360
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń19 tys.
  • Odpowiedzi169
  • Ocen na +0
360 ppt ?

Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę? (170)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

gość
tyrystor0
gość
tyrystor0 Czy warto niszczyć twoje małżeństwo ? Twoje małżeństwo jest już zniszczone, zniszczył je twój mąż, chcesz utrzymywać fikcję i żyć w kłamstwie ? Czy Bóg tego od nas oczekuje? Nie ma miłości nie ma związku....masz podstawy do rozwodu kościelnego . Hej I Powodzenia!
Po pierwsze, rozwodów kościelnych NIE MA i nigdy nie było. Jedynie wtstępuje w Kościele stwierdzenie nieważności małżeństwa w niektórych przypadkach. Po drugie: nie dotyczy to w ogóle opisanego przypadku. Kto tobie takich głupot naopowiadał?!
Nie opowiadaj głupot, Kościół nie jest od sprawdzania błędów, jest cały katalog wykroczeń, uchybień, który może być podstawą rzeczywiście nie do rozwodu, ale unieważnienia małżeństwa... znane już elementy m.i. jak choroba psychiczna, brak pożycia, brak chęci potomstwa... tutaj też może zachodzić taki przypadek...kobieta jest zdradzana przez długi okres czasu, jest to podstawa większe niż cokolwiek innego...wśród podstawy do unieważnienia są elementy z tym związane np.wykluczenie któregoś z istotnych przymiotów lub elementów małżeństwa (jedność, nierozerwalność,poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich, brak przyzwoitości publicznej,brak minimum małżeńskiego poznania i inne, natomiast rzeczywiście to się często toczy długo i nie jest to proste, moim zdaniem powinno to być uproszczone tzn, jeżeli współmałżonek, łamza takim łamie przysięgę np wierności, to powinno być szybko i bez problemu ! Ludzi powinna łączyć miłość i tylko miłośćTo by było na tyle Miłej nocy :)
Piszesz o czymś, o czym jak widac nie masz zielonego pojęciia. Potem bezmyslnie powtarzaja za toba koljne osoby. NIE MA żadnego unieważniania małżeństwa w Kosciele. Już samo to świadczy o tym, ze do niego nie należysz, a jeżeli jest inaczej, to warto czasem się dokształcić, ponieważ pleciesz kolejne brednie. To są kanony, które ludzie przeinaczają, bo słyszeli, że gdzieś dzwoni. Nikt nie unieważnia małżeństwa, jedynie Kościół stwierdza, ze faktycznie do niego nie doszło, a to co ty napisałeś, to są jedynie zbożne życzenia. To działa jedynie w jedną stronę, Co Pan Bóg związał, człowiek nie może już rozwiązać. Tak, ze mylisz jakieś nieistniejące "unieważnianie" ze stwierdzeniem, iż faktycznie do małżeństwa przed Bogiem nie doszło. Może gdzieś rzeczywiście kiedyś doszło do zlamania prawa boskiego (kapłani też czasem grzeszą (niestety)), ale to nie jest zasada, a i tak takie unieważnienie jest nieważne. Jak masz jakieś wątpliwości, to zapytaj biskupa. Nb. unieważnienie czy rozwód, to jedno i to samo. Masło maślane. Tak, że istnieje jedynie orzeczenie o tym, że faktycznie do małżeństwa nie doszło, a nie jakieś powody do unieważniania, Kościół takiej mocy nie posiada, o czym napisałem.
nie mówię o tym przypadku,ale sa powody do unieważnień tylko kosciół robi wszystko aby nie unieważniać bo boją sie aby statystyki im dobrze wypadły ,trwa to bardzo długo,rozumiem,że jeśli nie ma powodów to trwac musi niech sprawdzają itd,ale jak jest ewidentny powód zeznaje pod przysięgą i druga strona nie zaprzecza to dlaczego to trwa 10lat tj,gra na czas a ci co maja kase i znajomości otrzymują o taki pazura juz chyba ze 2 razy.Podam ci powód; nie uwierzysz,ale prawdziwy,dziewczyna prowadziła sie dobrze zdecydowali że rozpoczną życie intymne po ślubie ok.pobrali si ei po slubie okazało się że nic z tego nie będzie jakaś blokada czy coś trudna sytuacja strach nie wiem chciała mieć dziecko ale nie dochodziło do wspóżycia ,on na siłę tez jej nie brał bo byłby to gwałt i zaniosła do biskupów zaświadczenie że jest dziewica od ginekologa i 10 lat i nie ma unieważnienia,czy nie można bylo tego załatwic raz dwa aby mieli szanse ułożyc sobie życie na nowo a tak żyja w grzechu bo sie rozwiedli,ale dziewczyna biedna nie ma kasy i znajomości i teraz przejżała na oczy co to kościół i po co całe życie sie tak dobrze prowadziła . a maja dzieci rodziny i dostają
INTERIA.PL

