Reklama

Wegetarianizm a buddyzm (24)

Kanał RSS
pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
Ilość wyświetleń: 916
INTERIA.PL

Re: Wegetarianizm a buddyzm

Napisał(a): Gość -

Nie. Choć wniknięcie w naturę rzeczywistości prowadzi do zrównania wszelkiego życia. Wtedy można ulec złudzeniu, że wegetarianizm jest drogą do zachowania jakiegoś życia. Jednakże rośliny też żyją i czują. A każde życie i tak przemija. :-)

Re: Wegetarianizm a buddyzm

Napisał(a): Gość -

Nawiązując do tematu wege ; zazwyczaj zawsze unikałem rozmów na ten temat ; ponieważ dyskusje z pewnym praktykującym znajomym uznającym się za buddystę ; mogły nadwyrężyć moją dyplomację ....

Kiedyś podzieliłem się z nim refleksją na temat ocalonych od noży miłosiernych katolików ; dwóch karpi wykupionych przed corocznymi katolickimi bachanaliami .

Na wieść o tym ; mój rozmówca buddysta ; pałaszując "udziec" kurczaka ; spojrzał na mnie jak na wariata i skonstatował , iż mój altruizm jest bezcelowy ponieważ te karpie zjadają inne stworzenia ; nadto za tydzień lub dwa ; przyjdzie jakiś kochający naturę katolik z wędką i je złowi . Ot, wszystko na temat.....

Nie tylko opadły mi ręce ; po prostu oznajmiłem , że na mnie już pora i pożegnałem go .Dalsza dyskusja nie miała po prostu sensu .

Przyznam , że buddyjska hipokryzja jest równie porażająca co katolicka .

Jakoś dziwnie mi się patrzy na roześmianych i przeszczęśliwych grillujących kagyupów

Niedawno; na czołowej stronie tegoż portalu ; umieszczono wstrząsającą fotografię konającej krowy w kadzi pełnej krwi .Do dzisiaj nie mogę dojść do siebie .

Zatem jak się ma powyższy rozdzierający serce fakt z oceanem bezgranicznego cierpienia istot ; do pełnej współczucia dharmy Buddy ; gdzie np. kagyupowie pod przewodnictwem lamy Ole Nydahla ; są bardzo zainspirowani sentencją jednego z mahasiddhów : "Jedz mięso i bądź szalony " co też czynią bez zbędnych dylematów natury etycznej i głębszej refleksji. Natomiast jeden z wielkich "miłośników natury " w swej książce opowiadającej o wojaży po syberyjskiej kniei sugestywnie wieszczy, iż wegetarianizm jest fanaberią oddalonych od natury i "rozkapryszonych dobrobytem " społeczeństw Zachodu ; wszakże syberyjski łowca nie roni łez i nie bawi się w " ckliwy sentymentalizm " ; ( dla którego przy każdej sposobności wyraża swą dezaprobatę Lama Ole ) ; odbierając życie foce czy maralowi .
Zatem łatwiej jest pleść gigantyczne androny o współczuciu zajadając się schabowym tudzież michą mięsiwa ; nie czyniąc absolutnie nic i ze stoickim spokojem mądrze prawiąc , iż " taka jest karma tejże krowy czy świnki " , że sobie pojechała na wycieczkę do rzeźni .
Nie jestem członkiem północnosyberyjskiego ludu i mogę żyć bez spożywania zwierzęcych zwłok co też czynię od dwudziestu trzech lat i uważam iż przy odrobinie dobrej woli można jednak zmienić karmiczny " tor" czujących istot .

Zarzucano mi ; iż pijąc herbatę - piję szklankę krwi owadów , które straciły życie podczas uprawy herbacianego krzewu i za każdym wdechem odbieram życie milionom bakterii Owszem to prawda ; aczkolwiek czy nie rozsądną alternatywą jest wybranie mniejszego zła ?

