• w temacie świąteczno orkiestrowy skandal w Gdyni

    W: Polityka
    i to jest takie fajne?

    polecam poczytać o doktor Janosikowej, podejrzewam, że ta pani w du..e miała, kto na kogo głosował i jakie miał przekonania, za to w sercu ludzką krzywdę....



  • w temacie gra w gumę - pamiętacie jeszcze?

    W: Hydepark
    KuraDomowa
    egle
    KuraDomowa
    egle
    KuraDomowa
    egle
    KuraDomowa

    A wracając do tematu - tak, fajnie było poskakać w gumę czy na skakance, grać w berka albo bawić się w chowanego. Dzieci uczyły się współżycia w grupie. Niestety zostało to prawdopodobnie zatracone. Inna sprawa, że niebezpieczeństwa czyhające za tzw. rogiem były wtedy mniejsze. Świat ulega degrengoladzie i dziś strach wypuścić małe dziecko na podwórko. Pełno pedofilów, odkrytych studzienek i prokuratorów pragnących sławy zbudowanej na cudzej krzywdzie.
    jest nadzieja! na moim osiedlu dzieci popołudniami grają w podchody, w chowanego czy w piłkę. W szkole grają w gumę czy w berka.

    ja myślę, że to takie koło zamknięte. Dorośli siedzą z nosami w kompie czy w telefonach i te dzieci idą tym przykładem.


    U mnie też jest podobnie, choć ciężko spotkać grupę dwadzieściorga dzieciaków bawiących się razem. Najczęściej widzę z okna jak dzieciaki w grupach po 2 - 4 słuchają muzyki z komórki i ćwiczą kroki do jakiegoś tańca - połamańca. Czasem widzę chłopców biegających za piłką ale grą ciężko to nazwać
    przez moment poczułam się, jakbym żyła w skansenie :D

    serio...

    u nas jakoś to inaczej, ale może dlatego, że moi sąsiedzi, to większość napływ zza wschodniej, putinowskiej granicy?

    jak jest lato, to nikogo z telefonem nie zobaczysz. Na rolkach, na rowerach, z pistoletami na wodę.
    to jest fajne, bo zawsze pod naszym domem mają miejsce do odliczania w chowanego. Wychodzą wszystkie dzieci i bawią się kilka godzin.

    to jednak nie znaczy, że problemu nie ma. Jest i to spory, bo w tych starszych pokoleniach też widzę zależnienie od tableta czy telefonu. Tylko wiesz, czasy się zmieniły. Ja pamiętam, że jak moja mama chciała z kimś pogadać, to musiała się ubrać i wyjść z domu...
    No właśnie...

    A wiesz, że u mnie dzieci nie wiedzą jak odliczać i zaklepywać bawiąc się w chowanego? Dramat jakiś :/

    Sama spędzam sporo czasu przy komputerze (praca dorywcza lub fucha) ale dziecku staram się poświęcić każdą wolną chwilę. Jadąc tramwajem powtarzamy wierszyki albo podziwiamy zabytki architektoniczne. Moja córka już wie co to boniowanie albo wole oczy. A w lesie czy na łące obserwujemy ptaki i uczymy się ziół. Tylko ile matek tak robi? Dytka w buzię i nos w komórkę albo "nie przeszkadzaj" załatwia wszystko.

    Dawniej co niedzielę piekło się ciasto i szło do znajomych albo zapraszało ich do siebie. Niestety, ten czas i ta atmosfera już nie wróci.
    no to rzeczywiście tragedia :)
    na swięta Bożego Narodzenia byłam w Ustroniu. Odkryłam tam super park z Danielami i Kózkami. alejka bajek, duży plac zabaw i nieco wyżej ptaki drapieżne. Nie było śniego, za to piękna, słoneczna pogoda. Wahałam się jedynie, myśląc, że będzie dużo ludzi... myliłam się. Owszem było, ale sprzedająca bilety pani, powiedziała, że jest spokojniutko...

    też jestem uzależniona od kompa i nie ma się co przed tym bronić. Mamy jednak takie godziny w domu, kiedy wszystko jest wyłączone.

