649
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń10 tys.
  • Odpowiedzi541
  • Ocen na +8
649 ppt ?

co to znaczy kochać (542)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu Ale jak to nielogiczne... to przecież naturalne... tu chodzi o dobre wychowanie... nie uchodzi przecież przyglądać się damie w negliżu, więc zamiast na nagie ciało, obserwujemy bacznie ostatnie skrawki materiału :)
Jak widzę takie skromne bardzo mini... przez tą skromność nawet na miano spódnicy nie zasługujące :)świadczące zapewne o skromnej właścicielce, to jako bardzo wrażliwy człowiek odczuwam zazwyczaj ogromny ból... to pewnie przez tą empatię i rosnący mózg :P
Boli i to jak... szczególnie jak takie mini się zobaczy znienacka... :)
ten rosnący... mózg to taki ból wtedy sprawić może... :P
Coś kręcisz. Weź lepiej tabletkę od bólu tej głowy. Podpowiem ci jeszcze, że jak mnie ząb bolał i tabletka nie pomogła, to kazałam wyrwać... ;)

Siyu Jak mi możesz wmawiać takie rzeczy... :)
ja się nie zapieram przecież... :P a przynajmniej nie publicznie :D
A w przeszłości to Cię nie zmuszam... wolałbym obecnie :) no ale zaraz będzie że wykorzystywanie... :( i jak zwykle foch... teraz to każdy fooochami rzuca... a niektórzy jak rzucą to strach się bać... :P
Każdy chce dotykać :) A "kto wie..." no wolałbym publicznie się nie chwalić, ale nie mówiła nigdy źle... o dotyku.. raczej przeciwnie... np. "Zrób mi..." ...no i o dotyk chodziło :)
Zupełnie nie słucham tego, co byś wolał... Jeśli jesteś taki empatyczny, jak się chwalisz, to wypadałoby najpierw wyczuć, co i czy ja wolę...
A to o kim? Która nie mówiła źle? ;)

Siyu
znowu obietnice... kobiety bardzo lubią"obiecywać" a jak człowiek już się skusi to ... no właśnie... nic.... :(
Na takie podejście to nawet kot nie może patrzeć :P
Ten kot za długo u ciebie jest i zupełnie... przesiąkł tobą ;)

Siyu Oj tam przymus... przymus by był jak by się ten partner bronił jakoś :P
"Czasem trzeba przegrać, aby docenić smak wygranej..." "Aby wygrać trzeba grać..." Ale że czasem trzeba przegrać aby wygrać?? to jakoś przeczy mojej logice... skoro i tak zakładamy przegraną, po co zaczynać grę??
I czy aby na pewno przegrana da nam zwycięstwo?? A takie "oddanie" zwycięstwa nawet wygrywającemu odbierze smak wygranej... jeśli się tego domyśli... więc po co ryzykować?? zaufanie raz stracone ciężko odzyskać :(
A że można się cieszyć z wygranej innych... to akurat rozumiem doskonale :) Nawet mój wrodzony egoizm mi na to pozwala :D
i rozumieć.... i cieszyć się też :)
A jeśli o zdobywanie pożywienia chodzi, to podobno wszyscy mamy to w genach... tylko kobiety raczej zadowalały się drobiazgami... pewnie stąd te wieczne diety...
A mężczyźni od zawsze szukali smakowitego kawałka mięska :)
i do dzisiaj szukają :P
Kręcisz, żeby tylko na swoim postawić.
Ale też rację przyznać muszę, że już od dziecka tylko wam żywność w głowie...
Załączniki:
INTERIA.PL

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu Ja uwielbiam godzenie się, w końcu to największa, o ile nie jedyna zaleta kłótni :P nawet wygrana w sporze nie da tyle satysfakcji co długo wypracowywany kompromis :)
A może należy być bardziej ustępliwym i dochodzić do porozumienia wcześniej, zanim nastąpi eskalacja? Wówczas pozostanie więcej czasu na stan równowagi i pokoju... :)

Siyu W sukienkę to nie, ale blisko... kot pomaga mi zrozumieć kobiecą psychikę... znaczy logikę :)
Zielone oczka... No proszę... takie kocie :) coraz więcej wspólnego macie :P
Coś mi się zdaje, że ten kot zwodzi cię na manowce...
Jeśli chcesz więcej wspólnych cech, to np. chodzenie własnymi ścieżkami... ;)

Siyu we wszystkim należy znać umiar :) nawet z rozsądkiem :P
wtedy życie zachowuje ten swój smak :) a odrobina szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła :)
Tego barda to tak sobie, zresztą z wszystkich utworów, ten jest najbardziej znany... ale ta piosenka to mu się udała nieprzeciętnie :)
jest niezwykła, chyba każdy ją zna... i nie ma osoby której by się nie podobała... :)
A niewyspanie... no cóż... za wszystkich wypowiadać się nie mogę... ale nie spotkałem jeszcze nikogo kto by z tego powodu narzekał :)
A ty lubisz czasem zaszaleć? ;) I jak to robisz? Uchyl choć rąbka tajemnicy!
Słusznie, nie wypowiadaj się za innych, tylko za siebie. Również w temacie równouprawnienia. Jakoś skręciłeś na tym kierunku, a nie wypowiadasz się w wiodącym temacie, czyli, co to znaczy kochać... :)

Siyu Czekanie ma w czymś pomóc?? Dziwna logika... pewnie w NFZ też sporo kobiet pracuje... to dlatego pacjenci tyle czekają... to taka terapia wstępna... "czas leczy rany" :) a przecież wiadomo że faceci cierpliwością nie grzeszą... wolą grzeszyć w inny sposób :P
No właśnie tu jest problem... czasami samemu trzeba wziąć, czasami można... a czasami nie wolno... i do tego nikt nie wie ile można brać... ( jak już ustali się kiedy... :)
A jak jeszcze kobieta mówi co innego niż myśli, a tego co myśli nikt nie wie... no to jak tu się połapać??? O_O
Znowu jedziesz po kobietkach... W NFZ pracuje sporo kobiet, ale ich szefami są... panowie! I oni decydują. Również ustawy dotyczące NFZ zatwierdzają panowie, a więc czyja to wina, że pacjenci długo czekają? Panowie grzeszą na wszelkie możliwe sposoby, nie da się zaprzeczyć. I raczej nie mają problemu z wzięciem sobie, bo nawet jak nie wolno, to biorą bez pytania.