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): Gość -

No oczywiście, że tak, te sprawy trwaj długo, niektóre szybko tak jak w przykładzie powyżej, dlatego to powinno byś usprawnione, tym bardziej, ze tak jak pisałem wcześniej mieści się to w kanonie i mówią o tym sami adwokaci koscielni....są przypadki własnie drastycznego nie wypełniania obowiązków małżeńskich połączona z patologia...jak właśnie notoryczne zdrady, przemoc...i nie ma powodu jeżeli to zostanie udokumentowane, zeby ciągnąć tą farsę ku szkodzie dla wszystkich ! Tyle Miłego dnia :)

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

gość
gość
tyrystor0
gość
tyrystor0 Czy warto niszczyć twoje małżeństwo ? Twoje małżeństwo jest już zniszczone, zniszczył je twój mąż, chcesz utrzymywać fikcję i żyć w kłamstwie ? Czy Bóg tego od nas oczekuje? Nie ma miłości nie ma związku....masz podstawy do rozwodu kościelnego . Hej I Powodzenia!
Po pierwsze, rozwodów kościelnych NIE MA i nigdy nie było. Jedynie wtstępuje w Kościele stwierdzenie nieważności małżeństwa w niektórych przypadkach. Po drugie: nie dotyczy to w ogóle opisanego przypadku. Kto tobie takich głupot naopowiadał?!
Nie opowiadaj głupot, Kościół nie jest od sprawdzania błędów, jest cały katalog wykroczeń, uchybień, który może być podstawą rzeczywiście nie do rozwodu, ale unieważnienia małżeństwa... znane już elementy m.i. jak choroba psychiczna, brak pożycia, brak chęci potomstwa... tutaj też może zachodzić taki przypadek...kobieta jest zdradzana przez długi okres czasu, jest to podstawa większe niż cokolwiek innego...wśród podstawy do unieważnienia są elementy z tym związane np.wykluczenie któregoś z istotnych przymiotów lub elementów małżeństwa (jedność, nierozerwalność,poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich, brak przyzwoitości publicznej,brak minimum małżeńskiego poznania i inne, natomiast rzeczywiście to się często toczy długo i nie jest to proste, moim zdaniem powinno to być uproszczone tzn, jeżeli współmałżonek, łamza takim łamie przysięgę np wierności, to powinno być szybko i bez problemu ! Ludzi powinna łączyć miłość i tylko miłośćTo by było na tyle Miłej nocy :)
Piszesz o czymś, o czym jak widac nie masz zielonego pojęciia. Potem bezmyslnie powtarzaja za toba koljne osoby. NIE MA żadnego unieważniania małżeństwa w Kosciele. Już samo to świadczy o tym, ze do niego nie należysz, a jeżeli jest inaczej, to warto czasem się dokształcić, ponieważ pleciesz kolejne brednie. To są kanony, które ludzie przeinaczają, bo słyszeli, że gdzieś dzwoni. Nikt nie unieważnia małżeństwa, jedynie Kościół stwierdza, ze faktycznie do niego nie doszło, a to co ty napisałeś, to są jedynie zbożne życzenia. To działa jedynie w jedną stronę, Co Pan Bóg związał, człowiek nie może już rozwiązać. Tak, ze mylisz jakieś nieistniejące "unieważnianie" ze stwierdzeniem, iż faktycznie do małżeństwa przed Bogiem nie doszło. Może gdzieś rzeczywiście kiedyś doszło do zlamania prawa boskiego (kapłani też czasem grzeszą (niestety)), ale to nie jest zasada, a i tak takie unieważnienie jest nieważne. Jak masz jakieś wątpliwości, to zapytaj biskupa. Nb. unieważnienie czy rozwód, to jedno i to samo. Masło maślane. Tak, że istnieje jedynie orzeczenie o tym, że faktycznie do małżeństwa nie doszło, a nie jakieś powody do unieważniania, Kościół takiej mocy nie posiada, o czym napisałem.
