511
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń6 tys.
  • Odpowiedzi451
  • Ocen na +0
511 ppt ?

Dziennik Starej Panny (452)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

....Wyjechałam z domu, muszę połazić po sklepach, kupić może prezenty pod
choinkę, bo potem kupuje się byle co, bez zastanowienia..
Przypomniałam sobie...Byłam już właściwie dorosła, no prawie dorosła, w każdym
razie jako studentka miałam tylko stypendium i tyle ile mi dawali rodzice, czyli mało.
Koleżanki z roku miały takie fajne sztuczne kolorowe króciutkie futerka, bardzo drogie.
Też takie chciałam, wiedziałam, że ma być białe, imitujące takiego pokręconego
baranka, leciutkie, takie nic, mało praktyczne, bo zimne, ale takie chciałam.
Marudziłam w domu, ale jakoś nie udawało mi się rodziców namówić na ten zakup.
W końcu odpuściłam, zapomniałam , trudno, nie można mieć wszystkiego...
Była wigilia, prezenty...
Dostałam biały kożuszek,<chciałaś baranka pokręconego>, ciężki, długi, prawdziwy
i już dawno nikt takich nie nosi.Nie mogłam się opanować <to było paskudne>,
poryczałam się ze złości. Tata tłumaczył, że szukał kilka dni takiego, jak chciałam,
ale przed świętami...
Dlatego od dawna kupujemy sobie prezenty dużo wcześniej, przemyślane i takie,
które z pewnością ucieszą obdarowanego.
Lubię robić prezenty, zobaczyłam coś takiego, ale podobał by się Pawłowi, nie,
przecież..., Na razie kupię coś dla siebie..
INTERIA.PL

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

.....Dla rodziców ciągle jestem małą Dusią, zwłaszcza dla taty..Ciągle mnie pyta
czy mi nie brakuje kasy, wie, że teraz zarabiam dużo mniej, opłacam jedzenie,
jestem przyzwyczajona do jakiegoś standardu , ja mu tłumaczę, że tam nie ma takich
pokus, że nauczyłam się żyć i starcza mi na wszystko, ale on swoje wie..Wybrał się
ze mną na zakupy, chociaż tego nie znosi i płacił za moje fatałaszki, nie było mowy
o płaceniu za siebie.Takim sposobem obłowiłam się w nową garderobę, kosmetyki,
nawet kupiłam sobie pidżamy ciepłe, ale estetyczne, takie dresowate, super...
Dobrze mi w domu, ale taka bezczynność, to już nie dla mnie.Odwiedziłam koleżanki
które opowiadając o swojej pracy<ostatnio tylko o tym, albo o amorach>zanudziły
mnie okropnie, a może to ja zrobiłam się nudna, w każdym razie tak po cichu cieszyłam
się, że na tydzień znowu pojadę do miasteczka.Do miasta wrócę dzień przed wigilią.
Zapomniałam, Pawełkowi kupiłam wypasionego fona na Mikołaja i słuchawki
bezprzewodowe pod choinkę, dam Marcie, niech mu położy w wigilię.

