieruje coraz bardziej swoją terapią aż do jej zakończenia. Wszystko przebiega właściwie błyskawicznie.
Ja natomiast uczestniczę już od dwóch lat w terapii analitycznej. Może to trwa jeszcze rok, 7 lat, a może 10 lat. Zmiany następują bardzo powoli. Od początku do końca ja prowadzę terapię. A mój terapeuta mną kieruje. Jakkolwiek to brzmi. Jest ciężko, cholernie ciężko.
Mam straszne wahania nastroju. Obecnie od dwóch tygodni mam dół. Mam wrażenie, że chodzę tam drugi rok i nie robię żadnych postępów. Nie umiem się otworzyć. Zużywam calutką energię na kontrolowanie się i trzymanie emocji w ryzach. Wykańcza mnie to, a z drugiej strony nie umiem tego zmienić.
Jeszcze ta terapia K. Trwać ma góra rok. A nasze prawie całe życie jest uzależnione od mojej terapii, która już tyle trwa i nie wiadomo ile będzie trwała. A ja mam wyrzuty sumienia, że nic z siebie nie daję. Niby dużo się zmieniło. Niby funkcjonuję w zasadzie normalnie. Odbieram dzieci ze szkoły z przedszkola, nie robię żadnych akcji, nie mam dołów takich, że nie wstaje z łóżka, ale są jeszcze rzeczy, które są poza moim zasięgiem.
Nie jestem w stanie iść do pracy. To chyba najbardziej przeszkadza mi i wszystkim dookoła. Wszyscy pytają czy pracuje, przecież dzieci już duże. Kiedy się wybieram do pracy, a ja nie potrafię odpowiedzieć i czuję się gorsza. Mam problem też z większymi wyjściami, gdzie jest więcej ludzi, chociaż i tak już jest dużo lepiej pod tym względem.
Cierpliwości mi brakuje i drugim największym problemem jest samoocena i brak wiary w siebie. Przez to poddaję się często przed startem. Żałuję tego, ale nie umiem się przemóc. Strach mnie paraliżuje w większości tych sytuacji. Ciężko to wyjaśnić.
Dla Was to nic nadzwyczajnego nauczyć się czegoś nowego, wyjść gdzieś, czy iść do pracy, a mnie uderza fala strachu, łapie mnie atak paniki i po mnie. Nie mam nad tym władzy.
Jak sobie pomyślę, co mnie czeka jeszcze w terapii, to się boję. Dwa lata minęły, a najgorsze dopiero przede mną, jak uda mi się otworzyć.
Muszę się w jakiś sposób zresetować. Jak???
W tym momencie czuję się cholernie bezradna.

Kejm
INTERIA.PL
« Wróć do tematów
Do góry strony: terapie psychoterapeutyczne. Temat.