Siyu Jak na razie pierwsza rada, która może pomóc... wino czerwone półwytrawne... a ja to zawsze słodkie lub półsłodkie wolałem :P
ewentualnie pół-wypite :D jak ktoś wcześniej pół wypił to musiało być dobre :P
Znów nie rozumiem Twojego rozumowania... twierdzisz że jeśli będę próbował zrozumieć kobiety to wybieram drogę pod prąd... to znaczy będzie mi trudniej??
To kobiety ułatwiają życie tym, którzy ich nie rozumieją i nie starają się tego zmienić?? O_o
Tak czułem że ułatwiać nie będziesz chciała, a więc na drukowane nie mam co liczyć :P No ale to znowu przeczy "drodze pod prąd" dla nierozumiejących... i gdzie tu logika... :)
Coś z tym spaniem to ostatnio problemy mam straszne... w czasie gdy powinienem spać to nie mogę... a w czasie gdy nie powinienem... :(
no i tu nawet tajemnice alkowy nie pomogą... :((
Spokojnych Snów Osetko :)
Pozdrawiam CU :)
No widzisz! I po co ci rady, jak ty i tak wolisz co innego! Bo tylko o sobie myślisz...
A może nie próbuj zrozumieć, tylko się dopasuj? Spijaj życzenia z ust i spełniaj jak najszybciej! Wtedy nie będziesz musiał pod prąd i może te senne marzenia, przynajmniej w małym procencie, staną się realne... :)))

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu w tym miejscu siebie miałem na myśli :) "Ten Obcy"... w końcu każdy z nas jest obcy... dla kogoś :D
Jak by dobrze poszukać to pewnie mamy jakiegoś wspólnego znajomego... :)
podobno świat jest mały :P
W sumie to jesteś już jakby... mniej obcy, co nie zmienia faktu, że nie wiadomo, jaki naprawdę ;)
Zagadka...

Siyu oczywiście że tak :) ludzie pozytywni... a szczególnie ci super-pozytywni, maja dużo łatwiej w życiu... powaga jest niesamowicie przereklamowana... poważni mają najczęściej wrzody na żołądku... :P
"Najpiękniejsze, co jest na świecie, to pogodne oblicze." A.Einstein
A dlaczego łatwiznę wybieram... tu stosuję podobno też Twoją zasadę łatwych zwycięstw :) Skoro do celu prowadzą dwie drogi... łatwa i ... inna :P ...wybieram łatwą :D najważniejsze jest osiągnięcie celu :)
"Wszystko powinno zostać uproszczone tak bardzo, jak to tylko możliwe, ale nie bardziej. "A.Einstein :)
Hmmmm, "wycyckasz" mówisz... to brzmi kusząco... ale wolałem sojusz z kimś kogo za bioderka złapać by można... a z Jeremiaszem aż tak wolałbym się nie spoufalać :P
A miara to zawsze się znajdzie :) można zmierzyć na oko... można wziąć odręczne poprawki :))) stopami czy łokciami bym nie mierzył... to mi się raczej z masażem kojarzy :)
ale w nierozumieniu to ja cały czas zakręcony jestem... nikt mnie nie chce na prostą wyprowadzić... więc jak mogłem się jeszcze zaplątać??
no a fantazja ma tą wyższość nad wiedzą, że pozwala odkrywać nowe standardy a nie tylko dążyć do już znanych :) więc dzięki niej ludzkość się rozwija :)
Mam nadzieję że o to chodziło... teraz improwizowałem... :)
a cytując:
"Wyob­raźnia jest ważniej­sza od wie­dzy, po­nieważ wie­dza jest ograniczona."
"Przyszłość należy do wyobraźni."
"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe. "
"Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza, bo choć wiedza wskazuje na to, co jest, wyobraźnia wskazuje na to, co będzie. "
i wszystko to powiedział A.Einstein... czasem nawet udami się podobnie pomyśleć :DDD no ale to jak z horoskopami, każdy może się dopasować jak będzie tylko chciał :P
Wychodzi na to, że jestem mało pozytywna, lub wcale. Bo łatwo nie mam... Nic za darmo. Nic w prezencie. Wszystko zapracowane.
Może to nawet fajnie, gdy do celu prowadzą dwie drogi, łatwa i inna. Do moich celów zwykle inna... ;)) A może za mało rozglądam się za tą łatwą? ;P
Odnoszę wrażenie, że słowu "wycyckasz" usiłujesz nadać nowe znaczenie? ;) Od razu nasuwa mi się przysłowie: Głodnemu chleb na myśli... ;)
Masz jakieś zastrzeżenia do Jeremiasza? Dlaczego trzymasz go tak na dystans? ;)
Z miarami to różnie bywa... Tak krawiec kraje, jak mu materii staje... Gdy nie staje, pozostaje szycie drobnym ściegiem, cienką igłą, krótką nitką... :) Myślę, że szycie nie kojarzy się z masażem, ale z mierzeniem łokciem, to i owszem :)
Uparłeś się, żeby w nierozumieniu też poszukać łatwej drogi, którą ktoś ci wskaże i nią poprowadzi. A dlaczego nie poszukasz jej sam? Może łatwiejsza byłaby wówczas orientacja w terenie?
Dokładnie o to mi chodziło! (znowu jednomyślność?) Nauka działa w obrębie tego, co stwierdzono, wynaleziono, udowodniono itd. A fantazja nie ma granic! Natomiast horoskopy odpadają. I wróżki. To nie moja bajka :)

Siyu A to Ty również z tych niewiernych?? :) Musisz zobaczyć, dotknąć... spróbować :P :)
A na słowo to już uwierzyć nie można?? :) faktycznie parowych placków nie znam... parowe jadłem tylko warzywa i bułki :) szczególnie dobre są z jagodami... ale bułek naparze sam nie robię :( a przynajmniej jeszcze nie próbowałem... no i jagód też nie... :((
W zasadzie placków już dawno nie smażyłem... ale z młodych ziemniaków to tak średnio wychodzą... za dużo wody... :P
najlepsze są takie jesienne :) ale to moje zdanie... no i jesienią mam zawsze więcej czasu i chęci na krzątanie się po kuchni... a teraz częściej korzystam z dostępności świeżych warzyw :) i to one dominują w moim jadłospisie:P
Lubię zobaczyć, dotknąć i spróbować... Wtedy świadomość jest pełniejsza, rozumienie i pojmowanie uzasadnione :)
Na słowo, to jakoś trudno mi... ;)
Może ty już zacznij obierać ziemniaki na placki, bo jesiennie się zrobiło. Mają być takie z cebulką, mocno pieprzne i z kwaśną śmietanką. :)))

Reklama

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu Ale ja nie zagaduję... przecież "Rejs" to na rzece się chyba odbywał...
i to słynne "patataj" robili :))) i zadawali pytania tendencyjne :D
a co do pominięcia... to pominę rozpatrzenie odwołania, zresztą już pytania nie pamiętam :) :P
To się nazywa: sianem się wykręcił... ;P

Siyu Mało tego, jest jeszcze pośrodku też... ale Feministki go nie widzą... i wciąż o nie walczą... tylko że u nas a nie w krajach islamskich czy innych gdzie to równouprawnienie podobno kuleje... :(
Pośrodku jest... środek. A słowo na "f" miało się więcej nie pojawić... :P

