212
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń11 tys.
  • Odpowiedzi93
  • Ocen na +3
212 ppt ?

Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ? (94)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

Jak często podczas wizyty u lekarza w przychodni macie do czynienia z nie poszanowaniem praw pacjenta przez lekarzy ?

Wielokrotnie byłem świadkiem, gdzie przy otwartych drzwiach lekarz rozmawiał z pacjentem o jego chorobach przebytych itp
I te ich pogaduszki przy kawie o ich pacjentach o w ich miewaniu "dziwnych" chorobach - gdzie tu etyka lekarska ?!
Podobnie sprawy maja się w szpitalach, gdzie na sali leży kilku pacjentów a lekarz wszem i wobec ogłasza który i na co pacjent cierpi.
INTERIA.PL

Reklama

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

Moja małżonka opowiadała mi o poszanowaniu intymności pacjentów w szpitalu, w którym rodziła. Dziewczyny miały robioną lewatywę przed porodem w ogólnodostępnej toalecie w towarzystwie korzystających innych pacjentek i rodzin odwiedzających. Badania ginekologiczne były przeprowadzane już w o niebo lepszych warunkach, bo w osobnym pomieszczeniu. Ale niestety i tu nie było tak słodko. Do tego pomieszczenia wchodziło się z głównego korytarza a fotel do badań ustawiono centralnie przodem do dzrzwi wejściowych. Wcale nierzadko zdarzało się więc, że drzwi były uchylone bądź otwarte bo pielęgniarka weszła tylko po coś na chwilę lub wychodząc nie zawsze zamknęła za sobą drzwi. Spacerujące po korytarzu pacjentki, ich rodziny, pracownicy szpitala mogli więc często mieć okazjędo zażenowania podobnie jak kobieta będąca akurat na fotelu. Niestety przykłady bezmyślności i taśmowego podejścia do pacjenta w tej i innych placówkach można by pewnie mnożyć.

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

ja z kolei mialam taką sytuację u dermatologa, potrzebowałam dofinansowanie do peruki a ta larwa wyszla do poczekalni i drze morde na caly glos do pielegniary - GDZIE SĄ BLANKIETY NA PERUKI ! kuźwa myślałam że się pod ziemię zapadnę...

Reklama

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

To bardzo ważny temat Sama mam bardzo złe doświadczenia z obu moich porodów Leżałam już z dzieciakiem na sali w której było 6 innych pacjentek (ja jako 7) wszystkie z dziećmi Podczas tzw. obchodu wszystkie musiałyśmy zadzierać kołdrę do góry i leżeć z d...mi do wierzchu aż sobie pan doktor wszystkie poogląda niby to miało być badanie, bo u nas robi się je na oko! I tak każdego dnia Jako "zielona" mama widząc, że wszystkie tak robią wyszłam z założenia, że tak musi być Przy pierwszym porodzie żaden parawan nie dzielił łóżek Jednak po drugim porodzie, zaprotestowałam poddaniu się badania Z początku nic nie mówiłam ponieważ tym razem były parawany, aż do kolejnego obchodu w którym udział brało kilka młodych osób (może to jacyś studenci, może początkujący lekarze - nie wiem nie obchodziło mnie to) Byłam zbulwersowana i nieprzyjemna dla każdego Kazałam natychmiast aby mnie wypisano na własne żądanie Zadzwoniłam do męża był w ciągu 10min, a po 30min byłam już z dzieciakiem w domu Synek wszystkie wyniki miał b. dobre i nie obawiałam się o jego stan zdrowia tylko umiejętności lekarskie naszych pseudodoktorków A jak te pielęgniarki myły te dzieci pod zlewem! Szok! Widziałam jak szłam do ubikacji i jedna z nich wychodziła To był gabinet dla noworodków To pomieszczenie było szczelnie zamykane i nikt nie miał wstępu Porody dla mnie to był pikuś Koszmar to szpital i ci ludzie tam Jeszcze mordy drą, że "kasa, kasa" Za takie traktowanie ludzi to tylko pod sąd i "kasa, kasa" ale w drugą stronę

