479
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń33 tys.
  • Odpowiedzi114
  • Ocen na +102
479 ppt ?

Toksyczna miłość i co dalej? (115)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

Zenobia45
Antoinette

Prawda. Tyle że nie ma jednoznacznej reguły, bo nie raz nie ma ani jednego z wymienionych czynników, a jednak wpakowuje się w toksyczny związek, a może miłość potrafi oślepić na amen?;)

Owszem, ale chyba tylko gdy brakuje nam doświadczenia.
Nie zawsze doświadczenie pomaga. To tak jak u palczy, wie że szkodzi, czasem wyląduje w szpitalu a i tak nałogowo sięga po paierosa, oczyiście to nie działa tak u wszystkich ale jednak. Tu nie zawsze sprawdza się porzekadło , mądry po szkodzie. Mnie zastanawia dlaczego, no bo coś musi być przyczyną, wiem a jednak się pakuję .

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Zenobia45 -

NadiaZ
Antoinette
Zenobia45 No i chciałam zgłosić, że post jest seksistowski!
:)))
E tam, to dwód na to, że kobieta w naturze jest po prostu silniejsza a facet no cóż jak się zakocha nie myśli;))
Ja za seksistowski uznałabym ten fragment cytatu z Twojego postu:

"Następnie zaspokojona wysysa [z samca] smakowity koktajl."

;))
Tym tekstem Antośka rozwaliła wątek!!
:))

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): ~pfffffffffff -

Antoinette Nie zastanawialiście się dlaczego, w miłości wyłacza się rozum nawet do tego stopnia, że nastepuje destrukcja świadoma? Czy to może instykt, tak jak u tych owadów ?
Ummmm heeeeeeeeeelllloooooooołłł!! :P
Gdy mózg tonie w hormonach, to nie ma miejsca na rozum. Podobnie w przypadku reakcji walki lub ucieczki.

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

Zenobia45
Antoinette (..........................). Po co... instyktownie, czy po endorfiny a może to masochizm?;)
Zależy od osobnika. Jeden ma deficyt endorfin, drugi skłonności masochistyczne.
Albo jedno i drugie;))
A ja myślę, że to ślepota miłosna, jak ci w brzuchu fruwają motyle, to tobie jest wszystko jedno czego ci brak i jakie masz skłonności liczą się tylko motyle. A może ludzie lubią ryzyko, takie mdłe motyle to do torsji prowadzą , to może u niektórych muszą być motyle z pieprzem?:)

Serio nie wiem, nie mogę sobie wytłumaczyć, czym kierują się tacy ludzie idąc świadomnie na rzeź i to jeszcze w miłosnym uniesieniu. Weź coś powiedz na rzeźnika, to jeszcze są w stanie wydrapać ci oczy pazurami, no bo to ich rzeźnik;)

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

~pfffffffffff
Antoinette Nie zastanawialiście się dlaczego, w miłości wyłacza się rozum nawet do tego stopnia, że nastepuje destrukcja świadoma? Czy to może instykt, tak jak u tych owadów ?
Ummmm heeeeeeeeeelllloooooooołłł!! :P
Gdy mózg tonie w hormonach, to nie ma miejsca na rozum. Podobnie w przypadku reakcji walki lub ucieczki.
Nie zgadzam sie, jak walczysz czy uciekasz, to myślisz inaczej walisz na oślep albo uciekasz gdzie popadnie, a ty walczysz, by wygrać lub przetrwać a ucieksz , by uciec.

