71
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń403
  • Odpowiedzi45
  • Ocen na +89
71 ppt ?

Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory" (46)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Lee1 -

/"O tempora, o mores", czyli znowu będę truć... :))/

Od jakiegoś czasu popularne stało się grodzenie. W naszym Mieście, podobnie pewnie jak w innych miastach, na osiedlach stawia się płoty, słupki szlabany. Na tych nowo budowanych stało się to normą. Z początku wydawało się to nieco wkurzające, szczególnie, kiedy utrudniało przechodzenie przez osiedle i sam nieraz kląłem, kiedy musiałem nadrabiać drogi z powodu czyjejś fanaberii. Od jakiegoś czasu odnoszę się do tego trendu z coraz większym zrozumieniem i akceptacją. Bo w końcu padło też i na nas, tzn na nasz blok.
Ogrodziliśmy się i my. Nie dlatego, że nie chcemy być w tyle, ale z przyczyn, które nazywa się „wyższą koniecznością”. Otóż tereny zielone wokół naszego domu zaczęły ulegać zagładzie. W pobliżu wybudowano nowe osiedla. Zasiedlili je młodzi ludzie, w większości przed trzydziestką, po części właścicieli mieszkań, a po części wynajmujących je w kilka osób. Nazwę ich po prostu Młodymi. Młodzi uznali, że nasze zieleńce stanowią najwygodniejszy skrót na ich osiedle / wykorzystując je także jako wychodek dla psów /, wydeptując coraz to szerszą ścieżkę, roznosząc praktycznie cały nasz trawnik na butach i zamieniając go w klepisko. Jest oczywiście do dyspozycji chodnik, ale to nieco dookoła, a Młodzi niepotrzebnie męczyć się nie lubią. Czasami korzystali z niego nieliczni, głownie mamy z wózkami, ale tylko wtedy, jak pada deszcz, bo nikt nie lubi taplać się w błocie. Ze szlakiem wydeptanym przez Młodych krzyżował się inny, który wydeptała pracująca Klasa Robotnicza na trasie: budowa – pobliski sklep spożywczy.
Resztę trawników od strony ulicy rozjeżdżała sobie w najlepsze klientela znajdujących się w pobliżu hurtowni i sklepów, zamieniając je skutecznie w błotniste grzęzawisko. Hurtownie posiadały co prawda na swoim terenie parking, ale kto by się tam fatygował z wjeżdżaniem, wyjeżdżaniem i jakimiś zabierającymi czas manewrami. Najwygodniej jest zaparkować, gdzie popadnie, na trawie czy na środku chodnika.
W efekcie naszych interwencji wszystko dookoła ogrodzono, opalikowano, osłupkowano i okrawężnikowano. Postawiono też szlaban przy wjeździe na podwórko. A co, inne osiedla też takie mają. Dla siebie mamy bramkę zamykaną na kluczyk. Zostawiliśmy jednak Młodym nieco pola – mały skrawek trawnika, tak ok. pół metra, na którym stoi sobie kosz na śmieci. Oczywiście skorzystali. Skrót to skrót, kto by nadkładał niepotrzebnie drogi. Nie od razu te nasze „innowacje” zaakceptowano. Młodzi początkowo demonstrowali swoją frustrację kopiąc w ogrodzenie czy zapychając zamek w furtce.
Tak to już jest z tą „naszością”. Za PRL-u nie było większego problemu, „nasze” było to, co w mieszkaniu czy na prywatnej posesji i o to się dbało. Reszta, czyli tzw. „wspólne dobro” była niczyja. Można było do woli niszczyć i paskudzić. To znaczy na szczęście nie wszyscy obywatele tak uważali. Wtedy nas jeszcze uczono, choćby w szkole, że nie należy robić pewnych rzeczy, może teraz już nie ma kto tego zrobić?
Pamiętam z czasów komuny, jak na trawnikach umieszczano tabliczki z napisami: „Szanuj zieleń” czy „Nie deptać trawników” /co prawda, często nie skutkowało/.
Teraz „naszość” rozszerzyła swoje granice z mieszkania na teren całego już osiedla, zwłaszcza gdy jest ogrodzone i monitorowane. O taką „naszość” dba się tym więcej, o ile więcej założono kamer monitoringu. Nie depcze się trawników, sprząta się po psach i nie zajeżdża wszystkiego samochodami. Takie rzeczy robi się na tym, co nie jest nasze, czyli na innych posesjach, a zwłaszcza tam, gdzie kamer nie ma. Z drugiej strony od ulicy został nam nie ogrodzony kawałek trawnika, nazywany „psią sr*lnią” , czyli wychodek dla psów z pobliskich osiedli. No i przymierzamy się do postawienia kolejnego ogrodzenia.
INTERIA.PL