Dlaczego zatem jogini kroczący diamentową ścieżką czy buddyści innych "szkół " wykazują w tej kwestii ; wręcz groteskową i zakrawającą na gigantyczną hipokryzję - postawę ?
W wydanej przez wydawnictwo " Norbu " książce pt "Wprowadzenie do tantry " autorstwa Lamy Yeshe ; pisze on m.in . ; iż tantra jest nieprzydatna dla osób które wiedzą wyłącznie jak być nieszczęśliwymi .
A jeśli zaproszę Lamę Yeshe do rzeźni ; czy też uzna to co widzi za żałosną projekcję mego pomieszanego umysłu ?....

Re: Wegetarianizm a buddyzm

Napisał(a): Gość -

Gość Nie jestem członkiem północnosyberyjskiego ludu i mogę żyć bez spożywania zwierzęcych zwłok co też czynię od dwudziestu trzech lat i uważam iż przy odrobinie dobrej woli można jednak zmienić karmiczny " tor" czujących istot .

Zarzucano mi ; iż pijąc herbatę - piję szklankę krwi owadów , które straciły życie podczas uprawy herbacianego krzewu i za każdym wdechem odbieram życie milionom bakterii Owszem to prawda ; aczkolwiek czy nie rozsądną alternatywą jest wybranie mniejszego zła ?

Dlaczego zatem jogini kroczący diamentową ścieżką czy buddyści innych "szkół " wykazują w tej kwestii ; wręcz groteskową i zakrawającą na gigantyczną hipokryzję - postawę ?
W wydanej przez wydawnictwo " Norbu " książce pt "Wprowadzenie do tantry " autorstwa Lamy Yeshe ; pisze on m.in . ; iż tantra jest nieprzydatna dla osób które wiedzą wyłącznie jak być nieszczęśliwymi .
A jeśli zaproszę Lamę Yeshe do rzeźni ; czy też uzna to co widzi za żałosną projekcję mego pomieszanego umysłu ?....

Czy nie jedząc kotleta w jakiś sposób ocaliłeś rzeczony kotlet od śmierci ?
Czy w ogóle myślisz, że możesz cokolwiek ocalić od śmierci?
Czy wiesz, że rośliny tak samo czują?
Nie istnieje "mniejsze zło". Może być tylko mniejsze poczucie twojej winy. Jak to co jesz przyprawia cię o poczucie winy to jest to właśnie "nie buddyjskie".

Re: Wegetarianizm a buddyzm

Napisał(a): Gość -

Czy nie jedząc kotleta w jakiś sposób ocaliłeś rzeczony kotlet od śmierci ?
Czy w ogóle myślisz, że możesz cokolwiek ocalić od śmierci?
Czy wiesz, że rośliny tak samo czują?
Nie istnieje "mniejsze zło". Może być tylko mniejsze poczucie twojej winy. Jak to co jesz przyprawia cię o poczucie winy to jest to właśnie "nie buddyjskie".[/cytat]

Byłem świadkiem wielu takich dyskusji i zawsze znajdował się ktoś taki jak Ty, kto nie widział związku między zjadanym kotletem, a śmiercią istoty, z której go zrobiono. Jeśli nie ma w Tobie współczucia dla zarzynanych zwierząt, to przynajmniej nie bierz na swoje sumienie tych, których taką postawą odstręczasz od rezygnacji z jedzenia mięsa. Oczywiście, że można też mówić o większym lub mniejszym złu. Jeżeli mamy wybór i możemy nie powodować więcej cierpienia niż to konieczne, to oczywiście należy taką sytuację wykorzystać i taką postawę rozwijać.
W ogólnym rozrachunku tego tematu lepiej nie wywoływać. Albo mamy w sobie wrażlwiość, która pozwala nam zrezygnować ze spożycia mięsa, albo nie. Dyskusja wzmaga przywiązanie do poglądów i powoduje to, o czym mówi mój poprzednik - ludzie nazywający siebie buddystami drwią z wegetarian - smutne.