Siyu Ale dlaczego kobiety miały by nie głosować?? przecież to faceci ciągle siedzą przed telewizorem lub idą ale na piwo... a o wyborach i politykach to zdecydowana większość ma ten sam pogląd... najchętniej polityków oglądali by w kratkę... :)
"uczciwy polityk" już dawno stał się oksymoronem :) więc już od dawna wybiera się mniejsze zło o ile idzie się zagłosować :P a frekwencja jeżeli politycy byli by uczciwi, już dawno wskazywała by na potrzebę rozwiązania rządu i sejmu... i powołania "Rady Państwa" }: >
...no ale rozwój techniki może sprawi, że referenda w których będziemy mogli brać udział online staną się powszechne... kiedyś... :)
...to i demokratyczna forma sprawowania władzy stanie się u nas rzeczywistością a nie iluzją :)
Zastanawiam się, jak to, co piszesz o mężczyznach, ma się do ich wyższości intelektualnej... :)

Siyu Ale to nie jest problem tylko uwarunkowanie genetyczne :) zresztą często przez kobiety wykorzystywane... :))) z obopólnymi korzyściami z tego płynącymi :)
"Prawda sama się obroni"... może w cywilizowanym świecie... ale u nas dalej człowiek często musi udowadniać własną niewinność... a nie jak to być powinno "jesteś niewinny dopóki nie udowodnią Ci winy " ...
A opinia społeczna... niestety dla większości jest ważniejsza niż jakaś tam prawda... szczególnie, że z prawdami to jest trochę jak z dupą :P
Z tą migreną ostatnio nieprecyzyjnie się wyraziłem...
Napisałem że "wszyscy mają", a chciałem napisać, że "wszyscy cierpią przez... " niby podobne, ale jednak diabeł tkwi w szczegółach :)))
no i migrena wyjątkowo często kobiety dopada... łagodnie obchodząc się z męskim rodem... to znów rażący przejaw braku równouprawnienia... :D
nawet podwójna bolesność tych migren, odczuwana przez mężczyzn nie równoważy tej dysproporcji, wręcz szalę w drugą stronę przechyla... :)
W końcu jakiś facet przyznaje, że migrena przynosi mu korzyści! :)
Można ci więc na imieniny, urodziny, dzień faceta, gwiazdkę i zajączka wielkanocnego życzyć... jak najwięcej migren? :)))
Już ci zwracałam uwagę, że nie wypada w rozmowie z kobietą stosować d., a ty jakbyś się uparł. To ma być dla mnie na złość? :P
Migrenowy męski ból głowy jest chyba odwrotnie proporcjonalny do jej rozmiarów. To jest bardzo naturalne, bo w przyrodzie też się to zdarza i np. często mówimy: z małej chmury duży deszcz... ;)

Siyu no to takich panów nie warto rozmową zaszczycać nie wspomnę o bliższym poznaniu :)
Muszę się nie zgodzić... A.Einstein i w.Churchill już za życia byli niemal legendą :)
A.Einstein nawet z tego żartował :P
"Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, Los sprawił, że sam stałem się autorytetem. "
A fakt że najwięksi artyści umierali w ubóstwie... nie świadczy o ich inteligencji czy tez jej braku... a to ta cecha najczęściej skłania mnie do uznania kogoś za autorytet :) szczególnie jeśli jest to nieprzeciętna inteligencja :)
Chociaż młodość moich autorytetów też na ich wielkość nie wskazywała... Einstein miał problemy w szkole, a Churchill drogę do władzy miał lekko mówiąc wyboistą :)
Jednak oni mieli to "Coś" od zawsze... wiedzieli że są inni, i potrafili to z łatwością każdemu udowodnić... :P
Przy nich, jestem ze wszech-miar pospolity :(
No ale chociaż do końca świata nie doprowadzę :)))
Analogicznie do tego, co powiedział Einstein, ponieważ podziwiasz autorytety, sam nie możesz się stać jednym z nich... Oznacza to, że zadowala cię, co oni powiedzieli, uzyskali, wynaleźli, a nie usiłujesz uaktywnić własnej kreatywności. Nie szukasz swojej drogi, własnego rozwiązania. Wracając do wcześniejszych wniosków, wybierasz tę łatwą drogę :)
Ale to "coś" może w sobie masz. I może ja je odkryję? ;)

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu Ta Twoja podejrzliwość martwić mnie zaczyna :))) strasznie nieufna jesteś :P a kredyt zaufania obiecałaś przecież :D jak zwykle obiecanki..
no i znowu musisz... więc nie chcesz się zgodzić... :P
Ale najważniejsze że się zgadzasz... podobno cel uświęca środki :)
z większością się oczywiście zgadzam... no ale dodam, że utalentowanych nie tylko podziwiam... ale też im zazdroszczę... bo ja to takie beztalencie jestem... ani nie śpiewam, ani nie gram, ani nie maluję... sportowo też się nie wychylam w żadnej z dyscyplin... nawet gorzej niż przeciętna wypadam pod tym kątem... :((
Nie jestem pewna, czy coś obiecywałam, ale prawda, że zgodzić się nie chcę. I mimo to ciągle się zgadzam. To jakiś swoisty paradoks! Albo manipulacja.
Nie masz co zazdrościć. Przyłóż się trochę. W końcu jakieś atrybuty chyba masz? :) W końcu... samolotem latałeś! ;)))

Siyu Żeby posiadanie racji tylko od chcenia zależało :)))
ale jak to przyszyć.. ja się igieł boję :P
A ja boję się borowania i jak potrzeba się zdarzy, to wolę igłę... ;)

Siyu Co do przykładu z innych kontynentów, znowu się nie zgodzę...
Nie uważam że kobiety z innych kontynentów, są mniej kobietami... ale uważam że nie znając danej kultury nie mamy żadnego prawa w nią ingerować... często znamy tylko tych najgłośniejszych... patrząc z zewnątrz, można by pomyśleć że u nas za ogół kobiet wypowiadają się feministki... a w zasadzie gadają bzdury jak by jakieś potłuczone były.
teraz weźmy za przykład Japonię... inna kultura, dużo starsza od naszej... dużo lepiej rozwinięta, mają niemal wszystko lepsze... od nich pochodzi blisko połowa dzisiejszej techniki... a kobiety u nich od dawna (od zawsze...) są na gorszej pozycji... i ani one ani nikt inny o nie nie walczy... Dlaczego??
Chyba zły przykład sobie wybrałeś. Japonia zrobiła skok o 100 lat w przód, jeśli chodzi ogólnie o postęp, ale dokonała również skoku kulturowego. Kobiety w Japonii nie są izolowane od świata, nikt nie odbiera im prawa do wykształcenia, a najczęściej pracują zawodowo do ok. 25 roku życia, czyli do urodzenia dziecka. Fakt, że przez pracodawców są traktowane gorzej i zarabiają o połowę mniej, ale ich losu nie można porównywać do np. losu kobiet z krajów muzułmańskich, gdzie dokonuje się obrzezania na dziewczynkach, na żywca, bez zachowania jakiejkolwiek higieny.