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Lee1 -

Nie czepiam się dla samego czepiania. W dzisiejszych czasach uczy się szacunku do pieniądza. Nasza spółdzielnia wynajmuje firmę, zajmującą się opieką nad terenami zielonymi, której płaci z naszych funduszy, a której pracownicy wkładają w to pracę, siejąc trawę, sadząc krzewy i wyrywając chwasty. Ktoś płaci, ktoś wkłada pracę, na koniec przyjdzie taki burak i zniszczy. Bo mu wygodnie i jest wolnym obywatelem.
To nie jest zjawisko marginalne, jakaś patologia, czy coś takiego. Zwykłe buractwo. W dodatku tak robią ludzie przeciętni - spora część kierowców, a jak chodzi o Młodych - zdecydowana większość. Zwykłych, pewnie sympatycznych, uważających się z pewnością za ludzi „na poziomie”. których jednak nikt nie miał czasu nauczyć kultury. Zdążył jednak nauczyć odruchu unikania Straży Miejskiej i kamer monitoringu.

Która Własność jest ważniejsza? Ta monitorowana, czy nie? I jakie miejsce zajmuje pomiędzy nimi kultura osobista?

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Keramek -

Problem o którym piszesz dotyczy planowania przestrzennego a właściwie jego braku. W tej kwestii w porównaniu z PRL cofnęliśmy się o całe lata do tyłu. Co młodych buraków biedaków zawsze tacy byli są nadal tyle tylko, że kiedyś żyli na koszt państwa a teraz muszą za to wszystko płacić i widza to w swoich rachunkach.

Reklama

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): ~Monday guest -

Keramek Problem o którym piszesz dotyczy planowania przestrzennego a właściwie jego braku. W tej kwestii w porównaniu z PRL cofnęliśmy się o całe lata do tyłu. Co młodych buraków biedaków zawsze tacy byli są nadal tyle tylko, że kiedyś żyli na koszt państwa a teraz muszą za to wszystko płacić i widza to w swoich rachunkach.
Trudno jest wkomponować te nowe osiedla w te starsze. Fakt, że za PRL- u były jakieś plany urbanistyczne, teraz buduje się, jak popadnie, nieraz kompletnie bez ładu i składu. No i buraki były.

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Keramek -

~Monday guest
Keramek Problem o którym piszesz dotyczy planowania przestrzennego a właściwie jego braku. W tej kwestii w porównaniu z PRL cofnęliśmy się o całe lata do tyłu. Co młodych buraków biedaków zawsze tacy byli są nadal tyle tylko, że kiedyś żyli na koszt państwa a teraz muszą za to wszystko płacić i widza to w swoich rachunkach.
Trudno jest wkomponować te nowe osiedla w te starsze. Fakt, że za PRL- u były jakieś plany urbanistyczne, teraz buduje się, jak popadnie, nieraz kompletnie bez ładu i składu. No i buraki były.
Teraz buduje się na zasadzie każdy metr działki musi być zabudowany a gdzie place zabaw dla dzieci, boiska dla młodzieży, jakieś parki, parkingi. Masakra jak żyć na tych osiedlach?