Re: Wegetarianizm a buddyzm

Napisał(a): Gość -

Czy wiesz, że rośliny tak samo czują?
Nie istnieje "mniejsze zło". Może być tylko mniejsze poczucie twojej winy. Jak to co jesz przyprawia cię o poczucie winy to jest to właśnie "nie buddyjskie".[/cytat]

Byłem świadkiem wielu takich dyskusji i zawsze znajdował się ktoś taki jak Ty, kto nie widział związku między zjadanym kotletem, a śmiercią istoty, z której go zrobiono. Jeśli nie ma w Tobie współczucia dla zarzynanych zwierząt, to przynajmniej nie bierz na swoje sumienie tych, których taką postawą odstręczasz od rezygnacji z jedzenia mięsa. Oczywiście, że można też mówić o większym lub mniejszym złu. Jeżeli mamy wybór i możemy nie powodować więcej cierpienia niż to konieczne, to oczywiście należy taką sytuację wykorzystać i taką postawę rozwijać.
W ogólnym rozrachunku tego tematu lepiej nie wywoływać. Albo mamy w sobie wrażlwiość, która pozwala nam zrezygnować ze spożycia mięsa, albo nie. Dyskusja wzmaga przywiązanie do poglądów i powoduje to, o czym mówi mój poprzednik - ludzie nazywający siebie buddystami drwią z wegetarian - smutne.[/cytat]


Zatem co Pan proponujesz ; masz Pan jakiś sensowny patent ; bo jak mniemam treść tego wywodu na to wskazuje .

Proszę Pana ; niestety nie mogę odżywiać się energią słoneczną .Czy Pana nie przytłacza i nie boli odmęt i bezmiar cierpienia czujących istot ?
To , że nie ocalę ich od śmierci nie oznacza że mam je zjadać .Nie jestem Ewenkiem ; żyję w sercu Europy .

Re: Wegetarianizm a buddyzm

Napisał(a): Gość -

Gość

Gość Nie jestem członkiem północnosyberyjskiego ludu i mogę żyć bez spożywania zwierzęcych zwłok co też czynię od dwudziestu trzech lat i uważam iż przy odrobinie dobrej woli można jednak zmienić karmiczny " tor" czujących istot .

Zarzucano mi ; iż pijąc herbatę - piję szklankę krwi owadów , które straciły życie podczas uprawy herbacianego krzewu i za każdym wdechem odbieram życie milionom bakterii Owszem to prawda ; aczkolwiek czy nie rozsądną alternatywą jest wybranie mniejszego zła ?

Dlaczego zatem jogini kroczący diamentową ścieżką czy buddyści innych "szkół " wykazują w tej kwestii ; wręcz groteskową i zakrawającą na gigantyczną hipokryzję - postawę ?
W wydanej przez wydawnictwo " Norbu " książce pt "Wprowadzenie do tantry " autorstwa Lamy Yeshe ; pisze on m.in . ; iż tantra jest nieprzydatna dla osób które wiedzą wyłącznie jak być nieszczęśliwymi .
A jeśli zaproszę Lamę Yeshe do rzeźni ; czy też uzna to co widzi za żałosną projekcję mego pomieszanego umysłu ?....

Czy nie jedząc kotleta w jakiś sposób ocaliłeś rzeczony kotlet od śmierci ?
Czy w ogóle myślisz, że możesz cokolwiek ocalić od śmierci?
Czy wiesz, że rośliny tak samo czują?
Nie istnieje "mniejsze zło". Może być tylko mniejsze poczucie twojej winy. Jak to co jesz przyprawia cię o poczucie winy to jest to właśnie "nie buddyjskie".

P.S .

Nikt ; nawet robak na stercie nawozu nie pragnie cierpieć i chce uniknąć cierpienia .
Gdy Pan poczuje zimną lufę pistoletu przy skroni ; robi Pan po prostu w portki .Tak działa instynkt samozachowawczy i identyfikacja z iluzorycznym " ja " .

