Żona mnie zostawiła (275)

Żona mnie zostawiła

Temat dotyczy artykułu: Żona mnie zostawiła

- Wszystko, co było sensem mojego życia, o czym marzyłem, legło w gruzach - pisze użytkownik "Zdruzgotany", który opisuje, ku przestrodze i po poradę, jak doszło do tego, że żona go opuściła.

Komentarze (275)

Dodaj komentarz

Napisał(a): zenek -

Mnie też zostawiła sześć lat temu. Pewnego dnia wyszła do biblioteki i po roku przysłała pocztówkę z Norwegii,, nie szukaj mnie, prędko nie wrócę, znalazłam swoje szczęście.
Odpowiedzi (2)

egoizm i egocentryzm

Napisał(a): echo -

panowie obudźcie się - wy myślicie tylko o sobie a rodzina dla was to coś co ma być i na co wy dajecie też (żona też) kasę. O resztę się nie staracie - jak żona wam coś chce powiedzieć to uważacie to za fanaberię. Wam mecz przesłania cały świat, ale coś co dla zony jest ważne, dla was jest nieważne i zbywacie to jakimś wyświechtanym sloganem. Nie chcecie słuchać i nie słuchacie. Uważacie, że dorzucenie się do utrzymania jest wystarczającym wysiłkiem z waszej strony. Narzucanie miejsca zanieszkania, umeblowania, czy przyjaciół nie jest dobrym sposobem na małżeńskie zycie. Drobiazgi, które narastają w końcu wybuchają i człowiek budzi się z ręką w nocniku. Żyć razem to nie tylko żyć w jednym mieszkaniu- to coś więcej
Odpowiedzi (23)

Napisał(a): Dobiresz -

Nie jestem wyjątkowy,zwykły facet,zwykłe myśli,zwyczajne życie.Ale pod jednym względem poszczęściło mi się jak nikomu.Kochałem całym sercem i duszą.I to mi zawsze wystarczało.Chcę opisać swoją historię.Po co?.Tak szczerze,to sam nie wiem.Po prostu chce się wyżalić.Nie jestem jedyną osoba w tak beznadziejnej sytuacji,zranionej,w totalnej rozsypce.Każdy z nas ma swoją historię,ze wzlotami i upadkami.Ważne jest jednak by wszystkie te przeżycia zrozumieć,wyciągnąć
z nich mądre nauki i kształtować kolejne wydarzenia z coraz większą świadomością.Pisała do mnie przepiękne listy np:"Jesteś człowiekiem o niezwykłej dobroci,cierpliwości i sercu i jestem pewna,że takim pozostaniesz zawsze.Myślę że mamy szansę na wspólną przyszłość.Powiem kiedyś zdecydowanie i z pełnym przekonaniem" TAK".Potem została moją żoną.Urodził nam się syn.Ale były
też trudne chwile-szpital,zabieg operacyjny.I znów napisała list,może trochę smutny,ale jakże piękny.
"Mam nadzieje,że przeżyję tę operację,ale któż zna wyroki Boże.Bardzo chciałabym żyć,chciałabym
wychować Mateusza na dobrego człowieka,chciałabym,abyśmy jeszcze cieszyli się sobą,chodzili na
długie letnie spacery,prowadzili "poważne"rozmowy na "poważne"tematy i dożyli czasów,gdy będziemy wdzięcznymi,dobrodusznymi staruszkami.Jeżeli jednak nie będzie mi dane doczekać tego
wszystkiego,to musisz wiedzieć,że naprawdę Cię kochałam.Byłeś bardzo dobrym mężem.Zachowajcie mnie na zawsze w swoich sercach.Po wielu latach muszę powiedzieć coś,co innych może przerazić.Nie potrafię zaakceptować osoby,w którą zmienił się mój syn.To nie tak,że go
nie lubię,ja go nienawidzę.Może moje życie wyglądałoby lepiej,gdyby on w ogóle się nie urodził.Zamiast nauki,miał inny cel:SAMOCHÓD,szpan,imprezy,markowe ciuchy.Tego żądał.Nikogo nie szanował,źle traktował matkę,a mimo to trzymała jego stronę,wierzyła we wszystko co mówił.Pomagała mu niszczyć wszystko i wszystkich.Dla nich kłamstwo przybrało oblicze prawdy,
stało się chlebem powszednim,sposobem życia.Kłamstwem się rozgrzeszali,kłamstwem przekonywali,kłamstwem uzasadniali rzekome prawdy.Człowiek współczesny nie lubi przyznawać
się do własnych błędów.Wymaga to pokory,a to wyszło z mody.Ona wolała wziąć rozwód,który jest
często ucieczką od problemów i finałem niedojrzałych decyzji.Nie odchodzi się tak z domu po
25 latach małżeństwa bez słowa wyjaśnienia.Wiem że to już koniec i nie ma odwrotu.Utrata człowieka,którego wybraliśmy sobie,i z którym spędziliśmy większą część naszego życia powoduje
ból i poczucie pustki.Nie jestem w stanie opisać swojego samopoczucia.W 4 miesiące po odejściu,
wyszła za mąż za "rozwodnika"Chciała innego,niech ma innego,dobrze.A jej miłość? Fałszywy towar
dla zabezpieczenia sobie jutra.Będę próbował o niej nie myśleć.Chociaż pierwszych miłości nigdy
się nie zapomina.Zadaję sobie tysiące razy pytanie dlaczego mi to zrobiła.Włożyłem w ten związek część siebie.Minęło już trochę czasu,a ja nadal cierpię i nie mogę uwierzyć,że Ona mnie już nie kocha.
Gdzie się podziały jej obietnice,dla niej przysięga złożona przed obliczem Boga była największą świętością.To co zrobiła jest znieważeniem sakramentu małżeństwa,jest najgorszym świństwem,
najgorszą podłością,jaką można zrobić drugiemu człowiekowi.Może zapomniała że:"Co Bóg złączył,
tego człowiek niech nie rozdziela"."Tym zaś,którzy trwają w związkach małżeńskich,nakazuję nie ja,lecz Bóg:Żona niech nie odchodzi od swego męża.Kobieta uchodzić będzie za cudzołożną,jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną.Nienawidzę bowiem rozwodów,mówi Bóg,i każdego,kto szatę swoją plami krzywdą.Szkoda, że nie staniemy się razem tymi "wdzięcznymi,dobrodusznymi staruszkami"Życie niesie różne trudne niespodzianki,czasami jest niesprawiedliwe.Zawsze mamy wybór:albo pokonać trudności i żyć lepiej,albo żyć gorzej.Chciałbym,żeby za kilka lat spojrzała wstecz i przypomniała sobie że był w jej życiu ktoś, kto
kochał ja bez reszty.Żegnaj Marysiu.



