91
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń423
  • Odpowiedzi57
  • Ocen na +120
91 ppt ?

TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD. (58)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
INTERIA.PL

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): sznoldyn -

:)... w naszej bajce "gringos" nie odjechali... ale - znajduję pewne analogie :)
banjaluka Gdy na nasze pueblos mieli napaść bandidos , też nie wiedzieliśmy co robić , wreszcie poszliśmy do starca na górze . Ten nam doradził wynajęcie pistoleros . Wynajelim siedmiu gringos .
Bitwa trwała dwa dni , lubim gringos - trochę , bandidos nie lubim , żywność nam zabierali .
Teraz trochę się dozbroilim , bandidos puścilim w skarpetkach .
Gringos odjechali , tych kojocich dołów nie zasypalim , zamaskowalim , mogą się przydać na następnych bandidos , jeżeli się pojawią .
Podobno potem opowiadali niestworzone rzeczy o siedmiu gringos , nie wierzcie wszystkiemu , byli dobrzy , ale nie aż tak .

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): sznoldyn -

Mam niemal pewność - że tacy jak Ty... Ja... Tewua w całej rozciągłości - obyłaby się bez tych wszystkich "mierniczych i zarządców". Łódeczka nasza by sobie płynęła nurtem rzeki... bezpiecznie do morza dotarła... by na końcu... jak wszystko - z tłem się stopić w wieczności...wszystko na spokojnie, gładko, lekko i przyjemnie... z kubkiem gorącej kawki w ręce i z rozmowami po świt...z przerwami na zachwyty nad otaczającym nas przestworem....zieleni, muzyki ptactwa... i na końcu - bezkresu morza i piękna chmur...
Sęk w tym - że wcale pokazna część ludzkości - raz, że przyzwyczajona i wytresowana jest do "przewodnika" i żadna inna wycieczka im nie w smak... to jeszcze - decydują tak zwane względy ekonomiczne - jeśli jest facet co kasę bierze ode mnie, za to, że mierzy i certyfikuje...to tak jakbym sobie kupował - wolność od podobnych nudnych czynności... a jeszcze jak zamiast kurs ustanawiać, azymut... czy zdawać się tylko na siebie - płacę takim co za mnie to robią?... Są też tacy - co im się wydaje, że urodzili się władcami i tacy co tych pierwszych się boją i dla spokojnosci - po prostu im się podporządkują... Też - zrozumiałe. Eghmm... Wiesz co eReFie - chyba będę musiał przedefiniować moje ulubione słowo "zwyklacz"... definicję dodać - że to taki co sam swój krzyż dzwiga i daje radę. :)... Tia... gdyby to tej łódki wsiedli sami "zwyklacze" jak nic... życie nie byłoby egzaminem, a naprawdę przyjemną podróżą do narodzin w wieczności.
RF1 Widać te meandry, Sznoldynie, widać wyraźnie... Witaj, i Wy witajcie, Szanowni. Skoro tylko my, zwykli ludzie, mamy płynąć rzeką zdrowego rozsądku, to nasuwa się pytanie- po co nam "elity"? Do czego nam potrzebne to całe stado rozgęganych głupców? Czy nie poradzilibyśmy sobie bez nich o wiele lepiej, niż radzimy sobie z nimi? Trzeba by tą kwestię przećwiczyć praktycznie... Ech, Sznoldynie, czyż to nie byłoby piękne? Taki spokojny rejs środkiem bezpiecznego nurtu, bez żadnych idiotów mierzących powierzchnię żagla, czy aby spełnia jakieś durne normy, opukujących kadłub, czy aby z odpowiedniego gatunku drewna, i sprawdzających, czy mamy patenty żeglarskie z odpowiednimi pieczątkami- bo przecież wiadomo, że bez odpowiedniej pieczątki w odpowiednim miejscu każda łódź po prostu musi zatonąć jeszcze w przystani, prawda? No i bez tych cholernych piratów na pontonach, których nie można ani zawrócić, ani zatopić, bo to "niehumanitarne"... Doskonałe porównanie z tą rzeką, Sznoldynie, naprawdę doskonałe.