Reklama

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

Z pewnego "niegroźnego" dla życia powodu znalazłem się na małym oddziale psychiatrycznym miejscowego szpitala (normalnego). Regulaminy: - pacjentów szpitala - zapewniający prawo do intymności, poszanowania człowieka i właściwego leczenia oraz specjalny - oddziału psychiatrycznego - zapewniający to co wyżej, a prócz tego poszanowanie godności i człowieczeństwa pacjenta, a nawet incognito - nawet w stosunku do współ-pacjentów... Regulaminy te wisiały na korytarzu za szkłem w ramach o wymiarach co najmniej 150 na 100 cm - czytelne dla każdego, a obok - imienna lista pacjentów z podziałem na poszczególne sale. Korytarzem wchodziły codziennie rodziny i znajomi odwiedzający chorych (bez ograniczeń) i na podstawie listy wszyscy mogli zajrzeć do sali, gdzie przypadkiem trafił ktoś, kto chciał pomocy a nie pośmiewiska i plotek wśród znajomych. Zwrócenie się do pani ordynator w tej sprawie zaowocowało pytaniem "coś się nie podoba?" i obietnicą specjalnego leczenia uspokajającego. "Podobało się", bo musiało i tablice wiszą, jak wisiały dalej - już prawie 10 lat.
Ponadto leki pacjentom "chodzącym" wydawano na korytarzy głośno wywołując po nazwisku i informując o nazwach leków. W przypadku odmowy zażycia leku przez pacjenta zaczynało się przedstawienie oparte na przymusie (publicznym) polegające na otoczeniu pacjenta przez "sanitariuszy"(?) i grożeniu, że jeśli sam nie weźmie, to "pomogą", czego przy dalszym oporze pacjenta brutalnie siłą dokonywano.
Na oddziale leżała młoda kobieta z niedoleczonymi zębami. Dwie doby dosłownie wyła z bólu. Nie mogliśmy wszyscy spać dwie noce. Dawano jej tylko jakieś ogólnodostępne tabletki przeciwbólowe i oczywiście leki psychotropowe - "żeby się wreszcie zamknęła". Po naszej zbiorowej interwencji kilku pacjentów u pani ordynator (która stwierdziła, że "nie wiedziała, że sytuacja jest tak dokuczliwa dla pacjentów" - nie biorąc pod uwagę cierpień tej chorej) - chorą zaprowadzono do dentysty w szpitalu, gdzie bez jej zgody i bez znieczulenia usunięto!!! jej dwa niedoleczone zęby. Przyprowadzono mdlejącą z bólu a jedna z pielęgniarek zapytała: "teraz już dasz ludziom spać?". Oczywiście to wszystko publicznie, na korytarzu, wobec innych chorych, z wielkim poszanowaniem intymności, a szczególnie godności człowieka.
Jedna z pacjentek - odurzona lekami psychotropowymi, a może upałem i jej stanem - rozbierała się do naga i leżąc na łóżku na kołdrze pocierała sobie damskie miejsce mrucząc przy tym z zadowolenia... Zarówno łóżko jak i pacjentka dokładnie widoczne z korytarza, a drzwi do sali - mimo naszej interwencji - musiały być ciągle otwarte, o co dbał personel.
Bolesny i żałosny to był widok - chora - nie bardzo świadoma, co się dzieje- i ciągła pielgrzymka pacjentów (ale i pacjentek i sanitariuszy!!!) korytarzem, przed drzwiami jej sali. A było to przecież udostępnianie najczystszego porno i to bez świadomości i zgody chorej "gwiazdy". Na naszą interwencję lekarka dyżurna stwierdziła, że "ta kobieta się nie myje i ją swędzi, więc się drapie" i nakazała personelowi wykąpanie jej w wannie. Dokonali tego pielęgniarka i dwóch sanitariuszy!!! w łazience - przy otwartych drzwiach i co najmniej 6-7 męskich gapiach - pacjentach. Żeby było ciekawiej kąpana pacjentka po namydleniu jej wywinęła się z rąk myjących ją facetów!!! , wyszła z wanny i łazienki i poszła korytarzem "do ludzi". Nie będę opisywał jej łapania, płukania i kładzenia do łóżka...
Jestem w kontakcie z paroma osobami, które wówczas "leżały" na oddziale. Wszyscy twierdzą, że tak wyśmienitego pornosa, z taką Fabułą i akcją, jak tam - nigdy nie zdarzyło się im oglądać.
Wszyscy też wiemy, że takiego braku poszanowania nie tylko intymności, ale i godności człowieka, takiego poniżenia i bezczeszczenia człowieczeństwa tych chorych i naszego nie przeżyliśmy nigdy.
Na tym oddziale nadal wiszą te same, dostępne tablice chorych i chroniące ich prawa regulaminy, pracuje prawie ten sam personel, rządzi ta sama p. ordynator, tylko życie przynosi wciąż nowe zdarzenia, bo ciągle nowi pacjenci są poniżani, sprowadzani do roli głupa, który musi się zarządzającym podporządkować (bo użyją siły) - książkę można by napisać...

