135
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń2 tys.
  • Odpowiedzi110
  • Ocen na +-10
135 ppt ?

Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic? (111)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): gość -

Mylisz się. Celne zdefiniowanie problemu i udzielenie odpowiedzi wyczerpuje temat a wtedy już tylko mąciwody kłapią. Te które nie potrafią pogodzić sie z faktem że sie mylą w swoich ocenach i szukają sposobności aby z opresji wyjść z mniejszą hańbą. Chwyć się brzytwy bo na pomocna dłoń liczyć nie możesz.
INTERIA.PL

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): WednesdayTEN -

gość Mylisz się. Celne zdefiniowanie problemu i udzielenie odpowiedzi wyczerpuje temat a wtedy już tylko mąciwody kłapią. Te które nie potrafią pogodzić sie z faktem że sie mylą w swoich ocenach i szukają sposobności aby z opresji wyjść z mniejszą hańbą. Chwyć się brzytwy bo na pomocna dłoń liczyć nie możesz.
Mądrze napisane :) Ciągle się tego uczę.

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Marcin65 -

Mam 50 w tym roku i mam to co chce miec i mi wystarczy.

Jestem po 15 latach mazlenstwa gdzie dla mojej bylej wszystkim bylo to zebym łaził w garniturze i tak mi go obrzydzila ze nigdy wiecej go nie zaloze
zebym pracowal w korporacji,mial samochod itd itp.
Jak sie okazalo i to było mało.
Rozstalismy sie i to byl najpiekniejszy dzien mojego zycia kiedy nastepnego dnia rano wstalem i nie musialem przepraszac za nie wiadomo co.

Jesli mam posiadac cokolwiek po to zeby kobiety o mnie myslaly toi owo to ja to pieprze poprostu
Mam to na co mam ochte w danej chwili
Nie potrzebuje koboey do zwiazku bo was jest tyle ze jedna na tydzien wystarczy i najlepiej jak nocuje u siebie wiec jej posiadanie mnie tez koło pióra lata
Zyje dla siebie nie dla innych i moje posiadanie tego czy owego nie mowi nikomu nic o mnie a jesli juz to wyciaga błedne wnioski.
Mam oszczednosci ale po co mam o nich mowic kobiecie z ktora nie wiem czy bede a tym bardziej nauczony doswiadczeniem tej z ktora bym był
Byłoby po oszczędnosciach i to bardzo szybko
Po jaka cholere mam wchodzic w zwiazek zeby co?
Zeby pokazac ze mam wg autorki?
Po co?
Mam czy nie mam moj problem,nawet jak nie mam to jest to moje "nie mam" i nie pozwole sobie go zabrac.
Byc moze są tacy osobnicy o ktorych w pierwszym poscie napisano.
Faceci pasozyty,ale na razie spotkałem sie z pasozytami płci zenskiej
Wystarczy popatrzec na to forum Interii na tematy zakladane przez kobiety.
Zastanawiaja sie jak oskubac faceta ze wszystkiego co ma.
Mysla jak namowic faceta do kupona nowego samochodu,do spedzenia wakacji gdzies tam gdzies tam,kombinuja jak tu soe przespac z jego przyjacielem zeby nie wiedzial bo przyjaciel biedny jak mysz a ten ma mercedesa i wille.
Najlepiej napisac ze tylko faceci sa tacy zli i brzydcy a kobitki to ogolnie cud miód i orzeszki
Czasami mysle ze to jak kobiety przedstawiono w filmie The Wall Pink Floyd to sama prawda z tym ze ja bym was mimo niezaprzeczalnego piekna 50 % kobiecej populacji przedstawil jako ucielesnienie Obcego z filmu Alien.
Potraficie wyssac wszystko z faceta czesto niewinnego wmowic mu ze to jego wina i natychmistowo odzywa si eu was zmysł harpii i szukacie nastepnego celu.

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Marcin65 -

WednesdayTEN Marcin, a masz Mercedesa? :P
czniam szerokim lukiem samochody :)
mam Porsche ale rower :)

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Chamsin -

gość Mylisz się. Celne zdefiniowanie problemu i udzielenie odpowiedzi wyczerpuje temat a wtedy już tylko mąciwody kłapią. Te które nie potrafią pogodzić sie z faktem że sie mylą w swoich ocenach i szukają sposobności aby z opresji wyjść z mniejszą hańbą. Chwyć się brzytwy bo na pomocna dłoń liczyć nie możesz.
Jeśli ty jesteś tym samym facetem co umieścił w tym temacie swój pierwszy wpis, to intryguje mnie jedna rzecz tj. to nie o tobie piszę autorka, o mnie zresztą też nie: nie mam czterdziestu kilku lat i nie jestem rozwodnikiem, długów też nie mam żadnych, to już bardziej u mnie mają długi...

