254
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń11 tys.
  • Odpowiedzi141
  • Ocen na +0
254 ppt ?

Jak przekonać kochanka do rozwodu? (142)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): sexiumysl -

Katarinka123 Od razu na początku znajomości dowiedziałam się, że ma żone. Nie chciał mnie okłamywać, twierdził, że ma już dość tego małżeństwa. Świetnie nam się rozmawiało. Nie zależało mu tylko na seksie. Był czuły, opiekuńczy.
Na początku byłam nieufna i nie chciałam się spotkać, choć potem się odważyłam. Teaz jest nie tylko moim partnerem, a także przyjacielem. Świetnie się dogadujemy. Gdy rozmawialiśmy o jego sytuacji cywilnej, powiedział, że to nie jest takie proste (dom, firma). Wiem, że ma też dziecko.
W jednej z rozmów wyznał mi, że już ją kiedyś zdradzał, ale to nie było nic poważnego, a jego kochanka wyjechała. Po pewnym czasie znajomości stwierdził, że sobie nie odpuści, chyba że ja nie będę z nim tego chciała ciągnąć.
Jak go do tego przekonać, że to dobry krok w jego życiu, skoro nie jest z nią szczęśliwy, co nawet sam przyznał? Jak z nim rozmawiać, by podjął tę decyzję i jak naprowadzić go na tę dobrą drogę?
skoro to kochanek to po co go przekonujesz do rozwodu??
INTERIA.PL

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
gość Każda kochanka to głupia pinda. Przyjmuje co gnojek mówi.Ba , nawet wierzy w to.. Oj Wy głupie, głupie purchawy, który każdy kopnie. No widzisz kochanico jak cie kocha,że dom ważniejszy od ciebie. Teraz siorp i płacz jak twoj jedyny kocha się z żoną
Gdyby dom był ważniejszy nie łaził by do kochanicy.
Kopana jest żona i kochanka, do czasu. Któraś z nich
w końcu kopnie jego, najlepiej w przyrodzenie.
O nie. Gdyby kochanka była tą wyśnioną to by się rozwiódł. A tak to lata biedak i kombinuje jakby tu wysupłać chwilę i okazjonalnie dopchnąć to coś w pobliskim lasanku gdzieś na odludziu. Tak kocha.

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
Outsider82
gość
gość
Wprost przeciwnie to Ty ze swoimi bzdetkami żerujesz przy dnie. To o tobie biedaku ale niczego nie jesteś w stanie pojąć. Trudno.
Nie musisz utwierdzać swoimi kolejnymi postami innych w przekonaniu, że już głupiej od Ciebie pisać się nie da :) Widać po pierwszej Twojej "wypowiedzi" :)
Nie macie wrażenia że ociupinkę odbiegliście od tematu? ;)
I tak i nie. Obstaję przy tym, że bez względu na to jakie zdanie mamy na temat zachowania autorki, generalizowanie i wulgarne oraz patologiczne nazywanie/ patrzenie na kwestie związków - a związki przecież różne są - nie jest merytoryczne ani uzasadnione.
Poza tym przeraża mnie poziom, jaki co poniektórzy sobą reprezentują, to po prostu smutne :(
Słownictwo jakże wyszukane a jak widzę morale zerowe. Śmiech na sali. Szambo to szambo a nie perfumeria i tyle. Gówno ukwiecić i przybrać w piękne słowka to gównem być z automatu przestanie? Dla mnie i większości społeczeństwa ktoś, kto godzi się być kochanką/kiem i wchodzi z butami w rodzinę jest dnem. To jest patologia. I to jest jak najbardziej merytoryczne. :)

Reklama

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
gość
Outsider82
gość
gość
Wprost przeciwnie to Ty ze swoimi bzdetkami żerujesz przy dnie. To o tobie biedaku ale niczego nie jesteś w stanie pojąć. Trudno.
Nie musisz utwierdzać swoimi kolejnymi postami innych w przekonaniu, że już głupiej od Ciebie pisać się nie da :) Widać po pierwszej Twojej "wypowiedzi" :)
Nie macie wrażenia że ociupinkę odbiegliście od tematu? ;)
I tak i nie. Obstaję przy tym, że bez względu na to jakie zdanie mamy na temat zachowania autorki, generalizowanie i wulgarne oraz patologiczne nazywanie/ patrzenie na kwestie związków - a związki przecież różne są - nie jest merytoryczne ani uzasadnione.
Poza tym przeraża mnie poziom, jaki co poniektórzy sobą reprezentują, to po prostu smutne :(
Słownictwo jakże wyszukane a jak widzę morale zerowe. Śmiech na sali. Szambo to szambo a nie perfumeria i tyle. Gówno ukwiecić i przybrać w piękne słowka to gównem być z automatu przestanie? Dla mnie i większości społeczeństwa ktoś, kto godzi się być kochanką/kiem i wchodzi z butami w rodzinę jest dnem. To jest patologia. I to jest jak najbardziej merytoryczne. :)
W związku z tym obstaję przy tym, że nic do niego nie dociera bo ma kłopoty z głową. Poza tym przeraża mnie poziom, jaki on sobą prezentuje, to po prostu smutne.