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

.......Podjechałam pod dom.Przypomniałam sobie, jak przywlokłam się tu
pierwszy raz.Jak tu było pięknie, kolorowo, wesoło, teraz wszędzie biało,
tylko ścieżka do domu idealnie odśnieżona.Coś jednak się zmieniło, nie
wiedziałam co, ale coś było inaczej.Zatrzymałam samochód tam, gdzie
zwykle, zobaczyłam buzię Pawełka, machał do mnie, coś pokazywał..
Zatrzymałam się, nie bardzo wiedziałam o co chodzi, wybiegł, w pośpiechu
zakładał kurtkę, machał rękami, był wyraźnie poruszony..
- Witaj kochana Dusiu, tak się cieszę, że wróciłaś do domu, ale zobacz, ja
z tatą zrobiliśmy dla twojego auta taką wiatę, żeby śnieg nie zbierał się przez
noc, no tak to była ta zmiana, rzeczywiście postawili osłonę na samochód.
przyznaję, miło mi się zrobiło.
- No dobrze, to wprowadzę samochód w nowe miejsce, powiedziałam.
- Pomogę ci , zaproponował, zabrał moje dość ciężkie torby i poszliśmy
do domu.
Zwykle, kiedy wracałam z pracy, Marta czekała w progu, tym razem nie.
Nie pytałam Pawełka o nic, zatargaliśmy wszystko do pokoju.
Tu też zauważyłam zmiany, to chyba w związku ze zbliżającymi się świętami
nowe, sliczne firaneczki w oknach i pościel.Kiedyś mówiłam Marcie, że lubię
pościel z malutkimi kwiatuszkami, są takie miłe,uszyła mi pościel w konwalie.
Niby takie drobiazgi...
Zaczęłam się rozpakowywać, dopiero po dłuższej chwili weszła Marta, jakaś
taka wycofana, nie taka jaką znam,
-Wróciłaś Dusiu, cieszę się, zapraszam na kolację, no i poszła do kuchni.
Popatrzyłam na Pawełka, spuścił głowę, nic nie mówił, był smutny.
- Pawełku, stało się coś, zapytałam, przecież widzę, że coś jest nie tak.
- Chodź, idziemy na kolację, odpowiedział, nie nalegałam.
W kuchni już siedział mąż Marty, a ona krzątała się szykując kolację, dość
wypracowaną, widać na mój przyjazd. Jak tak na nich patrzyłam, to nie wiem,
kto z nas był bardziej nieszczęśliwy.
Jak to piszą ,'kolacja przebiegła w serdecznej atmosferze', czyli drętwo, chociaż
wszyscy się starali być mili, ja też nadrabiałam miną..
Przypomniałam sobie o fonie dla Pawełka, poszłam do pokoju, musiałam poszukać,
jak wróciłam, zobaczyłam, zobaczyłam łzy w oczach Marty, które szybko wytarła.
- Pawełku, nie było mnie w dniu Mikołaja, oto co ci kazał dać.Reakcja była do
przewidzenia, szał radości, ja też byłam zadowolona, że mogłam mu dać jego
wymarzony telefon..
Byłam na prawdę zmęczona jazdą, a rano szłam do pracy, powiedziałam, że idę spać.
Leżąc w łóżku, uchyliły się drzwi , można , zapytała Marta, ja tylko na chwilę, wejdź.
-Ja wiem Dusiu, zaczęła smutnym tonem, że czujesz się przeze mnie oszukana.
Masz do mnie żal, że nie powiedziałam ci prawdy o moim bracie.Byłam naiwna,
myślałam, że go kochasz , to zrozumiesz tę jego pasję do gór.Jak wyjechałaś
dużo myślałam, miałaś prawo mieć do mnie żal.Wiem, że już nigdy nie będzie tak
jak kiedyś było między nami, powiedz, co mam zrobić, jak naprawić, przerwała.
-Zostaw to Marta, nie dzisiaj, muszę wszystko przemyśleć, teraz idę spać.

