188
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń9 tys.
  • Odpowiedzi92
  • Ocen na +0
188 ppt ?

Związek na kocią łapę (93)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
INTERIA.PL

Re: Związek na kocią łapę

Napisał(a): gość -

Nie widzę jakiejś konkretnej przyczyny po co ludzie biorą ślub.Jeśli się kochają to tak z papierkiem jak i bez niego będą razem.Jeśli coś nie wyjdzie to nawet posiadanie papiera nic nie zmieni ,bo to tylko papier,rodzaj kontraktu i zakład o połowę majątku że zawsze będziecie razem.Nie potępiam ludzi którzy są razem bez ślubu bo w dzisiejszych czasach to żadna gwarancja na nic i nie pomaga to w niczym.Sama mam ślub ale nawet gdybym go nie miała to i tak to by w moim związku nic nie zmieniło.jesteśmy razem 13 lat. a ślub był tylko po to by nam rodzina dała spokój i nie gderali że go nie mamy,dla świętego spokoju gowzięliśmy ale nic to nie zmienia.

Re: Związek na kocią łapę

Napisał(a): gość -

Sposob na zycie latwiejszy,w koncu taki zwiazek bez zobowiazan.No inaczej jest juz oczywiscie,gdy pojawiaja sie dzieci.Sama nie jestem zwolenniczka slubow i wzielam tylko cywilny.To mi calkowicie wystarcza.I wcale nie mam zamiaru brac koscielnego,ale nie dlatego ze nie kocham mojego meza,tylko dlatego ze sama obserwuje jak pary zmieniaja sie po slubie.My jestesmy ze soba moze juz moze dopiero 7 lat,ale najpiekniejsze jest to,ze do dnia dzisiejszego jedno zabiega o drugie,jakbysmy dopiero sie poznawali:)

Re: Związek na kocią łapę

Napisał(a): gość -

Czy wspólne zamieszkiwanie pary przed ślubem ma wpływ na trwałość i jakość małżeństwa?

- Wyniki większości prowadzonych na ten temat badań podają, że mieszkanie przed ślubem stanowi poważne ryzyko dla jakości i trwałości zawieranego w późniejszym czasie małżeństwa. Zjawisko to określane jest jako „efekt kohabitacji” (cohabitation efect) (S.L. Brown, L.A. Sanchez, S.L. Nock, J.D. Wright, N.G. Bennett, A.K. Blanc, D.E. Bloom).

- Małżeństwa poprzedzone okresem zamieszkiwania charakteryzują się wyższą częstością separacji i rozwodów niż małżeństwa zawierane bez wcześniejszego mieszkania razem (W. Axinn i A. Thornton).

- Istnieje 50% prawdopodobieństwo, że związek ulegnie rozpadowi, jeśli przynajmniej jeden z małżonków zamieszkiwał wcześniej bez ślubu w porównaniu ze związkiem osób, które nie kohabitowały przed ślubem (L.L. Bumpass i J.A. Sweet).

- Szczególnie zagrożeni rozwodem są ci, którzy zamieszkiwali przed ślubem z wieloma partnerami. Tak zwana seryjna kohabitacja stanowi bardzo poważne zagrożenie dla trwałości małżeństwa, ponieważ prowadzi do większej akceptacji sytuacji rozpadu związku (D.T. Lichter, Z. Qian).

- Prawdopodobieństwo rozpadu małżeństwa zwiększa się wraz ze wzrostem długości okresu mieszkania bez ślubu (E. Thomson, U. Colella).

- Zagrożenie rozpadu małżeństwa jest większe, kiedy partnerzy mieszkali razem przed małżeństwem dłużej niż sześć miesięcy. Krótszy okres kohabitacji przedmałżeńskiej (nieprzekraczający sześciu miesięcy) nie wiąże się z podwyższonym ryzykiem rozpadu związku małżeńskiego (J.D. Teachman i K.A. Polonko).
Dlaczego osoby, które przed ślubem mieszkały ze sobą, częściej mają nieudane małżeństwa?

- Kohabitacja przedmałżeńska może być związana z brakiem dojrzałości do stworzenia trwałego związku i podjęcia długoterminowych zobowiązań. Taką formę związku częściej podejmują osoby, które czują się nieprzygotowane do małżeństwa i do założenia rodziny (A. Kwak).

- Badania wykazały, że niektóre cechy osobowości i zachowania osób mieszkających z partnerem przed ślubem mogą utrudniać funkcjonowanie w związku trwałym. Są to na przykład: neurotyzm, niska samoocena, gorsza umiejętność komunikacji i współpracy, trudności w konsekwentnym realizowaniu swoich planów (K. Slany, A. DeMaris, G.R. Leslie).