nie mówię o tym przypadku,ale sa powody do unieważnień tylko kosciół robi wszystko aby nie unieważniać bo boją sie aby statystyki im dobrze wypadły ,trwa to bardzo długo,rozumiem,że jeśli nie ma powodów to trwac musi niech sprawdzają itd,ale jak jest ewidentny powód zeznaje pod przysięgą i druga strona nie zaprzecza to dlaczego to trwa 10lat tj,gra na czas a ci co maja kase i znajomości otrzymują o taki pazura juz chyba ze 2 razy.Podam ci powód; nie uwierzysz,ale prawdziwy,dziewczyna prowadziła sie dobrze zdecydowali że rozpoczną życie intymne po ślubie ok.pobrali si ei po slubie okazało się że nic z tego nie będzie jakaś blokada czy coś trudna sytuacja strach nie wiem chciała mieć dziecko ale nie dochodziło do wspóżycia ,on na siłę tez jej nie brał bo byłby to gwałt i zaniosła do biskupów zaświadczenie że jest dziewica od ginekologa i 10 lat i nie ma unieważnienia,czy nie można bylo tego załatwic raz dwa aby mieli szanse ułożyc sobie życie na nowo a tak żyja w grzechu bo sie rozwiedli,ale dziewczyna biedna nie ma kasy i znajomości i teraz przejżała na oczy co to kościół i po co całe życie sie tak dobrze prowadziła . a maja dzieci rodziny i dostają
to prawda jak kuzwa można stwierdzić że do małżeństwa wogóle nie doszło jak ślub w kościele był,do małżeństwa doszło tylko może ono być nie ważne jak wyżej ktoś napisał ,np.brak współżycia,okłamanie kogoś przed ślubem,żenienie sie dla dziecka bo wpadka a tak naprawde nigdy jej nie kochał ile jest takich małżeństw czyli przysięgał fałszywie,zaburzenia psychiczne tzw,niedojrzałość emocjonalna ,ktos nie chce dziecka a druga strona chce to są wszystko powody że jest małżeństwo nie ważne










Reklama

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

usprawnić sądy biskupie i nie bałamucić ludzi. tam też nie ma sprawiedliwości jak wszędzie liczy się poparcie znajomego księdza i duża kasa,,,,i jest, a jak jesteś biedny prostak to chociaż powodów masz kilka nic z tego ,albo dostaniesz papierek na starość w tedy to nie jest potrzebny .co można sprawdzać tyle lat jak nie ma powodów owszem a jak są i strony,świadkowie są zgodni,zaświadczenia itd,to im powinno także zależeć na szybkim zakończeniu sprawy,aby ludzie jak najszybciej mogli wkroczyc na tą dobrą drogę,bo maja prawo zabłądzic i popełnic błąd,mnie w samej kurii powiedziano szansa jest na stwierdzenie nieważności ,skoro jest to dlaczego czekam 8lat -ludzie i nie widac końca jakiegokolwiek oczywiście w pierwszej instancji bo jeszcze musi zarobić druga,tłumaczą sie że maja dużo spraw,obcieram te klamki w tych pałacach i nigdy kolejek nie widziałem -pustki