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

.....Długo w nocy zastanawiałam się jak powinnam postąpić.Przecież gdybym
była na miejscu Marty, postąpiła bym tak jak ona.Dlaczego o tym nie pomyślałam.
Postanowiłam, że nie będę wracać do tego, co było.Wstałam rano, poszłam do
kuchni, zrobiłam sobie kawę, miałam już wychodzić, -a śniadanie - w drzwiach
stała Marta, i uśmiechała się do mnie,
- Przewidziałam, że nie będziesz o tym pamiętać, jest bardzo zimno, musisz jeść,
wręczyła mi taką śniadaniówkę i termos, no tym zaskoczyła mnie zupełnie.
- Nie będziesz biegać do sklepu po bułki, tu masz to, co lubisz, powiedziała, no
jak mam jej nie lubić, cmoknęłam ją w policzek i pojechałam do pracy przez
zaśnieżone miasteczko.Śnieg wycisza, tłumi dźwięki, jechałam i cieszyłam się,
że wróciłam.
W pracy nie byłam wcale pierwsza, dziewczyny już były, jak zwykle spierały się
o jakieś szczegóły , lubiłam patrzeć na te ich utarczki słowne.Dla mnie, obie miały
rację, ale to nie moja działka, nie wtrącałam się nigdy, skoro wiedziałam, że one
sobie poradzą, zawsze zwyciężał rozsądek, to i teraz też tak będzie.
-Dusia wróciła, zawołały, były na prawdę zadowolone, że jestem.
-Dobrze, że jesteś, musisz porozmawiać z nowym choreografem, którego przyjął
kierownik brzęczący, powiedziała Bodzia przyciszonym głosem.
- Kto go prosił, jak dotąd radziliśmy sobie sami, powiedziałam zdenerwowana.
- Nie złość się,dodała Rene, to akurat był dobry pomysł kierowniczka, facet jest
rzeczowy i zna się na robocie, dodała.
- Witam panią, wiem, że nie uzgodniono tego z panią, ale może jednak się przydam,
uśmiechał się sympatycznie, Adam mam na imię, co miałam robić, Dusia jestem.

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

....Co mogłam zrobić, zawsze uważałam, że w mniejszym gronie lepiej się pracuje,
ale cóż, skoro już mamy nowego kolegę, żeby jeszcze nie był od kierowniczka..
Adam okazał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.Znał się wnosił coś
nowego, poza tym pracował tylko dwa dni w tygodniu, da się wytrzymać.
Dziewczyny sobie umyśliły, że skoro jestem sama, to wolny, inteligentny i na prawdę
przystojny Adam zajmie wolne miejsce.Śmiać mi się chciało jak widziałam te ich
zabiegi, jakoś nie przyszło im do głowy zapytać, co ja o tym myślę.Gdyby zapytały,
to by wiedziały, że ja nie potrafię w taki sposób zamykać jednego mojego związku
<właściwie jakiego znowu związku> i zaczynać nowego.Polubiłam Adama, ale to
wszystko.Dziewczyny nie dawały za wygraną, ciągle coś próbowały, Adam też to
widział i śmiał się.Powiedział mi, że mnie rozumie, <cholery powiedziały mu>, ale
niech się bawią, co mi to szkodzi.Miał rację, zaczynało to być nawet zabawne.
Każda moja rozmowa z Adamem powodowała porozumiewawcze spojrzenia tych
moich intrygantek.
Rozmawialiśmy o przedstawieniu , które miało się odbyć dzień po świętach.
Temat teatrzyku oczywiście świąteczny, ale nie tylko, chodzi o przybliżanie ludziom
odrobiny literatury , czyli opowieści wigilijne mocno okrojone, ale jednak coś.
Za dwa dni wracałam na święta do domu.
Próby przeciągnęły się do późna, odwoziłam dzieciaki do domów, dlatego postanowiłam
natychmiast położyć się spać, padałam z nóg...
Dojeżdżając do domu zobaczyłam jakiś samochód, ale na całe szczęście nie zastawił
mi drogi dojazdu do mojej wiaty.Strasznie zimno, szybko wbiegłam do domu
i prosto pobiegłam do swojego pokoju.Grzałam ręce o piec, w domu było cicho,
z kuchni dobywały się jak zwykle zapachy pieczonego ciasta, ech, te, to chyba
dla nich na święta.U nas w domu ciast się nigdy nie piekło, nawet nie wiem dlaczego,
może dlatego,że nie lubimy, ale tradycja, nic, muszę zapytać mamę jak wrócę.