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): fremen -

Ja jak zwykle z opóźnieniem...
Ale co tam!
RF-ie Świetne!
I ten klimat, jakby żywcem wyjęty z powieści czasów Belle époque:) Cudności!

A odnosząc się do sznołdynowskiej rzeki... ja tak bardziej kolejarz jestem. I tu trochę trudność w nawigowaniu widzę. Bo to różnicąt, że sygnały podaje ktoś inny i czasem rozjazdy przekłada...Inne to światło rzuca na metafizyczny życia bieg.
A jednak jest cecha wspólna, maszynista, tak jak kapitan może być tylko jeden. Ale być musi, i w jakiś sposób należy go powołać na stanowisko. A to już dobrze znany nam problem...

Ech... melancholijny się robię, może to średniowiecze już :)

ale skoro o pociągach i sznołdynowskim wtapianiu się w wieczność, znów kolejowy akcent:

To pomnik pod Otłoczynem, upamiętnia katastrofę kolejową. Kiedyś w miejscu tarczy zaporowej stała jeszcze gromnica.
Kawałek toru widoczny na pierwszym planie z kozłem oporowym łączy styk, miejsce w którym szyny skręca się ze sobą.
Dla mnie pomnik ma znaczenie symboliczne nie tylko w wymiarze katastrofy. I wywarł ogromne wrażenie, gdy mając lat może dwadzieścia zobaczyłem go pierwszy raz.
I znów trochę inaczej niż Sznołdyn widzę ziemskiego życia bieg.
Dobra, dość tych smutków, choć... niedaleko im do wymowy RF-owej nowelki.

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): RF1 -

banjaluka Gdy na nasze pueblos mieli napaść bandidos , też nie wiedzieliśmy co robić , wreszcie poszliśmy do starca na górze . Ten nam doradził wynajęcie pistoleros . Wynajelim siedmiu gringos .
Bitwa trwała dwa dni , lubim gringos - trochę , bandidos nie lubim , żywność nam zabierali .
Teraz trochę się dozbroilim , bandidos puścilim w skarpetkach .
Gringos odjechali , tych kojocich dołów nie zasypalim , zamaskowalim , mogą się przydać na następnych bandidos , jeżeli się pojawią .
Podobno potem opowiadali niestworzone rzeczy o siedmiu gringos , nie wierzcie wszystkiemu , byli dobrzy , ale nie aż tak .
Nowi gringos nas odwiedzili, z tankami i machinami żelaznymi do kopania kojocich dołów. Witaj, Banjaluko. Właśnie ich pokazywali, jak się na pociągi ładują. Czyżby bandidos chcieli wrócić? Podobno niezła dzika banda za miedzą się zbiera...A w moim pueblo tylko nóż do siekania kapusty... Trudno, najwyżej się trzonek przedłuży, i tradycyjnie bandidos, w razie czego, powita...

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): RF1 -

Lee1 Zdjęcie
Zdjęcie
"Krzonsz" :-))) Witaj, Lee. Nawet język mamy niepoprawny politycznie. I o wiele łatwiej powiedzieć "Merkel", niż "Szydło"- jeszcze tylko wybierzmy na prezydenta Grzegorza Brzęczyszczykiewicza, a żaden śniady nie zda egzaminu, choćby i dwa lata ćwiczył wymowę :-)))

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): RF1 -

Cudna wizja...Witaj, Sznoldynie. Elon Musk przymierza się do lotów w kosmos....To dopiero szeroka rzeka- szkoda tylko, że "łódka" droga jak jasna... Pożeglowałby człowiek po Drodze Mlecznej- ale przecież nas nie puszczą, bo kto by te wszystkie vaty płacił?... Ech...