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

ja mialam sytuacje u ortopedy ok 3 lat temu. Mialam problemy z kregoslupem. Koles zamiast sprawdzac moj kregoslup kazal zdjac stanik i patrzyl na moj przod. Nie mialo to nic wspolnego z badaniem, raczej sobie zrobil sesje porno w gabinecie. Od tego momentu mam paniczny lek przed doktorami plci meskiej tymbardziej tymi, ktorzy zajmuja sie badaniami miejsc intymnych. Paranoja.

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

Zgadzam się w 100 % . Byłam świadkiem takiej sytuacji gdy pani doktor wyszła z gabinetu , zostawiając drzwi uchylone a tam pacjentka rozebrana do "rosołu" . i gdzie to poszanowanie pacjenta???


Oj tak! Sama tego doświadczyłam.KOszmar;/

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

To prawda. Zero szacunku. Byłam z chlopakiem u lekarza, nie zdażyl założyc jeszcze majtek a lekarz otworzyl drzwi i wpuscil nastepnego klienta. Czy to nie chore... Takich lekarzy od razu na zwolnienie !!!!!

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

dobrze, wiemy,ze nie, ale od nas tylko zależy czy to sie nie zmieni. Jesli przy wizycie boimy sie odezwać, skrytykować, ne zgłosic tego do odpowiednich instytucji, to sie nic nie zmieni. Pojedynczo działajace osoby rzeczywiście nic nie zmienia, beda traktowane jako intruz itd. Jednak jesli wszyscy zaczna protestować, wyrażać swoje niezadowolenie (ale na poziomie, kulturalnie!) to w koncu bedzie musiało sie cos zmienić. Nie możemy nabierac wody w usta i liczyc, ze nastepnym razem trafimy na lepszego lekarza. oni muszą wiedzieć, ze sa pewne granice!

Re: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?

Napisał(a): Gość -

Byłam bardzo niezadowolona z pewnej pani doktor, która badając każdego pacjenta - i mężczyzn i kobiety, dokonywała osłuchiwania przy samych drzwiach - a tam ciągle wchodziły i wychodziły pielęgniarki, ciągle ktoś z pacjentów zaglądał "czy mogę wejść?" Parawan był, owszem, ale zakrywał umywalkę i wieszak na odzież pani doktor :/ Dodam, że pani doktor życzyła sobie rozbierać się również i z biustinosza... Przy pierwszej wizycie nie zareagowałam, ale za drugim razem - gdy raz za razem drzwi się otwierały i zamykały, i musiałam się odwrócić do nich przodem powiedziałam że się nie odwrócę bo się krępuję. Mina pani doktor była bezcenna, a jej kąśliwa uwaga "że nie mam się czego wstydzić, wręcz powinnam się afiszwać tym co mam" była zdecydowanie nie na miejscu. Z łaską, ale pod moim naciskiem "że nie i już!" to ona przeszła na drugą stronę... Więcej do tej przychodni nie poszłam. Tam w każdym gabinecie tak samo jest - dowiedziałam się tego od innych pacjentek. Teraz chodzę do starszego pana doktora który szanuje moje ciało i bada mnie raz że za parawanem, a dwa - w biustonoszu, raz miałam koszulkę na cienkich ramiączkach to nawet nie kazał jej zdejmować, wystarczyło że na chwilkę uniosłam by osłuchał dolną część a potem górę bez problemu osłuchał pomiędzy ramiączkam... dało się! :) Poza tym ton z jakim mówiła tamta lekarka a ton tego pana doktora to całkiem różne rozmowy. Ona KAZAŁA brać to i to, dała receptę i dowidzenia, a on proponuje i doradza, pyta się czy wolę tańszy czy droższy, czy wolę syrop czy tabletkę... Takich lekarzy jak mój obecny pan doktor to szukać ze świeczką.
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • nago u lekarza
  • nago u dermatologa
  • rozbieranie u lekarza
  • brak intymnoci u lekarza
  • rozbieranie si u lekarza
  • intymno u lekarza
  • brak intymnosci u urologa
  • intymnie badana w szpitalu
  • sytuacje nagie u lekarzy
  • dermatolog nago
  • nago u dermatologax
  • nago w szpitalu
  • nagosc u lekarza
  • na golasa u lekarza
  • brak intymnosci u lekarza
Do góry strony: Czy lekarze szanuja nasza intymnosc ?