203
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń13 tys.
  • Odpowiedzi72
  • Ocen na +0
203 ppt ?

Jestem "tą trzecią" ... (73)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): Gość -

Facet jakby cię kochał naprawdę już dawno by się rozwiódł, on cię najwyraźniej wykorzystuje i traktuje jak darmową kochanicę.........ma cię za "zero" .....nic dla niego nie znaczysz......a żona pewnie nic o tobie nie wie i zdziwiłabyś się jak dobrze mogą żyć ze sobą i jak miło się może do niej zwracać.......weź go zostaw, on cię nie kocha, takich kochanek jak ty może mieć "na pęczki".....dzisiaj pełno jest kobiet, które się w ogóle nie szanują....na pewno jak go zostawisz wcale się nie zmartwi zaraz będzie miał następną kochankę......nie łudź się że zostawi dla ciebie żonę, po prostu padłaś ofiarą faceta manipulanta....na pewno już z nie jedną kobietą zdradzał swoją żonę a żona pewnie nawet nie wiem z kim żyje albo mu wszystko wybacza.......nie ty pierwsza i pewnie nie ostatnia którą on wykorzystał..........zawsze się znajdzie taka naiwna.....
INTERIA.PL

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

Czytam to wszystko i... "brak wartości", "coś kosztem kogoś", "moralność"... Czy Wam się wydaje, ze małżeństwo jest cudownym środkiem na wszystkie bolączki? Ze obrączka na palcu "kastruje emocjonalnie" nie pozwalając się zakochać? Naprawdę myślicie, ze macie wpływ na to kiedy i w kim się zakochacie? Jestem od 14 lat w związku małżeńskim, posypało się pomiędzy nami od kilku lat, ale tak sobie trwamy bez sensu i celu... Gdyby nie dziecko już dawno kazde z nas poszłoby swoją drogą. Dwa lata temu poznałem dziewczynę... mężatkę... w podobnym związku w jakim jestem ja. Broniłem się przed miłością, ale koniec końców zakochałem się, okazało się, ze Ona też. jesteśmy razem nieco ponad rok. Kiedyś powiedziała mi, ze do momentu, w którym to wszystko się nie zaczęło była bardzo konserwatywna i jechała takie historie jak nasza od najgorszych... Zrozumiała to dopiero kiedy pokochała faceta innego niż Jej mąż... Łatwo jest oceniać powierzchownie, gorzej zagłębić się w podstawy i emocjonalną stronę. Małżeństwo nie kastruje z emocji i uczuć Panie i Panowie...

Reklama

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

Moja rada- Nie powinnaś tak jak to mówisz walczyć o niego,on wtedy bedzie widział ,ze cokolwiek zrobi Ty to będziesz aprobować.Jezeli mu tak żle ,to powinien zakończyć ten swój niedany związek,wtedy wszystko byłoby jasne i byłabyś pewna ,że zależy mu na Tobie.Nie gniewaj się na to co Ci powiem= to jest zwyczajny palant, który Cię po prostu dyma,jest mu tak wygodnie ,tak często tacy palanci postępują,przeszłam przez to i wiem.Ratuj się dziewczyno póki nie jest za pózno.Powodzenia.Gosia.

