Żegnamy papierowe zwolnienia lekarskie? (199)

Żegnamy papierowe zwolnienia lekarskie?

Temat dotyczy artykułu: Żegnamy papierowe zwolnienia lekarskie?

Lekarze z Federacji Porozumienie Zielonogórskie przeprowadzili eksperyment. Jeden wypisywał papierowe zwolnienia, drugi wystawiał zwolnienia elektroniczne. Ten ostatni przyjął mniej chorych, bo na obsługę systemu elektronicznego w przypadku jednego pacjenta musiał poświęcić dodatkowo, poza czynnościami stricte medycznymi, od 5 do 7 minut. Nie ma się czemu dziwić, że - jak wynika z obliczeń resortu rodziny i pracy - od początku 2016 r. z 23 tys. lekarzy uprawnionych do wystawiania zaświadczeń o niezdolności do pracy na formę elektroniczną przestawiło się niespełna 3 proc. Niektórzy lekarze zapowiadają, że od 2018 r. przestaną wypisywać e-zwolnienia.

Komentarze (199)

Dodaj komentarz

Napisał(a): Polak -

E-zwolnienia to bzdura i pomyłka POLSKI POSTEPOWEJ.
W UK nadal funkcjonują czeki w bankach, a u nas wprowadza się linie papilarne...

PO CO???

To wcale bezpieczne nie jest, a e-zwolnienia są kłopotliwe dla wszystkich, nawet niektórych pracodawców naszego dzikiego polskiego kapitalizmu, ale dla nich akurat najmniej...
Odpowiedź (0)

Napisał(a): zx -

Czy oni są tacy tępi czy boją się, że lewe L4 się ukrócą ?
Odpowiedzi (2)

Napisał(a): a -

Przerzucanie wszytkiego do komputera i internetu jest denerwujące i świadczy o braku wyobraźni. Później w razie czego wszystko będzie sparaliżowane.
Odpowiedź (0)

Napisał(a): zx -

Na ich zawodówkach medycznych mają przedmiot z wystawiania recept ale uczą ich tam chyba gęsim piórem, nic więcej nie potrafią. Śmiać się już tylko można z tych partaczy
Odpowiedzi (9)

Napisał(a): zx -

Jaki mają znowwu problem. Nie chca pracować na NFZ to niech nie pracują i nie biorą kasy z NFZ. Biedronka poszukuje ale uwaga trzeba nauczyc się obsługiwać elektronicznąa kasę.
Odpowiedzi (1)

Napisał(a): spc -

Pamiętam lata 80-te. Na lekarzy szły dziewczyne, które w ogólniaku nic innego oprócz kucia nie umiały. Zupełnie niesamodzielnie, z matematyki słabiutkie, owszem umiały tyle aby do testów z fizyki i chemii czyli 4 działania dodać, pomnożyć itd. Sporo było "uczonych", którzy za punkty się dostawali, za pochodzenie robotniczo-chłopskie. Mnsotwo było takich co po 6 razy zdawali aż się w końcu udało a jeśli nie to jakiś wujek czy ciocia pomogli albo lapóweczka. Mało kto chciał iść na medycynę, bo to był bród, smród i syf. W tamtych latach lepiej się w przemysle zarabiało.
Odpowiedzi (9)

Napisał(a): pacjentka -

Uważam, że lekarz powinien zająć się leczeniem i diagnozowaniem ludzi, a nie bawić się w wystawianie papierków. Od tego jest sztab sekretarek, recepcjonistek czy rejestratorek. Przecież lekarz po to jest zatrudniony żeby leczyć a nie pisać sprawozdania. W jednym ze szpitali spotkałam taką sytuację: Lekarz przyjmował na 3 gabinety. W każdym z gabinetów była sekretarka-pielęgniarka i to ona przygotowywała pacjenta do wizyty: wpisywała wyniki badań do karty itp. wchodził lekarz zapoznawał sie z dokumentacją, badał pacjenta, dyktował sekretarce zlecenia, robił co było do zrobienia, i przechodził do następnego gabinetu...Lekarz wykonywał robotę lekarza, sekretarka-pielęgniarka wykonywała swoją robotę, pacjenci przyjmowani płynnie, brak zatorów i wysiadywania po poczekalniach.
Odpowiedzi (5)

Napisał(a): emeryt -

"By ZUS miał czas wezwać ubezpieczonego do lekarza orzecznika, musi mieć szybki dostęp do informacji o wystawionym zwolnieniu - taki dostęp zapewnia właśnie zwolnienie wystawione w formie elektronicznej."