Odpowiedzi (10)

Napisał(a): Leszek -

Ja bylem ze swoja żoną 8 lat juz 2 lata po ślubie złapałem ją na pisaniu z kolegą z pracy płakała przepraszala 3 tygodnie później znów złapałem z następnym tylko tym razem widziałem sms-y byl to dla mnie przerażający widok bylo tam skarbie, kochanie, jesteś kimś wyjątkowym spotkamy się na buziaka....szok dalem szanse przysiegala ze wiecej tego nie zrobi uwierzylem minely 3 lata i znów to samo podobne smsy i nastepny "kolega" z naszej pracy może bylem głupi może nie dałem szanse bo ją kochałem ona widocznie mnie nie. Minęły następne 3 lata dokladnie niecałe 2 miesiące teamu znów pojawił się ktoś pisała z nim na Facebooku... tym razem odeszła. Teraz dowiaduje sie ze byli inni ze z jednym to nawet wychodziła na przepustki z pracy.... była zmotoryzowana sam kupiłem jej auto oplacilem prawko. Wiec co robiła wychodząc na przepustki nie chce nawet podejrzewac . A cala historia zaczela sie ponad 9 lat temu jej rodzice nie akceptowali nas uciekla do mnie 170km po dwóch latach zaszla w ciążę miała 19 lat jak urodziła nie mieliśmy wsparcia z jej rodziny z mojej tak choć moja rodzina byla biedna bo mieszkaliśmy we wiosce popegerowskiej moja mama nie miała pracy sezonowo tylko grzyby , jagody, byla tylko renta ojca.... ja znalazłem stała pracę bralem tez dodatkowe oprócz tego robiłem drzewo w lesie mimo tego mieliśmy czas na wspólne spacery wyjazdy do kina pizzerii festyny wyjazdy nad morze co roku córce też nic nie brakowało... po 5 latach jej babcia zmarła na raka trzustki rodzice jej odezwali sie choc do końca mnie nie akceptowali rodzeństwo też... po 3 latach jej mama zachorowała na raka żołądka wspieralem ją jak mogłem podjelem decyzję ze przeprowadzimy sie koło jej rodziców w tamtym roku zamieszkalismy razem w kupionym na kredyt mieszkaniu zaczelismy dużo sie żreć o jej rodzine ona usilnie próbowała pojednać nas byly obelgi,pretesje z mojej strony ze jest bardziej za nimi niz za mną córka teraz 8 lat prosiła abyśmy się nie klocili.. podjęliśmy decyzję ja sie odcinam a Ty jezdzij do rodziców w końcu masz 8 km a nie 170 w maju była komuna córki w czerwcu wesele w lipcu poznała jego po tygodniu pisania z nim odeszła co się dowiedziałem ze dzień przed odejściem bylem na nocce ona zdradzila mnie wtedy z nim... zarzucala mi duzo zeczy ze ma mentalność do rodziny a ja z nimi źle zylem ze pracowalem po 12-godzin a w wolnych dniach jeździłem do lasu ze kupiliśmy mieszkanie w mieście i trzeba samemu palic urabiac sie z drzewem az w końcu że wypalilo sie między nami.... to bzdury zawsze miala słabość czy jak to nazwać gdy jakis mezczyzna zainteresowal się jej osobą .... Teraz przy rodzinie mogła uciec rodzice jej od razu zaakceptowali go, on prawie o cztery lata młodszy od żony ma 23 w listopadzie 24 ona w kwietniu skończyla 27 ,o nim dowiedziałem się ze mial 20 lat to zostawrobil dziecko placi alimenty ze pochodzi z patologicznej rodziny matka alkoholiczka uciekla ojca chorego bił libacie eksmitowany z mieszkani a same dorywcze prace. zostawila mnie z wysokimi kredytami 1800zl miesięcznie nawet telefon oddala mi powiedziała płać sobie sam... gdzie popełniłem błąd dużo osób mi mowi po prostu zle zrobilem po takich znakach zdrady ze żyłem z nia dalej inni ze nie potrzebnie przeprowadzalem się blisko teściów skoro nie miałem z nimi dobrych relacji psycholog powiedziała ze po prostu zona jest z natury taka tylko ja nie chciałem tego widziec a przy teściach czy nie prędzej czy później zrobiła by to samo...fakt jej siostra jest taka co kilka miesięcy zmienia chłopców jak rękawiczki była z jednym rok po roku z dnia na dzień znalazla innego on calymi dniami plakal pod bramą z żoną mówiliśmy jak tak mizna sama mówiła ze co jej siostra wyprawia ze głupia a jednak wychodzoi ze jest taka sama... wypisuje na Facebooku ze teraz poznała odpowiedniego przy którym może być sobą ze on jej daje wsparcie i takie tam... po co to robi upublicznia a rodzinka i znajomi daja łapkę... zlozyla pozew o rozwod po niecalym miesiacu od odejscia twierdzi milosc jej zyci
Odpowiedź (0)

