428
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń30 tys.
  • Odpowiedzi98
  • Ocen na +102
428 ppt ?

Toksyczna miłość i co dalej? (99)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): NadiaZ -

Antoinette
Zenobia45 No i chciałam zgłosić, że post jest seksistowski!
:)))
E tam, to dwód na to, że kobieta w naturze jest po prostu silniejsza a facet no cóż jak się zakocha nie myśli;))
Ja za seksistowski uznałabym ten fragment cytatu z Twojego postu:

"Następnie zaspokojona wysysa [z samca] smakowity koktajl."

;))

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): ~pfffffffffff -

aliada
~pffffffffff
Przytłumione? Hmmmmmm, nie bardzo, bardziej bardziej skomplikowane niż przytłumione :)
Nie zgadzasz się? A myślałam, że straszny truizm palnęłam. ;)

Skomplikowane przez to, że na siłę tłumione, przez rozum determinowany kulturą.
Eeeeee, no niezbyt, kultura swoje a ludzie swoje. Papierek to papier, a obrączka na palcu to tylko kawałek metalu. Dla większości takie duperele nie stanowią żadnej przeszkody. Podobnie jest z zabijaniem, kulturalnie zabronione, ale wystarczy, że jeden krzykacz zbierze milion baranów, drugi krzykacz zbierze milion baranów, napuszczą ich na siebie dla interesu i już jest wojenka i zabijanie nagle staje się czymś normalnym... Jest jeszcze inna sprawa, kto wiąże się z jednym partnerem w ciągu całego życia? Ktoś tu kilka dni temu nawet pisał, że chłopak nie chce związku na stałe, bo "chce się wyszaleć", tylko cóż takiego kryje się pod tym "wyszaleć się"...?

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

natashafiodorow Te owady nie podziałały dobrze na moją wyobraźnię :) Z jednej strony romantyczność, kwiatki, czekoladki, buziaczki...a z drugiej ta modliszka.... brrrrr :)
Swoją drogą, czy tylko ktoś toksyczny tworzy toksyczne związki ?
Czy też ktoś całkiem zwyczajny może takowy ( toksyczny ) związek stworzyć ?
Z moich obserwacji raczej trzeba mieć toksyczne zadatki.
Jak ktoś trafnie zauważył bywają związki toksyczne dla obu stron, gdzie oboje są równocześnie przysłowiowymi katami i ofiarami.

Na pytanie co dalej trudno odpowiedzieć.
Może trzeba zadać pytanie : co zrobić z własną toksycznością ? :D
Tyle, że ci toksyczni jej u siebie nie dostrzegają, a ich bliscy też są zwykle zaślepieni.
A jak otworzyć komuś oczy ? Na domiar złego komuś, komu bycie zaślepionym pasuje ?
Niekażdy jest świadomy swojej toksyczności, powiedziałabym nawet, że o niej uświadamniają nas inni, przecież nikt nie widzi w sobie oprawcy z wyjątkiem premedytacji.

No właśnie może nie trzeba być z natury toksycznym, by stworzyć taki związek, myślę że to wysztko powoduje ogłupienie miłością, jeżeli jednej stronie zależy a drugiej już nie, to może to być toksyczne .

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): ~pfffffffffff -

NadiaZ
pffffffffffff
Heh serio? Czyli jak świadek dyma pannę młodą na weselu (albo świadkowa pana młodego) to rozum nimi kieruje? Bo takie przypadki na pewno się zdarzają niekiedy.
Arogancja ludzi jest równie nieograniczona co ich głupota.
Wesele nie jest dobrym przykładem. Trudno, żeby kimkolwiek kierował rozum na weselu ;)
To niech będzie szef z sekretarką na biurku, a potem powrót do domu do rodzinki. :P

NadiaZ Skomplikowane i/bo racjonalizowane... ;)
Od kiedy to racjonalizowanie komplikuje? :P

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

~secret To nie jest miłość, to tylko slogan, który monituje: nieszczęśliwy związek miłosny.
W takim związku tylko oficjalnie, powierzchownie jest to związek miłosny, naprawdę jest to oprawca i ofiara i niewola, która najczęściej opiera się na wzbudzaniu w ofierze ogromnego strachu, lęku, chaosu w dniu codziennym, dochodzi do przemocy fizycznej, psychicznej, finansowej na różne sposoby. Jednakże tylko agresja fizyczna w Pl jest karana.
Wróg oswojony jest w tym wypadku mniej groźny niż bezdomność, dlatego te kobiety wracają do domów oprawców, są okradane regularnie. Nie dysponują gotówką na osobne mieszkanie. To nie jest takie proste. Dlaczego nie chcą powiadamiać policji? Bo będzie to skutkowało karą z każdej strony i od strony oprawcy i od strony państwa.
W Polsce nie jest wdrożona Konwencja Antyprzemocowa i od chwili zgłoszenia Niebieskiej karty, jest się chora psychicznie, jeśli w tym związku są dzieci, zostaną matce odebrane.
Tak się dzieje codziennie wielokrotnie, sprawy sądowe ofiary wobec oprawcy są z powództwa cywilnego, gdzie sądy od lat orzekają, że całą wine ponosi osoba słabsza.
Istniejąca Niebieska karta monituje tylko agresję fizyczną, ogranicza się do interwencji 1 raz w m-cu policjanta dzielnicowego, przed którym oprawca będzie odstawiał swój cyrk, a ofiara będzie udawała, że jest ok - ze strachu, bo kiedy policjant wyjdzie oprawca z ofiara pozostaną w tym samym domu.
Jedynym wyjściem obecnie w tym kraju jest wyprowadzenie się ofiary. Gdyby Konwencja Antyprzemocowa działałaby w Polsce, to oprawca musiałby opuścić dom.