sznoldyn Mam niemal pewność - że tacy jak Ty... Ja... Tewua w całej rozciągłości - obyłaby się bez tych wszystkich "mierniczych i zarządców". Łódeczka nasza by sobie płynęła nurtem rzeki... bezpiecznie do morza dotarła... by na końcu... jak wszystko - z tłem się stopić w wieczności...wszystko na spokojnie, gładko, lekko i przyjemnie... z kubkiem gorącej kawki w ręce i z rozmowami po świt...z przerwami na zachwyty nad otaczającym nas przestworem....zieleni, muzyki ptactwa... i na końcu - bezkresu morza i piękna chmur...
Sęk w tym - że wcale pokazna część ludzkości - raz, że przyzwyczajona i wytresowana jest do "przewodnika" i żadna inna wycieczka im nie w smak... to jeszcze - decydują tak zwane względy ekonomiczne - jeśli jest facet co kasę bierze ode mnie, za to, że mierzy i certyfikuje...to tak jakbym sobie kupował - wolność od podobnych nudnych czynności... a jeszcze jak zamiast kurs ustanawiać, azymut... czy zdawać się tylko na siebie - płacę takim co za mnie to robią?... Są też tacy - co im się wydaje, że urodzili się władcami i tacy co tych pierwszych się boją i dla spokojnosci - po prostu im się podporządkują... Też - zrozumiałe. Eghmm... Wiesz co eReFie - chyba będę musiał przedefiniować moje ulubione słowo "zwyklacz"... definicję dodać - że to taki co sam swój krzyż dzwiga i daje radę. :)... Tia... gdyby to tej łódki wsiedli sami "zwyklacze" jak nic... życie nie byłoby egzaminem, a naprawdę przyjemną podróżą do narodzin w wieczności.
RF1 Widać te meandry, Sznoldynie, widać wyraźnie... Witaj, i Wy witajcie, Szanowni. Skoro tylko my, zwykli ludzie, mamy płynąć rzeką zdrowego rozsądku, to nasuwa się pytanie- po co nam "elity"? Do czego nam potrzebne to całe stado rozgęganych głupców? Czy nie poradzilibyśmy sobie bez nich o wiele lepiej, niż radzimy sobie z nimi? Trzeba by tą kwestię przećwiczyć praktycznie... Ech, Sznoldynie, czyż to nie byłoby piękne? Taki spokojny rejs środkiem bezpiecznego nurtu, bez żadnych idiotów mierzących powierzchnię żagla, czy aby spełnia jakieś durne normy, opukujących kadłub, czy aby z odpowiedniego gatunku drewna, i sprawdzających, czy mamy patenty żeglarskie z odpowiednimi pieczątkami- bo przecież wiadomo, że bez odpowiedniej pieczątki w odpowiednim miejscu każda łódź po prostu musi zatonąć jeszcze w przystani, prawda? No i bez tych cholernych piratów na pontonach, których nie można ani zawrócić, ani zatopić, bo to "niehumanitarne"... Doskonałe porównanie z tą rzeką, Sznoldynie, naprawdę doskonałe.

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): RF1 -

fremen Ja jak zwykle z opóźnieniem...
Ale co tam!
RF-ie Świetne!
I ten klimat, jakby żywcem wyjęty z powieści czasów Belle époque:) Cudności!

A odnosząc się do sznołdynowskiej rzeki... ja tak bardziej kolejarz jestem. I tu trochę trudność w nawigowaniu widzę. Bo to różnicąt, że sygnały podaje ktoś inny i czasem rozjazdy przekłada...Inne to światło rzuca na metafizyczny życia bieg.
A jednak jest cecha wspólna, maszynista, tak jak kapitan może być tylko jeden. Ale być musi, i w jakiś sposób należy go powołać na stanowisko. A to już dobrze znany nam problem...

Ech... melancholijny się robię, może to średniowiecze już :)