Reklama

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Lee1 -

Keramek
~Monday guest
Keramek .
Teraz buduje się na zasadzie każdy metr działki musi być zabudowany a gdzie place zabaw dla dzieci, boiska dla młodzieży, jakieś parki, parkingi. Masakr jak żyć na tych osiedlach?
No właśnie, teraz buduje się bez głowy. Nas obudowano z jednej strony /na razie/, ale to "dzieło" trzech albo czterech deweloperów, każdy stawiał domy, gdzie było miejsce. Przy jednym osiedlu jest nawet plac zabaw, parkingi też. A boisko jest niedaleko koło szkoły.
O to chodzi, że takie buractwo widzi jedynie swoje rachunki :)) To, co musieli obchodzić to nie był wcale duży skrót. Może należało od razu postawić sobie płot?

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): sznoldyn -

Z miejskiej dżungli - generała Lee - zapiski... ciąg dalszy... i dalej - świetnie się czyta. Mam jednak zupełnie... ale to zupełnie inne zdanie... bo: jeśli już ogrodzimy wszystkie bloki/wspólnoty/osiedla... to psy... a raczej ich właściciele - będą szukać dalej... i za..rają - pierwszą napotkaną wolną przestrzeń... Wydaje mi sie Generale Lee - że dalsze odgradzanie się, przenosi problem - a nie - likwiduje go... Czasami - po prostu - należy dać ludziom utaplać się w guanie - żeby mogli dostrzec - jego śmierdzącą wagę... Przyjdzie czas - kiedy ten "młody" którego pies robił pod Twoim oknem - zaklnie na widok puszek na plaży... czy hałdy śmieci - w środku lasu... raz zaklnie, potem sam nie będzie już śmiecił... a potem jeszcze - innych zacznie pouczać - że kupa psa pod czyimś oknem - to najgorszy na świecie pomysł... a tak? On się odgrodzi - nie zrobi u siebie - zrobi u Ciebie... Ty się odgrodzisz - pójdziesz tam, gdzie jeszcze nie zagrodzili... i psina - jest tu najmniej winna... bo... kupę - niezleżnie od ilości stawianych płotów i kamer - jak każdy "człek" - zrobić kiedyś musi... Jeśli to do Ciebie nie przemówi - to może jeszcze inaczej: postawienie płotu w miejscu x sprawi, że ilość "kupy" w miejscu y - znacząco wzrośnie... Może patrząc w ten sposób - łatwiej będzie wszystkim znieść płoty, kamery, i psiej kupy smrodek... nazwałbym to - zrównoważonym rozkładem :)...

Reklama

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): madox66 -

[cytat kogo=sznoldyn]Z miejskiej dżungli - generała Lee - zapiski... ciąg dalszy... i dalej - świetnie się czyta. Mam jednak zupełnie... ale to zupełnie inne zdanie... bo: jeśli już ogrodzimy wszystkie bloki/wspólnoty/osiedla... to psy... a raczej ich właściciele - będą szukać dalej... i za..rają - pierwszą napotkaną wolną przestrzeń... Wydaje mi sie Generale Lee - że dalsze odgradzanie się, przenosi problem - a nie - likwiduje go... Czasami - po prostu - należy dać ludziom utaplać się w guanie - żeby mogli dostrzec - jego śmierdzącą wagę... Przyjdzie czas - kiedy ten "młody" którego pies robił pod Twoim oknem - zaklnie na widok puszek na plaży... czy hałdy śmieci - w środku lasu... raz zaklnie, potem sam nie będzie już śmiecił... a potem jeszcze - innych zacznie pouczać - że kupa psa pod czyimś oknem - to najgorszy na świecie pomysł... a tak? On się odgrodzi - nie zrobi u siebie - zrobi u Ciebie... Ty się odgrodzisz - pójdziesz tam, gdzie jeszcze nie zagrodzili... i psina - jest tu najmniej winna... bo... kupę - niezleżnie od ilości stawianych płotów i kamer - jak każdy "człek" - zrobić kiedyś musi... Jeśli to do Ciebie nie przemówi - to może jeszcze inaczej: postawienie płotu w miejscu x sprawi, że ilość "kupy" w miejscu y - znacząco wzrośnie... Może patrząc w ten sposób - łatwiej będzie wszystkim znieść płoty, kamery, i psiej kupy smrodek... nazwałbym to - zrównoważonym rozkładem :)... [/cyta

