Palikot i tak jest lepszy od Kaczyńskiego. Co oczywiście nie jest jakimś wielkim osiągnięciem.
Dla przypomnienia:
-Władza Samoobrony w Polsce to będzie kryzys europejski, dużo większy niż ten austriacki.
-Jeśli Lech Kaczyński zostanie prezydentem, ja nie będę premierem
-Jeżeli w 2011 roku wyborów nie wygramy, to ja pozostawię miejsce innym, pewnie młodszym, oni dalej będą to prowadzili
Ale takie mamy standardy w polityce...
1. Co do Samoobrony
Przypominam, że to PO nie chciała koalicji z PIS. PO, mimo że zajęła drugie miejsce a PIS pierwsze, zażądała dla siebie większości resortów i stanowiska premiera dla Rokity. Na to PIS zgodzić się nie mógł, bo byłoby to sprzeczne z zasadami demokracji, gdzie zwycięzca bierze większość. Po odmowie PO Kaczyński nie miał wyboru, musiał tworzyć koalicję z tym, kto był w sejmie, powtarzanie wyborów nie miało sensu, bo niby czemu po miesiącu wynik miałby być inny, np. Sejm bez Samoobrony ? Przypominam, że to nie Kaczyński zarządził, że Samoobrona i LPR mają być w sejmie, tak zarządzili wyborcy głosując na nich, dostali kilka milionów głosów i to nie od krasnali czy ufoludków. Zignorowanie decyzji wyborców byłoby zaprzeczeniem demokracji. Na koniec kwestii Samoobrony - gdy na jaw wyszła afera, Kaczyńskiego stać było na wykopanie oskarżonych co oznaczało utratę większości i decyzję o wcześniejszych wyborach, choć wiedział że może stracić władzę - i ją stracił. Porównaj to sobie z postawą PO, bo od 2007 roku afer tam już trochę było - ktoś za nie stanął przed sądem ?
2. Lech został prezydentem i Jarosław tak jak obiecał NIE został premierem, tylko Marcinkiewicz - i to na ładnych kilka miesięcy. Dopiero czas pokazał, że powierzanie stanowiska premiera komuś innemu niż szefowi zwycięskiej partii nie sprawdza się, Marcinkiewicz nie był pierwszym któremu sodówa do głowy uderzyła i zapomniał, że jest premierem z ramienia PIS a szefem PIS nie jest on tylko Jarosław, więc to Jarosław decyduje. Podobnie jak nie sprawdziło się wcześniej powierzenie premiera Buzkowi gdy to Krzaklewski był szefem AWS - Buzek zaczął olewać Krzaklewskiego i skończyło się to straszną klęską wyborczą. Moim zdaniem błąd Jarosława polegał na tym, że nie stanął przed kamerą telewizyjną i nie powiedział tego jasno i wyraźnie wyborcom: "rzeczywiście obiecałem ijak widzicie chciałem dotrzymać słowa, ale są z tego same kłopoty, więc musimy powrócić do normalności, to znaczy szef partii zwycięskiej obejmuje stanowisko premiera, jak to bywa na całym świecie".
3. Tego nie słyszałem, więc trudno mi komentować. O ile wiem, to w PIS odbywają się wybory i nic nie stoi na przeszkodzie, by wybrali sobie innego przewodniczącego. Z jakiegoś powodu wolą Jarosława - ich sprawa.