Czyli co jak się jest zakochanym, to się nie myśli, tak całkowicie czy tylko trochę ? Pytam bo nie wiem, nie zdarzyło mi się zakochać bez myślenia :)

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Zenobia45 -

Antoinette
Zenobia45
Antoinette (..........................). Po co... instyktownie, czy po endorfiny a może to masochizm?;)
Zależy od osobnika. Jeden ma deficyt endorfin, drugi skłonności masochistyczne.
Albo jedno i drugie;))
A ja myślę, że to ślepota miłosna, jak ci w brzuchu fruwają motyle, to tobie jest wszystko jedno czego ci brak i jakie masz skłonności liczą się tylko motyle. A może ludzie lubią ryzyko, takie mdłe motyle to do torsji prowadzą , to może u niektórych muszą być motyle z pieprzem?:)

Serio nie wiem, nie mogę sobie wytłumaczyć, czym kierują się tacy ludzie idąc świadomnie na rzeź i to jeszcze w miłosnym uniesieniu. Weź coś powiedz na rzeźnika, to jeszcze są w stanie wydrapać ci oczy pazurami, no bo to ich rzeźnik;)
Ale ja Ci piszę jak jest przed;) A Ty już jesteś po!;))

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): egle -

Antoinette

Strach przed samotnością , no może ale przecież się mowi tego kwiecie to pół świecie a jednak tkwi się ciągle u boku jednego mimo, że toksycznego . Mnie zastanawia dlaczego ?

Toksyczni partnerzy to nie tylko faceci, kobiety nie są lepsze. Nawet w tym dziale pisał chłopak, że tkwił w takim związku przez bodajże 6 lat aż do upadłego , to właśnie jego wpis mnie zainspirował do tego tematu, bo ja tego bardzo nie rozumniem , gdzie leży granica niszczenia i jej świadomości, czy w ogóle isnieje ? Weź te owady , one giną nawet w miłosnym uniesieniu , u ludzi jest podobnie ;)
wiesz Antoinette, nie siedzę ludziom w głowach, a musisz pamiętać, że taka osoba, która jest częścią takiego toksycznego związku nigdy nie mówi prawdy. Ba, jej myśli są tak wyprane, że podejrzewam, iż świetnie działa mechanizm wyparcia i tym samym, powtarza jakieś slogany,, coś, co trzeba w danej chwili przekazać...

a teraz weź pod uwagę zatracanie czyjejś wartości. czy kobieta albo facet, bo w drugą stronę wcale nie jest rzadziej, której/któremu dziennie się powtarza, że jest nikim, że bez partnera czy partnerki nie istnieje... czy wtedy wierzy w to, ze z tego kwiata coś jej czy jemu się trafi?

a czasem jest tak, że faktycznie powstaje uzależnienie. Zobacz, inna historia. autentyczna. Dziewczyna z biednej rodziny poznaje księcia z bajki, on poważny biznesmen, wielka kasa, wielki świat, trochę gangster, ale jej rodzina przekonuje, że to przecież mogą być plotki. Dalej dość schematycznie, ślub i... opada kurtyna. On lata po dziwkach, chleje, karty, kasyno, ona z dwójką dzieci w pięknym domu, ale uwięziona. Kiedy chce odejść, okazuje się, że musi wrócić do swojego świata, a w dodatku bez dzieci. Wtedy zaczyna się dopiero toksycznie, kiedy on wie, że ona już wybrałą i dla tego luksusu zniesie wiele...

najgorsze jest to, że taki modliszek czy komarek to nie do końca mają świadomość, co się wydarzy. My, możemy pewne rzeczy przewidzieć, ale kiedy jest ten moment weryfikacji, to wolimy zamykać oczy i wmawiać sobie, że mnie nic złego nie spotka...


Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Zenobia45 -

~pfffffffffff
Antoinette Nie zastanawialiście się dlaczego, w miłości wyłacza się rozum nawet do tego stopnia, że nastepuje destrukcja świadoma? Czy to może instykt, tak jak u tych owadów ?
Ummmm heeeeeeeeeelllloooooooołłł!! :P
Gdy mózg tonie w hormonach, to nie ma miejsca na rozum. Podobnie w przypadku reakcji walki lub ucieczki.
Przy walce i ucieczce tą rolę pełni adrenalina;))

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

Zenobia45

Ale ja Ci piszę jak jest przed;) A Ty już jesteś po!;))
szybka jestem;)

Tak na dobrą sprawę tych endorfinów można nazbierać niekoniecznie w toksyczym związku , zresztą nie da się wyczuć, czy to coś bedzie toksyczne.Pytanie jest dlaczego ludzie w tym siedzą , nie mów tylko, że dla endorfin, chcoiaż ja już sama nie wiem.