Moim zdaniem powinieneś zwrócić uwagę na to że autorka napisała że takich a takich panów jest "dużo w sieci". To gdzie ich tak dużo? Na portalach randkowych? Zakładam że tak.

Tyle że tak z drugiej strony dużo (chyba dużo? dawno tam nie zaglądałem) jest tam też pań lubiących o sobie pisać że są "po przejściach"i przy okazji zamieszczających 10 letnie (jeśli nie starsze) zdjęcia.

Ja tam myślę że codzienne życie jest dużo lepszym źródłem pozyskiwania istot płci pięknej, z uwagi na fakt że gdy którąś się zainteresowałeś to siłą rzeczy jest ona kimś kto wzbudza zainteresowanie (przynajmniej twoje;). W internecie może być kimś kto wzbudza zainteresowanie a przy bliższym poznaniu może (ale nie musi) się okazać że nikt tak na poważnie się nią nie zainteresuje albowiem wbrew internetowej autoprezentacji nie jest interesująca... W realu po kilku minutach rozmowy można powiedzieć o człowieku więcej niż po kilkutygodniowej korespondencji przez internet ;)

No i tu dochodzę do sedna sprawy, kim są te enigmatyczne "my" o których piszę autorka? Ile mają lat? Jak wyglądają? Czym się zajmują? Sposób w jaki napisano ten temat sugerował by że to jakieś mityczne istoty; boginie o nadludzkiej mądrości lub w najgorszym przypadku księżniczki pozamykane w wieżach przez złych czarodziejów...

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Gość -

Marcin65
WednesdayTEN Marcin, a masz Mercedesa? :P
czniam szerokim lukiem samochody :)
mam Porsche ale rower :)
A miej sobie rower, hulajnogę, motocykl, bentleya nawet albo i transporter opancerzony! Z takim podejściem jakie prezentujesz to faktycznie zmieniaj sobie podkładki do dmuchania do końca dni. Żadna normalnie myśląca kobieta (nie mówię o Twojej roszczeniowej ex-małżonce - ale wszak sam ją sobie na żonę wybrałeś) takiego i tak by nie chciała, więc raczej ostentacyjna demonstracja zadowolenia z podstarzałego wtórnego kawalerstwa i tak będzie li i jedynie na pokaz.

W kwestii zaś tematu - wydaje mi się, że normalny mężczyzna zgodnie z atawistycznymi zapędami dąży do tego, by zdobywać (władzę/pieniądze/mienie) i dzielić się z tym ze swoim haremem/rodziną. Jeśli zatem facet po 40 "nie ma nic" i zasłania się tym, że go była oskubała albo, że teraz takie czasy, że nikt go nie docenia, więc ledwie na życie mu wystarcza, to nie oszukujmy się - kiepski z niego materiał na głowę rodziny. Może się nadawać ewentualnie do okazjonalnego bzyknięcia (choć i to nie zawsze) - do stałego związku raczej też nie, bo głowę ma przypuszczalnie pełną kompleksów lub innych fantazyjnie powykrzywianych przez lata uprzedzeń, więc nawet jeśli pozna wyrozumiałą i zaradną kobietę, to panicznie będzie lękać się jakichkolwiek oczekiwań z jej strony.

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Chamsin -

Essi ... więc nawet jeśli pozna wyrozumiałą i zaradną kobietę, to panicznie będzie lękać się jakichkolwiek oczekiwań z jej strony.
Tak se mogę pisać a te enigmatyczne kobiece istoty z bajek coś nie bardzo potrafią się urealnić...

Może przynajmniej ty minie oświecisz w bardziej przyziemniej kwestii. Czym twoim zdaniem rożni się zaradna kobieta od tej niezaradnej?

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Marcin65 -

Chamsin
Essi ... więc nawet jeśli pozna wyrozumiałą i zaradną kobietę, to panicznie będzie lękać się jakichkolwiek oczekiwań z jej strony.
Tak se mogę pisać a te enigmatyczne kobiece istoty z bajek coś nie bardzo potrafią się urealnić...

Może przynajmniej ty minie oświecisz w bardziej przyziemniej kwestii. Czym twoim zdaniem rożni się zaradna kobieta od tej niezaradnej?
nie zaradna pewnie jeszcze nikogo nie oskubala do czysta albo ma rower :)

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Marcin65 -

Essi
Marcin65
WednesdayTEN Marcin, a masz Mercedesa? :P
czniam szerokim lukiem samochody :)
mam Porsche ale rower :)
A miej sobie rower, hulajnogę, motocykl, bentleya nawet albo i transporter opancerzony! Z takim podejściem jakie prezentujesz to faktycznie zmieniaj sobie podkładki do dmuchania do końca dni. Żadna normalnie myśląca kobieta (nie mówię o Twojej roszczeniowej ex-małżonce - ale wszak sam ją sobie na żonę wybrałeś) takiego i tak by nie chciała, więc raczej ostentacyjna demonstracja zadowolenia z podstarzałego wtórnego kawalerstwa i tak będzie li i jedynie na pokaz.