- W wyniku mieszkania przed ślubem osoby kształtują swoje postawy i zachowania, które nie sprzyjają dobrej jakości późniejszego małżeństwa, np.: większy indywidualizm i silniejsza akceptacja kohabitacji, rozwodu oraz mniejsze przywiązanie do małżeństwa (E. Thomson, U. Colella).

- W związki kohabitacyjne częściej wchodzą osoby o liberalnych postawach dotyczących trwałości małżeństwa oraz separacji, dlatego pary te łatwiej się rozpadają, kiedy napotykają trudności życia małżeńskiego.

- Osoby mieszkające przed ślubem prezentują mniejsze przywiązanie do tradycyjnych ról płciowych i reguł życia rodzinnego, a po zawarciu związku małżeńskiego wolniej adaptują się do podejmowania konwencjonalnych ról małżeńskich i rodzicielskich, co sprzyja rozpadowi związku (A. Kwak, W.G. Axinn, A. Thornton, A. Booth, D. Johnson).

- Staż bycia w związku niezalegalizowanym i później w związku małżeńskim sumuje się i partnerzy szybciej wkraczają w fazę kryzysu małżeńskiego (C.L. Cohan).

- Na słabszą jakość i trwałość małżeństwa następującego po okresie wspólnego zamieszkiwania wpływa inercja kohabitacji przedmałżeńskiej – podjęcie decyzji o zawarciu małżeństwa, pomimo niskiej satysfakcji ze swojego związku. Okazuje się, że wspólne zamieszkiwanie zmienia relacje między partnerami oraz kontekst podejmowania decyzji o małżeństwie (silny wpływ społeczny). Partnerom trudniej jest się rozstać, pomimo że nie są w pełni zadowoleni ze swojego związku. Przede wszystkim wiele zainwestowali w tę relację (lata życia, wspólne inwestycje i inne) i trudno z tego rezygnować. Dodatkowo mogą pojawić się naciski (np. partnera, otoczenia), aby związek zalegalizować (S.M. Stanley, G.K. Rhodes i H.J. Markman). Okazuje się, że niektóre pary nie zdecy

Re: Związek na kocią łapę

Napisał(a): gość -

nic nie daje gwarancji, ja od 14 lat jestem w takim związku, dzieci, - po drodze kochanka. A ja chcę byc żoną a nie konkubiną. ale mój pan nie chce się żenić. jak ostatnio /ok. 7 m-cy temu / wspomniałam o tym, to była awantura, że hej. nie chciał o tym rozmawiać. i co ? może czeka na cos lepszego ? Dziwi mnie ta niechęć, do kościoła lata, a żyje w grzechu... nie potrafie tego zrozumieć, a między nami - kwitnie. nigdy nie było tak dobrze, jak teraz. ALE JA SIĘ WSTYDZĘ TEGO, nie potępiam absolutnie,jak ktoś chce, to czemu nie, ALE JA JUŻ NIE CHCĘ !!!!!!!!

Re: Związek na kocią łapę

Napisał(a): HellLady -

karlxe Chyba należę do mniejszości kobiet które nie potrzebują ślubu. Życie potrafi zaskakiwać, wśród znajomych dzieją się nieraz przykre rzeczy: Ktoś kogoś zdradzi, trzeba się rozwodzić i dzielić majątkami.
To chyba nie jest mi potrzebne. Parę razy faceci tak mnie zawiedli, że już nie chcę się bawić w wielkie zobowiązania

Co Wy myślicie na ten temat? Planujecie ślub czy papierek Wam do szczęścia niepotrzebny?
To ja należę razem z Tobą ;) Choć u mnie nie wynika to może ze złych doświadczeń (chociaż...no nie, mogę jedynie tylko napisać, że widziałam, jak związki - małżeństwa raczej - innych się rozpadają, ale mnie osobiście to nie spotkało, więc tylko mogę powiedzieć, że obserwuję i dochodzę do pewnych wniosków), ale z silnego poczucia niezależności. Już tak mam i raczej tego nie zmienię. Co jest moje, to jest moje, co Twoje - Twoje (przy czym zdajemy sobie sprawę, że przez to być może będziemy żyli skromniej, czy jak kto woli, będziemy biedniejsi ). A na nasze możemy się złożyć. "Nasze" to my, nasze ciała i charaktery - scaleni wiernością, lojalnością, przyjaźnią...

