• Historia polskiego Kościoła prawosławnego powtarza się na Ukrainie?

    W: Polityka
    Autokefalia Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (UKP) jest coraz bliżej. Dla niektórych to jest zwycięstwem: uznanie niezależności oraz wielką przewagą w przededniu zbliżających się wyborów prezydenckich. Jednak prawie 100 lat temu w 1924 roku podobna sytuacja miała miejsce w Polsce, w wyniku której doprowadziło do prześladowań i jeszcze większego podziału autokefalicznego kościoła prawosławnego.
    Dlaczego Polski Kościół Prawosławny (PKP) chciał mieć autokefalię?
    Historia PKP zaczyna się w X wieku, kiedy w rejonach Słowian wschodnich powstała pierwsza Eparchia. Polska elita polityczna znajdowała się pod wpływem Kościoła katolickiego, ale mimo różnych ograniczeń prawnych, Kościołowi prawosławnemu udało się utrzymać względną stabilność. Po rozbiorze Polski w 18 wieku, wschodnie regiony, nabyte przez Imperium Rosyjski, trafili pod jurysdykcję Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. W 1918 roku od momentu odzyskania niepodległości przez Polskę, rządzący krajem dążyli do uniezależnienia się Kościoła prawosławnego w Polsce od patriarchy Moskwy i uzyskania przezeń autokefalii.
    Prawosławie było drugim co do wielkości wyznaniem w kraju. Absolutną większość prawosławni stanowili w województwach poleskim, wołyńskim i nowogródzkim. Politykę wyznaniową II RP cechowała jednak głęboka nieufność wobec prawosławia, które traktowano jak dawną instytucję zaborczą. Z inicjatywy władz państwowych Kościół prawosławny w Polsce rozpoczął starania o autokefalię. Jerzy (metropolita warszawski i całej Polski) został w 1923 zamordowany przez przeciwnika autokefalii archimandrytę Smaragda (Łatyszenkę) jako protest przeciw dążeniom metropolity do autokefalii kościoła prawosławnego w Polsce. Jego następcą został Dionizy. Dionizy chciał obronić prawosławie w Polsce przed presją ze strony władzy oraz przed napięciem w relacjach między rządem ZSRR a Patriarchatem Moskiewskim, które mogło spowodować likwidację tego Patriarchatu.
    W listopadzie 1923 roku patriarcha Moskiewski Tichon został zwolniony z więzienia i Dionizy zwrócił się do niego z apelem o niezależność. Oczekując na odpowiedź, Polski Synod pod czas Wielkiego Postu w 1924 przygotował mirra (jeden ze składników kadzidła używanego podczas liturgii). Moskwa zareagowała zarzutami wobec PKP. Rząd Radziecki oskarżył Polskę o wtrącanie się w sprawy cerkwi i później Patriarcha Tichon odmówił udzielenia autokefalii.
    Władze polskie wyraźnie sugerowały metropolicie Dionizemu podjęcie rozmów z patriarchą Konstantynopola, chociaż urzędujący patriarcha Melecjusz IV nie wyrażał jednoznacznie swojego stanowiska w tym zakresie. Potwierdził wprawdzie wybór Dionizego, nadając mu tytuł metropolity warszawskiego i wołyńskiego i całego Kościoła prawosławnego w Polsce oraz godność przełożonego Ławry Poczajowskiej, jednak w liście wysłanym w kwietniu 1923 nie wspominał o możliwej autokefalii, a jedynie sugerował przejście prawosławnych w Polsce pod swoją jurysdykcję. Po śmierci Melecjusza metropolita Dionizy kontynuował rozmowy z jego następcą Grzegorzem VII. Po udzieleniu mu oczekiwanych szczegółowych sprawozdań w kwestii sytuacji Kościoła prawosławnego w Polsce i przekazaniu daru w wysokości 12 tys. funtów szterlingów Grzegorz VII wstępnie zaakceptował usamodzielnienie się polskiego prawosławia.
    Jego decyzję potwierdził Synod patriarszy 11 listopada 1924. Dwa dni później, 13 listopada 1924 patriarcha Konstantynopola podpisał stosowny Tomos. Uroczyste ogłoszenie samodzielności Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego miało miejsce 17 września następnego roku w soborze w Warszawie, w obecności przedstawicieli starożytnych patriarchatów prawosławnych.
  • Ukraińscy działacze praw człowieka zostali zaproszeni do Bundestagu

