• w artykule ​Co się odwlecze...

    W: Fakty

    Wychodzi na to, że Tobie nie wolno się witać. Ot, dziwna przypadłość. Musisz wchodzić bez powitania po prostu :-)

  • w artykule ​Co się odwlecze...

    W: Fakty

    Pewnie nie witałeś się po europejsku. Witaj, BezNicka. Gdybyś na powitanie wstawił uniesioną, zaciśniętą pięść, i coś w rodzaju "no pasaran", to by cię nawet wyróżnili, a tak? Taki bezczelny typ, jak Ty, który ośmiela się nie zgadzać z polityką portalu, liczy na to, że nie będzie blokowany?

  • w artykule ​Co się odwlecze...

    W: Fakty

    Bogactwo państwa powinno być poznawane po tym, jak wyglądają domy obywateli, a nie po tym, jak wyglądają pałace władzy. Witaj, Banjaluko. Obserwując to, co się dzieje, dochodzę do podobnych wniosków, co Ziemkiewicz. Fajnie, że władza uszczelnia system podatkowy, ukrócając złodziejstwo- szkoda tylko, że nie zmniejsza i nie upraszcza podatków, likwidując złodziejom źródło pokus. Na przykład teraz- skoro wskaźniki ekonomiczne mówią wyraźnie, że uszczelnienie podatków doprowadzi do bardzo dużego wzrostu wpływów do budżetu, to dlaczego nie słyszymy o tym, żeby na poczet tych zysków zlikwidować, na przykład, opodatkowanie emerytur? Skoro program "500+" przyniósł tak fenomenalne wyniki, pobudzając popyt, to dlaczego likwidacja podatków dla emerytów nie miałaby zaowocować w podobny sposób? Przecież można by w ten sposób upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu- podnieść, i to w znaczący sposób, emerytury, nie plując swojemu żelaznemu elektoratowi w twarz jakimiś nędznymi waloryzacjami, i dodatkowo zwiększyć konsumpcję, co zaowocuje dalszym przyśpieszeniem gospodarki. Ale nie, o tym nikt nie wspomina- wszyscy zdają się kontentować tym, że łatanie statku pirackiego, jakim jest system podatkowy, idzie coraz sprawniej, zamiast nalegać na to, by wreszcie przestać łupić dające bogactwo statki handlowe, jakimi są przedsiębiorcy i kupujący ich produkty konsumenci. Nie jestem ekonomistą, więc mogę się mylić, ale nawet dla mnie jest jasne, że jeśli ludzie mają pieniądze, to robią zakupy, a jak ludzie robią zakupy, to zwiększa się popyt napędzając podaż, co, w efekcie końcowym, daje większe wpływy do budżetu, nawet przy zmniejszonych podatkach (co tam "nawet", SZCZEGÓLNIE przy zmniejszonych podatkach). Tymczasem wszelkie zabiegi ekonomistów zdają się koncentrować na "uszczelnianiu" istniejącego systemu, zupełnie, jakby był to system dobry- a dobry nie jest. Gdyby był dobry, to nie trzeba by żadnych programów "500+", czy "mieszkanie+"- ludzie sami zarobili by na swoje potrzeby, a i państwo by się pożywiło, oczywiście gdyby zdecydowało się poskromić swoje rozbuchane apetyty.

  • w artykule Fatalne wieści dla Emmanuela Macrona. Francuzi niezadowoleni

    W: Fakty

    Szybko poszło. "Złoty chłopiec" właśnie dostał pierwszego klapsa, a będzie ju tylko gorzej, bo ten francuski Petru nie jest ani o włos lepszym politykiem, niż Hollande, który skończył z 4% poparciem, a efekt "romantycznej miłości" był dobry na wybory, ale teraz "pierwsza dama Francji" zaczyna być nazywana "pierwszą babcią", a Macron nie ma pomysłu na rządzenie, jak cała ta banda, z której się wywodzi.

  • w artykule ​Jan Szyszko: Nigdy czegoś takiego nie widziałem

    W: Fakty

    A może winne jest raczej radosne "unowocześnianie" miast przez wykładanie polbrukiem i zalewanie asfaltem każdego kawałka zieleni, jaki się jeszcze ostał? Albo oddawanie, przez tyle lat, zaprzyjaźnionym deweloperom każdego skrawka parków miejskich pod zabudowę, przez co miasta stały się wielkimi mikrofalówkami nagrzewającymi powietrze, które potem wyładowuje nagromadzoną energię w ten sposób, jaki widać ostatnio coraz częściej? Nie wspomnę już o zalewaniu ulic po byle deszczu, bo zabetonowana ziemia nie chłonie wody, a studzienki nie nadążają z jej odprowadzaniem. Ale przecież panowała moda na "rewitalizację", na której można było nieźle zarobić- w wielu miejscach "zaprzyjaźnione" firmy układały i zrywały nawierzchnie po kilka razy, oczywiście za każdym razem "zwyciężając" w przetargach.

  • w artykule ​Jan Szyszko: Nigdy czegoś takiego nie widziałem

    W: Fakty

    Jak ugnie się przed wariackimi żądaniami ekologów, to faktycznie, za jakiś czas, podczas wizyty w Białowieży (samodzielnej, bo ani mnie, ani "re", raczej nie zaprosi) zobaczy bardzo podobne widoki. Będzie musiał, co prawda, trochę poczekać, bo kornik działa dużo wolniej niż burza, za to efekt końcowy będzie porównywalny.

  • w artykule ​Jan Szyszko: Nigdy czegoś takiego nie widziałem

    W: Fakty

    No, ekolodzy, siekierki w dłoń, i ratować przyrodę. Że co, że nie? Bo rączki bolą, w pleckach łupie, włosy pełne trocin, i żywica lepi się do markowych ubranek? Nie to, co w Białowieży, gdzie grilla można sobie zrobić, posiedzieć na karimatach, jak już się do maszyny przypnie, pokrzyczeć czasami do kamery, gdy operator z tvn-u zawoła, że "na żywo lecimy"- a potem na noc do stodoły, na pachnące sianko. Żyć, nie umierać. A brudna robota? Brudną robotę niech robi państwo.