• w artykule Generał Kraszewski ponownie wezwany do SKW

    W: Fakty

    Macierewicz wziął za cztery litery byłego szefa SKW, Pytla, i wszyscy obsmarkali się ze strachu. I ja im się nie dziwię- gdyby to mnie postawiono zarzut współpracy z obcym wywiadem, też bym się bał, a Pytel prawdopodobnie nie jest ostatnim, który się będzie musiał tłumaczyć. I nie przejdą usprawiedliwienia, że to "na polecenia premiera". A i "pan premier" też nie może już spać spokojnie, bo wydanie zgody na to, żeby oficerowie obcego wywiadu z państwa potencjalnie wrogiego nie tylko wobec Polski, ale także wobec całego NATO, którego Polska jest członkiem, chodzili sobie samopas po siedzibie kontrwywiadu, mając dostęp do wszystkiego, to nie jest głupota, to jest zdrada. I trzeba wreszcie zacząć nazywać rzeczy po imieniu.

  • w artykule Generał Kraszewski ponownie wezwany do SKW

    W: Fakty

    "Absolwent WAT"? Tego samego WAT, którego siedmiu wykładowców właśnie zwinęła żandarmeria z zarzutami korupcji i defraudacji? Ci "panowie" oficerowie jeszcze niedawno byli "towarzyszami" oficerami i salutowali Greczkom i Kulikowom. Wtedy jakoś to tolerowali, okazując kompletny brak nabiału.

  • w artykule Rodzice mają wątpliwości. Piszą skargę do RPO

    W: Fakty

    Dlatego właśnie piszę o POŁĄCZENIU konkursu świadectw z egzaminami. Bez względu na to, jak bardzo rodzice będą "jeździć" po nauczycielach w niższej szkole, ich dziecko, jeśli jest patentowanym leniem, nie zmądrzeje, więc wywali się podczas egzaminów- jak ktoś się czegoś nie nauczył przez osiem lat, to i nie nauczy się na miesiąc przed egzaminem, tu żadne "wyjeżdżone" po nauczycielach oceny, nawet same szóstki, nie pomogą. Ja nie piszę o tym, żeby konkurs świadectw był kryterium dominującym, ale żeby pomagał określić kolejność przyjmowania do najlepszych szkół tych, którzy na egzaminach osiągnęli porównywalne wyniki. Przykładowo, jeśli jest czterdzieści miejsc, a taki sam wynik z egzaminu, kwalifikujący do przyjęcia, osiągnie pięćdziesiąt osób, to w jaki sposób można dokonać wyboru tych, którzy się dostaną? Poprzez losowanie? Wtedy powstaje zła krew i podejrzenia, że było "załatwianie", są oskarżenia i ogólne zamieszanie. Tymczasem wystarczy, w takiej sytuacji, porównać świadectwa tych pięćdziesięciu kandydatów (według sztywnych zasad, takich jak średnia ocen, a nie "po uważaniu"), i można wyłonić czterdzieści osób z najlepszym wynikiem. I po problemie. A te pozostałe dziesięć osób, które miały tylko minimalnie gorszy wynik łączny, też nie powinno mieć problemu z dostaniem się do dobrej szkoły- po prostu będzie to szkoła minimalnie gorsza od tej, w której chciałyby się uczyć.

  • w artykule Rodzice mają wątpliwości. Piszą skargę do RPO

    W: Fakty

    Dokładnie. To samo widać, między innymi, w komentarzach pod artykułami w portalach takich, jak interia, żeby daleko nie szukać. Abstrahując już od słownictwa i ortografii (a raczej ich braku), to najbardziej przerażająca jest bezrefleksyjność, czyli tak zwana "lemingoza". Ludzie popierają każde poczynania władzy, na którą głosowali, nie zastanawiając się czy te poczynania nie zaszkodzą im samym- po prostu ślepa wiara bez myślenia. Tego myślenia nikt po prostu nie uczy, nie ma zajęć z czegoś takiego, jak samodzielne wyciąganie wniosków, bo po co? Jeszcze by się mogło okazać, że te samodzielne wnioski są niezgodne z tymi zawartymi w programie nauczania. No i potem mamy takich ludzi, o jakich piszesz.

  • w artykule Rodzice mają wątpliwości. Piszą skargę do RPO

    W: Fakty

    Dlatego właśnie piszę o połączeniu egzaminów (nie testów), z konkursem świadectw. Jak ktoś ma dobre oceny na świadectwie, bo się uczył, i dobrze zda egzamin, bo się uczył, będzie miał większe szanse na dobrą szkołę, za to ten, kto miał dobre oceny "po znajomości", ale ledwie umie przeczytać ze zrozumieniem artykuł w gazecie, to na egzaminie się wyłoży. A dlaczego łączenie egzaminu z konkursem świadectw? Bo przy dużej ilości chętnych na jedno miejsce, w sytuacji, gdy wynik uprawniający do dostania się do szkoły uzyska więcej chętnych, niż jest miejsc, będzie można zastosować dodatkowe kryterium oceny, unikając w ten sposób podejrzeń o machloje, a i zapobiegając ewentualnym machlojom, gdyby się miało, na przykład, okazać, że potrzebne będzie "losowanie".

  • w artykule Rodzice mają wątpliwości. Piszą skargę do RPO

    W: Fakty

    Egzaminy połączone z konkursem świadectw, i nie będzie problemu. Ci, którzy w szkole zajmowali się czymś więcej, niż tylko zabawą w "słoneczko", dostaną się do najlepszych ogólniaków, a ci, którzy wychodzili z założenia, że "wystarczy być"... No cóż, może ich rodzice powinni mieć pretensje do siebie, a nie do ministerstwa oświaty?

  • w artykule Mazurek: Wybory na wójtów, burmistrzów i prezydentów będą bezpośrednie

    W: Fakty

    A tylko spróbujcie to zmienić, tylko spróbujcie. Co, sodówa uderzyła? To jej upuście, bo wam z nadmiaru samozadowolenia mózgi gotowe uszami wypłynąć, i skończycie jak PO, czyli jako polityczne bez. .mózgi. I jeszcze jedno- co wy kombinujecie ze zmianą Szydło na Morawieckiego? Czemu to ma służyć? Może to wyjaśnicie (a przynajmniej spróbujecie), bo wielu już zaczyna się zastanawiać, i dochodzi do bardzo niepokojących wniosków.