Kluczem są pieniądze, to one przynoszą spokój i własny kąt. Państwo nie pomaga, sądy obwiniają, pobita, okradziona, przestraszona, osłabiona osoba pozostaje sama. Ten człowiek potrzebuje pomocy, ale wstydzi się swojego stanu. Nie jest chory psychicznie.

A co gdy taka toksykologia występuje nie w małżeństwie, bo Ty z tego co zrozumiałam, masz właśnie takie związki na myśli. No i mówimy tu nie tylko o kobietach ale i o mężczyznach, bo oni też są ofiarami nie tylko oprawcami. No i jeszcze jedno, toksycnzna miłości, nie musi być od razu toksyczną ale może się w nią przerodzić a wtedy nie mówimy o soganie miłości, bo ona była, tylko wygasła a w jej miejsce pojawiła się toksyczność, niezawsze zauważalna, gdy się jest w środku takiego związku.

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Zenobia45 -

Antoinette

Zaciekawiło mnie to negatywne przebodźcowanie, co masz na myśli, oświeć mnie, bo nie wiem :)
Ekologicznie poświecę oczami;)

Dużo negatywnych bodźców! Np w związku toksycznym;)
Ale też nie koniecznie. To może być pasmo nieszczęść, niezwykle trudna i stresująco niebezpieczna praca, (częsty kontakt ze skrajnymi emocjami)
Człowiek się wypala i podświadomość się domaga endorfin dla równowagi;))

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

NadiaZ
Antoinette
Zenobia45 No i chciałam zgłosić, że post jest seksistowski!
:)))
E tam, to dwód na to, że kobieta w naturze jest po prostu silniejsza a facet no cóż jak się zakocha nie myśli;))
Ja za seksistowski uznałabym ten fragment cytatu z Twojego postu:

"Następnie zaspokojona wysysa [z samca] smakowity koktajl."

;))
To świadczy tylko o sprycie ;))

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

Zenobia45
Antoinette

Zaciekawiło mnie to negatywne przebodźcowanie, co masz na myśli, oświeć mnie, bo nie wiem :)
Ekologicznie poświecę oczami;)

Dużo negatywnych bodźców! Np w związku toksycznym;)
Ale też nie koniecznie. To może być pasmo nieszczęść, niezwykle trudna i stresująco niebezpieczna praca, (częsty kontakt ze skrajnymi emocjami)
Człowiek się wypala i podświadomość się domaga endorfin dla równowagi;))
No i pakuje się w toksyczną miłość? Coś nie tak, bo jak jesteś w takim związku, to tak samo albo i bardziej cię to wypala, to tak jak ćma leci do żarówki, by za chwilę zginąc. Po co... instyktownie, czy po endorfiny a może to masochizm?;)

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Zenobia45 -

Antoinette

Prawda. Tyle że nie ma jednoznacznej reguły, bo nie raz nie ma ani jednego z wymienionych czynników, a jednak wpakowuje się w toksyczny związek, a może miłość potrafi oślepić na amen?;)

Owszem, ale chyba tylko gdy brakuje nam doświadczenia.

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Zenobia45 -

Antoinette
Zenobia45
Antoinette

Zaciekawiło mnie to negatywne przebodźcowanie, co masz na myśli, oświeć mnie, bo nie wiem :)
Ekologicznie poświecę oczami;)

Dużo negatywnych bodźców! Np w związku toksycznym;)
Ale też nie koniecznie. To może być pasmo nieszczęść, niezwykle trudna i stresująco niebezpieczna praca, (częsty kontakt ze skrajnymi emocjami)
Człowiek się wypala i podświadomość się domaga endorfin dla równowagi;))
No i pakuje się w toksyczną miłość? Coś nie tak, bo jak jesteś w takim związku, to tak samo albo i bardziej cię to wypala, to tak jak ćma leci do żarówki, by za chwilę zginąc. Po co... instyktownie, czy po endorfiny a może to masochizm?;)
No! Pakuje się bo deficyt jest tak duży, że trzeba natychmiast uzupełnić:) Nie ma czasu na myślenie, chemia tu rządzi!!!!
« Wróć do tematów
Do góry strony: Toksyczna miłość i co dalej?