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): Gość -

Czytam komentarze i uśmiecham się...jak łatwo krytykować innych.Mam ponad 40 lat i jestem w związku z żonatym mężczyzną od ponad 7 lat...i kurcze,bardzo łatwo oceniacie,krytykujecie,obrzucacie błotem a tak naprawdę nie wiecie,jak to wygląda od środka.Człowiek,którego spotkałam jest moją miłoscią i wiem,ze łączy nas coś,co tak naprawde nie zdarza się wielu ludziom na tym padole.Jestem po przejściach,mam dwoje dzieci,juz właściwie dorosłych .On,no cóż faktycznie tu zaczynają sie schody...dorosłe dzieci,żona...związek ,który trwa...Dał miłośc,marzenia,wiarę...wiarę,że warto czekać na miłość nawet pół życia.Poznałam jego żonę,poznałąm jego dzieci...wszyscy wiemy jaka jest sytuacja.Ja zakochana i ona,która głosno mówi,ze go nie kocha i chce rozwodu...ale?no właśnie ...kasa,dom,rozsypujące się schody,remont domu i ona wiecznie cierpiąca i czekająca,przepisze dom a może nie?zostawi samochód czy nie?...i wiem,jego niezdecydowanie,strach przed tym co będzie dalej...pewnie teraz tak na to spojrzycie,ze facet naprawde nie wie czego chce.Jednak nie jest to takie proste.Co mogę powiedziec na koniec?bardzo go kocham,ale doszłam do granicy kiedy wiem,ze umiem sobie powiedziec dość...kocham i nie umiem tego zmienić,ale wiem,że dłużej tak nie mogę.Wiele rozmów na ten temat,nieprzespanych nocy,planów i mojego czekania.Jednego jestem pewna,jezeli chce naprawdę naszego wspólnego życia ,musi zamknąć ten rozdział...musi uporządkować wszystkie sprawy A ja?muszę odnależć swoje miejsce na tym świecie,z moimi książkami,świecami,muzyką,psem...z marzeniami...sama albo z nim,ale muszę je odnależć.i nie mam zamiaru nikogo do niczego zmuszać.On ,jezeli chce być ze mną musi sam dojść do tego,ze nie da sie zbudować nowego życia ,nie zamykając tego co było przed...i musi zrozumieć,ze nie ma prawa rozwalać mojego życia,ze nie ma prawa dawać marzen,trzymać mnie mocno za dłon ,a z drugiej strony trzymać sie przeszłości.Moja rada dla "tej trzeciej"...no cóż?zastanów się bardzo mocno czy warto,czasami więcej jest cierpienia i bólu niz miłosci tej prawdziwej a facet?przeważnie zostają jednak z tymi żonami,które nie kochają,z którymi nie sypiają itd.Jednak powiem jedno...spotkałam swoją miłość i nawet jezeli ją stracę to wiem,ze warto było.Dostałam od losu coś czego wielu ludzi nie poczuje nigdy w życiu...

Reklama

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

szczerze Wam wszystkim współczuję, Tobie również, przed Tobą tyle innych kobiet było w podobnej sytuacji i dla bardzo wielu z nich nie skończyło się to dobrze, dla tych rodzin również, przecież można chociaż spróbować żyć tak by nie czynić sobie i innym z życia piekła, wystarczy tylko wycofać się z tego wtedy gdy jeszcze jest to względnie łatwe lub nie chodzić w taki układ, we mnie zakochał się żonaty mężczyzna, mieliśmy sporo okazji do rozmów i poznania się, bo razem pracowaliśmy i to raczej w duecie, wspólne projekty, mnóstwo godzin razem, mi także bardzo się podobał, sądzę, że byłam także zakochana w nim, a przynajmniej zainteresowana, ale miał żonę, dziecko i do tego jeszcze niepełnosprawne i gdyby tylko dał szansę swojemu małżeństwu to może by coś z tego małżeństwa jeszcze było, ja nie chciałam być tą, która przyczyni się do rozpadu tego małżeństwa, zmieniłam nawet pracę i umawiałam się z innymi mężczyznami na randki, on odzywał się w sumie przez 10 kolejnych lat co jakiś czas próbując nawiązać kontakt, jego małżeństwo i tak się rozpadło, a ten mężczyzna po kilku latach znalazł sobie partnerkę na życie, ja zaś mam męża, który był wolnym człowiekiem bez żadnych zobowiązań jak go poznałam, ja czuję się dobrze z tym, bo w życiu są jakieś wartości, nie można wyciągać ręce po wszystko co nam się podoba, jakieś granice powinny być i to wcale nie oznacza, że zaraz musimy z tego powodu cierpieć, po prostu można znaleźć szczęście tam gdzie to nie oznacza niczyjej krzywdy, bo jak się komuś wyrządza krzywdę to jednak chyba trudno o tym zapomnieć tak sądzę, poza tym chyba jednak często żonaci mężczyźni jednak zostają przy żonach, one nierzadko wiedzą nawet o tym ich romansie i tak sobie wszyscy żyją jakby na pół gwizdka i dzielą sobą na wzajem, dla mnie to nie jest szczęście, a konkurowanie z żoną uważałam zawsze za uwłaczające i dlatego ja podejmowałam takie a nie inne decyzje, ale każdy ma prawo do swoich decyzji i swoich błędów, dobrze było by tylko nie rujnować innym i sobie przy okazji życia, uczucia uczuciami ale zawsze mamy wolną wolę i możliwość korzystania z doświadczenia i rozumu, .... nawet jak się jest bardzo mocno zakochanym, jak się kocha, to i tak można usiąść i pomyśleć dokąd się zmierza, no chyba że żyjemy chwilą, ale wtedy musimy się zgodzić na cenę tej chwili i Ty ją właśnie płacisz