Może jestem naiwna, ale ogółem wychodzę z założenia, że jeśli dwoje (dorosłych, głównie mentalnie) ludzi chce być ze sobą, to po co to wszystko? Rzecz jasna, nie mam na myśli ludzi wierzących praktykujących, dla nich jest to ważne z innego powodu, ale pozostali? Nikomu nie muszą nic udowadniać. Niektórzy mówią, że to scala, że jak macie coś wspólnego to jest inaczej... Bo ja wiem. Osobiście wolałabym raczej - jeżeli już "coś" się stanie, on albo ja lub wspólnie poczujemy, że - pomimo prób - nic już z nas nie będzie, to (to dla mnie też oznaka dorosłości i odpowiedzialności) po prostu kończymy to. Bez chowania się w kiblu z komórką, bez dłuższego zostawiania w pracy, bez zakładania haseł na kompie. I wtedy każde z nas bierze swoje manatki i nie ma tego bolesnego ciągania się po sądach, tego rozgrzebywania się w przeszłości, łatki "rozwodnik"/"rozwódka"...

Bez ślubu jest bezpieczniej, przynajmniej moim zdaniem, Może dla niektórych trudniej, bo nie mają kawałka metalu na palcu (czy spojrzenie na niego naprawdę sprawia, że w głowie świta: "Przecież jestem mężem/zoną"? Wątpię) i kilku papierków. Choć z drugiej strony ktoś może powiedzieć, że jest to rozwiązanie właśnie dla mięczaków, którzy wraz z pierwszymi problemami w związku pakują walizki i zamykają za sobą drzwi.

Aaa i na koniec... Znam 3 osoby po rozwodzie (2 babki i jeden facet; są z różnych środowisk) i każde z nich powiedziało, że nigdy przenigdy już nie weźmie ślubu. Żeby nie było tak na jedno kopyto, moi rodzice przetrwali bez zdrad i rozwodu ponad 30 lat.

Re: Związek na kocią łapę

Napisał(a): gość -

gość
tyrystor0 Takie związki zazwyczaj tworzą ludzie egoistyczni i samolubni, dla których ważniejszy jest biznes, kasa, i brak odpowiedzialności za drugą osobę, jedyne co ich łączy to wygoda, przyzwyczajenie i biznes, zero zaufania do siebie.....ale nic mnie to nie obchodzi, skoro taki wybrali styl życia i uważają że są szczęśliwi, szerokiej drogi. Temat się kończy ! Miłego dnia :)

PS. Ślub cywilny to rzeczywiście papierek, kościelny coś więcej i ten jest tylko dla ludzi dojrzałych, odpowiedzialnych, którzy się kochają !
tyrystor jak czytam Twoje rady na różne tematy to dochodzę do 2 wniosków:
1. Albo nie znasz w ogóle życia i realiów
2. Albo jesteś silnie związany z kościołem (ksiądz, ministrant, zakonnik, moher, kościelny, organista itd - niepotrzebne skreślić).
Twoje rady są iście książkowe. Mało wiesz o ludziach a najwięcej masz do powiedzenia. Szkoda gadać.
Turystor musi byc. Zawsze wepchnie swoje dwa zdania. Tak trzymaj. ;D

Re: Związek na kocią łapę

Napisał(a): gość -

tyrystor0 Takie związki zazwyczaj tworzą ludzie egoistyczni i samolubni, dla których ważniejszy jest biznes, kasa, i brak odpowiedzialności za drugą osobę, jedyne co ich łączy to wygoda, przyzwyczajenie i biznes, zero zaufania do siebie.....ale nic mnie to nie obchodzi, skoro taki wybrali styl życia i uważają że są szczęśliwi, szerokiej drogi. Temat się kończy ! Miłego dnia :)

PS. Ślub cywilny to rzeczywiście papierek, kościelny coś więcej i ten jest tylko dla ludzi dojrzałych, odpowiedzialnych, którzy się kochają !
GŁUPOTA WIELKA-kościelny dla ludzi dojrzałych,chyba ze 20lat pożyjesz z tą drugą osobą to wtedy dowiesz się czy ta druga strona jest dojrzała,bzdura

Re: Związek na kocią łapę

Napisał(a): gość -

gość Czy wspólne zamieszkiwanie pary przed ślubem ma wpływ na trwałość i jakość małżeństwa?

- Wyniki większości prowadzonych na ten temat badań podają, że mieszkanie przed ślubem stanowi poważne ryzyko dla jakości i trwałości zawieranego w późniejszym czasie małżeństwa. Zjawisko to określane jest jako „efekt kohabitacji” (cohabitation efect) (S.L. Brown, L.A. Sanchez, S.L. Nock, J.D. Wright, N.G. Bennett, A.K. Blanc, D.E. Bloom).