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

....Wezmę tylko coś gorącego do picia i idę spać.Weszłam do kuchni, Marta stała
przy piecu, hmmmm, ale zapachy, jak pojadę do domu, to upiekę jakiegoś placka
Marta da mi szczegółowy przepis...chciałam właśnie o ty powiedzieć, kiedy zobaczyłam
Pawła.Tego się nie spodziewałam, zaskoczenie zupełne, mogła mi powiedzieć, już
miałam coś głupiego powiedzieć, kiedy dotarł do mnie jego głos, nie patrzyłam w jego
kierunku, Dusiu, przyjechałem przed chwilą, miałem nie przyjeżdżać, ale coś mi jednak
kazało tu przyjechać, Marta była tak samo zaskoczona jak ty, mówił i mówił, a ja chciałam
uciec, natychmiast uciec, po co on tu przyjechał, mógł zapytać Martę kiedy ja wyjeżdżam,
wtedy mógł sobie przyjechać, coś mówił, ale ja już się opanowałam, nie mogę mu
pokazać, że ciągle mi na nim zależy.
- Fakt, jestem zaskoczona, nie spodziewałam się tu ciebie, ale skoro już jesteś to miło.
Popatrzył na mnie, ja pod pretekstem przepisu na ciasto zaczęłam wypytywać Martę
o prosty przepis na jakiegoś gnieciucha.Zrozumiała, zaczęła mi bardzo dokładnie
opowiadać o jakimś placku, wreszcie powiedziała, zapiszę ci wszystko bardzo dokładnie
bo i tak teraz nie zapamiętasz, wiesz, idę po coś do pisania, no tego to ja akurat nie
chciałam.Nie chciałam zostać sama z Pawłem, nie chciałam rozmów, nic nie chciałam.
Podeszłam do kuchni, wstawiłam czajnik, robię sobie herbatę, chcesz, zapytałam..

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): renee -

DUSIA28
renee dla jasności sytuacji - ja trzymam stronę Pawła...P:
Dla jasności, to ja piszę, Świntucho, powinnaś trzymać moją stronę, moja
Rene, zawsze trzyma moją stronę:))))
Trzymam Twoją a jakże ........ ale Paweł tez ma swoje prawa P:przyda mu się wsparcie...

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

....=Nie dziękuję za herbatę, ale możesz poświęcić mi chociaż chwilę, postaw
ten czajnik, usiądź Dusiu, proszę.
-- Jestem zmęczona, nie mam ochoty na pogaduchy do poduchy, pojawiasz się,
a ja mam wszystko zostawić, bo raczyłeś się pojawić, otóż nie, nie mam ochoty
na rozmowy ani dzisiaj, ani kiedykolwiek.Zalałam herbatę, wzięłam kubek
i wyszłam z kuchni, poszłam prosto do pokoju, zamknęłam drzwi.Teraz dopiero
poczułam jak gorąca herbata leje mi się po palcach.
Nie miałam siły rozbierać się, myć, nic, położyłam się w ciuchach do łóżka,
naciągnęłam kołdrę na głowę i wyłam jak małe dziecko, skrzywdzone dziecko.
Tak przespałam całą noc.Rano dopiero doprowadzałam się do porządku, a moje
oczy, widzę, ale oczy zapuchnięte, maaamo, ależ ja jestem paskudna.
Ubrałam się, bez kawy, w pośpiechu wypadłam z domu, wsiadłam do samochodu,
ja nie jechałam do pracy, ja uciekałam przed Pawłem, ja nie chcę go więcej
widzieć, porozmawiam z Martą, jeżeli dalej tak będzie, będę musiała się wyprowadzić.

