256
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń15 tys.
  • Odpowiedzi96
  • Ocen na +17
256 ppt ?

Jestem jego kochanką (97)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Jestem jego kochanką

Napisał(a): ~załamana -

Jestem w związku z żonatym mężczyzną... Wiem, tragedia ale zakochałam się zanim się dowiedziałam o tym. Poznaliśmy się w knajpie i wszystko było spoko, dopóki sie nie dowiedziałam że mnie okłamuje... Mówił, że jest w trakcie sprawy rozwodowej, ale teraz wyszło, że to wszystko były kłamstwa. Jak się dowiedziałam, to zerwałam z nim kontakt, nie odbierałam, nie otwierałam drzwi itd. Dopiero po czasie, przez jego upór dałam się przekonać, nie wiem czemu...
Dobra zakochałam się i jestem zbyt słaba, żeby go wygonić z mojego życia. Długo nie mogłam sobie nikogo znaleźć, nie potrafiłam się zakochać, szukałam i spotykałam samych facetów, którzy w ogóle mi się nie podobali, nic mnie do nich nie przyciągało, zero chemii- dlatego to była jedna rzecz, której wymagałam- nie żeby był idealny, ale żeby mi się SPODOBAŁ, tak żebym nie musiała argumentami przekonywać siebie, ze to fajny koleś i ze bedzie nam dobrze...
I nagle pojawił się ON, facet w stosunku do którego jestem totalnie w bezbronna, jak kura. Nigdy taka nie byłam i brzydzi mnie mój brak asertywności. Nie wiem co z żoną, mówi że odejdzie, no ale... wiadomo, że to może być tylko gadanie, a ja z każdym dniem coraz bardziej wpadam w jego szpony. Zdradził ją, zdradzi mnie. On mówi, że dopiero jak będzie mieć pewność, ze ja go nie zostawie, to odejdzie. Nie chodzi o to, że jak zdecyduje się na związek, to on z nią zostanie, tylko teraz nie chce mi się dzielić domu, majątku, szukać mieszkania, jeżeli nie miałby tego robić dla mnie. Żona chyba o nas wie, ale średnio ją to obchodzi- nie wiem jak mogłaby się nie zorientować. Co robić?

Re: Jestem jego kochanką

Napisał(a): ~Kaja -

Uwierz, takie zauroczenia przytrafiają się każdemu. Mnie się to też przytrafiło, wiele lat temu. Mój związek to przetrwał i teraz dziękuję Bogu, że tak się to skończyło. Nie zdradziłam i teraz gdy go przypadkiem spotykam zadaję sobie pytanie: Co ja w nim k.... widziałam? Związek z żonatym facetem to źródło udręki. Skończ to i poszukaj wolnego. Dobrze Ci radzę.

Re: Jestem jego kochanką

Napisał(a): ~gość -

Co tu dużo pisać...żonaty facet czy zamężna kobieta to świętość.
Nie należy w ogóle pchać się w takie związki, bo zawsze ktoś zostaje skrzywdzony.
Inna sprawa, jeśli ktoś nie ma hamulców, ani zasad moralnych to i tak rozbije cudze czy swoje małżeństwo i na nic tu czyjeś rady.
Ja nie popieram takich zachowań, bo na cudzym nieszczęściu, własnego szczęścia się nie zbuduje.
Co innego, gdy w związku nie układa się, miłość wygasła i żadną miarą nie da się uratować małżeństwa...wtedy rozwód, a dopiero potem układanie sobie życia na nowo - tak jest chyba sprawiedliwie i potem nikogo nie gryzą wyrzuty sumienia.
Trzeba również pamiętać, że w każdym małżeństwie bywają zgrzyty, a wtedy łatwo się zagubić, ale jeśli jest miłość, to nawet chwilowe zauroczenie czy flirt nie rozbije związku.
Pomyśl jak to jest u Ciebie i sama podejmij decyzję, w końcu Ty będziesz z tym żyła.