Popieram twoje zdanie kolego,byłem ostatnio u szwagierki w Krakowie osiedle nazywa się jeśli się nie mylę Ruczaj i.....czułem się jak w getcie albo obozie koncentracyjnym tylko Hansa z erkaemem brakowało ale wiem że są takie które mają uzbrojoną ochronę.Tam nie widziałem się bawiących dzieci,smiechu i śpiewu ptaków tylko płoty,samochody i parkingi z kostki.Po zwykły chleb trzeba dymać kilometr bo urbaniści nie pomyśleli o czymś takim jak sklep.

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Laila44 -

Czasem żałuję że tu gdzie mieszkam nie ma w "modzie" odgradzania się płotem od innych bloków.Nieraz idąc na parking do auta rozjechałam się na potężnej psiej kupie.Kiedyś zwróciłam nastolatkowi z balkonu uwagę żeby kupę od labradorki raczył sprzątnąć to za dwa dni była szrama na całym boku auta.Sami mamy małego szczekacza ale nie robi kupki komuś pod oknem, ma jedno miejsce na uboczu w krzaczkach,woreczek foliowy załatwia sprawę.

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Sikorsky -

Laila44 Czasem żałuję że tu gdzie mieszkam nie ma w "modzie" odgradzania się płotem od innych bloków.Nieraz idąc na parking do auta rozjechałam się na potężnej psiej kupie.Kiedyś zwróciłam nastolatkowi z balkonu uwagę żeby kupę od labradorki raczył sprzątnąć to za dwa dni była szrama na całym boku auta.Sami mamy małego szczekacza ale nie robi kupki komuś pod oknem, ma jedno miejsce na uboczu w krzaczkach,woreczek foliowy załatwia sprawę.
To już od kultury ludzi zależy. Na moim osiedlu na szczęście każdy sprząta po swoim psie. Jak ktoś oporny to straż miejska pomaga.

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Gość -

madox66][cytat kogo=sznoldyn Z miejskiej dżungli - generała Lee - zapiski... ciąg dalszy... i dalej - świetnie się czyta. Mam jednak zupełnie... ale to zupełnie inne zdanie... bo: jeśli już ogrodzimy wszystkie bloki/wspólnoty/osiedla... to psy... a raczej ich właściciele - będą szukać dalej... i za..rają - pierwszą napotkaną wolną przestrzeń... Wydaje mi sie Generale Lee - że dalsze odgradzanie się, przenosi problem - a nie - likwiduje go... Czasami - po prostu - należy dać ludziom utaplać się w guanie - żeby mogli dostrzec - jego śmierdzącą wagę... Przyjdzie czas - kiedy ten "młody" którego pies robił pod Twoim oknem - zaklnie na widok puszek na plaży... czy hałdy śmieci - w środku lasu... raz zaklnie, potem sam nie będzie już śmiecił... a potem jeszcze - innych zacznie pouczać - że kupa psa pod czyimś oknem - to najgorszy na świecie pomysł... a tak? On się odgrodzi - nie zrobi u siebie - zrobi u Ciebie... Ty się odgrodzisz - pójdziesz tam, gdzie jeszcze nie zagrodzili... i psina - jest tu najmniej winna... bo... kupę - niezleżnie od ilości stawianych płotów i kamer - jak każdy "człek" - zrobić kiedyś musi... Jeśli to do Ciebie nie przemówi - to może jeszcze inaczej: postawienie płotu w miejscu x sprawi, że ilość "kupy" w miejscu y - znacząco wzrośnie... Może patrząc w ten sposób - łatwiej będzie wszystkim znieść płoty, kamery, i psiej kupy smrodek... nazwałbym to - zrównoważonym rozkładem :)... [/cyta

