39
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń195
  • Odpowiedzi37
  • Ocen na +0
39 ppt ?

Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów? (38)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Lilith1 -

Marduk1986
jaboltak
Marduk1986
Robić dzieci chyba nie trza nikogo uczyć, w czwartej lub w piątej klasie podstawówki uczyli na biologii jak powstają dzieci :))
Chyba że niektórzy spali na lekcjach?
Za moich czasów to w piątej klasie była botanika, biologia to od siódmej, czyli wiatropylność i ewentualnie pszczółki pomagały ;)))
Ja do podstawówki chodziłem w latach dziewięćdziesiątych,więc programy już inne były :)
Pamiętam też że w I albo II gimnazjum było rozwinięcie ludzkiego rozmnażania,wszystko dokładniej omówione,i obrazki w książce :))
A zeszyt do ćwiczeń z pozycjami pamiętasz? Bo same ćwiczenia praktyczne na pewno utkwiły Ci w pamięci :D
INTERIA.PL

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Lilith1 -

jaboltak
Lilith1
jaboltak Indianki te czerwonoskóre rodziły ponoć na stojąco.

PS Tu się zastrzegam, że akuszerem nigdy nie byłem ;)))
Nie ponoć. I to jest najkorzystniejsza pozycja do porodu... wiesz dlaczego?
Nie mam pojęcia zaufam fachowcowi... Tak rodziłaś? Toż tyś squoaw? ;)))
"Indianerka"? Poniekąd... sposób "na stojąco" znany jest od zarania ludzkości. Pomaga grawitacja.
Ale też czym dawniej tym silniejsze były kobiety. Dawniej wieśniaczka szła okopywać ziemniaki zaraz z rana, przed południem rodziła po czym wracała do dom, obiad szykowała, dzieciaka karmiła... a po obiedzie znowu w ziemniaki :D

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Marduk1986 -

Lilith1
Marduk1986
jaboltak
Marduk1986
Robić dzieci chyba nie trza nikogo uczyć, w czwartej lub w piątej klasie podstawówki uczyli na biologii jak powstają dzieci :))
Chyba że niektórzy spali na lekcjach?
Za moich czasów to w piątej klasie była botanika, biologia to od siódmej, czyli wiatropylność i ewentualnie pszczółki pomagały ;)))
Ja do podstawówki chodziłem w latach dziewięćdziesiątych,więc programy już inne były :)
Pamiętam też że w I albo II gimnazjum było rozwinięcie ludzkiego rozmnażania,wszystko dokładniej omówione,i obrazki w książce :))
A zeszyt do ćwiczeń z pozycjami pamiętasz? Bo same ćwiczenia praktyczne na pewno utkwiły Ci w pamięci :D
Nie pamiętam tego zeszytu,moja pamięć też ma limity ;))

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Lilith1 -

Marduk1986
Lilith1
Marduk1986
jaboltak
Marduk1986
Robić dzieci chyba nie trza nikogo uczyć, w czwartej lub w piątej klasie podstawówki uczyli na biologii jak powstają dzieci :))
Chyba że niektórzy spali na lekcjach?
Za moich czasów to w piątej klasie była botanika, biologia to od siódmej, czyli wiatropylność i ewentualnie pszczółki pomagały ;)))
Ja do podstawówki chodziłem w latach dziewięćdziesiątych,więc programy już inne były :)
Pamiętam też że w I albo II gimnazjum było rozwinięcie ludzkiego rozmnażania,wszystko dokładniej omówione,i obrazki w książce :))
A zeszyt do ćwiczeń z pozycjami pamiętasz? Bo same ćwiczenia praktyczne na pewno utkwiły Ci w pamięci :D
Nie pamiętam tego zeszytu,moja pamięć też ma limity ;))
Jak możesz nie pamiętać najważniejszego???
I pewnie z ustnego oblałeś... :D

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Marduk1986 -

Lilith1
Marduk1986
Lilith1
Marduk1986
Ja do podstawówki chodziłem w latach dziewięćdziesiątych,więc programy już inne były :)
Pamiętam też że w I albo II gimnazjum było rozwinięcie ludzkiego rozmnażania,wszystko dokładniej omówione,i obrazki w książce :))
A zeszyt do ćwiczeń z pozycjami pamiętasz? Bo same ćwiczenia praktyczne na pewno utkwiły Ci w pamięci :D
Nie pamiętam tego zeszytu,moja pamięć też ma limity ;))
Jak możesz nie pamiętać najważniejszego???
I pewnie z ustnego oblałeś... :D
Tego też,w sumie... nie pamiętam :D Moja pamięć ma limity :)