Siyu A teraz weźmy ten złej sławy islam gdzie kobiety to niemal niewolnice...
tak źle to nigdzie nie ma... tam trzeba wojskiem wejść i je wyzwalać...
tylko że w Niemczech i we Francji... krajach o najwyższym poziomie rozwoju w Europie jest masa islamistów... Turków, Kurdów, Algierczyków... i te kobiety które mają europejskie prawa zagwarantowane... walczą w sądach o to by mogły z wizjerami chodzić...
nie przechodzą na chrześcijaństwo choć im ukamienowanie nie grozi...
nawet tego złego islamu nie porzucają tylko jeszcze go propagują...
Dlaczego??? Pranie mózgu?? Klapki na oczach... ??
Wybacz, ale mam odmienne zdanie. Te kobiety nie żyją tak, jak kobiety europejskie. One żyją w świecie obok świata. Ich świat jest zdominowany i sterowany przez mężczyzn i religię. Nadal są sprzedawane na żony. Nadal w pewnym momencie zabrania im się dalszej nauki, nadal są służącymi mężów i synów oraz... teściowych. Tych "nadal" jest duuuużo wiecej... ;)

Siyu Ale my (mężczyźni, chrześcijanie, europejczycy...) jesteśmy odpowiedzialni za krzywdy tamtych kobiet... i powinniśmy walczyć... najlepiej czołgami... przecież ustroju w innym kraju inaczej się nie zmieni...
A czy te kobiety na pewno chcą takich zmian?? ktoś je zapytał?
czy słyszymy te najgłośniejsze... z akcji propagandowych i wieców... na których kilkanaście wypowiada się za miliony... :) dziwnie znajome...
A więc tak, czasami obojętność jest właściwą postawą... szczególnie w kwestiach których nie rozumiemy... bo tam nic mądrego nie powiemy :)
Owszem, kobiety chcą zmian, a deklarowanie chęci zmian powoduje szykany, a bywa, że przypłacają to nawet życiem.
Twojej obojętności w tej sytuacji nie rozumiem. :(

Reklama

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu Nie nasz kraj, nie nasza kultura, nie nasza religia, nie nasz kontynent... za dużo tych nie naszych byśmy mieli prawo zabierać głos.
Zresztą odbierając im jedną religię wypadało by zaproponować inną...
czyżbyś miała już jakąś przygotowaną? Mam nadzieję że nie chrześcijaństwo, gdzie rola kobiet jest podobna lub gorsza niż ta z islamu... ale samo podejście wiernych do wyznawanej wiary dużo luźniejsze... :) większość zaledwie deklaruje wyznawanie, a nawet grzechów głównych wymienić nie potrafi :)
Nie mogę się powstrzymać, Europejczycy z dużej... ;)
Zastosowałeś tu metodę: atak najlepszą obroną...
A tematem wiodącym jest miłość, a nie feminizm ;)
Uważasz, że to kobiety nie potrafią wymienić grzechów głównych, czy że to one głównie grzeszą? No bo panowie, to oczywiście nie! Panowie czekają tylko, by spełniały uczynki miłosierne co do ciała... ;)

Siyu No, mi jeszcze nigdy żaden kumpel nie odmówił propozycji wspólnego piwa... więc myślę że podobna reakcja była by na taką propozycję z ust kobiety... Piwo jednak ma MOC :)
Chociaż ja to bym chyba jednak się wahał... ta wrodzona nieufność zaraz by podstęp kazała węszyć :)
Zarzucasz mi nieufność, sam mając wrodzoną? ;P

Siyu No a z tą wyższą szkołą jazdy, miałem na myśli sposób: "chodził, chodził, aż wychodził :) " ponoć panie cenią upór i wytrwałość i pomimo braku jakichkolwiek oznak zainteresowania, cały czas można mieć nadzieję... i liczyć na ... w mowie technicznej "zmęczenie materiału" :)
w końcu każdy kiedyś opadnie z sił i przestanie się opierać... a co dopiero materiał jakiś :P
Nie wiem, czy kogoś cieszy tzw. zmęczenie materiału, ale brak oporu, to już inna bajka... ;)

Siyu No ale stwierdziłem że faceci często zmieniają partnerki, jak sami są do zmian zmuszani... to jakoś pominięte zostało... :) taki szczegół drobny :) Chociaż z tymi związkami to też już mówiłem, że wina zazwyczaj leży po dwóch stronach... to jednak przyznaję, że i moim zdaniem zazwyczaj więcej winy leży po stronie facetów :(
Nonsens jakiś! Jak można zmusić silniejszego?
Obopólna wina, to sprawa dyskusyjna. Z winą facetów zgadzam się w 100 procentach :)

Siyu Bycie "dorosłym, poważnym i odpowiedzialnym" jakoś słabo nam wychodzi... :P ale na szczęście nie wszystkim... :) i nie wszystkie z tych cech.. zresztą nie wszystkie są konieczne... :P
Bycie dorosłym to pojęcie względne... a bycie poważnym jest nudne, by nie powiedzieć straszne... ale jak potrafimy być odpowiedzialni, to na pozostałe braki można przymknąć oko :)
No i panowie mają niby swój głos... ale czy mają coś ciekawego do powiedzenia... i kto by ich chciał słuchać... :P
A uwielbienie i zachwyt to jak najbardziej świadome :)) i o przestaniu mowy być nie może :) w końcu to niemal cecha wrodzona by wielbić płeć piękną :)))
Tak. Tak. No, niekoniecznie, niech będzie :) Czasem można, ale licho nie śpi! ;)
Jak to, niby? Albo macie, albo nie! My zawsze słuchamy was uważnie, a wy tylko uważnie patrzycie! :) Zgadza się?
Ufff! No, całe szczęście i strasznie mnie cieszy ta pełna świadomość :) W końcu jakaś zaleta! ;)))

Siyu Ale że co?? język?? czy jadem pluć będą :D bo nie wiem czy uniki ćwiczyć, czy riposty obmyślać zawczasu :)
Przygotuj się na ścięcie. ;)

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu No Edison i Tesla to sympatią do siebie nie pałali... szczególnie starszy już Edison ze swoim prądem stałym, bał się wręcz Tesli i jego prądu zmiennego... który jak wykazała historia jest stosowany po dziś dzień... a mało brakło by Edison zablokował to odkrycie...
Nawet Geniusze są egoistyczni... i nie lubią cieni na swym piedestale...
Edison był dzięki swemu geniuszowi całkiem majętny... a Tesla... mimo że poszedł o wiele dalej, stale zmagał się z brakiem funduszy... i uznania.
A wśród współczesnych... w informatyce znamy zazwyczaj nazwiska najbardziej cwanych, a postęp zazwyczaj zawdzięczamy zespołom całym...
ludzi dość anonimowych :) Microsoft to nie tylko Bill Gates, ale tylko jego ludzie znają...
Facebook (słabe "osiągnięcie" ale znane) to nie tylko Mark Zuckerberg...
ale o nim ludzie słyszeli...
są programiści, są graficy... ale są ich setki, a nawet tysiące... i chociaż to im zawdzięczamy zawrotne tempo obecnego rozwoju... to żaden z nich nie wyróżnia się specjalnie z tłumu mu podobnych...
więc i ich nazwiska zapamiętane raczej nie zostaną... :) znają je tylko ludzie "z branży" a to za mało by stać się sławnym i zostać autorytetem...
No obecnie żyjący człowiek, mogący być autorytetem, to Stephen Hawking
Fizyk teoretyczny dotknięty paraliżem... choć wcale nie ma najwyższego IQ z ludzi żyjących obecnie... :) Ale jest znany... i kilka wypowiedzi miał nad wyraz sensownych :P
Co nie zmienia faktu, że ani w latach minionych ani w obecnych... nie ma za wiele kobiet w osiągnięciach naukowych... :P
To ostatnie zdanie mogłeś już sobie darować. Zgadza się, znanych mężczyzn jest więcej. Głupie kobiety zostają w domu i wychowują dzieci. Kto by je tam doceniał?! I za co?! One tylko wychowują tych przyszłych inteligentów, geniuszy. Wy, panowie, rządzicie światem! A kobiety wami.