ale skoro o pociągach i sznołdynowskim wtapianiu się w wieczność, znów kolejowy akcent:
Zdjęcie
To pomnik pod Otłoczynem, upamiętnia katastrofę kolejową. Kiedyś w miejscu tarczy zaporowej stała jeszcze gromnica.
Kawałek toru widoczny na pierwszym planie z kozłem oporowym łączy styk, miejsce w którym szyny skręca się ze sobą.
Dla mnie pomnik ma znaczenie symboliczne nie tylko w wymiarze katastrofy. I wywarł ogromne wrażenie, gdy mając lat może dwadzieścia zobaczyłem go pierwszy raz.
I znów trochę inaczej niż Sznołdyn widzę ziemskiego życia bieg.
Dobra, dość tych smutków, choć... niedaleko im do wymowy RF-owej nowelki.
Dzięki, Fremenie. Witaj. Kapitana wybieralibyśmy metodą "na najdłuższą słomkę", i to tylko na dwadzieścia cztery godziny- a po dwudziestu czterech godzinach obowiązkowe wrzucenie do wody w celu ochłodzenia- z równie obowiązkowym wciągnięciem potem na pokład, żeby nie było :-)))
A jeśli chodzi o kolejnictwo- to można by połączyć pływanie z koleją, montując jakiś mały, nastrojowy, silnik parowy, chociażby dla dźwięku gwizdka... Ot, i mnie się melancholia udzieliła- ale ja to zwalam na karb pogody- wszak my jeszcze jare chłopy są ! :-)))

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): sznoldyn -

...to na pewno pogoda... spać mi się dzisiaj cały dzień chce... jak nic - dobry dzień żeby wsiąść do łódki ogrzewanej ciepłem parowego silnika... tylko... no właśnie - żebyśmy mogli rozkoszować się łagodnym kołysaniem, ciepłem parowego kociołka i miarowym dzwiękiem pracujących tłoków, przydaliby się gringos... jeden na dziobie, jeden na mostku i jeden co pieca będzie dorzucał... ehh... i tak życie komplikuje najbardziej wysublimowane marzenia :)... co do podróży po drodze mlecznej... tata "sprzedał" mi bardzo tani sposób... jak to na zaradnego Polaka przystało... Miałem wtedy 5 lub 6 lat, miejsce akcji Mazury - jezioro Szeląg Wielki... wypłynęliśmy na chwilkę, gdy noc była gwiazdzista pontonem... wokół czerń... a pod nami i nad nami - niebo... dwa księżyce, dwie mleczne drogi... Dzisiaj pewnie "szeląg" zaśmiecony jest światłem fajowskich przystani... wtedy był zapewne bardziej dziki.... tak, że ten - tak czy siak - do wioseł!
RF1
fremen Ja jak zwykle z opóźnieniem...
Ale co tam!
RF-ie Świetne!
I ten klimat, jakby żywcem wyjęty z powieści czasów Belle époque:) Cudności!

A odnosząc się do sznołdynowskiej rzeki... ja tak bardziej kolejarz jestem. I tu trochę trudność w nawigowaniu widzę. Bo to różnicąt, że sygnały podaje ktoś inny i czasem rozjazdy przekłada...Inne to światło rzuca na metafizyczny życia bieg.
A jednak jest cecha wspólna, maszynista, tak jak kapitan może być tylko jeden. Ale być musi, i w jakiś sposób należy go powołać na stanowisko. A to już dobrze znany nam problem...

Ech... melancholijny się robię, może to średniowiecze już :)

ale skoro o pociągach i sznołdynowskim wtapianiu się w wieczność, znów kolejowy akcent:
Zdjęcie
To pomnik pod Otłoczynem, upamiętnia katastrofę kolejową. Kiedyś w miejscu tarczy zaporowej stała jeszcze gromnica.
Kawałek toru widoczny na pierwszym planie z kozłem oporowym łączy styk, miejsce w którym szyny skręca się ze sobą.
Dla mnie pomnik ma znaczenie symboliczne nie tylko w wymiarze katastrofy. I wywarł ogromne wrażenie, gdy mając lat może dwadzieścia zobaczyłem go pierwszy raz.
I znów trochę inaczej niż Sznołdyn widzę ziemskiego życia bieg.
Dobra, dość tych smutków, choć... niedaleko im do wymowy RF-owej nowelki.
Dzięki, Fremenie. Witaj. Kapitana wybieralibyśmy metodą "na najdłuższą słomkę", i to tylko na dwadzieścia cztery godziny- a po dwudziestu czterech godzinach obowiązkowe wrzucenie do wody w celu ochłodzenia- z równie obowiązkowym wciągnięciem potem na pokład, żeby nie było :-)))
A jeśli chodzi o kolejnictwo- to można by połączyć pływanie z koleją, montując jakiś mały, nastrojowy, silnik parowy, chociażby dla dźwięku gwizdka... Ot, i mnie się melancholia udzieliła- ale ja to zwalam na karb pogody- wszak my jeszcze jare chłopy są ! :-)))