    a znajomych zapraszam często, właśnie po to, by mnie ten net całkiem już nie wciągnął :D

    i ostatnio nawet piekliśmy razem ciasto. Nieźle się uśmiałam. Murzynek niezbyt wyrósł, ale moje dziecko powiedziało, że jest dobre, więc dawaj pokroiłam na stół. Znajoma długo żuła, po czym skomentowała: smakuje interesująco :D

    ale pierwsze ciasto może być.

    dobra, to czas zamknąć to pudło, choć pewnie jeszcze z trzy razy zerknę z telefonu :D

    dobranoc :)
    '

    Nie sądzę abym była uzależniona. Komputer u mnie to raczej narzędzie pracy z chęcią odstawiane w wolnym czasie.

    Murzynek.... Musze upiec. Taki jak piekła moja babcia - z polewa czekoladową i orzechami w środku... :)
    O sorry, nie mialam na mysli ze Ty tez. Tak odruchowo mi sie napisalo :)

    Z orzechami tez pieklam. A pieczesz taki co sie najpuerw maslo z cukrem i kakao rozpuszcza? Ten zawsze wychodzi, nawet jak dzieci pieka.

    Tak mnie natchnelas, ze idziemy w podchody grac :):):)
  • w temacie Jakie jest Twoje zdanie?

    W: Hydepark
    stiffnecked egle yeti48

    Edi..
    To nie jest racja. To sa zwykłe obawy.

    Póki co, mechanicy samochodowi maja sie całkiem nieźle:)
    Co już raczej trudno powiedzieć o pracownikach produkcyjnych tychzę samochodow, nieprawdaż? Zastępowanie ludzi robotami postepuje coraz szybciej i w coraz to wiekszej ilosci dziedzin. Roboty sa tańsze, bo sa szybsze, wydajnejsze, ni emęczą sie, ni epotrzebuja mieszkań i toalet. Robot jest tak zrobiony, że potrafi go naprawic inny robot.
    Miały nam pomóc, a tymczasem nas zastepują.
    Czytaj, zabieraja nam to, co cenne - możliwość rozwoju.owszem mają się całkiem nieźle, ale był taki czas, że o swoje tyłki się bali. Owszem roboty zastępują nas w produkcji, w codziennych czynnościach, czy jednak zabierają nam możliwość rozwoju?

    nie stoimy przecież w miejscu.

    z drugiej strony zobacz. kiedyś pewien konstruktor mercedesa powiedział, że kiedyś to budowano mercedesy, a teraz produkuje się auta...wszystko idzie na masę i na ilość. Na głupią Dacię czekać kilka miesięcy, bo Rumuni nie nadążają z produkcją. Tam pewnie jeszcze te tańsze w utrzymaniu roboty nie dotarły, ale jesteśmy nastawieni na szybszą konsumpcję. Jeśli więc człowieka można zastąpić tam, gdzie ludzkie ręce są mniej wydajne, to ja nie mam nic przeciwko. Choć, jak już napisałam na samym początku w tym zachwycie trzeba widzieć też drugą stronę medalu... i ona rzeczywiście może być nieco bardziej bura....No dobra, ale czy ta druga strona medalu musi miec na nas negatywny wplyw? Powiedzmy, ze za 15 lat po raz kolejny urodza sie ludzie, ktorzy nigdy nie naucza sie prowadzic pojazdow. Jedyni kierowcy jacy sie ostana beda w F1 itp. Co takiego straca ci ludzie oprocz potencjalnych prac typu Uber, UPS, wozek widlowy? Ew. jakis niesamochodowy przyklad.Nie sadze by doszlo do takiej sytuacji ze roboty w pelni zastapia ludzki czynnik w jakiejkolwiek dziedzinie. Wtedy rzeczywiscie przestalibysmy sie rozwijac.

    W ups ktos jeszcze musi dostarczyc paczki, autorobot moglby jedynie usprawnic wiec taka prace.

    Tracimy kontrole i to niezaleznie od dziedziny j stopnia zautomatyzowania jest bardzo zgubne.
  • w temacie gra w gumę - pamiętacie jeszcze?