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

Potępiać, nie potępiać? Nie ważne. Jednak ważne jest to, ze od jakiegoś czasu spotyka się z Tobą, ale ZAWSZE wraca do żony. Nie pomyślałaś w tej kategorii? Nawet jeżeli Ci tak mówi, to skąd wiesz czy to jest prawda? Facet jej nie zostawi, bo jeżeli by chciał z Tobą ułożyć sobie życie, myślę, że dawno zdobyłby się na jakiś poważniejszy krok. Z Tobą seks, a do domu do żonki wraca, która gotuje, pierze itp. Jemu jest dobrze w takim układzie. Nie bój się, faceci są bardzo sprytni.Pozdrawiam. "Nie jest cudownie, lecz nie chcesz tego zamienić. Czemu? NIE MA drugiej obiecanej ziemi"-PIHu

Reklama

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

Tyle historii ile związków, każda jest inna. Od wiek wieków były zdrady i kochanki, są zdrady i kochanki i będą zdrady i kochanki... Każdy z nas jest egoistą niezależnie od płci, różnica polega tylko na tym czy jesteśmy odpowiedzialni i kierujemy się przyjętymi zasadami?! ( "żona żołnierza w wojsku jest święta a kurwy są za płotem" cyt. z filmu Kiler) czy nie mamy żadnych zasad..czy jeśli zakładamy rodzinę i mamy dzieci, jesteśmy konsekwentni w tej przysiędze jaką złożyliśmy tej drugiej osobie ( żonie / mężowi) a tym samym wzieliśmy i za nią odpowiedzialność - już nie wspominając o dzieciach i wzorcu ojca lub matki jaki zostanie im przekazany. Faceci odchodzą od rodziny do kochanek i wcale, żadnych konsekwencji za to nie ponoszą wręcz przeciwnie żyje im znakomicie - mają dwie kobiety - jedna dba sama o dzieci, dom, on tam wpada od czasu do czasu, kiedy akurat ma chęć, albo kiedy sąd zasądził i widzi, że jest super a potem wraca do swojej nowej kobiety i ma święty spokój od dzieci, kłopotów za to ma sex i samorealizację ( siłownia, hobby etc) no happy live. Dlatego, mówienie, że źle kończą ci co budują swoje szczęście na czyimiś nieszczęściu, nie zawsze się sprawdza, niestety , chcemy w to wierzyć bo wtedy miałoby to sens i równowagę ale w dzisiejszym świecie tak nie ma, im ktoś ma mniej skrupułów i jest większym egoistą tym lepiej mu się życie, empatia jest passe...

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

Na wstępie zaznaczę, że rzadko daje komuś jakiekolwiek rady. Postanowiłem napisac ponieważ sam byłem w takiej sytuacji. Miałem żonę i kochankę. Lawirowanie między jedną a drugą opanowałem do perfekcji. Jednej jak i drugiej mówiłem dokładnie to co chciały usłyszeć. Żonie, że jest dla mnie całym światem i jedyna kobietą na świecie, kochance natomiast, że nasze małżeństwo to fikcja, papier, i że nie sypiamy ze sobą. Jak historia sie zakończyła pisał nie będę, chciałem Ci tylko powiedzieć, że nie mieszka się z kobietą tylko dla fomalności. Jesteś zabawką. Przepraszam nie jest moją intencją obrażanie Cię. Ale wierz mi ten facet nie ejst wart walki. Jeśli chcesz sie przekonac jak naprawdę wyglądają jego relacje z żona i gdzie jest Twoje miejsce, powiedz mu, że chcesz zeby sie rozwiódł i zamieszkał z Tobą. A do zony możesz zadzwonić. Ładnie się przedstawić, i powiedzieć kim jestes dla jej mężą. Jej reakcja - BEZCENNA.