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): banjaluka -

Cóż , Wielka Kopa , znów narobił zamieszania , swym okrzykiem wojennym -- znaleziono złoto w Dolinie Niedźwiedzi .
Bractwo ruszyło , wiadomo gorączka złota , najwytrwalsi jechali po dziesięć godzin , zanim uświadomili sobie , że Doliny Niedźwiedzi w okolicy nie ma .
Skorzystać z sytuacji chciał Rampo Kidd , całe szczęście , że Hydraulik go wykurzył .

Ot jak życie się plecie , jak powiedział mędrzec " przemyślne plany i myszy i ludzi w gruzy się walą " .

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): banjaluka -

RF1
banjaluka Gdy na nasze pueblos mieli napaść bandidos , też nie wiedzieliśmy co robić , wreszcie poszliśmy do starca na górze . Ten nam doradził wynajęcie pistoleros . Wynajelim siedmiu gringos .
Bitwa trwała dwa dni , lubim gringos - trochę , bandidos nie lubim , żywność nam zabierali .
Teraz trochę się dozbroilim , bandidos puścilim w skarpetkach .
Gringos odjechali , tych kojocich dołów nie zasypalim , zamaskowalim , mogą się przydać na następnych bandidos , jeżeli się pojawią .
Podobno potem opowiadali niestworzone rzeczy o siedmiu gringos , nie wierzcie wszystkiemu , byli dobrzy , ale nie aż tak .
Nowi gringos nas odwiedzili, z tankami i machinami żelaznymi do kopania kojocich dołów. Witaj, Banjaluko. Właśnie ich pokazywali, jak się na pociągi ładują. Czyżby bandidos chcieli wrócić? Podobno niezła dzika banda za miedzą się zbiera...A w moim pueblo tylko nóż do siekania kapusty... Trudno, najwyżej się trzonek przedłuży, i tradycyjnie bandidos, w razie czego, powita...
Ci nasi Gringo , to jacyś podrabiani pistoleros są , nawet jazdy na swoich koniach mechanicznych nie opanowali . Witaj RF , mam wrażenie , że na bandidos zza miedzy , to oni za cieńcy są ,
Może , a zresztą po co gdybać , trzeba przeczyścić to co po chałupach schowane i czuwać.

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): banjaluka -

A ja sobie czytam " opowieści niepoprawne politycznie " tom III " Niemcy " Piotra Zychowicza .
Dla informacji tom I to " Żydzi " tom II to "Sowieci "

Dla nieznających tematu , mogą to być rewelacje , o poszczególnych tezach , czytałem i u innych autorów .

Przez wiele lat wmawiano nam , że reżym i ideologia Tysiącletniej Rzeszy była skrajnie prawicowa , a to było lustrzane odbicie ideologii sowieckiej tzw. Kraju Rad .
Jedni byli socjalistami internacjonalistami , drudzy socjalistami narodowymi .

Warto przeczytać.

Re: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.

Napisał(a): Lee1 -

RF1
Lee1 Zdjęcie
"Krzonsz" :-))) Witaj, Lee. Nawet język mamy niepoprawny politycznie. I o wiele łatwiej powiedzieć "Merkel", niż "Szydło"- jeszcze tylko wybierzmy na prezydenta Grzegorza Brzęczyszczykiewicza, a żaden śniady nie zda egzaminu, choćby i dwa lata ćwiczył wymowę :-)))
Polska język trudna język. :)))
No.... chyba, że przydzielą nam głuchoniemych. :)
« Wróć do tematów
Do góry strony: TRZECH PANÓW W ŁÓDCE, CZYLI ERASMUS POD ZNAKIEM HAKUNA MACZETY, ALBO JAK UBOGACANO DZIKI ZACHÓD.