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Antoinette -

egle
Antoinette

Strach przed samotnością , no może ale przecież się mowi tego kwiecie to pół świecie a jednak tkwi się ciągle u boku jednego mimo, że toksycznego . Mnie zastanawia dlaczego ?

Toksyczni partnerzy to nie tylko faceci, kobiety nie są lepsze. Nawet w tym dziale pisał chłopak, że tkwił w takim związku przez bodajże 6 lat aż do upadłego , to właśnie jego wpis mnie zainspirował do tego tematu, bo ja tego bardzo nie rozumniem , gdzie leży granica niszczenia i jej świadomości, czy w ogóle isnieje ? Weź te owady , one giną nawet w miłosnym uniesieniu , u ludzi jest podobnie ;)
wiesz Antoinette, nie siedzę ludziom w głowach, a musisz pamiętać, że taka osoba, która jest częścią takiego toksycznego związku nigdy nie mówi prawdy. Ba, jej myśli są tak wyprane, że podejrzewam, iż świetnie działa mechanizm wyparcia i tym samym, powtarza jakieś slogany,, coś, co trzeba w danej chwili przekazać...

a teraz weź pod uwagę zatracanie czyjejś wartości. czy kobieta albo facet, bo w drugą stronę wcale nie jest rzadziej, której/któremu dziennie się powtarza, że jest nikim, że bez partnera czy partnerki nie istnieje... czy wtedy wierzy w to, ze z tego kwiata coś jej czy jemu się trafi?

a czasem jest tak, że faktycznie powstaje uzależnienie. Zobacz, inna historia. autentyczna. Dziewczyna z biednej rodziny poznaje księcia z bajki, on poważny biznesmen, wielka kasa, wielki świat, trochę gangster, ale jej rodzina przekonuje, że to przecież mogą być plotki. Dalej dość schematycznie, ślub i... opada kurtyna. On lata po dziwkach, chleje, karty, kasyno, ona z dwójką dzieci w pięknym domu, ale uwięziona. Kiedy chce odejść, okazuje się, że musi wrócić do swojego świata, a w dodatku bez dzieci. Wtedy zaczyna się dopiero toksycznie, kiedy on wie, że ona już wybrałą i dla tego luksusu zniesie wiele...

najgorsze jest to, że taki modliszek czy komarek to nie do końca mają świadomość, co się wydarzy. My, możemy pewne rzeczy przewidzieć, ale kiedy jest ten moment weryfikacji, to wolimy zamykać oczy i wmawiać sobie, że mnie nic złego nie spotka...


To prawda, niszczenie psychiczne jest gorsze od fizycznego. ale popatrz , jeżeli nawet dajesz sobie coś tam wmówić, to twoja psychika musi być zahwiana, bo gdy wiesz jaką masz wartość, nie dasz sobie nic wmówić i nie dasz sobą manipulować. Czy może chodzi o brak śwadomości wielu możliwości, niedoimformowanie a może miłość ponad siebie?

Mnie przychodzi jeszcze jedno na myśl...wstyd, ludzie wstydzą się mówić o tym co jest złe w ziązku, mimo że zdają sobie z tego sprawę, poczyucie wstydu jest silniejsze od przeżycia, tu miedzy innymi odgrywają rolę stereotypy typu co powiedzą ludzie.

Re: Toksyczna miłość i co dalej?

Napisał(a): Zenobia45 -

Antoinette
Zenobia45

Ale ja Ci piszę jak jest przed;) A Ty już jesteś po!;))
szybka jestem;)

Tak na dobrą sprawę tych endorfinów można nazbierać niekoniecznie w toksyczym związku , zresztą nie da się wyczuć, czy to coś bedzie toksyczne.Pytanie jest dlaczego ludzie w tym siedzą , nie mów tylko, że dla endorfin, chcoiaż ja już sama nie wiem.
Jak są duże niedobory, to ludzie są jak ćmy.
« Wróć do tematów
Do góry strony: Toksyczna miłość i co dalej?