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

gość
tyrystor0
gość
tyrystor0 Małżeństwo może zostać nieważnie zawarte z powodu jakieś przeszkody zrywającej kanony 1083 – 1094 Kodeksu Kanonicznego.
wiek młodociany (14 lat dla kobiety i 16 dla mężczyzny),
niezdolność płciowa (impotencja),
istniejący węzeł małżeński ( małżeństwo z inną osobą),
różność religii (ślub z osobą nieochrzczoną),
święcenia,
śluby lub profesja zakonna,
uprowadzenie,
przeszkoda występku (małżonkobójstwa),
pokrewieństwo (w linii prostej i do 4 stopnia linii bocznej),
powinowactwo (w linii prostej),
przyzwoitości publicznej,
pokrewieństwa prawnego (powstałego z adopcji).
Małżeństwo może zostać nieważnie zawarte na skutek braków dotyczących zgody małżeńskiej. Określone zostały przez prawodawcę w kanony 1095-1107.
brak minimum małżeńskiego poznania
pozbawienie używania rozumu,
poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich,
niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej,
podstęp przy zawieraniu małżeństwa ( umyślne wprowadzenie w błąd),
symulacja,
wykluczenie któregoś z istotnych przymiotów lub elementów małżeństwa (jedność, nierozerwalność ,zrodzenie i wychowanie potomstwa),
zawieranie małżeństwa pod warunkiem,
przymus i bojaźń.
Przyczyną nieważności małżeństwa mogą być braki dotyczące formy kanonicznej, a więc sposobu zawierania małżeństwa. Dotyczy w szczególności kapłana asystującego przy zawieraniu małżeństwa (posiadanie przez niego odpowiedniego upoważnienia), oraz zobowiązanie do zawierania małżeństwa przez katolików według formy kanonicznej. Miłego dnia :)


To jest właśnie typowy wtórny analfabetyzm, typowy dla nowobogackich. Czytasz, przepisujesz i nic z tego nie rozumiesz. Chodzi o nieważność w momencie zawierania małżeństwa. Tak jak pisałem, małżeństwo, to działanie w jedną stronę. Potem zawartego prawidłowo małżeństwa juz nie da się rozwiązać. Upieraj się dalej, to się jedynie ośmieszasz, zresztą nie pierwszy raz, chłopski filozofie.
Po pierwsze, wcześniej wyjaśniłem, a potem użyłem zwrotu tzw rozwód kościelny...ponieważ w języku potocznym 99,9 ludzi tak mówi, ale wiadomo o co chodzi !
Następna sprawa po raz kolej ny z uporem muła nie przyjmujesz nic do wiadomości...Wymieniłem ci tym razem podstawę do unieważnienia według kanonu...gdzie między innymi są punkty:

BRAK ZGODY MAŁŻEŃSKIEJ, BRAK
BRAK POŻYCIA MAŁŻEŃSKIEGO
POZBAWIENI UŻYWANIA ROZUMU
BRAK WYPEŁNIANIA OBOWIĄZKÓW MAŁŻEŃSKICH
BRAK MINIMUM POZNANIA MAŁŻEŃSKIEGO

Mam pytanko, prosząc o minimum logiki.- Czy te punkty mogły zaistnieć przed aktem małżeńskim , czy dopiero po ?

Wiec mała prośba...nie rób sobie jaj, bo to są poważne sprawy ! Miłego dnia :)
Nie prościej przeczytać Kodeks prawa Kanonicznego (ale ze zrozumieniem?!).
"Rozdział IX

ROZŁĄCZENIE MAŁŻONKÓW

Art. 1

ROZWIĄZANIE WĘZŁA

Kan. 1141 - Małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci."

Koniec dyskusji.