Popieram twoje zdanie kolego,byłem ostatnio u szwagierki w Krakowie osiedle nazywa się jeśli się nie mylę Ruczaj i.....czułem się jak w getcie albo obozie koncentracyjnym tylko Hansa z erkaemem brakowało ale wiem że są takie które mają uzbrojoną ochronę.Tam nie widziałem się bawiących dzieci,smiechu i śpiewu ptaków tylko płoty,samochody i parkingi z kostki.Po zwykły chleb trzeba dymać kilometr bo urbaniści nie pomyśleli o czymś takim jak sklep.
Che, che ! Nie mylisz się. Ruczaj - i okolice, i nie tylko... W pobliżu jest jeszcze takie osiedle z ironiczną nazwą "Europejskie". Wejść lub wyjść stamtąd to mistrzostwo świata. Trafnie to ująłeś - getto lub obóz koncentracyjny. Z jednym się mylisz, to nie urbaniści takie paści planują, to deweloperzy przy aktywnym i nie bezinteresownym wsparciem radnych Krakowa na czele z tzw prezydentem miasta.

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): ~gość -

jaboltak
madox66][cytat kogo=sznoldyn Z miejskiej dżungli - generała Lee - zapiski... ciąg dalszy... i dalej - świetnie się czyta. Mam jednak zupełnie... ale to zupełnie inne zdanie... bo: jeśli już ogrodzimy wszystkie bloki/wspólnoty/osiedla... to psy... a raczej ich właściciele - będą szukać dalej... i za..rają - pierwszą napotkaną wolną przestrzeń... Wydaje mi sie Generale Lee - że dalsze odgradzanie się, przenosi problem - a nie - likwiduje go... Czasami - po prostu - należy dać ludziom utaplać się w guanie - żeby mogli dostrzec - jego śmierdzącą wagę... Przyjdzie czas - kiedy ten "młody" którego pies robił pod Twoim oknem - zaklnie na widok puszek na plaży... czy hałdy śmieci - w środku lasu... raz zaklnie, potem sam nie będzie już śmiecił... a potem jeszcze - innych zacznie pouczać - że kupa psa pod czyimś oknem - to najgorszy na świecie pomysł... a tak? On się odgrodzi - nie zrobi u siebie - zrobi u Ciebie... Ty się odgrodzisz - pójdziesz tam, gdzie jeszcze nie zagrodzili... i psina - jest tu najmniej winna... bo... kupę - niezleżnie od ilości stawianych płotów i kamer - jak każdy "człek" - zrobić kiedyś musi... Jeśli to do Ciebie nie przemówi - to może jeszcze inaczej: postawienie płotu w miejscu x sprawi, że ilość "kupy" w miejscu y - znacząco wzrośnie... Może patrząc w ten sposób - łatwiej będzie wszystkim znieść płoty, kamery, i psiej kupy smrodek... nazwałbym to - zrównoważonym rozkładem :)... [/cyta

Popieram twoje zdanie kolego,byłem ostatnio u szwagierki w Krakowie osiedle nazywa się jeśli się nie mylę Ruczaj i.....czułem się jak w getcie albo obozie koncentracyjnym tylko Hansa z erkaemem brakowało ale wiem że są takie które mają uzbrojoną ochronę.Tam nie widziałem się bawiących dzieci,smiechu i śpiewu ptaków tylko płoty,samochody i parkingi z kostki.Po zwykły chleb trzeba dymać kilometr bo urbaniści nie pomyśleli o czymś takim jak sklep.
Che, che ! Nie mylisz się. Ruczaj - i okolice, i nie tylko... W pobliżu jest jeszcze takie osiedle z ironiczną nazwą "Europejskie". Wejść lub wyjść stamtąd to mistrzostwo świata. Trafnie to ująłeś - getto lub obóz koncentracyjny. Z jednym się mylisz, to nie urbaniści takie paści planują, to deweloperzy przy aktywnym i nie bezinteresownym wsparciem radnych Krakowa na czele z tzw prezydentem miasta.
To kwestia nie tylko tych osiedli, o których napisałeś.
To o czym napisał Madox oprócz minusów, ma też swoje plusy.
Myślę jednak, że nie jest to przeciwskazaniem, żeby tutaj mieszkać.
Urok Krakowa, to przecież nie te mankamenty, o których napisaliście.
Pozdrawiam:)