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
gość
Outsider82
gość
gość
Wprost przeciwnie to Ty ze swoimi bzdetkami żerujesz przy dnie. To o tobie biedaku ale niczego nie jesteś w stanie pojąć. Trudno.
Nie musisz utwierdzać swoimi kolejnymi postami innych w przekonaniu, że już głupiej od Ciebie pisać się nie da :) Widać po pierwszej Twojej "wypowiedzi" :)
Nie macie wrażenia że ociupinkę odbiegliście od tematu? ;)
I tak i nie. Obstaję przy tym, że bez względu na to jakie zdanie mamy na temat zachowania autorki, generalizowanie i wulgarne oraz patologiczne nazywanie/ patrzenie na kwestie związków - a związki przecież różne są - nie jest merytoryczne ani uzasadnione.
Poza tym przeraża mnie poziom, jaki co poniektórzy sobą reprezentują, to po prostu smutne :(
Słownictwo jakże wyszukane a jak widzę morale zerowe. Śmiech na sali. Szambo to szambo a nie perfumeria i tyle. Gówno ukwiecić i przybrać w piękne słowka to gównem być z automatu przestanie? Dla mnie i większości społeczeństwa ktoś, kto godzi się być kochanką/kiem i wchodzi z butami w rodzinę jest dnem. To jest patologia. I to jest jak najbardziej merytoryczne. :)
Poza tym szanowna, jakże wykształcona, zbulwersowana i smutna autorko postu. Jak mam rozumieć ten fragment: "patologiczne nazywanie/ patrzenie na kwestie związków". Ty na kogoś umiesz patologicznie patrzeć albo kogoś lub coś patologicznie nazywać? Ty w ogóle sama wiesz o czym piszesz, czy tylko tak bez tołku językowo ubarwiasz swój styl pisania, żeby był kwiecisty ? Używasz wyrazów, których poprawnie w zdaniu użyć nie potrafisz. Patologiczne to może być zbieractwo, patologiczny może być kłamca, ale nie patologiczne nazywanie lub patrzenie. I ty tutaj uczyć ludzi kultury próbujesz oraz mówisz, co jest merytoryczne jak zdania po polsku sklecić nie potrafisz.

Reklama

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
O nie. Gdyby kochanka była tą wyśnioną to by się rozwiódł. A tak to lata biedak i kombinuje jakby tu wysupłać chwilę i okazjonalnie dopchnąć to coś w pobliskim lasanku gdzieś na odludziu. Tak kocha.
Okazjonalnie dopycha (co to za określenie?) żonę, bo w głowie ma
teraz inną kobietę.
Do tanga trzeba dwojga. Gdyby nie chciał zdradzić żony to by tego
nie czynił. I nie róbcie z mężczyzn bezmózgich patałachów.

Reklama

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość Nie przekonywać kochanka do żadnego rozwodu.
Jesteś dużą dziewczynką i wystarczy Ci fajny seks, miłe chwile,
wypady do kawiarni i etc... resztą niech zajmuje się żona.
To w krzakach kawiarnie pootwierali? No wiadomo, że niektóre stać na seks tylko i miłe chwile i przechodzenie z rąk do rąk od żonatego do żonatego bez stabilizacji, bez poczucia pewności jutra. A potem jak się zestarzeją i żaden ich niech chce to zostają same w pustym domku, z kotem, miłymi chwilami i poczuciem zmarnowanego życia.

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
gość
O nie. Gdyby kochanka była tą wyśnioną to by się rozwiódł. A tak to lata biedak i kombinuje jakby tu wysupłać chwilę i okazjonalnie dopchnąć to coś w pobliskim lasanku gdzieś na odludziu. Tak kocha.
Okazjonalnie dopycha (co to za określenie?) żonę, bo w głowie ma
teraz inną kobietę.
Do tanga trzeba dwojga. Gdyby nie chciał zdradzić żony to by tego
nie czynił. I nie róbcie z mężczyzn bezmózgich patałachów.
Drugą kobietę to ma nie w głowie a na prąciu i na każde zawołanie, takie to tango, gdy lezie się do tego tego tańca na trzeciego.