Moja żona mnie zostawiła 3 miesiące temu

Napisał(a): zrozpaczony -

Nawet nie wiem od czego zacząć. Jakieś 3 miesiące temu, moją kochana żona (nie ma w tym ironii) obwieściła, że mnie zostawia. Po jakiś dwóch dniach się spakowała i wyprowadziła do rodziców. Byliśmy razem od 12 lat. 4 lata po ślubie a wcześniej 8 lat jako para. Nigdy jej nie zdradziłem, ba nawet nie okłamałem o czym ona wie doskonale. Mówi, że jestem dobrym człowiekiem, że jak tylko mogę to wszystkim pomagam i na pewno znajdę sobie kogoś. Tylko, że ja nie chce i nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Głównym powodem odejścia jak to ona twierdzi było to, że od jakiś 10 miesięcy nie poświęcałem jej za dużo czasu. Nie spędzaliśmy razem czasu, tyle ile by chciała, nie odwiedzaliśmy razem znajomych, nie było spontaniczności w naszym związku. Jak ona twierdzi to trwało od 10 miesięcy a ja dowiedziałem się w chwili jej odejścia i nie mogłem nic zrobić. Ja byłem ślepy i tego nie zauważałem, nie kochaliśmy się też za często. Mimo to, jak tylko się dowiedziałem, że jej jest źle to chciałem to natychmiastowo zmienić. Niestety, ona nie chciała już o niczym słyszeć. Nie dała mi jakiejkolwiek nadziei. Każde moje starania spotykały się z jeszcze większym oporem i atakiem agresji. Nic dla niej nie znaczyły te poprzednie szczęśliwe lata. Zapewniłem jej bezpieczeństwo materialne, o nic nie musiała się martwić, kocham ją najbardziej na świecie. Obowiązki domowe też mieliśmy w jakimś stopniu poukładane. Nie poznaje jej. To nie jest osoba, z która sobie przyrzekaliśmy "na dobre i na złe". Ja wiem, że przespałem ten ostatni okres, nie zauważyłem pewnych spraw i tu ponoszę pełną winę, ale po to się jest w związku, żeby takie sprawy rozwiązywać razem. Powinno się rozmawiać jak tylko coś się dzieje źle, a nie czekać aż ta druga osoba okaże się wróżka. Ja wiem, że dałem ciała przez ten ostatni rok, może ciut dłużej, ale w perspektywie czasu, przyszłych lat i tego jak długo byliśmy ze sobą to ten rok nie jest tak długim okresem. Szczególnie, że ja wiem już na co mam zwracać uwagę i wiem, że takiego błędu drugi raz nie popełnię. Kocham ją z całego serca i bym życie za nią oddał bez mrugnięcia okiem. Zawsze byłem wobec niej szczery. Ona nie rozmawiała ze mną o tym problemie, tylko dusiła go w sobie. Teraz nie chce słyszeć o naszym dalszym związku. Po 2 miesiącach przestała nosić obrączkę. Poczułem się zdradzony. Jeśli ktoś z czytających doczytał dotąd, to sorry za przy długi tekst, ale gdzieś musiałem to z siebie wyrzucić. Odchodzę od zmysłów, nie wiem co mam robić. Co jakiś czas mam myśli samobójcze, czuje, że jakbym wyskoczył przez okno, albo nałykał się prochów to wszystko by się rozwiązało. Miałbym spokój, serce by nie krwawiło. Ale wiem, że pare osób by na tym ucierpiało i nie chcę się okazać samolubem i tchórzem bo nie tak zostałem wychowany.
Odpowiedzi (7)