W kwestii zaś tematu - wydaje mi się, że normalny mężczyzna zgodnie z atawistycznymi zapędami dąży do tego, by zdobywać (władzę/pieniądze/mienie) i dzielić się z tym ze swoim haremem/rodziną. Jeśli zatem facet po 40 "nie ma nic" i zasłania się tym, że go była oskubała albo, że teraz takie czasy, że nikt go nie docenia, więc ledwie na życie mu wystarcza, to nie oszukujmy się - kiepski z niego materiał na głowę rodziny. Może się nadawać ewentualnie do okazjonalnego bzyknięcia (choć i to nie zawsze) - do stałego związku raczej też nie, bo głowę ma przypuszczalnie pełną kompleksów lub innych fantazyjnie powykrzywianych przez lata uprzedzeń, więc nawet jeśli pozna wyrozumiałą i zaradną kobietę, to panicznie będzie lękać się jakichkolwiek oczekiwań z jej strony.
Nie zaslaniam sie tym ze mnie oskubala bo odrobilem to w dosc krótkim czasie.Troche zabolalo i przeszlo.
Dzielic sie z haremem? po raz drugi? Zwariowalas chyba.Moge sie dzielic z kochanka czy kochankami pod warunkiem ze ma swoje mieszkanie i moze miec i swoj meski harem nic mi do tego.
Atawistyczne ciągoty faceta to przede wszystkim rozmnozenie czyli bzykanie tylu samic ilu sie da co czynie bez skrepowania i sumienia.
władza/pieniadze/mienie...;) posiadam tyle ile mi wystarczy i po co mi wiecej?
Po to zeby mi ktos zazdroscil albo znalazl sie facet ktory zamiast bzykania lubi władze/pieniadze/mienie i woli mi dac w morde zamiast pobzykac i zabrac co moje?
Nie czuje potrzeby władzy i nie rozumiem takowej.Władze masz lub nie masz a ludzie sa nie ktorzy tacy co sami sie podporzadkowuja wiec tez problem z glowy.
Nie mam ochoty na staly zwiazek wiec akurat to mnie nie dotyczy ze nie jestem materialem,poprostu nie chce nim byc i tyle.
Nie mam kompleksów ani uprzedzen wisi mi to co ludzie o mnie mowia czy pisza,czy jak widzą.Zyje dla siebie i nie mam ochpty zeby mi to jakas baba zabrała czy tez hamowała moje atawistyczne popędy ktore są dla ciebie tak wazne.
Z jakimi koboetami sie nie spotykalem nie wazne bylo moje wyksztalcenie,praca ale co innego.
Obojetnie czy kobieta po studiach,sredniej czy jakiejkowliek innej szkole interesował ją moj portfel natomiast ja bylem na ktoryms miejscu po rzeczach materialnych ...swoja drogą jest na to odpowiednia nazwa przy ktorym prostytucja jest nazwą łagodną...i tanszą :)

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Chamsin -

Marcin65
nie zaradna pewnie jeszcze nikogo nie oskubala do czysta albo ma rower :)
Oj tam nie ma zamiaru wtrącać się w wasz spór o charterze personalnym. Chodzi mi o pewien paradoks w bardzo powszechnych ale przy okazji archaicznych poglądach współczesnych Polek (bez względu na to czy zaradnych czy nie...), że naturalne jest to że kobieta ma wymagania wobec pozycji społecznej faceta. Coś co było naturalne w czasach gdy kobiety nie miały prawa głosu i bywało że brutalnie zabraniano im edukacji, pracy czy prowadzenia działalność dochodowej, w czasach równouprawnienia czy nawet tak prozaicznych rzeczy jak pralki, zmywarki, roboty kuchenne czy odkurzacze już takie naturalne nie jest. Archaiczne i owszem, ale czy dowodzi pełnej świadomości tego kim się jest? Czy nie jest czasem atawistycznym dbaniem tylko i wyłącznie o swój własny jędrny tyłeczek, i empirycznym dowodem (na piśmie czy w słowie) braku zaradności życiowej? Paradoks....

Intryguję mnie to dlatego drażę temat.