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

....Tym razem byłam pierwsza.Wstawiłam czajnik, usłyszałam, że ktoś wchodzi, -
-Dusiu, co tak wcześnie, Adam był wyraźnie zdziwiony , ale zamilkł, zobaczył moje
oczy, domyślił się.
-Usiądź, ja zrobię ci kawy, ale poczekaj chwilę, zaraz przyniosę pyszne, jeszcze
gorące jagodzianki.
Poszedł po te jagodzianki, a ja siedziałam i znowu miałam ochotę płakać.
-Tylko nie płacz, masz oczy jak królik, wystarczy, wykładał Adam bułki na talerz i
patrzył na mnie z troską w głosie.Jak nie chcesz, nie mów, ale czasami wam
dziewczyny pomaga takie wyrzucenie z siebie wszystkiego, co boli, znawca się
znalazł, pomyślałam, a z oczu same leciała mi słona woda.Zła byłam na siebie,
ale nie mogłam się powstrzymać.
-Przestań, bo pomyślą, że ci jakąś krzywdę zrobiłem, mówiąc podał mi chusteczki.
Lepiej zjedz jagodziankę, powąchaj jak pięknie pachnie, podsuwał mi pod nos,
zaczęłam się śmiać tak przez łzy, ale miał na mnie dobry wpływ, jest super koleś.
-Wiesz Dusiu, ja to tak sobie myślę, powiedział Adam, może zamiast jutro, pojedziesz
do domu dzisiaj, co o tym myślisz?
-Ale ja nic tu nie mam, wszystkie ciuchy, zaczęłam, ale zaraz, w domu też mam w czym
chodzić, prezent dla Pawełka zostawiłam w jego pokoju, ciasto, jakie ciasto, kupię.
Wiesz Adam, to jest pomysł, tylko proszę zadzwonisz gdzieś za godzinę do Marty,
nie chcę, żeby się martwiła.Weszły dziewczyny, zobaczyły moją minę, wiedziały,
- Wiecie co, powiedział prawie wesoło Adam, Dusia teraz jedzie do domu, mniejszy
ruch na drogach i w ogóle...
-Jasne, przytomnie odezwały się obie, jak mus, to mus.Zobaczymy się po świętach.

Re: Dziennik Starej Panny

Napisał(a): DUSIA28 -

....W godzinach popołudniowych jakoś dojechałam do rodziców.Droga fatalna,
nastrój jeszcze gorszy.
Nie było rodziców, pewnie robią ostatnie zakupy, otworzyła mi pani, która pomaga
w prowadzeniu domu, znam ją od zawsze,
-Dusia, miałaś przyjechać jutro, zawołała zdziwiona, chcesz na pewno jeść, idź
umyj rączki<to już klasyka> i chodź do salonu, zaraz coś ci przyniosę.A potem
przygotuję ci świeżą pościel, coś jeszcze mówiła, jak to ona, a ja zastanawiałam
się co ja powiem moim rodzicom, mama pytać nie będzie, ale tato..
Poszłam do swojego pokoju, sprawdziłam zawartość szafy, w święta przychodziła
rodzina, musiałam jakoś wyglądać, bo dopiero by było gadania.I tak będzie, ale
do pytań w stylu "i co, jeszcze nie masz kawalera" przywykłam, do tego doszły by
pytania w stylu 'oj, źle ci tam płacą, biedactwo nie masz za co się porządnie ubrać',
a tego mogła bym nie zdzierżyć.
Zatopiona w swoich myślach i z głową w szafie, nie usłyszałam głosów rodziców.
Mało, mój tata właśnie stał i przyglądał mi się.
- Zapomniałaś zabrać walizki, prawda, zapytał złośliwiec, tak, zapomniałam, no
i co z tego, dość paskudnie odpowiedziałam.
-Na mnie Dusiu nie wyżywaj się, dobrze, no tak , jasne , znowu, uśmiechnęłam
się przepraszająco.
-Jak czegoś ci brakuje, to rano pojedziemy i kupimy, sklepy będą jeszcze czynne,
kochany ten mój Tata..
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • dziennik starej panny
  • dagmara ma
Do góry strony: Dziennik Starej Panny