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

Żebyś wiedział, że bezcenna:)) Ja taką rozmowę przeprowadziłam z rzekoma kochanką i zerwała z nim - ona :)) Ty piszesz prawdę, właśnie takie kłamstwa się serwuje kobietom, ja już o tym wiem z własnego doświadczenia.
A potem jeszcze mi kochanka dziękowała. Mąż to łajdak, oprócz tamtej miał jeszcze trzy inne, w końcu się nabawi jakiego aids, a ja i tak mam go w dupie już teraz.
Te zdradliwe romanse są beznadziejne, mogą się chorobą skończyć. Dziękuję, mam swoje ciekawsze priorytety.
Hej

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): Gość -

Dziewczyny opamietajcie sie malo ktory facet odchodzi od zon prosze cie daruj sobie zonatych pomysl jaka krzywde robisz tej kobiecie czy ty chciala bys sie tak poczuc mysle ze nie w zadnym wypadku cie nie osadzam bardziej tego samca ktory bawi sie wami jak marionetkami kopnac go do du..y

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

plucie na "miut" nie ma sensu. o całej sytuacji mamy tyle informacji ile uznała za konieczne nam przekazać. trzeba przyjąć, że jest tak, jak pisze a nie podkładać jako tło swoje pomysły. jeżeli faktycznie tamten związek jest w stanie rozpadu, to nic nie rozbija. przeciwnie, trwanie w tej sytuacji nie prowadzi do niczego dobrego. facet pewnie czuje się w niej stosunkowo nieźle, bo ma w miarę poukładany dom i do tego namiętną kochankę. może po prostu nie chce niczego więcej a może nie umienie ma jaj żeby skończyć z tą chorą sytuacją. dla dobra wszystkich zainteresowanych najlepiej byłoby jednak doprowadzić do jakiegoś rozstrzygnięcia.

co miut powinna zrobić? nie wiem. myślę jednak, że szczera rozmowa byłaby dobrym początkiem...

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): Gość -

sama jestem zona powiem szczerze ze dziwie sie tej lasce ze wiedzac chyta sie za zonatego fakt nie ladnie sama nazwala bym ja dzi... ale czemu wieszamy psy tylko na niej uwazam ze on powinien dostac kopniaka jak i od zony tak i od kochanki kawal gnojka i tyle. A ty dziewczyno przyjdz po rozum do glowy pomysl o zonie i o swoim szaczunku do samej siebie umiesz tak spojrzec w lustro bo ja bym nie umiala

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

gość
gość Nic tylko krytykować!
Życie nie jest proste, a skoro uważacie wszyscy, że w takiej sytuacji można być tylko zdzirą to zastanawia mnie jakie życie sami prowadzicie?!
A jak nazwać coś takiego?! CHARYTATYWNĄ PROSTYTUCJĄ?
...
Kochanka jest darmowa-niestety za prostytutkę się płaci, gdy jeszcze kochanka ma mieszkanie to nie trzeba płacić za hotel -same plusy. Jak się znudzi to znajduje się kolejną i kolejną.

Nie, to zasadnicza różnica. Do prostytutki się idzie, żeby zaspokoić potrzeby nie niszcząc związku do końca - przynajmniej tak na to patrzą mężczyźni. Z kochanką nawiązuje się więź emocjonalną - to już wyższy stopień. Stały związek z "tą trzecią" to już oczywista alternatywa dla związku.

Re: Jestem "tą trzecią" ...

Napisał(a): gość -

Chaberek34 Facet jakby cię kochał naprawdę już dawno by się rozwiódł, ......nie łudź się że zostawi dla ciebie żonę, po prostu padłaś ofiarą faceta manipulanta....na pewno już z nie jedną kobietą zdradzał swoją żonę a żona pewnie nawet nie wiem z kim żyje albo mu wszystko wybacza.......nie ty pierwsza i pewnie nie ostatnia którą on wykorzystał..........zawsze się znajdzie taka naiwna.....
Może tak być. Ale nie musi. W poście nie ma żadnych informacji o tym, jak długo trwają w tym układzie. Może być tak, że facet szuka jakiegoś wyjścia i z czasem zrozumiał, że to nie jest przelotny romans tylko coś poważniejszego. Nie twierdzę, że tak jest, ale szanse są...
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • ta trzecia
  • Ta trzecia
Do góry strony: Jestem "tą trzecią" ...