Jeszcze raz więc powtarzam do znudzenia: NIE MA żadnego unieważnienia małżeństwa, jest tylko stwierdzenie nieważności takiego związku. Analiza twoich punktów nie ma żadnego znaczenia dla sprawy i byłaby zbyt skomplikowana do wytłumaczenia na forum, poza tym nie znam nawet źródła, tego co skądś przepisałeś, jak i te słowa nie mają żadnego znaczenia wobec powyższego cytatu. Każdy przypadek Kościół bada indywidualnie, a ty chcesz załatwić wszystko ogólnikami. Masz problem ze zrozumieniem, to udaj się do biskupa i porozmawiaj sobie z nim, a przede wszystkim jeżeli jesteś katolikiem, nie wypisuj więcej swoich bzdur, bo szkodzisz zamiast naprawiać.
ktos pisał,że małżeństwo było zawarte a niedopełnione i czeka 10 lat ,to na co ten biskup tyle czeka,przecież on tego nie udowodni,ani jakiś swiadek tylko sami małżonkowie mogą zeznać

Reklama

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

ktos pisał,że małżeństwo było zawarte a niedopełnione i czeka 10 lat ,to na co ten biskup tyle czeka,przecież on tego nie udowodni,ani jakiś swiadek tylko sami małżonkowie mogą zeznać

na kase kochaniutki biskup czeka ,dlaczego są takie różnice w cenie w każdej diecezji inna,gdzie wieksza to drożej,opłata powinna być jednakowa wszędzie skoro to jeden kościół,ale nie to zależy ile od kogo da sie wyciągnąć ,w panstwowym zapłacisz to masz a tu niekoniecznie kase wezmą,a skutki opłakane

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -


Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): Gość - Dzisiaj, 9 października (14:21)

Szanowne Panie jestem już grubo ponad trzydzieści lat po ślubie i jak w życiu różnie bywało
ale uważam że bardzo dużo winy jest po waszej stronie bo gdy mąż probuje wam coś zasugerować podpowiedzieć czy porozmawiać was to nie interesuje bo uważacie że jak jest już po ślubie i są dzieci to dla męża się nic nie należy,tylko ma pracować i utrzymać rodzinę. .Więc po kilku czy kilkunastu takich sytuacjach normalną rzeczą jest że facet zaczyna rozglądać się na lewo i prawo a jeszcze bardzo chętnie pomagają mu w tym przyjaciolki żony .Nie łódzcie się, facet jak dostanie to czego potrzebuje w domu to raczej nie będzie szukal przygod,aczkolwiek są od reguł wyjątki.
Niestety potem to są tylko konsekwencje pewnych zachowań i jeśli jest jeszcze jakiś cień więzi i chęć sprobowania naprawy to jest to możliwe ale to trzeba pokazać że Tobie przede wszystkim też zależy na utrzymaniu związku.Życzę powodze

Uważam że na ten temat powinni się wypowiadać faceci bo to co czytam chodzi o zdradę -dlaczego to robią.Oni wiedza najlepiej dlaczego-wielki szacunek dla ciebie gościu wiesz co piszesz prosta konkretna odpowiedz bez podawania -paragrafów -kobieta poszkodowana bo mąż ja zdradza ,niech dalej mysli co ma robić pisząc na forum kazda kobieta doradzi -za łeb drania ,kopa w dupę,bo tacy my kobiety jesteśmy -przepraszam nie wszyscy.I najlepsza porada jest na forum tu ci powiedzą co masz zrobić , zapytaj księdza czy możesz zrobić mężowi loda.Ciekawe czy przez 15 lat podawana zupa pomidorowa by wam smakowała.Dajecie po bożemu i w dodatku w sobotę bo tak jesteście nauczeni .takie sprawy rozwiązuje sie z mężem czy z żoną -nie na forum.Facet po seksie ma chodzić do tyłu aby mu sie juz więcej nie chciało na boku szukać .Żal mi jest was

Reklama

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

Litości! Tyrystorku wex się za książki, a nie ściąganie z internetu.

"Wiec mała prośba...nie rób sobie jaj, bo to są poważne sprawy ! Miłego dnia :)[/cytat]


Nie prościej przeczytać Kodeks prawa Kanonicznego (ale ze zrozumieniem?!).
"Rozdział IX

ROZŁĄCZENIE MAŁŻONKÓW

Art. 1

ROZWIĄZANIE WĘZŁA

Kan. 1141 - Małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci."

Koniec dyskusji.