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Marcin65 -

Chamsin
Marcin65
nie zaradna pewnie jeszcze nikogo nie oskubala do czysta albo ma rower :)
Oj tam nie ma zamiaru wtrącać się w wasz spór o charterze personalnym. Chodzi mi o pewien paradoks w bardzo powszechnych ale przy okazji archaicznych poglądach współczesnych Polek (bez względu na to czy zaradnych czy nie...), że naturalne jest to że kobieta ma wymagania wobec pozycji społecznej faceta. Coś co było naturalne w czasach gdy kobiety nie miały prawa głosu i bywało że brutalnie zabraniano im edukacji, pracy czy prowadzenia działalność dochodowej, w czasach równouprawnienia czy nawet tak prozaicznych rzeczy jak pralki, zmywarki, roboty kuchenne czy odkurzacze już takie naturalne nie jest. Archaiczne i owszem, ale czy dowodzi pełnej świadomości tego kim się jest? Czy nie jest czasem atawistycznym dbaniem tylko i wyłącznie o swój własny jędrny tyłeczek, i dowodem (na piśmie) braku zaradności życiowej? Paradoks....

Intryguję mnie to dlatego drażę temat.
Napisałem o tym nieco brutalniej
Owszem ze tak jest z tym ze mowie to z pozycji faceta.Jak ja to widze.
Zadbanie o tyleczek jestna pierwszym miejscu i poprostu jest to na zasadzie takie zeby sie najlepiej sprzedac czy tez usidlic sponsora w postaci malzonka.Kochankow tez mozna miec.Jest nawet taki dowcip.
Jaka jest poprawna nazwa męża?
Zastępca kochanka do spraw ekonomicznych
I zawsze chodzi o swoj wlasny tylek i jak napisalem ma to odpowiednia nazwe.
Kobitki zaraz beda cie tu czarowac ze tak nie jest ze milosc i inne duperele ale pewnie tylko dlatego ze kazda piszac to bedzie starala sie zagluszyc swoje wyrzuty sumienia jesli takowe posiada.
Konfliktu nie ma ,a to co napisalem ze "pewnie posiada rower" jest wynikiem logicznego ciągu rozumowania kobiety ktora odpowiedziala na moj wpis atakujac mnie czego ja nie uczynilem.Tak wiec nie ja lecze tutaj kompleksy :)

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): Chamsin -

Marcin65

Napisałem o tym nieco brutalniej
Owszem ze tak jest z tym ze mowie to z pozycji faceta.Jak ja to widze.
Zadbanie o tyleczek jestna pierwszym miejscu i poprostu jest to na zasadzie takie zeby sie najlepiej sprzedac czy tez usidlic sponsora w postaci malzonka.Kochankow tez mozna miec.Jest nawet taki dowcip.
Jaka jest poprawna nazwa męża?
Zastępca kochanka do spraw ekonomicznych
I zawsze chodzi o swoj wlasny tylek i jak napisalem ma to odpowiednia nazwe.
Kobitki zaraz beda cie tu czarowac ze tak nie jest ze milosc i inne duperele ale pewnie tylko dlatego ze kazda piszac to bedzie starala sie zagluszyc swoje wyrzuty sumienia jesli takowe posiada.
Konfliktu nie ma ,a to co napisalem ze "pewnie posiada rower" jest wynikiem logicznego ciągu rozumowania kobiety ktora odpowiedziala na moj wpis atakujac mnie czego ja nie uczynilem.Tak wiec nie ja lecze tutaj kompleksy :)
No ale strasznie generalizujesz, poznałem w życiu kilka autentycznie zaradnych kobiet które w żadnym wypadku nie potrzebują sponsorów, ba! one same mogą być sponsorkami (za swoje własne ciężko zarobione pieniądze). Nie zauważyłem u żadnej z nich poglądów o charakterze ewolucyjnym (w sensie że tak musi być bo taka jest natura rzeczy) na temat bogactwa faceta tu dzież potencjalnego faceta. Nie ukrywam że daje to do myślenia...

Re: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?

Napisał(a): gość -

nyny No to kobitki mamy gwozdz zabity w glowe...i badz tu madra..... Zapraszam do dyskusji, moze wniesc cos ciekawego z waszych obserwacji:)
Aż z wrażenia usiadłam, bo to co napisałaś idealnie pasuje do faceta, którego znam. Od takich jak opisany, czy ten znany nalezy wiać gdzie popadnie, bo to facet kleszcz, toksyczny kleszcz, ochleje się Twoich emocji, kasy, a jak się zorientuje, ze nic więcej nie wyciagnie to zniknie i na biednego misia będzie grasował na portalach randkowych, zapewniająs wszystkie potencjalne ofiary jaki to on miły i przystojny...
« Wróć do tematów
Do góry strony: Co mozna myslec o facecie po 40-ce, ktory nie ma nic?