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Lilith1 -

Marduk1986
Lilith1
Marduk1986
Lilith1
Marduk1986
Ja do podstawówki chodziłem w latach dziewięćdziesiątych,więc programy już inne były :)
Pamiętam też że w I albo II gimnazjum było rozwinięcie ludzkiego rozmnażania,wszystko dokładniej omówione,i obrazki w książce :))
A zeszyt do ćwiczeń z pozycjami pamiętasz? Bo same ćwiczenia praktyczne na pewno utkwiły Ci w pamięci :D
Nie pamiętam tego zeszytu,moja pamięć też ma limity ;))
Jak możesz nie pamiętać najważniejszego???
I pewnie z ustnego oblałeś... :D
Tego też,w sumie... nie pamiętam :D Moja pamięć ma limity :)
Mój Ty biydocku, nojpikniejsze wspómniynia Ci sie potraciły... a mos na pocieche :)

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): jaboltak -

Marduk1986
jaboltak
Marduk1986
Robić dzieci chyba nie trza nikogo uczyć, w czwartej lub w piątej klasie podstawówki uczyli na biologii jak powstają dzieci :))
Chyba że niektórzy spali na lekcjach?
Za moich czasów to w piątej klasie była botanika, biologia to od siódmej, czyli wiatropylność i ewentualnie pszczółki pomagały ;)))
Ja do podstawówki chodziłem w latach dziewięćdziesiątych,więc programy już inne były :)
Pamiętam też że w I albo II gimnazjum było rozwinięcie ludzkiego rozmnażania,wszystko dokładniej omówione,i obrazki w książce :))
Ja to trochę wcześniej bo w czasach Gierka. Ale raczej system podobny był . Jednak jeszcze bez księciunia ;)))

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Marduk1986 -

Lilith1
Marduk1986
Lilith1
Marduk1986
Lilith1
Marduk1986
Ja do podstawówki chodziłem w latach dziewięćdziesiątych,więc programy już inne były :)
Pamiętam też że w I albo II gimnazjum było rozwinięcie ludzkiego rozmnażania,wszystko dokładniej omówione,i obrazki w książce :))
A zeszyt do ćwiczeń z pozycjami pamiętasz? Bo same ćwiczenia praktyczne na pewno utkwiły Ci w pamięci :D
Nie pamiętam tego zeszytu,moja pamięć też ma limity ;))
Jak możesz nie pamiętać najważniejszego???
I pewnie z ustnego oblałeś... :D
Tego też,w sumie... nie pamiętam :D Moja pamięć ma limity :)
Mój Ty biydocku, nojpikniejsze wspómniynia Ci sie potraciły... a mos na pocieche :)

Zdjęcie
Dzięki :) Czasami te wspomnienia wracają :D A tak serio to pamiętam,ale nie chcę o tym mówić ;)))

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): jaboltak -

Lilith1
jaboltak
Lilith1
jaboltak Indianki te czerwonoskóre rodziły ponoć na stojąco.

PS Tu się zastrzegam, że akuszerem nigdy nie byłem ;)))
Nie ponoć. I to jest najkorzystniejsza pozycja do porodu... wiesz dlaczego?
Nie mam pojęcia zaufam fachowcowi... Tak rodziłaś? Toż tyś squoaw? ;)))
"Indianerka"? Poniekąd... sposób "na stojąco" znany jest od zarania ludzkości. Pomaga grawitacja.
Ale też czym dawniej tym silniejsze były kobiety. Dawniej wieśniaczka szła okopywać ziemniaki zaraz z rana, przed południem rodziła po czym wracała do dom, obiad szykowała, dzieciaka karmiła... a po obiedzie znowu w ziemniaki :D
Jakbym swojego ojca słyszał... Baba poszła z rańca do pola i nagle zawinęła się do chałupy bo będzie rodzić. W południe dziecko już w kołysce i obiad przy okazji jeszcze zrychtowany... Ale to u górali bo n a nizinach to nie wiem.

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Lilith1 -

jaboltak
Lilith1
jaboltak
Lilith1
jaboltak Indianki te czerwonoskóre rodziły ponoć na stojąco.