Re: Wegetarianizm a buddyzm

Napisał(a): Gość -

Gość

Gość

Gość Nie jestem członkiem północnosyberyjskiego ludu i mogę żyć bez spożywania zwierzęcych zwłok co też czynię od dwudziestu trzech lat i uważam iż przy odrobinie dobrej woli można jednak zmienić karmiczny \\\" tor\\\" czujących istot .

Zarzucano mi ; iż pijąc herbatę - piję szklankę krwi owadów , które straciły życie podczas uprawy herbacianego krzewu i za każdym wdechem odbieram życie milionom bakterii Owszem to prawda ; aczkolwiek czy nie rozsądną alternatywą jest wybranie mniejszego zła ?

Dlaczego zatem jogini kroczący diamentową ścieżką czy buddyści innych \\\"szkół \\\" wykazują w tej kwestii ; wręcz groteskową i zakrawającą na gigantyczną hipokryzję - postawę ?
W wydanej przez wydawnictwo \\\" Norbu \\\" książce pt \\\"Wprowadzenie do tantry \\\" autorstwa Lamy Yeshe ; pisze on m.in . ; iż tantra jest nieprzydatna dla osób które wiedzą wyłącznie jak być nieszczęśliwymi .
A jeśli zaproszę Lamę Yeshe do rzeźni ; czy też uzna to co widzi za żałosną projekcję mego pomieszanego umysłu ?....

Czy nie jedząc kotleta w jakiś sposób ocaliłeś rzeczony kotlet od śmierci ?
Czy w ogóle myślisz, że możesz cokolwiek ocalić od śmierci?
Czy wiesz, że rośliny tak samo czują?
Nie istnieje \\\"mniejsze zło\\\". Może być tylko mniejsze poczucie twojej winy. Jak to co jesz przyprawia cię o poczucie winy to jest to właśnie \\\"nie buddyjskie\\\".

P.S .

Nikt ; nawet robak na stercie nawozu nie pragnie cierpieć i chce uniknąć cierpienia .
Gdy Pan poczuje zimną lufę pistoletu przy skroni ; robi Pan po prostu w portki .Tak działa instynkt samozachowawczy i identyfikacja z iluzorycznym \\\" ja \\\" .

Nie zrozumiał pan pytania.
Czy ocalił pan od śmierci jakąkolwiek istotę żyjącą swoim postępowaniem?
I czy to, że zjada pan rośliny a nie zwierzęta zmienia coś w pańskim poczuciu zabijania jednego życia a nie zabijania innego?

Re: Wegetarianizm a buddyzm

Napisał(a): Gość -

Gość][cytat kogo=Gość][cytat kogo=Gość][cytat kogo=Gość
Nie zrozumiał pan pytania.
Czy ocalił pan od śmierci jakąkolwiek istotę żyjącą swoim postępowaniem?
I czy to, że zjada pan rośliny a nie zwierzęta zmienia coś w pańskim poczuciu zabijania jednego życia a nie zabijania innego?

Do czego Pan zmierza? Co Pan chce udowodnić i komu? Jeżeli powstrzyma się Pan od zadawania cierpienia, to będzie go mniej. Czy to tak trudno zrozumieć? Czy to trzeba dodatkowo komplikować? Chce Pan jeść zwierzęta, to proszę to robić i pozwolić innym się od tego powstrzymywać. Tu nie chodzi o żadne samopoczucie (przynajmniej nie mnie). Pan pewnie wypowiada się z absolutnego poziomu, ale ja i zwierzęta jesteśmy na relatywnym. A skoro Pan jest ponad to, proszę się wypiąć, a ja kopnę Pana z całą mocą w d... i zobaczymy na jakim poziomie się Pan rzeczywiście znajduje.

« Wróć do tematów Odpowiedz
Do góry strony: Wegetarianizm a buddyzm