Re: Jestem jego kochanką

Napisał(a): ~minimax -

Sama musisz zdecydowac co robic. Nikt tego za Ciebie nie zrobi. Moze pomoze Ci to co napisze. Ja jestem mezczyzna. W 2011 moje malzenstwo sie rozpadlo, inaczej mowiac uczucie sie juz dawno skonczylo, nic nas nie laczylo, wlaczajac w to seks, oprocz dzieci,. W duzej mierze powodem rozpadu byly moje perypetie w pracy i to jakie decyzje musialem podjac. Przeszedlem pieklo a moja zona to obserwowala i po czesci uczestniczyla w tym. Dobijala sie zloscia , strachem i zalem a z tym przyszly choroby w tym pierwszy stopien raka piersi. Winila mnie za wszystko co zle jej zyciu i dalej to robi, choc od lutego tego roku juz mieszkam odzielnie, W 2015 zakochalem sie w osobie ktorej nawet nie poznalem osobiscie, a o ktorej snilem od wielu lat. Do dzisiaj to uczucie we mnie jest, a to juz ponad 3 lata. Nie wyobrazalem sobie bym mogl zwiazac sie z osoba ktora pokochalem bedac zonatym. NIe moglbym spojrzec w lustro wiedzac ze oszukiwalbym zone, ta kobiete w ktorej sie zakochalem i najwazniejsze SIEBIE. MImo ze bardzo chcialem ja poznac osobiscie musialem zostac dla dzieci , dla zony ktora traktowala mnie prawie kazdego dnia jak najgorszego czlowieka. Musialem to zniesc czekajac az skonczy studia i bedzie niezalezna. Wtedy dopiero odszedlem i zamieszkalem odzielnie. Co jakis czas dalej tam witam zeby ugotowac cos dla dzieci gdy nie moga przyjsc do mnie zjesc. Chce byc mojej zony przyjacielem .. bo przezylismy troche razem I mamy wspolne dzieci … ale wyglada ze bede musial dlugo na to czekac, jako ze zal i zlosc dalej dominuja i gdy spotykamy sie oko w oko .. mam okazje to odczuwac dosadnie.
Jesli czlowiek z ktorym jestes nie potrafi zrobic tego co ja … czyli byc uczciwym w stosunku do wszystkich zwiazanych z ta sytuacja ludzi (zona, dzieci,Ty ) to znaczy ze jestes najprawdopodobniej narzedziem dla zaspokojania jego popedu i jego potrzeb psychologicznych. Sama napisalas: “Zdradził ją, zdradzi mnie.” To moga byc prorocze slowa…. Choc nie musza. Gdybym ja byl na Twoim miejscu to zerwalbym znajomosc na jakies 2 lata. Jesli to uczucie jakie teraz czujesz dalejby w Tobie bylo po tych 2 latach … to znaczyloby ze jest w tym cos wiecej niz milosc stworzona myslami. Jesli on by to samo czul to byloby to podstawa do stworzenia prawdziwego zwiazku … ktory mialby szanse przetrwac do konca waszych dni. W ciagu tych 2 lat on mialby szanse poukladac swoje sprawy, czyli rozwiezc sie. Jesli te 2 lata bylyby za dlugo dla niego I on znalaz by sobie kogos nowego … to bedziesz zadowolona ze sie to tak skonczylo .. mimo bolu jaki bedziesz musiala przejsc. Jesli mnie posluchasz i nie bedziesz od tego bolu uciekala a pozwolisz mu byc … I w dodatku bedziesz go swoja uwaga obserwowala … to ta uwaga bedzie go rozmywala … topila jak promienie slonca snieg. Jesli wytrwasz I nie poddasz sie bolowi … to on bardzo szybko sie skonczy. Bedziesz wolna od bolu …. I bedzie duza szansa ze spotkasz kogos kto bedzie Ciebie wart i nie bedzie Ciebie nigdy oszukiwal. W dodatku pewnie bedzie poradziwie kochal … CALA CIEBIE.. a nie tylko Twoje cialo. Zycze powodzenia.