Re: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"

Napisał(a): Gość -

~gość
jaboltak
madox66][cytat kogo=sznoldyn Z miejskiej dżungli - generała Lee - zapiski... ciąg dalszy... i dalej - świetnie się czyta. Mam jednak zupełnie... ale to zupełnie inne zdanie... bo: jeśli już ogrodzimy wszystkie bloki/wspólnoty/osiedla... to psy... a raczej ich właściciele - będą szukać dalej... i za..rają - pierwszą napotkaną wolną przestrzeń... Wydaje mi sie Generale Lee - że dalsze odgradzanie się, przenosi problem - a nie - likwiduje go... Czasami - po prostu - należy dać ludziom utaplać się w guanie - żeby mogli dostrzec - jego śmierdzącą wagę... Przyjdzie czas - kiedy ten "młody" którego pies robił pod Twoim oknem - zaklnie na widok puszek na plaży... czy hałdy śmieci - w środku lasu... raz zaklnie, potem sam nie będzie już śmiecił... a potem jeszcze - innych zacznie pouczać - że kupa psa pod czyimś oknem - to najgorszy na świecie pomysł... a tak? On się odgrodzi - nie zrobi u siebie - zrobi u Ciebie... Ty się odgrodzisz - pójdziesz tam, gdzie jeszcze nie zagrodzili... i psina - jest tu najmniej winna... bo... kupę - niezleżnie od ilości stawianych płotów i kamer - jak każdy "człek" - zrobić kiedyś musi... Jeśli to do Ciebie nie przemówi - to może jeszcze inaczej: postawienie płotu w miejscu x sprawi, że ilość "kupy" w miejscu y - znacząco wzrośnie... Może patrząc w ten sposób - łatwiej będzie wszystkim znieść płoty, kamery, i psiej kupy smrodek... nazwałbym to - zrównoważonym rozkładem :)... [/cyta

Popieram twoje zdanie kolego,byłem ostatnio u szwagierki w Krakowie osiedle nazywa się jeśli się nie mylę Ruczaj i.....czułem się jak w getcie albo obozie koncentracyjnym tylko Hansa z erkaemem brakowało ale wiem że są takie które mają uzbrojoną ochronę.Tam nie widziałem się bawiących dzieci,smiechu i śpiewu ptaków tylko płoty,samochody i parkingi z kostki.Po zwykły chleb trzeba dymać kilometr bo urbaniści nie pomyśleli o czymś takim jak sklep.
Che, che ! Nie mylisz się. Ruczaj - i okolice, i nie tylko... W pobliżu jest jeszcze takie osiedle z ironiczną nazwą "Europejskie". Wejść lub wyjść stamtąd to mistrzostwo świata. Trafnie to ująłeś - getto lub obóz koncentracyjny. Z jednym się mylisz, to nie urbaniści takie paści planują, to deweloperzy przy aktywnym i nie bezinteresownym wsparciem radnych Krakowa na czele z tzw prezydentem miasta.
To kwestia nie tylko tych osiedli, o których napisałeś.
To o czym napisał Madox oprócz minusów, ma też swoje plusy.
Myślę jednak, że nie jest to przeciwskazaniem, żeby tutaj mieszkać.
Urok Krakowa, to przecież nie te mankamenty, o których napisaliście.
Pozdrawiam:)
Urok Krakowa ginie za sprawą deweloperów itd, niestety... Nagminne zagęszczanie miasta przez bloki,blokowiska zwane szumnie apartamentowcami, lub wszelakie biurowce burzy nieodwracalnie ten klimat.
« Wróć do tematów
Do góry strony: Jestem z miasta: "Granice - mury, zasieki, zapory"