Siyu to jest Azjatka... tu niczego być pewnym nie można... ani wieku... ani nawet płci :P Ale była pod szukanym cytatem "zamieszczona" stąd "jej" wizerunek :)
Na poparcie słów :
Przykładów na wątpliwość płci wolę nie pokazywać... sam się bać zaczynam jak na to patrzę :P
No właśnie, nie dość, że gender, to jeszcze jakaś anoreksja. Co ty preferujesz? ;)

Siyu z tym bólem to jesteś okrutna... my naprawdę cierpimy :)
Tej niekonsekwencji nie rozumiem... napisałem wyraźnie, że nie zaczynam, gdyż jak zacznę to skończyć nie mogę... gdzie tu jest niekonsekwencja??
A co do osoby inteligencji pozbawionej to celowo wskazałem na "jego"...
w końcu u kobiet inteligencja jest dla mnie fenomenem nieodgadnionym :)
za nic pojąć nie mogę... ale mnie fascynuje nieludzko :)))
Przypominam, że zdanie zaczynamy z dużej litery...
Jak to, nie rozumiesz? Nie możesz nie móc skończyć, skoro nie zacząłeś! Czy to nie jest logiczne? :)
Jeśli nie możesz czegoś (kobiecej inteligencji) pojąć, przyjmij ją jako aksjomat i daj się ponieść fascynacji :) Czy to tak dużo? :)

Siyu Chcę powiedzieć że ekspertów jest zdecydowanie za mało... by cała ludzkość mogła dzięki nim przetrwać, więc przydatna jest pomoc pozostałych... mniej zaawansowanych użytkowników biegu :)

Ale ja lubię wszystko co słodkie... to już jest odpowiedź na to co a nie tylko jakie :) I co to o mnie mówi ???? O_O
Tych ekspertów to jest zaledwie jakiś tam promil, a reszta to zwykła przeciętność.
No, zgadza się, to już jest jakaś odpowiedź. Mówi ona o tobie, że znowu wybrałeś łatwość. Bo łatwiej powiedzieć "wszystko", niż wymienić chociaż parę rzeczy. Poza tym mówi, że... jesteś słodki :)))
Przygotowałam dla ciebie nawet parę słodkości! Co ty na to?

Jeszcze to. Trochę przyjemności dla ciebie, a trochę dla kota :)

No i już wyłącznie dla ciebie, bo to rarytasik tylko dla słodkich... :)
Załączniki:

Reklama

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu Oj tam brnę... szczery jestem :) kobieta jako istota doskonała nie ma prawa do błędów :P to chyba naturalne :) a my że jesteśmy tylko mężczyznami... to się takimi szczegółami nie przejmujemy :)))
Mam satysfakcję, że dzięki umiejętności stosowania techniki mogę nie wyróżniać się negatywnie z ogółu :P a więc wyrównywanie szans :) oraz działanie na rzecz dobrego samopoczucia społeczności :)
Nie wywyższam się dzięki technice, nie biegam szybciej, nie śpiewam ładniej (z playbacku..), nie stosuje żadnego dopingu ani sterydów :P
a że znam wszystkie regułki z ortografii a mimo to pisząc robię błędy...
teraz to się nazywa dysortografia, dysleksja... lub podobnie, chyba ze trzy odmiany tej choroby są.. :) a "za moich czasów" to się nazywało kretynizm i trzeba było zręcznie ukrywać :P
jeżeli masz coś przeciwko wyrównywaniu szans.. może ściągnijmy ludziom okulary... w końcu jak natura stwierdziła, że będą słabiej widzieć... to może tak miało być... :)
Gdy była mowa o wyrównywaniu szans kobietom, jako tej słabszej fizycznie części społeczeństwa, to byłeś bardzo przeciwko temu. Ja nigdy nie byłam i nie jestem przeciwniczką dawania szansy innym. Nawet kiedyś wspomniałam, że niekiedy trzeba odpuścić, by inny mógł się cieszyć zwycięstwem. Skrytykowałeś mnie za tę wypowiedź. A teraz raptem "coś" cię odmieniło, bo to ty potrzebujesz wyrównać szanse?
I jak to nie biegasz szybciej? Nie śpiewasz? (choćby z playbacku) I jak możesz żyć bez dopingu i sterydów??? Jesteś jakiś archaiczny! ;) A "za moich czasów" to znaczy za jakich?
A ten okularowy argument to miał być przeciwko mnie? ;(
Jeśli ząb cię zaboli, to sobie cierpisz, bo tak miało być?

Siyu Ale wiesz że wtedy nie wszystko od początku będzie się układać?? :)
Ale chyba ty nie będziesz się martwił tym, że u mnie się nie układa?

Siyu kurcze... a ja tyle razy chciałem mieć trzecią rękę... :)
Ale... wróćmy do rzeczywistości.. jak to trzy ręce??
a jeszcze coś masz w "nadmiarze"^^ ?? :) jakby co to ja mogę pomóc szukać :))
W szukaniu mam wprawę... :)
A jak to ,mówią... "szukajcie a znajdziecie"
No to jakbym znalazł... to chętnie rękę wypożyczę :)))
I całą... nie tylko do łokcia :P
Kobieta zwykle wykonuje tyle czynności, że można by przypuszczać, iż jest dziesięcioręczna...
Pewnie, że mam jeszcze coś... ;)
Nie lubię wypożyczanych rąk! Uznaję tylko własność.