nic nie dzieje sie bez przyczyny

Napisał(a): nel -

mysle ze nie dawales jej tego co ptrzebowala...on potrzebowala czegos innego niz dom pieniadze...faceta ktory bedzie ja wspieral takieo przyjeciela jakiego poznala w internecie...trez musisz sie otrzasnac i zyc wlasnym zyciem
Odpowiedzi (2)

Przyjaciel

Napisał(a): Falco -

Jeżeli kobieta non stop spotyka się z kimś innym, a ma męża no to wtedy jest coś nie tak. Akurat to był jej przyjaciel...ja sam wniósłbym pozew o rozwód.
Odpowiedzi (2)

Napisał(a): Ronda -

Panowie czytam wasze zwierzenia i macie coś wspólnego. Nikt z was nie zauważył ze małżeństwo sie rozpada, ale zauważyliście ze żona była zapezpieczenia materialnie. Ja 20 lat razem 2 dzieci, piękny dom, wypasione samochody. Odeszłam. Nie dlatego ze był ktoś inny, nie dlatego ze nie kochałam mojego wtedy jeszcze męża, nadal go kocham, ale dlatego ze mój maz był przedewszystkim biznesmenem a pózniej jak czas pozwolił ojcem, mężem lub facetem. Odeszłam bo byłam samotna. Samotna w małzeństwie czy to nie okrutne. Panowie żadna kobieta nie odchodzi z dnia na dzień. Mi to zabrało 3 lata jak powiedziałam mężowi to juz emocjonalnie mnie przy nim nie było. Tez był tak "zdruzgotany" jak wy. Ja nie chcislsm sponsora ja chciałam małżeństwo. Tęsknie za nim ale przecież to nic nowego zawsze tęskniłam i zawsze go nie było. Dzieci tez wychowałam sama robiąc karierę. Ja jestem matka, bylam żona ale przedewszystkim jestem kobieta. Powodzenia panowie.
Odpowiedź (0)

Napisał(a): darek -

witam jestem w takiej sytuacji jak wiekszosc tu Panow pisze to bo potrzeboje pomocy chyba psychiatry .po 20 latach odeszła moja zona z dnia na dzien ,po powrocie z pracy juz jej nie było .myslałem ze to zart bo juz nie pierwszy raz tak zrobiła , powiedziała ze miała tego dosc .dobrze sie do tego przygotowała ,prowadzilismy 2 firmy,budowalismy dom ,ktorego nigdy nie chciała . to było moje marzenie ,rodzinny dom .chyba zbyt zajełem sie praca i kolegami a nie nia .bardzo długa historia ,myslalem ze juz nas nic nie moze rozłaczyc, nie byłem swiety ,ale dbałem o wszystko , tylko zapominałem o niej, co z tego ze miała pieniadze i prawie wszystko. kobiety sa bezwzgledne jak juz ida to na całosc zostawia wszystko i nie daja mozliwosci poprawy, po prostu chca nowego zycia bez wzgledu na czyjes uczucia ,mi przychodza mysli samobujcze a ona ma to gdzies , zabrała wszystkie pieniadze wynajeła mieszkanie ,i twierdzi ze jej jest dobrze, zadnej winy w sobie nie widzi tylko moja i wyłacznie moja.pozdrawiam wszystkich panow, ps ci ktorzy to czytaja niech sie trzymaja, bo ja mam tego dosc
Odpowiedzi (4)

Zdrada

Napisał(a): Były mąż -

Kobiety sa wyrachowane aż do bólu, jesteś potrzebny jest ok, gdy kochanek odchodzi zaczyna sie płacz i walka o Ciebie. Szanuj siebie i zadbaj o własne życie, ona chyba wystarczająco się już ubawiła !!!!!!!!!
Odpowiedzi (5)
Dodaj komentarz