    W: Hydepark
    KuraDomowa egle KuraDomowa egle KuraDomowa

    A wracając do tematu - tak, fajnie było poskakać w gumę czy na skakance, grać w berka albo bawić się w chowanego. Dzieci uczyły się współżycia w grupie. Niestety zostało to prawdopodobnie zatracone. Inna sprawa, że niebezpieczeństwa czyhające za tzw. rogiem były wtedy mniejsze. Świat ulega degrengoladzie i dziś strach wypuścić małe dziecko na podwórko. Pełno pedofilów, odkrytych studzienek i prokuratorów pragnących sławy zbudowanej na cudzej krzywdzie.jest nadzieja! na moim osiedlu dzieci popołudniami grają w podchody, w chowanego czy w piłkę. W szkole grają w gumę czy w berka.

    ja myślę, że to takie koło zamknięte. Dorośli siedzą z nosami w kompie czy w telefonach i te dzieci idą tym przykładem.


    U mnie też jest podobnie, choć ciężko spotkać grupę dwadzieściorga dzieciaków bawiących się razem. Najczęściej widzę z okna jak dzieciaki w grupach po 2 - 4 słuchają muzyki z komórki i ćwiczą kroki do jakiegoś tańca - połamańca. Czasem widzę chłopców biegających za piłką ale grą ciężko to nazwaćprzez moment poczułam się, jakbym żyła w skansenie :D

    serio...

    u nas jakoś to inaczej, ale może dlatego, że moi sąsiedzi, to większość napływ zza wschodniej, putinowskiej granicy?

    jak jest lato, to nikogo z telefonem nie zobaczysz. Na rolkach, na rowerach, z pistoletami na wodę.
    to jest fajne, bo zawsze pod naszym domem mają miejsce do odliczania w chowanego. Wychodzą wszystkie dzieci i bawią się kilka godzin.

    to jednak nie znaczy, że problemu nie ma. Jest i to spory, bo w tych starszych pokoleniach też widzę zależnienie od tableta czy telefonu. Tylko wiesz, czasy się zmieniły. Ja pamiętam, że jak moja mama chciała z kimś pogadać, to musiała się ubrać i wyjść z domu...
    No właśnie...

    A wiesz, że u mnie dzieci nie wiedzą jak odliczać i zaklepywać bawiąc się w chowanego? Dramat jakiś :/

    Sama spędzam sporo czasu przy komputerze (praca dorywcza lub fucha) ale dziecku staram się poświęcić każdą wolną chwilę. Jadąc tramwajem powtarzamy wierszyki albo podziwiamy zabytki architektoniczne. Moja córka już wie co to boniowanie albo wole oczy. A w lesie czy na łące obserwujemy ptaki i uczymy się ziół. Tylko ile matek tak robi? Dytka w buzię i nos w komórkę albo "nie przeszkadzaj" załatwia wszystko.

    Dawniej co niedzielę piekło się ciasto i szło do znajomych albo zapraszało ich do siebie. Niestety, ten czas i ta atmosfera już nie wróci. no to rzeczywiście tragedia :)
    na swięta Bożego Narodzenia byłam w Ustroniu. Odkryłam tam super park z Danielami i Kózkami. alejka bajek, duży plac zabaw i nieco wyżej ptaki drapieżne. Nie było śniego, za to piękna, słoneczna pogoda. Wahałam się jedynie, myśląc, że będzie dużo ludzi... myliłam się. Owszem było, ale sprzedająca bilety pani, powiedziała, że jest spokojniutko...

    też jestem uzależniona od kompa i nie ma się co przed tym bronić. Mamy jednak takie godziny w domu, kiedy wszystko jest wyłączone.

    a znajomych zapraszam często, właśnie po to, by mnie ten net całkiem już nie wciągnął :D

    i ostatnio nawet piekliśmy razem ciasto. Nieźle się uśmiałam. Murzynek niezbyt wyrósł, ale moje dziecko powiedziało, że jest dobre, więc dawaj pokroiłam na stół. Znajoma długo żuła, po czym skomentowała: smakuje interesująco :D

    ale pierwsze ciasto może być.

    dobra, to czas zamknąć to pudło, choć pewnie jeszcze z trzy razy zerknę z telefonu :D

    dobranoc :)
  • w temacie Jakie jest Twoje zdanie?