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): Gość -

gość
gość
gość
O nie. Gdyby kochanka była tą wyśnioną to by się rozwiódł. A tak to lata biedak i kombinuje jakby tu wysupłać chwilę i okazjonalnie dopchnąć to coś w pobliskim lasanku gdzieś na odludziu. Tak kocha.
Okazjonalnie dopycha (co to za określenie?) żonę, bo w głowie ma
teraz inną kobietę.
Do tanga trzeba dwojga. Gdyby nie chciał zdradzić żony to by tego
nie czynił. I nie róbcie z mężczyzn bezmózgich patałachów.
Drugą kobietę to ma nie w głowie a na prąciu i na każde zawołanie, takie to tango, gdy lezie się do tego tego tańca na trzeciego.
oj tam oj tam...na trzeciego często wyprzedzają na drogach i raczej nie masz takiego bulwersa z tego powodu :D

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): Gość -

Katarinka123 Od razu na początku znajomości dowiedziałam się, że ma żone. Nie chciał mnie okłamywać, twierdził, że ma już dość tego małżeństwa. Świetnie nam się rozmawiało. Nie zależało mu tylko na seksie. Był czuły, opiekuńczy.
Na początku byłam nieufna i nie chciałam się spotkać, choć potem się odważyłam. Teaz jest nie tylko moim partnerem, a także przyjacielem. Świetnie się dogadujemy. Gdy rozmawialiśmy o jego sytuacji cywilnej, powiedział, że to nie jest takie proste (dom, firma). Wiem, że ma też dziecko.
W jednej z rozmów wyznał mi, że już ją kiedyś zdradzał, ale to nie było nic poważnego, a jego kochanka wyjechała. Po pewnym czasie znajomości stwierdził, że sobie nie odpuści, chyba że ja nie będę z nim tego chciała ciągnąć.
Jak go do tego przekonać, że to dobry krok w jego życiu, skoro nie jest z nią szczęśliwy, co nawet sam przyznał? Jak z nim rozmawiać, by podjął tę decyzję i jak naprowadzić go na tę dobrą drogę?
Po co ci facet z odzysku, którego inna naiwna mogłaby przekonać do ślubu?

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
gość Nie przekonywać kochanka do żadnego rozwodu.
Jesteś dużą dziewczynką i wystarczy Ci fajny seks, miłe chwile,
wypady do kawiarni i etc... resztą niech zajmuje się żona.
To w krzakach kawiarnie pootwierali? No wiadomo, że niektóre stać na seks tylko i miłe chwile i przechodzenie z rąk do rąk od żonatego do żonatego bez stabilizacji, bez poczucia pewności jutra. A potem jak się zestarzeją i żaden ich niech chce to zostają same w pustym domku, z kotem, miłymi chwilami i poczuciem zmarnowanego życia.
A po co kochance stabilizacja z żonatym mężczyzną?
Jak zachce jej się stabilizacji to wróci do męża, a jak jest
panna to znajdzie sobie mężczyznę, którego pokocha...być może.

Miałaś jednego partnera w życiu? Pewnie nie, a więc można by
rzec, że tez przechodziłaś "z rąk do rąk"? Tak by wynikało z Twojej
powyższej wypowiedzi.
Zdrady były i będą, te "lafiryndy' jak niektórzy je określają, często
są Waszymi matkami lub ojcami, ciotkami i wujkami, dziadkami
i babciami...itd...:)) Nie zdradzają tylko Ci co nie mają okazji.

Powiem więcej, jakby do tego dorzucić zdradę psychiczną, czyli flirtowanie
lub myślenie o kimś i fantazjowanie erotycznie na jego temat, to okazałoby
się, że Wszyscy jesteśmy "zdrajcami", niewiernymi "lafiryndami":))

Wszyscy święci niech się teraz oburzają, ale czy ktoś tu taki się znajdzie??