Dziwi mnie to bo gdy wypisano mi L4 od razu 30 dni to już trzeciego dnia roboczego dostałem wezwanie do ZUS-u . Stawiłem się na wezwanie i usłyszałem że symuluję więc powiedziałem aby mi napisano zdolny do pracy i wracam do roboty . To dopiero babka raczyła zajrzeć w dokumentację choroby i po chwili wypaliła że faktycznie obecnie nie mogę iść do pracy z takim schorzeniem i przy takich dawkach zastrzyków . W sumie na L4 byłem 125 dni i potem wróciłem do pracy . Po roku uległem poważnemu wypadkowi zbiorowemu w pracy i spędziłem około miesiąca w szpitalu a potem przychodnia i znów powtórka od razu 30 dni L4 wypadkowego i po 5 dniach wezwanie do ZUS-u . Cóż jakoś się dokuśtykałem o kulach i ta sama babka co wcześniej mówi mi że znów symuluję i już raz dwa do pracy wracam na to ja OK niema sprawy tylko proszę decyzję od razu mi dać bo muszę skonsultować się z prawnikiem aby więcej nieuki w ZUS-ie nie decydowały jako orzecznicy . Babka aż poczerwieniała ze złości gdy przy niej dzwoniłem na zakład i do prawnika . Jak się potem okazało babka za kasę wystawiała renty i już jej niema w ZUS-ie bo ma widok na park zza krat . Dziś mogę współczuć tym co pracują bo traktuje się chorego w ZUS-ie jak złodzieja a przecież nawet roboty się psują a człowiek niema prawa być chory jeno jak maszyna zaiwaniać . Jedyna pomoc z ZUS-u jaką miałem to że załatwili mi szybciej sanatorium po wypadku i bardzo przyśpieszyli ortezy na obydwie nogi bym w sanatorium mógł już uczyć się chodzić bez kul .
Odpowiedź (0)

Napisał(a): pl50 -

KOCHANI ALE TO RACJA. IDŹ JEDEN Z DRUGIM DO LEKARZA NA ZWYKŁYM DRUKU WYPISUJE DOPRAWDY SZYBKO, JAK WYPISYWAŁ W SYSTEMIE, MYŚLAŁEM ŻE Z NUDÓW DOSTANĘ NA GŁOWĘ,A LEKARZ DOBRZE I SZYBKO KLIKAŁ. NIECH ZOSTANĄ PAPIEROWE Z NIMI NIE MA KŁOPOTU, JEŚLI ZALEŻY NA NOWOCZESNOŚCI TO KAŻDY PACJENT MIAŁ BY W KARTOTECE JAK NA RECEPCIE WŁASNY KOD KRESKOWY-DOKUMENT JEST WAŻNY DOPIERO PO PRAWIDŁOWYM WYPISANIU, PIECZĘCI JAK I PODPISOWI LEKARZA. JEŚLI CHODZI O PRZEKRĘTY HAA, NIE JEDEN Z WAS OTRZYMUJE WYDRUKOWANE ŁADNIE NA SIEBIE SAMEGO Z KODEM KRESKOWYM RECEPTY I COOOOO ZROBISZ Z TYM BEZ LEKARZA. COŚ TA TECHNIKA NIE WSZĘDZIE SIĘ SPRAWDZA, NAJLEPSZE BYŁY L-4 Z LAT 90-TYCH I TAK NIC NIE WYCWANIACZYŁEŚ, BO JAK SYMULOWAĆ TO W NICZYM TECHNIKA TEGO NIE ZMIENI,CO ŻE ZARAZ BĘDĄ WIEDZIEĆ ILE JESTEŚ NA L-4 I NA CO.BEZ SENSU. BO RACZEJ DO SZYBSZEJ WYPŁATY NIE JEST TO ROBIONE JAK ZNAM POLSKĘ.
Odpowiedź (0)

Napisał(a): dff -

No tak jak zwykle. Ubezpieczony płaci, a gdy zachoruje, to jest głównym podejrzanym. Dlaczego? Bo państwo nie ma kasy na utrzymywanie swojego kolesia w ZUS. A tak miało być miło i przyjemnie. Teraz widzę, że PiS to kompan gdy rządzi się moimi pieniędzmi.
Odpowiedź (0)
Dodaj komentarz