- Małżeństwa poprzedzone okresem zamieszkiwania charakteryzują się wyższą częstością separacji i rozwodów niż małżeństwa zawierane bez wcześniejszego mieszkania razem (W. Axinn i A. Thornton).

- Istnieje 50% prawdopodobieństwo, że związek ulegnie rozpadowi, jeśli przynajmniej jeden z małżonków zamieszkiwał wcześniej bez ślubu w porównaniu ze związkiem osób, które nie kohabitowały przed ślubem (L.L. Bumpass i J.A. Sweet).

- Szczególnie zagrożeni rozwodem są ci, którzy zamieszkiwali przed ślubem z wieloma partnerami. Tak zwana seryjna kohabitacja stanowi bardzo poważne zagrożenie dla trwałości małżeństwa, ponieważ prowadzi do większej akceptacji sytuacji rozpadu związku (D.T. Lichter, Z. Qian).

- Prawdopodobieństwo rozpadu małżeństwa zwiększa się wraz ze wzrostem długości okresu mieszkania bez ślubu (E. Thomson, U. Colella).

- Zagrożenie rozpadu małżeństwa jest większe, kiedy partnerzy mieszkali razem przed małżeństwem dłużej niż sześć miesięcy. Krótszy okres kohabitacji przedmałżeńskiej (nieprzekraczający sześciu miesięcy) nie wiąże się z podwyższonym ryzykiem rozpadu związku małżeńskiego (J.D. Teachman i K.A. Polonko).
Dlaczego osoby, które przed ślubem mieszkały ze sobą, częściej mają nieudane małżeństwa?

- Kohabitacja przedmałżeńska może być związana z brakiem dojrzałości do stworzenia trwałego związku i podjęcia długoterminowych zobowiązań. Taką formę związku częściej podejmują osoby, które czują się nieprzygotowane do małżeństwa i do założenia rodziny (A. Kwak).

- Badania wykazały, że niektóre cechy osobowości i zachowania osób mieszkających z partnerem przed ślubem mogą utrudniać funkcjonowanie w związku trwałym. Są to na przykład: neurotyzm, niska samoocena, gorsza umiejętność komunikacji i współpracy, trudności w konsekwentnym realizowaniu swoich planów (K. Slany, A. DeMaris, G.R. Leslie).

- W wyniku mieszkania przed ślubem osoby kształtują swoje postawy i zachowania, które nie sprzyjają dobrej jakości późniejszego małżeństwa, np.: większy indywidualizm i silniejsza akceptacja kohabitacji, rozwodu oraz mniejsze przywiązanie do małżeństwa (E. Thomson, U. Colella).

- W związki kohabitacyjne częściej wchodzą osoby o liberalnych postawach dotyczących trwałości małżeństwa oraz separacji, dlatego pary te łatwiej się rozpadają, kiedy napotykają trudności życia małżeńskiego.

- Osoby mieszkające przed ślubem prezentują mniejsze przywiązanie do tradycyjnych ról płciowych i reguł życia rodzinnego, a po zawarciu związku małżeńskiego wolniej adaptują się do podejmowania konwencjonalnych ról małżeńskich i rodzicielskich, co sprzyja rozpadowi związku (A. Kwak, W.G. Axinn, A. Thornton, A. Booth, D. Johnson).

- Staż bycia w związku niezalegalizowanym i później w związku małżeńskim sumuje się i partnerzy szybciej wkraczają w fazę kryzysu małżeńskiego (C.L. Cohan).

- Na słabszą jakość i trwałość małżeństwa następującego po okresie
wspólnego zamieszkiwania wpływa inercja kohabitacji przedmałżeńskiej – podjęcie decyzji o zawarciu małżeństwa, pomimo niskiej satysfakcji ze swojego związku. Okazuje się, że wspólne zamieszkiwanie zmienia relacje między partnerami oraz kontekst podejmowania decyzji o małżeństwie (silny wpływ społeczny). Partnerom trudniej jest się rozstać, pomimo że nie są w pełni zadowoleni ze swojego związku. Przede wszystkim wiele zainwestowali w tę relację (lata życia, wspólne inwestycje i inne) i trudno z tego rezygnować. Dodatkowo mogą pojawić się naciski (np. partnera, otoczenia), aby związek zalegalizować (S.M. Stanley, G.tK. Rhodes i H.J. Markman). Okazuje się, że niektóre
pary nie zdecy
totalnie nie zgadzam sie,skad te durne badania?
« Wróć do tematów
Do góry strony: Związek na kocią łapę