w temacie Jeśli nie chrześcijańskie święta, to jakie?
gość Zawsze się zastanawiałem, co świętują ateiści w święta katolickie. No cóż - nie mają co świętować. Mówią o tradycji, o wspomnieniach z dzieciństwa. Jednak coś w nich zostało - jakaś tęsknota za czymś dobrym, pięknym. To właśnie jest tęsknota za transcendencją. W każdym człowieku jest dusza. Ona tęskni nie do choinki, barszczu czy kutii; w nią wdrukowane jest poczucie czegoś wzniosłego, ważniejszego i dlatego "ciągnie" ją do tego Dobra. Ateiści, cynicy, prześmiewcy mogą sobie mówić i kpić na każdy temat związany z religią czy tradycją, ale nie zmienią świata. Bo ludzi wierzących i kochających Boga jest więcej...
Nic bardziej mylnego.
Po pierwsze, nie mam problemu z tym, co świętować w katolickie święto. Po prostu nie świętuję. :) Ale katolicy narzucili mi, że mam wówczas wolne, a rodzice / teściowie oczekują, że spędzę te dni z nimi, więc tak je spędzam. Nie cierpię z tego powodu, chociaż, nie kryję, fakt, że udanie się w tym czasie na jakiś urlop rodzice / teściowie odebraliby w sposób dość nieprzyjemny, nieco mnie boli. Ciekawi mnie tylko, co w te dni robią podobni mi ludzie, zwłaszcza jeśli nie mają tego typu ograniczeń. Ot i wszystko.
Nie tęsknię za transcendencją (nie mam duszy, nie ma co za nią tęsknić ;)) ani za jakimś spersonifikowanym dobrem - dobro i zło to dla mnie po prostu coś, co cechuje niektóre czynny wobec innych istot, niekoniecznie ludzkich.