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
gość
gość Nie przekonywać kochanka do żadnego rozwodu.
Jesteś dużą dziewczynką i wystarczy Ci fajny seks, miłe chwile,
wypady do kawiarni i etc... resztą niech zajmuje się żona.
To w krzakach kawiarnie pootwierali? No wiadomo, że niektóre stać na seks tylko i miłe chwile i przechodzenie z rąk do rąk od żonatego do żonatego bez stabilizacji, bez poczucia pewności jutra. A potem jak się zestarzeją i żaden ich niech chce to zostają same w pustym domku, z kotem, miłymi chwilami i poczuciem zmarnowanego życia.
A po co kochance stabilizacja z żonatym mężczyzną?
Jak zachce jej się stabilizacji to wróci do męża, a jak jest
panna to znajdzie sobie mężczyznę, którego pokocha...być może.

Miałaś jednego partnera w życiu? Pewnie nie, a więc można by
rzec, że tez przechodziłaś "z rąk do rąk"? Tak by wynikało z Twojej
powyższej wypowiedzi.
Zdrady były i będą, te "lafiryndy' jak niektórzy je określają, często
są Waszymi matkami lub ojcami, ciotkami i wujkami, dziadkami
i babciami...itd...:)) Nie zdradzają tylko Ci co nie mają okazji.

Powiem więcej, jakby do tego dorzucić zdradę psychiczną, czyli flirtowanie
lub myślenie o kimś i fantazjowanie erotycznie na jego temat, to okazałoby
się, że Wszyscy jesteśmy "zdrajcami", niewiernymi "lafiryndami":))

Wszyscy święci niech się teraz oburzają, ale czy ktoś tu taki się znajdzie??
Mąż pośle taką co się z żonatymi łajdaczy spowrotem do kochanka. Myślenie o kimś, fantazjowanie i flirt to zupełnie co innego niż długotrwała oparta na seksie relacja z żonatym. Osobiście nie chciał bym mieć doczynienia z laską, o której bym wiedział, że ciągała się z gościem co miał żonę i dzieci i nie umiał bym się z nią spotykać, bo bym jej nie szanował skoro ona siebie szanować nie umiała.

Re: Jak przekonać kochanka do rozwodu?

Napisał(a): gość -

gość
gość
gość
gość Nie przekonywać kochanka do żadnego rozwodu.
Jesteś dużą dziewczynką i wystarczy Ci fajny seks, miłe chwile,
wypady do kawiarni i etc... resztą niech zajmuje się żona.
To w krzakach kawiarnie pootwierali? No wiadomo, że niektóre stać na seks tylko i miłe chwile i przechodzenie z rąk do rąk od żonatego do żonatego bez stabilizacji, bez poczucia pewności jutra. A potem jak się zestarzeją i żaden ich niech chce to zostają same w pustym domku, z kotem, miłymi chwilami i poczuciem zmarnowanego życia.
A po co kochance stabilizacja z żonatym mężczyzną?
Jak zachce jej się stabilizacji to wróci do męża, a jak jest
panna to znajdzie sobie mężczyznę, którego pokocha...być może.

Miałaś jednego partnera w życiu? Pewnie nie, a więc można by
rzec, że tez przechodziłaś "z rąk do rąk"? Tak by wynikało z Twojej
powyższej wypowiedzi.
Zdrady były i będą, te "lafiryndy' jak niektórzy je określają, często
są Waszymi matkami lub ojcami, ciotkami i wujkami, dziadkami
i babciami...itd...:)) Nie zdradzają tylko Ci co nie mają okazji.

Powiem więcej, jakby do tego dorzucić zdradę psychiczną, czyli flirtowanie
lub myślenie o kimś i fantazjowanie erotycznie na jego temat, to okazałoby
się, że Wszyscy jesteśmy "zdrajcami", niewiernymi "lafiryndami":))

Wszyscy święci niech się teraz oburzają, ale czy ktoś tu taki się znajdzie??
Mąż pośle taką co się z żonatymi łajdaczy spowrotem do kochanka. Myślenie o kimś, fantazjowanie i flirt to zupełnie co innego niż długotrwała oparta na seksie relacja z żonatym. Osobiście nie chciał bym mieć doczynienia z laską, o której bym wiedział, że ciągała się z gościem co miał żonę i dzieci i nie umiał bym się z nią spotykać, bo bym jej nie szanował skoro ona siebie szanować nie umiała.
Bla bla bla, o wszystkim wiedzieć nie musisz, pewnie nawet by Ci o tym nie wspomniała
bo by nawet o tym nie pamiętała:))
Ile "przeleciałeś" kobiet, nie zastanawiając się nad niczym, oprócz własnej chuci??
Jesteś facetem?? Bo jak kobietą to nie ma tematu:))
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • facebook rozwód forum
Do góry strony: Jak przekonać kochanka do rozwodu?