Siyu jak już wspomniałem... siłą im się nie pomoże, chyba że kolejną "Wojnę Krzyżową" zorganizować... a inne metody... wiece, pikiety... ??
No i skąd ta pewność że te kobiety chcą takiej "wolności" jaką im "chcemy dać" ??? Jak dotąd brak jakichkolwiek dowodów na potwierdzenie tych słów.
Przy okazji mamy własne problemy... nie mieszajmy się do cudzych :P
W Arabii Saudyjskiej Gdzie też panuje islam i kobiety mają wszystkie wynikające z tego ograniczenia... raczej nie znajdzie się ani jedna która chciała by zamieszkać w naszym pełnym wolności kraju... :DDD
a więc może nie tu leży problem... :)
Zapewniam cię, że kobiety chcą wolności. Wiele z nich boi się przeciwstawić, bo w ich kraju system prawny jest przeciwko nim. Są karane za nieposłuszeństwo, za reformatorskie zrywy, za winy wymyślone przez Pana Męża, bo tak mu akurat pasuje. Nawet za to, że mężczyzna mógłby na nie spojrzeć i się podniecić prawo nie obwinia mężczyzny, tylko kobietę (pomimo że nosi wszelkie możliwe kwefy, czarczafy, itp. Więcej! Jeśli kobieta zostanie zgwałcona, to ona zostaje obwiniona o cudzołóstwo. Wybronić się może jedynie, gdy winę mężczyzny potwierdzi czterech świadków!!!
To, że nie chciałyby zamieszkać w naszym kraju nie oznacza, iż w swoim czują się świetnie. Każdy ma swój kraj urodzenia i zwykle jest do niego przywiązany. Ty wielokrotnie wyrażałeś się negatywnie o naszym rządzie, o posłach i senatorach. Dlaczego więc jeszcze tutaj jesteś? Dlaczego nie wyjedziesz do kraju, gdzie rządzą mądrzy ludzie?
Fakt, najlepiej byłoby, gdyby każdy sam rozwiązywał swoje problemy. Więc np. dzieci wykorzystywane do pracy powinny się postawić. Również dziewczynki, które prostytucją zarabiają na utrzymanie własnych tatusiów (i jeszcze są z tego dumne, bo tatusiowie wmówili im, że jest to powód do dumy), spędzających całe dnie na lenistwie, lub płodzeniu kolejnych dziewczynek.
Czy tak mam rozumieć twoją wypowiedź i twoją obojętność?

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu W mojej kolekcji kufli jeszcze takiego okazałego nie mam :) ale kilka półlitrowych, kilka takich 0,3 ... miałem jeszcze jeden litrowy... ale kiedyś okazał się jednak za ciężki... :((
Co nie zmienia faktu że z kufla piwo ma lepszy smak... szczególnie w barze :)))
A co się stało z tym za ciężkim kuflem? Odjął ci moc? ;)

Siyu Ale jak to nie lubię malin... ja bardzo lubię :) nawet mam kilka krzaczków... dokładnie to sąsiad ma... ale przy płocie rosną... :)))
a w lesie to nigdy malin nie widziałem... co najwyżej jeżyny... :P
Równowaga z całą pewnością by mnie nie cieszyła... a już odwrotne proporcje... to byłby koszmar :P to faceci musieli by się wtedy zacząć starać :D malować, jakiś aerobik uprawiać... może jeszcze nogi depilować... O_O
ja to bym już chyba przy rękach odpuścił... :P
Natura jednak wie co robi... :))) piękna płeć, duży wybór... same plusy :P
Co rośnie pod twoim niebem, jest twoje. Tak stanowi prawo. :) A ja chciałabym takiego sąsiada :) Może nawet polubiłabym go bardziej, niż maliny? ;)
Myślę, że odwrotne proporcje byłyby niezłe i może by czegoś mężczyzn nauczyły. Przede wszystkim docenienia tego, co kobiety dla nich robią :))) Choć muszę przyznać, że gdzieniegdzie są faceci, którzy też się starają. Są schludnie ubrani, ogoleni gładko i pachną ładnie.
A ty do jakich się zaliczasz? ;P

Siyu A Ty tak nie robisz?? :) to może ja faktycznie jakiś dziwny jestem :P
bo mi to się nawet często zdarza :)
Ja wchodzę i mówię dzień dobry! ;)

Siyu To chyba jednak nie jestem :(( jakoś unikam odpustów... i trąbić to nawet klaksonem z samochodu nie lubię :P ja to taki cichy i spokojny jestem :)
Jasne, cicha woda... ;)

Siyu Oczywiście że przyjemność i nagrodę, a co to za nagroda bez przyjemności ?? to ściema jakaś :PP Alimenty w nagrodę.. ?? O_O a ja zawsze myślałem, że to kara za głupotę jest... jakieś dziwne podejście do nagród masz... :P
Może chociaż kary jakieś przyjemniejsze?? :))
A ten wybór to niby jest, ale zazwyczaj dzieci są sporym wyzwaniem i komplikują życie, więc w normalnych krajach państwo ułatwia młodym życie, becikowe, urlopy, zasiłki, wyprawki... a u nas jest jakaś ściema... i jak nie masz dzieci to kijem.. znaczy podatkiem :)
No ale co kraj to obyczaj :) przed wstąpieniem do Unii i otwarciem granic mieliśmy "dzietność" na poziomie 2,5 do 3-ch czyli bardzo dobry wynik :)
Około 2,2 jest wymagane aby "równowaga" była zachowana, a nas jeszcze przybywało :)
Przy Europie która oscylowała w okolicach 2-ki i poniżej... czyli byli społeczeństwami "starzejącymi się" ...
a obecnie nikt nie podaje tego współczynnika... :P zakładając... skądinąd słusznie, że ludzie którzy wyjechali, nie wrócą... i ich dzieci będą się za granicą wychowywać... to dzietność u nas jest w okolicach 1-ki...
to już nie jest społeczeństwo starzejące się... tylko wymierające :P
A co roku nowi wyjeżdżają :)
Ale na szczęście Polaków nie zabraknie... jak wyliczyli nasi mistrzowie kalkulacji za granicami naszego pięknego kraju jest nas 20 mln :)
tylko nie bardzo wiedzą jak ich obłożyć podatkami jakimiś... :P
Ale co kraj to obyczaj :)
No a kot zawsze jest szczęśliwy :) Spróbował by nie być sierściuch jeden :DDD
Czy ty przypadkiem nie przyczyniasz się do małej dzietności i szukasz sobie wymówki, dlaczego tak się dzieje? Dobrze, że przynajmniej kot jest zadowolony i nie narzeka. Chyba go lubię :)

Siyu Jak na takiego wrednego futrzaka to raczej maksimum :P tego na co liczyć może :)
Jak na takiego miłego i zadowolonego kota, to chyba zasłużył sobie na innego (czytaj: lepszego) pana. Albo na panią. :)

Siyu tak też właśnie pomyślałem... od gęsiej skórki do dreszczy to naprawdę niedaleko jest... :) no ale dreszcze to jeszcze bardziej mnie fascynują :)
Chyba często oglądasz horrory? ;)

Siyu Obejrzałem cały i nic o wisience nie było :(
To nie ten film, inny był, ale nie chce mi się szukać. ;P

Siyu Teraz to się cieszę :) podwójnie :)) bo kaktus i znowu się zgadzamy...
to jakiś nawyk zaraz będzie :P
Ale ja nie mam nic przeciwko temu, żebyś się częściej ze mną zgadzał! ;)