    W: Hydepark
    yeti48

    Edi..
    To nie jest racja. To sa zwykłe obawy.

    Póki co, mechanicy samochodowi maja sie całkiem nieźle:)
    Co już raczej trudno powiedzieć o pracownikach produkcyjnych tychzę samochodow, nieprawdaż? Zastępowanie ludzi robotami postepuje coraz szybciej i w coraz to wiekszej ilosci dziedzin. Roboty sa tańsze, bo sa szybsze, wydajnejsze, ni emęczą sie, ni epotrzebuja mieszkań i toalet. Robot jest tak zrobiony, że potrafi go naprawic inny robot.
    Miały nam pomóc, a tymczasem nas zastepują.
    Czytaj, zabieraja nam to, co cenne - możliwość rozwoju.owszem mają się całkiem nieźle, ale był taki czas, że o swoje tyłki się bali. Owszem roboty zastępują nas w produkcji, w codziennych czynnościach, czy jednak zabierają nam możliwość rozwoju?

    nie stoimy przecież w miejscu.

    z drugiej strony zobacz. kiedyś pewien konstruktor mercedesa powiedział, że kiedyś to budowano mercedesy, a teraz produkuje się auta...wszystko idzie na masę i na ilość. Na głupią Dacię czekać kilka miesięcy, bo Rumuni nie nadążają z produkcją. Tam pewnie jeszcze te tańsze w utrzymaniu roboty nie dotarły, ale jesteśmy nastawieni na szybszą konsumpcję. Jeśli więc człowieka można zastąpić tam, gdzie ludzkie ręce są mniej wydajne, to ja nie mam nic przeciwko. Choć, jak już napisałam na samym początku w tym zachwycie trzeba widzieć też drugą stronę medalu... i ona rzeczywiście może być nieco bardziej bura....
  • w temacie gra w gumę - pamiętacie jeszcze?

    W: Hydepark
    Laila44

    egle KuraDomowa

    A wracając do tematu - tak, fajnie było poskakać w gumę czy na skakance, grać w berka albo bawić się w chowanego. Dzieci uczyły się współżycia w grupie. Niestety zostało to prawdopodobnie zatracone. Inna sprawa, że niebezpieczeństwa czyhające za tzw. rogiem były wtedy mniejsze. Świat ulega degrengoladzie i dziś strach wypuścić małe dziecko na podwórko. Pełno pedofilów, odkrytych studzienek i prokuratorów pragnących sławy zbudowanej na cudzej krzywdzie.jest nadzieja! na moim osiedlu dzieci popołudniami grają w podchody, w chowanego czy w piłkę. W szkole grają w gumę czy w berka.

    ja myślę, że to takie koło zamknięte. Dorośli siedzą z nosami w kompie czy w telefonach i te dzieci idą tym przykładem.


    Właśnie to, co mają robić dzieci skoro rodzice wgapiają się już nie w telewizor lecz w komputer czy w telefonie.Mało rozmawia się z dziećmi a i one "edukację"pobierają z komputera.niestety tak. ja sama się na tym łapię, że jak potrzebuje coś pilnie zrobić, to włączam bajki albo gry na tablecie...
  • w temacie gra w gumę - pamiętacie jeszcze?

    W: Hydepark
    KuraDomowa egle KuraDomowa

    A wracając do tematu - tak, fajnie było poskakać w gumę czy na skakance, grać w berka albo bawić się w chowanego. Dzieci uczyły się współżycia w grupie. Niestety zostało to prawdopodobnie zatracone. Inna sprawa, że niebezpieczeństwa czyhające za tzw. rogiem były wtedy mniejsze. Świat ulega degrengoladzie i dziś strach wypuścić małe dziecko na podwórko. Pełno pedofilów, odkrytych studzienek i prokuratorów pragnących sławy zbudowanej na cudzej krzywdzie.jest nadzieja! na moim osiedlu dzieci popołudniami grają w podchody, w chowanego czy w piłkę. W szkole grają w gumę czy w berka.

    ja myślę, że to takie koło zamknięte. Dorośli siedzą z nosami w kompie czy w telefonach i te dzieci idą tym przykładem.