Jeszcze raz więc powtarzam do znudzenia: NIE MA żadnego unieważnienia małżeństwa, jest tylko stwierdzenie nieważności takiego związku. Analiza twoich punktów nie ma żadnego znaczenia dla sprawy i byłaby zbyt skomplikowana do wytłumaczenia na forum, poza tym nie znam nawet źródła, tego co skądś przepisałeś, jak i te słowa nie mają żadnego znaczenia wobec powyższego cytatu. Każdy przypadek Kościół bada indywidualnie, a ty chcesz załatwić wszystko ogólnikami. Masz problem ze zrozumieniem, to udaj się do biskupa i porozmawiaj sobie z nim, a przede wszystkim jeżeli jesteś katolikiem, nie wypisuj więcej swoich bzdur, bo szkodzisz zamiast naprawiać.[/cytat]

Oczywiście, że jest unieważnienie !

Cytujesz jeden punkt wyrwany z kontekstu, który w zasadzie nie jest w sprzeczności z tym co napisałem....gdyż co by to było, jakby jakiś urzędas starał się unieważnić ślub kościelny, często nawet zdalnie, ale Sąd kościelny może to zrobić i robi to, jeśli zaistnieją ku temu przesłanki .....małżeństwo dopełnione., ..właśnie.to nie oznacza tylko, wyjścia z kościoła, ale dalsze życie według zasad chrześcijańskich.
Po co te punkty pozostałe ? Wziąłem je właśnie z kanonu katolickiego !

A oto poniżej przedstawiam ci opinię adwokat kościelnego jako mały przykładzik :Niedojrzałość do małżeństwa. Ostatnio najczęściej unieważnienia ślubów kościelnych orzeka się na podstawie tak zwanej niedojrzałości do małżeństwa jednej lub obu stron. W tym wypadku chodzi o szerokie spektrum zachowań, które mogą świadczyć o braku psychicznej gotowości do założenia rodziny, na przykład rażące zaniedbywanie obowiązków domowych czy brak zaangażowania w życie rodzinne.
Miłego dnia :)[/cytat]

A ja tobie zacytuję inną:

"Prawnik-kanonista, ekspert od procesów kościelnych Michał Poczmański z Kancelarii Kanonicznej tłumaczy „Nie ma po prostu czegoś takiego jak rozwód w Kościele Katolickim. Przez słowo „rozwód” rozumiemy sytuację, kiedy małżeństwo zostało ważnie zawarte, trwało jakiś czas, ale z różnych powodów przynajmniej jedna strona nie chce, aby dalej istniało. Małżeństwo było, ale ustało, skończyło się, nie ma go. Tak właśnie działa rozwód w rozumieniu prawa świeckiego. Natomiast w prawie kanonicznym (prawie kościoła katolickiego) takiej sytuacji nie ma. Wiąże się to z tym, że małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci.”

Twój problem polega na szukaniu tam gdzie tobie pasuje, a internet to źródło prawdziwych i nieprawdziwych informacji. Ty szukasz tych, które pasują pod twój pogląd, ponieważ nie potrafisz przyznać się do błędu. Czyli to ty wyrywasz z kontekstu szukając po źródłach, które mie dość, że mieszają pojęcia, to tak jak i ty piszą, bo im za to płacą, potem z tego wszystkiego wychodzi jedynie jeden bełkot.

Jezszce raz wzywam cię do zaprzestania szastania słowami, których w ogóle nie rozumiesz! Robisz z siebie pośmiewisko i krzywdzisz innych, którzy tak jak i ty wierzą w to co ktoś nie znający sie na rzeczy pisze.