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu Ten test jest jak najbardziej prawdziwy... ma kilka wariantów... mniej i bardziej "wrednych" :)
W najmniej wrednej opcji upijacie się razem (on bardziej :) i sprawdzasz jaki jest gdy wypije...
A opcja wredniejsza to np:
"Przyprowadź ładną koleżankę i każ jej upić swojego chłopaka, a potem patrz co on zrobi gdy Ciebie nie będzie"
Jak już wspomniałem... w tym teście nie da się oszukiwać :P
A zobaczymy co mówi, co myśli, jak się zachowuje... gdy hamulce są lekko poluzowane :)
Opcja dla kobiet też jest :D ale z powodu zbytniej zazdrości większości panów... nie obejmuje upijania przy przystojnym koledze :P zresztą przystojnym kolegom to ufać nie można... }: >
Taki test to dla mnie nowość. I bez sensu jest. To raczej prowokacja.
No proszę, a dla pań ten test raczej niewskazany? ;P

Siyu Na pierzyny to trochę za ciepło... tylko by przeszkadzała taka pierzyna, wręcz ograniczała... a ograniczenia wszelkie spory wpływ mają na niewyspanie :)
To już wiem, dlaczego nie śpisz w środku nocy! :)

Siyu Ja w zasadzie też lubię rozwiązania proste i skuteczne... ale mam uprzedzenie do chemii wszelkiej... szczególnie tej nienaturalnej... więc w tym przypadku zamiast na znieczulenie miejscowe... (tabletkę na ból głowy...:) to postawię na znieczulenie ogólne, najlepiej w płynie...
ono najlepiej wpłynie.. na moje samopoczucie :) i nie trzeba będzie niczego wyrywać... no chyba że ochota najdzie :))
Zapomniałeś, że znieczulenie ogólne w płynie, to też chemia! Pozostaje więc rwanie na żywca. Tylko powiedz, kiedy najdzie ci ochota... ;)

Siyu Wiedziałem że nie słuchasz... egoistka jesteś :D
i nie dość że fooch już był... to teraz jeszcze doszło "Domyśl Się" :P
Jak ktoś mi jeszcze powie, że mężczyźni mają łatwiej... to śmiechem zabiję :P
No ale z tym domyślaniem... męska Empatia to jest ściśle ze zmysłem wzroku powiązana :) my po prostu niewiarygodnie potrafimy się wczuć w drugiego człowieka wtedy (kobietę oczywiście tylko...) i wyczuć co w jej ubraniu najbardziej jej przeszkadza :) W końcu nie na darmo największymi projektantami mody (świat kobiet :P ) są mężczyźni :)))
A jak już wyczujemy co przeszkadza... to potrafimy sobie wyobrazić jak by bez tego stroju wyglądała... :)) oczywiście tylko aby ulgę poczuć :)))
bo ta empatia jest źródłem bólu przecież :P
A o kim to już mówiłem, że chwalić się nie chcę :)
Ale reklamacji na dotyk nie było :) więc nie jest taki zły :P
Nie mów o mnie tak brzydko. ;(
Ciekawe, kto projektuje dla mężczyzn? Im na pewno nic nie przeszkadza i odczuwają wyłącznie ulgę. Skąd więc ten ból?
Nie wiem, czy mam ci wierzyć na słowo, że reklamacji nie było. Takie hasło jest dla mnie dość przereklamowane. Ja zresztą w reklamy nie wierzę. Wolę osobiście towar obejrzeć i ocenić. ;)

Siyu No ale to chyba zaleta że myślimy podobnie... mimo że się nie rozumiemy :P
Jak brak zrozumienia może być zaletą? ;(

Siyu Mamy to w genach :)) lam gdzie jest żywność jest życie, a gdzie się tworzy życie, jest sporo przyjemności :))
Od najmłodszych lat wiemy co dobre :)
No a jak już mamy tą najfajniejszą kobietę przy boku... to pozostają pozostałe... pragnienia do ugaszenia :)
Kto to dopiero co jęczał, że dzieci komplikują życie! A tu proszę! Pean o przyjemności tworzenia! Prawdziwy artysta z ciebie! :)
A te pozostałe to pić i jeść? ;)

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Gość -

Siyu No ale ja wcale nie lubię eskalacji... dlatego wspomniałem o kompromisach :) no a w wypadku dojścia do kompromisu, można przejść do godzenia się :)))
No i z ustępliwością też przesadzać nie wolno, minimum egoizmu jest człowiekowi potrzebne :)
Nie lubisz? To dlaczego robisz wszystko, żeby do niej doszło? Mówisz o kompromisie, a nie ustępujesz na krok. Przecież kompromis wymaga wręcz, żeby nieco odpuścić. A na ile jesteś w stanie, o ile w ogóle? ;)
No i jeszcze, jak ma przebiegać godzenie? Masz jakiś scenariusz? ;)))

Siyu Kobiet nie rozumiem, kota nie rozumiem... jak dla mnie wszystko się zgadza :) nawet reakcja na argumenty jest zaskakująco podobna :P
to chodzenie własnymi ścieżkami to faktycznie ciekawa cecha :)
ale chyba jeszcze coś wspólnego by się znalazło :D
Oczywiście, że się znajdzie! Zarówno kot, jak i oset są mistrzami przetrwania. Kot w opresji zwykle spada na cztery łapy, natomiast oset, nawet tępiony na różne sposoby, odradza się jak sfinks...

Siyu Oczywiście że czasem lubię... choć na co dzień jestem niezwykle nudny i hmmm konserwatywny :P
"Jak To robisz... ?" No wiesz, tak publicznie mam się przyznać??
Powiem tylko, że bez pośpiechu :P
Znowu masz rację, zbaczamy z tematu przewodniego :)) to już prawie w spam się zamienia... ale na usprawiedliwienie dodam, że sprawa braku zrozumienia ma bardzo duży wpływ na zaufanie, które jest podstawą do kochania :)
A nigdzie nie występuje większy brak zrozumienia niż pomiędzy mężczyznami i feministkami :)
Więc wyjaśniając to zjawisko, przysłużymy się tym poszukującym odpowiedzi na pytanie "Co to znaczy kochać " :))
Serio jesteś konserwatywny? Jak znany J.? On jest wyjątkowo konserwatywny i... pobożny (niby) ;)
Nie musisz publicznie :) Ja też nie wiem, czy nadal chcę prowadzić publiczny dialog. Ale bez pośpiechu jest ok, a nawet fajnie :)))
Czy dobrze zrozumiałam twój wywód? Twój brak zrozumienia powoduje zaniżone zaufanie do mnie, a nawet jego brak. W związku z tym nie może wejść w grę uczucie, o którym rozmawiamy, bo brakuje do niego podstawy. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że poniekąd posądzasz mnie o feminizm, a w związku z tym do porozumienia między nami nie dojdzie. Ewentualnie tylko inni mogą z wyjaśnienia zjawiska skorzystać. Tak? :)

Siyu Oj tam zaraz jedziesz... :) taki żarcik tylko :))
Ci panowie to straszne typy jakieś... ja tam się zawsze pytam... i "nie" odczytuję jako "nie"... tak mnie w szkole nauczono :P
Ale to też nie jest dobre wyjście... bo co gdy "nie" oznaczało coś innego... No i moim zdaniem to nieporozumienie to jednak wina kobiet jest :P
No właśnie, w końcu zaczynać coś rozumieć. Jeśli "nie" odczytasz jako "nie", a oznaczało ono "tak", to... tracisz! :) A jeśli tracisz z własnej winy, to jak to może być wina kobiet??? ;)