    U mnie też jest podobnie, choć ciężko spotkać grupę dwadzieściorga dzieciaków bawiących się razem. Najczęściej widzę z okna jak dzieciaki w grupach po 2 - 4 słuchają muzyki z komórki i ćwiczą kroki do jakiegoś tańca - połamańca. Czasem widzę chłopców biegających za piłką ale grą ciężko to nazwaćprzez moment poczułam się, jakbym żyła w skansenie :D

    serio...

    u nas jakoś to inaczej, ale może dlatego, że moi sąsiedzi, to większość napływ zza wschodniej, putinowskiej granicy?

    jak jest lato, to nikogo z telefonem nie zobaczysz. Na rolkach, na rowerach, z pistoletami na wodę.
    to jest fajne, bo zawsze pod naszym domem mają miejsce do odliczania w chowanego. Wychodzą wszystkie dzieci i bawią się kilka godzin.

    to jednak nie znaczy, że problemu nie ma. Jest i to spory, bo w tych starszych pokoleniach też widzę zależnienie od tableta czy telefonu. Tylko wiesz, czasy się zmieniły. Ja pamiętam, że jak moja mama chciała z kimś pogadać, to musiała się ubrać i wyjść z domu...
  • w temacie gra w gumę - pamiętacie jeszcze?

    W: Hydepark
    KuraDomowa

    A wracając do tematu - tak, fajnie było poskakać w gumę czy na skakance, grać w berka albo bawić się w chowanego. Dzieci uczyły się współżycia w grupie. Niestety zostało to prawdopodobnie zatracone. Inna sprawa, że niebezpieczeństwa czyhające za tzw. rogiem były wtedy mniejsze. Świat ulega degrengoladzie i dziś strach wypuścić małe dziecko na podwórko. Pełno pedofilów, odkrytych studzienek i prokuratorów pragnących sławy zbudowanej na cudzej krzywdzie.jest nadzieja! na moim osiedlu dzieci popołudniami grają w podchody, w chowanego czy w piłkę. W szkole grają w gumę czy w berka.

    ja myślę, że to takie koło zamknięte. Dorośli siedzą z nosami w kompie czy w telefonach i te dzieci idą tym przykładem.


  • w temacie Jakie jest Twoje zdanie?

    W: Hydepark
    stiffnecked
    Pod skalpel malpy nie masz zahamowan?[/cytat]

    jasne, że mam, dlatego studiuję wikipedię, włączam sobie Drużynę A albo starego dobrego Terminatora, a teraz i zerknę na Bogowie, po czym operację przeprowadzam znieczulając się jedynie dobrym trunkiem, który normalnie miałam w planach podarować lekarzowi.....
  • w temacie Jakie jest Twoje zdanie?

    W: Hydepark
    yeti48 egle yeti48

    O ile jeszcze ewentualnie byłbym w stanie zrozumieć tego sexrobota ( może w końcu co niektorzy znaleźliby chętną partnerkę :)), o tyle auto, co samo jeździ?
    Nigdy w zyciu.
    Nie chcesz prowadzić, idź na autobus, albo weź taksówke.
    ;)właściwie to ja nie potrafię zaakceptować robota w żadnej kwestii. wyobraźnia rysuje mi dość koszmarne obrazy i to w każdej sytuacji.

    to samojeżdżące auto w fazie testów jest już dobrych kilka lat...sexrobota pominę, choć masz rację nieszczęśliwi mogliby być szczęśliwi.

    pod skalpel robota nie chciałabym trafić....
    Skalpel, jak skalpel..
    Diagnozowanie chorób, to często nie tylko szukanie typowych objawow pasujących procentowo. Maszyna zas nie myśli, ona dopasowuje tylko to, co jej zapisano w programie.
    Całkiem jak kiepski lekarz, ktory nie szuka rzadko wystepującej choroby, skoro 67% objawów pasuje mu do zwykłej grypy.czyli poprawę jakości możemy wykluczyć, zostaje cięcie kosztów :)

    jak zwykle masz rację :)

    dobranoc :)