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): blackcat - Wtorek, 2 października (22:54)

Przestaję sobie już z tym radzić... mój mąż od dwóch lat zdradza mnie... dowiedziałam się o tym zupelnie przez przypadek. Nie mam już 20 lat, nie wiem czy warto niszczyć nasze małżeństwo rozwodem,ale powoli przestaję sobie z tym radzić... Jestem religijną osobą, więc chcialam uzyskać jakąś poradę od duchownego. Ksiądz stwierdził, że małżeństwo to świętość i za wszelką cenę powinnam walczyć by nasz związek się nie rozpadł. Przymykać oko na zachowanie męża... albo więcej się starać, by nie myślał o innych... nie wiem czy to dobre rozwiązanie, bo wykańczam się psychicznie...
czy stosować się do rady księdza, czy powiedzieć mężowi, że wiem o wszystkim?
proszę o radę


WIĘCEJ SIĘ STARAJ KUP SOBIE PŁYTĘ KAMASUTRA-RAZEM Z MĘŻEM MOŻECIE WYPRÓBOWAĆ, POZYCJE NIE SA TAKIE STRASZNE-NIE SŁUCHAJ TEGO CO CI PISZA -TY WIESZ SAMA NAJLEPIEJ JAKA JESTES W ŁÓŻKU -KAŻDY FACET POTRZEBUJE COŚ NOWEGO.EWENTUALNIE JAK CHCESZ ROZWODU TO CZYTAJ DALEJ - I NA PEWNO PRZY TAKICH ŚŁUSZNYCH DECYZJACH PODJĘTYCH PRZEZ FORMOWICZÓW NA PEWNO DO TEGO DOJDZIE -STRATA CZASU DLA MNIE -POROZMAWIAJ Z MĘŻEM - OPOWIEDZ MU CO CZUJESZ I ŻE WIESZ WSZYSTKO -DLATEGO CHCESZ WIEDZIEĆ CO MOZECIE JESZCZE ZROBIC ABY URATOWAC WASZE MAŁŻENSTWO-JEZELI CI POWIE ŻE TO JUZ KONIEC -WTEDY WIESZ ZE JUZ NIE DA SIE NIC NAPRAWIC -POZDRAWIAM

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

Tyrystorku, tacy jak ty właśnie szkodzą Kościołowi, a to jak widać dzisiaj modne. Wiele osób pisze nie tylko na ten temat stosując różne uproszczenia, a potem ludzie prostolinijni biorą to za coś prawidłowego. Nie dość, że błyszczysz swą niewiedzą, to uzurpujesz sobie prawo do komentowania kanonów, do czego nie jesteś ani uprawniony, ani nie posiadasz odpowiedniego wykształcenia. W całym internecie zapewne przeczytasz różne słowa, których w słowniku nie ma jak np. komp, nara, podobnie jest z wiedzą szerzoną mediami. Siadają przed kamerą różni "specjaliści" z bożej łaski i mówią nam jak mamy myśleć. Niestety trafiają na wiele podatnych gruntów, które nie potrafią zweryfikować tej pseudo-wiedzy i szerzą dalej nie wiedzę lecz również własne poglądy, które w ten sposób są potem uważane za prawdziwe, tak jak to co zacytowałeś. Zostaw elektrykowi podłączanie prądu i urządzeń, budowniczemu konstruowanie i budowę domów, a zajmij się tym co umiesz najlepiej, bo zwyczajnie tobie pisanie i myślenie nie wychodzi. Jesteś podatny medialnie i nie umiesz rozróżniać, ani dobra od zła, ani prawdziwych informacji od nieprawdziwych. Fakty są jedne i niepodważalne, ani rozwodów, ani unieważnień małżeństw w Kościele nie ma. To jedynie woda na młyn mieszanie ludziom w głowach, aby juz sami nie wiedzieli z której strony mają jeść, a z której wypróżniać się.

Re: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?

Napisał(a): gość -

Chyba też pogonię starego dziada tylko że on nie chce się z domu usunąć ale nie wiem czy dłużej wytrzymam i chyba bety wyrzucę z domu temu draniowi wiem gdzie ta pinda mieszka bo to blisko bloku i wtedy może zrozumie i pójdzie .
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • Czy warto ratować małżeństwo
  • jak ratowac malzenstwo
  • czy warto jest ratowac malzenstwo
  • czy warto ratowac malzenstwo
  • czy warto ratować małżeństwo dla dzieci
Do góry strony: Czy warto ratować małżeństwo za wszelką cenę?