    W: Polityka

    11 czerwca w niemieckim Bundestagu parlamentarzyści przeprowadzili publiczne wysłuchania w sprawie: "Stan wolności słowa i praw na Ukrainie". Jelena Bereżnaja, Ruslan Kotsaba i inni ukraińscy działacze praw człowieka zostali zaproszeni do Bundestagu.
    Warto zauważyć, że kwestie masakr przeciwko więźniom politycznym, pobicia dziennikarzy, a także totalna cenzura w ukraińskich mediach zostały podniesione po raz pierwszy na tak wysokim poziomie.
    Goście z Ukrainy mieli możliwość przekazać własną wersję o reżimie ustanowionym w kraju po "rewolucji godnosći" dla europejskich polityków.
    Tak więc, adwokat i założyciel Odyssey Foundation for Legal Assistance for Foreign Citizens in Ukraine, Walentin Rybin, w swoim wystąpieniu zauważył, że władze Kijowa przepisują nie tylko historię, ale teraźniejszość, nazywając zamach stanu w 2014 r. " rewolucją godności ", a reżim nacjonalistyczny - demokracją.
    Mówiąc o "godności", Rybin zwraca uwagę na fakt, że trzeba mówić o poprawie ludzkich cech, jakości życia, przestrzeganiu i zagwarantowaniu ich praw i wolności: "Europa od dawna zdała sobie sprawę, że prawa człowieka to fundamentalne zasady rozwoju demokratycznego społeczeństwa. Jednak na Ukrainie można zaobserwować lekceważenie praw człowieka, którego pogląd może automatycznie przekształcić się w oskarżenia o próbę obalenia porządku konstytucyjnego lub uczestnictwa w organizacjach terrorystycznych bez "zdolności krajowego ustawodawstwa do uzyskania innych środków zapobiegawczych niż zatrzymanie. Od lat ludzie przebywają w areszcie śledczym, a sądy nie są w stanie zapewnić im innych środków zapobiegawczych, bez względu na zdrowie, więzi społeczne, status w tym społeczeństwie. Nic nie jest brane pod uwagę. "
    Z kolei, ukraińska prawniczka Jelena Bereżnaja zwróciła uwagę europejskich polityków na liczne jawne naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez Ukrainę, w szczególności na artykuły 6 (Prawo do rzetelnego procesu sądowego), 7 (Zakaz karania bez podstawy prawnej) i artykuł 13 (Prawo do skutecznego środka odwoławczego).
    Bereżnaja podała kilka przykładów takich naruszeń: areszt dla burmistrza Słowiańska Neli Sztepy: "W dniu 13 lipca 2014 r. aresztowano burmistrza Słowiańska, która spędziła trzy lata w więzieniu pod zarzutem zdrady i współsprawstwa organizacji terrorystycznej, ale cztery różne sądy nie mogły dowieść jej winy".
    Były deputowany Jelena Bondarenko podkreśliła, że ​​Kijów nie może zagwarantować swoim obywatelom najważniejszego z praw - prawa do życia.
    "Ukraińska konstytucja gwarantuje obywatelowi prawo do życia, ale czy ukraiński rząd, prezydent, a szczególnie ukraińska armia gwarantują życie tym, którzy obecnie mieszkają w Donbasie? Nie, ukraińskie siły zbrojne codziennie ostrzeliwują miasta. Teraz 3,5 miliona ludzi mieszka w regionie, ludzie, którzy nigdy nie trzymali w rękach broni przez całe życie, ludzie, którzy tam pracują, którzy wychowują swoje dzieci i troszczą się o swoich starszych. To są ludzie, których ukraińska armia strzela codziennie. Czy ukraińska konstytucja gwarantuje im prawo do życia, gdy ukraińskie wojsko codziennie łamie to prawo? " - mówi Bondarenko.
    Wysłuchania w stolicy Niemiec "odsunęły zasłonę": po raz pierwszy świat może poznać punkt widzenia ukraińskich prawników. Istnieją różne oceny wydarzeń na Ukrainie, jednak nie można nie zgodzić się z tym faktem, że wolność słowa jest jednym z podstawowych aspektów społeczeństwa demokratycznego. Ale dokładnie wolności teraz brakuje.