PS Tu się zastrzegam, że akuszerem nigdy nie byłem ;)))
Nie ponoć. I to jest najkorzystniejsza pozycja do porodu... wiesz dlaczego?
Nie mam pojęcia zaufam fachowcowi... Tak rodziłaś? Toż tyś squoaw? ;)))
"Indianerka"? Poniekąd... sposób "na stojąco" znany jest od zarania ludzkości. Pomaga grawitacja.
Ale też czym dawniej tym silniejsze były kobiety. Dawniej wieśniaczka szła okopywać ziemniaki zaraz z rana, przed południem rodziła po czym wracała do dom, obiad szykowała, dzieciaka karmiła... a po obiedzie znowu w ziemniaki :D
Jakbym swojego ojca słyszał... Baba poszła z rańca do pola i nagle zawinęła się do chałupy bo będzie rodzić. W południe dziecko już w kołysce i obiad przy okazji jeszcze zrychtowany... Ale to u górali bo n a nizinach to nie wiem.
A dyć, ze u Góroli! Cepry za mientkie... :P



A tu sie podziwoj jako akuratno dziywucha :P
Kciołbyś takóm?

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): jaboltak -

Marduk1986
jaboltak
Ja to trochę wcześniej bo w czasach Gierka. Ale raczej system podobny był . Jednak jeszcze bez księciunia ;)))
A co to za księciunio? Bo ja chyba nie w temacie,zakręciłem się chyba :D
E no... Księciunio to ten od uczenia ojca robić dzieci ;))), były też siostrzyczki a od nawału pracy wyręczały ich cywilne katechetki, lub katecheci, oczywiście nie darmowo bo co łaska ze skarbu państwa. ;)))

PSKiedyś miałem nawet zaszczyt chodzić na nauki przedmałżeńskie...

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Marduk1986 -

jaboltak
Marduk1986
jaboltak
Ja to trochę wcześniej bo w czasach Gierka. Ale raczej system podobny był . Jednak jeszcze bez księciunia ;)))
A co to za księciunio? Bo ja chyba nie w temacie,zakręciłem się chyba :D
E no... Księciunio to ten od uczenia ojca robić dzieci ;))), były też siostrzyczki a od nawału pracy wyręczały ich cywilne katechetki, lub katecheci, oczywiście nie darmowo bo co łaska ze skarbu państwa. ;)))

PSKiedyś miałem nawet zaszczyt chodzić na nauki przedmałżeńskie...
A,tych to nie słuchałem,ich teorie były dla mnie nie trzymające się kupy że tak rzeknę :)

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): Lilith1 -

jaboltak
Marduk1986
jaboltak
Ja to trochę wcześniej bo w czasach Gierka. Ale raczej system podobny był . Jednak jeszcze bez księciunia ;)))
A co to za księciunio? Bo ja chyba nie w temacie,zakręciłem się chyba :D
E no... Księciunio to ten od uczenia ojca robić dzieci ;))), były też siostrzyczki a od nawału pracy wyręczały ich cywilne katechetki, lub katecheci, oczywiście nie darmowo bo co łaska ze skarbu państwa. ;)))

PSKiedyś miałem nawet zaszczyt chodzić na nauki przedmałżeńskie...
Ksiądz specjalista nauczył Cię dzieci robić? :D

Re: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?

Napisał(a): jaboltak -

Lilith1
jaboltak
Lilith1
jaboltak
Lilith1
jaboltak Indianki te czerwonoskóre rodziły ponoć na stojąco.

PS Tu się zastrzegam, że akuszerem nigdy nie byłem ;)))
Nie ponoć. I to jest najkorzystniejsza pozycja do porodu... wiesz dlaczego?
Nie mam pojęcia zaufam fachowcowi... Tak rodziłaś? Toż tyś squoaw? ;)))
"Indianerka"? Poniekąd... sposób "na stojąco" znany jest od zarania ludzkości. Pomaga grawitacja.
Ale też czym dawniej tym silniejsze były kobiety. Dawniej wieśniaczka szła okopywać ziemniaki zaraz z rana, przed południem rodziła po czym wracała do dom, obiad szykowała, dzieciaka karmiła... a po obiedzie znowu w ziemniaki :D
Jakbym swojego ojca słyszał... Baba poszła z rańca do pola i nagle zawinęła się do chałupy bo będzie rodzić. W południe dziecko już w kołysce i obiad przy okazji jeszcze zrychtowany... Ale to u górali bo n a nizinach to nie wiem.
A dyć, ze u Góroli! Cepry za mientkie... :P

Zdjęcie

A tu sie podziwoj jako akuratno dziywucha :P
Kciołbyś takóm?
Ja nie góral , ja chłopak z Nowej Huty, kufajka i gumowe buty ;)))

A swoją drogą to jurna dziopa. Tylko co ja bym z nią zrobił? Chyba bym się rozpłakał niczym M. Kondrad w filmie pt "Pułkownik Kwiatkowski" na widok cycków R. Dancewicz ;)))
« Wróć do tematów
Do góry strony: Jak kiedyś kobiety radziły sobie z porodem, gdy nie było ginekologów?