Re: Jestem jego kochanką

Napisał(a): ~minimax -

Postanowilem cos jeszcze dopisac. Bardzo wazne jest to bys nie dobijala sie tym ze nie potrafilas sie temu co czulas i pewnie czujesz oprzec. Musisz siebie pokochac … a nie strofowac sie za kazdy blad jaki w zyciu zrobilas. TEGO NIE WOLNO ROBIC !!!!!! Przemysl tylko to co mialo miejsce, wyciagnij wnioski i zakoncz o tym myslec. Odwroc sie od kazdej mysli jaka sie w twoim umysle pojawi z tym zwiazana. Inaczej powiekszysz w sobie energie zalu , zlosci, strachu … a tego zrodla nasze mysli sie biora. Gdy poddasz sie tym myslom to zycie stworzy Ci wiecej sytuacji w ktorych nie bedziesz czula radosci .. a bedzie mase zalu i zlosci. Wiem co mowie bo od lat pracuje “wewnatrz” i znam to “od podszewki” .. to nie wiedza ksiazkowa. Celem tego co opisalem jest to bys zrozumiala ze wazne jest by nie powtarzac tych samych bledow a na nich sie uczyc. Naturalnym jest ze bedziemy robic bledy .. to nie grzechy za ktore bedziemy karani w nieistniejacym piekle lub czyscu… lub jakas fikcyjna figura ma nam je odpuscic. My odpowiadamy za wszystko co sie w naszym zyciu dzieje w 100% … a myslami to tworzymy. Kochac siebie znaczy miec dla siebie cierpliwosc … zrozumienie … wybaczac sobie swoje pomylki. My to nie tylko to cialo I mysli z uczuciami … to duzo duzo wiecej. Prawdziwa MILOSC to my sami … ale przeprano nam z regoly mozgi herezjami I nie wiemy jak to ze ta miloscia jestesmy czuc. Jak dojsc do tego co jest nasza natura .. czego nie trzeba zdobywac .. kupowac .. ??? Po prostu trzeba usunac z naszej psychiki to co to doswiadzenie nam nie pozwala czuc w kazdej minucie naszego zycia. Jak sie znajdzie droge do tegj milosci to zycie sie samo zmienia. Wiem bo widze to u siebie … Pojawia sie to co nazywamy harmonia … a doswiadczanie tego jest tak przyjemne jak spijanie ambrozji  
Ja sam bedac dwudzistokilkulatkiem skrzywdzilem kobiete z ktora do dzisiaj utrzymuje kontakt. Ona sie zakochala a ja myslalem ze to co czulem to byla milosc … a to bylo TYLKO pozadanie. Podobala mi sie… ale to nie bylo to czego szukalem. Jak sie zorientowalem co mna kierowalo to musialem uciac znajomosc gwaltownie… a to ona bardzo przezyla. Nigdy wiecej tego bledu nie powtorzylem i swiadomie nie zrobie.

Re: Jestem jego kochanką

Napisał(a): ~żona -

~Mim jesli nie zakochałeś się slepo nigdy to nie wiesz o czym mowa. była głupsza od żony była mniej zgrabna była fleją była głupsza itd... kochałem może jeszcze kocham . Mówiła że to najlepsze jej 2 lata życia. Nie wyszło
To za co kochałeś? To dlaczego krzywdziłeś żonę, może dzieci? Bo zdradę , nawet głośno nie wykrzyczaną, żona wyczuwa zawsze - dzieci czasami. Jak mogłeś dotykać się do żony, wracając od takiej grubej, głupiej flei - i może jeszcze ją kochając. Straszne.

Re: Jestem jego kochanką

Napisał(a): ~Odkam -

Rezy Hipokryzja i podwójne standardy są typowe dla członków PiS i pana Pięty o którym piszesz .
znajdzie się jakiś pajac, któremu zawsze się będzie śniła polityka. Idź chłopie trzepnij sobie karniaka i się uspokój, albo zamilcz!!!!
« Wróć do tematów
Do góry strony: Jestem jego kochanką