Siyu No ale to że wolę coś innego to nie znaczy że z rady nie skorzystam... choćby w formie testu :) żeby sprawdzić czy ta rada na bank skuteczna będzie :DDD
Jednak zdecydowanie wolę zrozumieć... próby dopasowywania... to jakoś zupełnie nie w moim guście są :P
Chociaż spijanie życzeń z ust... to brzmi sensownie :) nawet bardzo... szczególnie z natychmiastowym ich spełnianiem... (najlepiej zanim zdążymy się zastanowić... :)
W takim wypadku faktycznie kilka moich sennych marzeń mogło by się urzeczywistnić... :)
No nic... pora najlepsza, by sprawdzić o czym będę dzisiaj miał sny... :P
Marzenie powinno już na mnie czekać w tym śnie, w końcu jestem troszkę spóźniony :)
Tobie Osetko, również życzę spełnienia marzeń i nie tylko tych sennych :))
Pozdrawiam CU :)
No jasne, spróbuj! :) A co?
Ale jak to tak bez zastanowienia? Tak po prostu na żywioł? A jeśli spełni się więcej, niż sobie wymarzyłeś, to co? Zwrócisz?
Lepiej się nie spóźniaj, bo lubię punktualność. Niedotrzymywanie umówionego terminu, to lekceważenie partnera.
Ciekawe, jakie spełnienie przyniósł sen? Wiem, wiem, to nie miejsce na tę opowieść...
Do miłego Siyu :)

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Eluska -

osetka
Siyu No ale ja wcale nie lubię eskalacji... dlatego wspomniałem o kompromisach :) no a w wypadku dojścia do kompromisu, można przejść do godzenia się :)))
No i z ustępliwością też przesadzać nie wolno, minimum egoizmu jest człowiekowi potrzebne :)
Nie lubisz? To dlaczego robisz wszystko, żeby do niej doszło? Mówisz o kompromisie, a nie ustępujesz na krok. Przecież kompromis wymaga wręcz, żeby nieco odpuścić. A na ile jesteś w stanie, o ile w ogóle? ;)
No i jeszcze, jak ma przebiegać godzenie? Masz jakiś scenariusz? ;)))

Siyu Kobiet nie rozumiem, kota nie rozumiem... jak dla mnie wszystko się zgadza :) nawet reakcja na argumenty jest zaskakująco podobna :P
to chodzenie własnymi ścieżkami to faktycznie ciekawa cecha :)
ale chyba jeszcze coś wspólnego by się znalazło :D
Oczywiście, że się znajdzie! Zarówno kot, jak i oset są mistrzami przetrwania. Kot w opresji zwykle spada na cztery łapy, natomiast oset, nawet tępiony na różne sposoby, odradza się jak sfinks...

Siyu Oczywiście że czasem lubię... choć na co dzień jestem niezwykle nudny i hmmm konserwatywny :P
"Jak To robisz... ?" No wiesz, tak publicznie mam się przyznać??
Powiem tylko, że bez pośpiechu :P
Znowu masz rację, zbaczamy z tematu przewodniego :)) to już prawie w spam się zamienia... ale na usprawiedliwienie dodam, że sprawa braku zrozumienia ma bardzo duży wpływ na zaufanie, które jest podstawą do kochania :)
A nigdzie nie występuje większy brak zrozumienia niż pomiędzy mężczyznami i feministkami :)
Więc wyjaśniając to zjawisko, przysłużymy się tym poszukującym odpowiedzi na pytanie "Co to znaczy kochać " :))
Serio jesteś konserwatywny? Jak znany J.? On jest wyjątkowo konserwatywny i... pobożny (niby) ;)
Nie musisz publicznie :) Ja też nie wiem, czy nadal chcę prowadzić publiczny dialog. Ale bez pośpiechu jest ok, a nawet fajnie :)))
Czy dobrze zrozumiałam twój wywód? Twój brak zrozumienia powoduje zaniżone zaufanie do mnie, a nawet jego brak. W związku z tym nie może wejść w grę uczucie, o którym rozmawiamy, bo brakuje do niego podstawy. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że poniekąd posądzasz mnie o feminizm, a w związku z tym do porozumienia między nami nie dojdzie. Ewentualnie tylko inni mogą z wyjaśnienia zjawiska skorzystać. Tak? :)

Siyu Oj tam zaraz jedziesz... :) taki żarcik tylko :))
Ci panowie to straszne typy jakieś... ja tam się zawsze pytam... i "nie" odczytuję jako "nie"... tak mnie w szkole nauczono :P
Ale to też nie jest dobre wyjście... bo co gdy "nie" oznaczało coś innego... No i moim zdaniem to nieporozumienie to jednak wina kobiet jest :P
No właśnie, w końcu zaczynać coś rozumieć. Jeśli "nie" odczytasz jako "nie", a oznaczało ono "tak", to... tracisz! :) A jeśli tracisz z własnej winy, to jak to może być wina kobiet??? ;)

Siyu No ale to że wolę coś innego to nie znaczy że z rady nie skorzystam... choćby w formie testu :) żeby sprawdzić czy ta rada na bank skuteczna będzie :DDD
Jednak zdecydowanie wolę zrozumieć... próby dopasowywania... to jakoś zupełnie nie w moim guście są :P
Chociaż spijanie życzeń z ust... to brzmi sensownie :) nawet bardzo... szczególnie z natychmiastowym ich spełnianiem... (najlepiej zanim zdążymy się zastanowić... :)
W takim wypadku faktycznie kilka moich sennych marzeń mogło by się urzeczywistnić... :)
No nic... pora najlepsza, by sprawdzić o czym będę dzisiaj miał sny... :P
Marzenie powinno już na mnie czekać w tym śnie, w końcu jestem troszkę spóźniony :)
Tobie Osetko, również życzę spełnienia marzeń i nie tylko tych sennych :))
Pozdrawiam CU :)
No jasne, spróbuj! :) A co?
Ale jak to tak bez zastanowienia? Tak po prostu na żywioł? A jeśli spełni się więcej, niż sobie wymarzyłeś, to co? Zwrócisz?
Lepiej się nie spóźniaj, bo lubię punktualność. Niedotrzymywanie umówionego terminu, to lekceważenie partnera.
Ciekawe, jakie spełnienie przyniósł sen? Wiem, wiem, to nie miejsce na tę opowieść...
Do miłego Siyu :)
Oseciu podrzuc mi kilka tych kolcow, potrzebne od zaraz:))))

Re: co to znaczy kochać

Napisał(a): Eluska -

osetka
Eluska
Oseciu podrzuc mi kilka tych kolcow, potrzebne od zaraz:))))
A po co ci jedwabne kolce? ;)
sluzą do kucia:)?Nieprawdaż:)?na jednego takiego:)))
« Wróć do tematów
Do góry strony: co to znaczy kochać