50
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń2 tys.
  • Odpowiedzi24
  • Ocen na +0
50 ppt ?

Kto winien: kierowca czy motocyklista? (25)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): Gość -

Akcja "motocykle są wszędzie" dowodzi jasno, że motocykliści uważają, ze głównym powodem wypadków są inni kierowcy, nie oni sami. Czy to może być prawda? Czy faktycznie motocykliści stwarzają zagrożenie na drodze, czy po prostu kierowcy nas olewają?

Sam jestem motocyklistą już wiele lat, nie miałem nigdy wypadku. Zdarzały się jednak sytuacje podbramkowe, głownie właśnie z winy kierowców - głownie skręcanie w lewo bez kierunkowskazu. W samochodzie wynikiem jest stłuczka, na motocyklu - znaczne obrażenia lub śmierć. Więc czyja to w końcu wina?
INTERIA.PL

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): bikeman -

Zgadzam się z tezą, że głównie kierowcy aut są winni wypadków z udziałem motocykli, ale każdy kij ma dwa końce. To też i kierowcy aut i motocykli powinni uważać na to co się dzieje w okół nich. I wśród kierowców aut i motocykli zdarzają się bezmyślni ignoranci nie dbający o bezpieczeństwo własne i innych. I motocykliści i kierowcy aut potrafią jeździć bardzo szybko.
Sam byłem niedawno uczestnikiem bardzo niebezpiecznej sytuacji, w której gdybym nie zachował zimnej krwi mógłbym być ciężko ranny albo już bym nie żył. Otóż jechałem drogą krajową nr 82 w stronę Lublina w miejscowości Albertów (droga dojazdowa do LW "Bogdanka"; na skrzyżowaniu z dobrą widocznością). Jechałem ok 110-120 km/h i gdy zobaczyłem zwalniające auto ok 400 m przede mną także zwolniłem do 100 km/h, a będąc ok 200-230m przed skrzyżowaniem do 80 km/h auto przede mną skręciło w prawo w tą drogę do LW "Bogdanka", jednocześnie gdy to auto skręcało na tym skrzyżowaniu zatrzymało się auto ciężarowe z naczepą. Uznałem, że skoro ciężarówka się zatrzymała, to ustąpi mi pierwszeństwa zgodnie z przepisami prawa, ale postanowiłem nie przyspieszać i przejechać skrzyżowanie 80 km/h. Niestety gdy już byłem ok 100m od środka skrzyżowania ciężarówka ruszyła, a kierowca tego pojazdu nie zwracał uwagi na mnie, pomimo iż użyłem kilka razy sygnału dźwiękowego, jednocześnie rozpoczynając ostre hamowanie i walkę o uniknięcie wypadku. Hamowałem próbując ominąć ciężarówkę z tyłu, bo uznałem, że mam większą szanse na uniknięcie zderzenia. Hamując uciekałem w prawo i o około 1-1,5m udało mi się ominąć koła naczepy.
Wniosek: nawet jeśli motocyklista jedzie stosunkowo nie za szybko to i tak może trafić na takiego białego "tira" jak ja.
Pozdrawiam kierowców aut i motocykli - uważajmy na siebie wzajemnie

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

To jest takie smieszne przerzucanie winy. Prawda jest taka ze motocykl nie zawsze jest swietnie widoczny i nie zawsze kierowca motocykla jezdzi z przepisowa predkoscia. Widzialem jak umiera motocyklista,probowalem ratowac i juz nigdy nie dotkne motocykla probowalem nie dam rady . Kierowca motocykla wyjezdzajac na droge musi wiedziec ze jedzie niebezpiecznym pojazdem i przy kazdym manewrze zastanawiac sie czy reszta go widzi. Powodzenia

Kierowcy samochodow sa rozni niekiedy nieodpowiedzialni fakt. Ale motocykl to punkt ktory szybko znika uwiezcie nie zawsze was latwo wypatrzyc

Reklama

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

ale czy kierowcy samochodów nie przekraczają dozwolonej prędkości?? tylko ja kierowca samochody wymusi pierwszeństwo na innym samochodzie, to będzie z tego zwykły dzwon, a jak wymusi pierwszeństwo kierowcy motocykla to dla tego kierowcy może już być juz gorzej.... prawda jest tak na polskich grogach kierowcy pojazdów nie maja kultury, gdy by było wiecej kultury na polskich grogach to było by napewno mniej wypadków....

Reklama

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

gość ale czy kierowcy samochodów nie przekraczają dozwolonej prędkości?? tylko ja kierowca samochody wymusi pierwszeństwo na innym samochodzie, to będzie z tego zwykły dzwon, a jak wymusi pierwszeństwo kierowcy motocykla to dla tego kierowcy może już być juz gorzej.... prawda jest tak na polskich grogach kierowcy pojazdów nie maja kultury, gdy by było wiecej kultury na polskich grogach to było by napewno mniej wypadków....
A czy przeciętny samochód rozpędza się w 5 sekund do 100km/h.? Miałem dzisiaj taką sytuację - jadą samochody drogą dwujezdniową, jest kilka samochodów na prawym pasie i na lewym, spoglądam w lusterko aby zmienić pas - widzę że mam sporo miejsca żeby nie zajechać drogi drugiemu autu (2), rozpoczynam manewr zmiany pasa na prawy i dobrze że spojrzałem się w lusterko jeszcze raz - za auta (2) wypada motocykl, który wyprzedza go po prawej stronie (pomiędzy drogą a krawężnikiem) - śmignął tylko a mnie serce podskoczyło do gardła a motocyklista pewnie nawet nie przejął się swoim manewrem.

Reklama

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

A popatrzcie na taką sytuację: Z drogi podporządkowanej wyjeżdża powoli wieczorem kierowca. Widok ograniczony wzniesieniem - ale odległość bezpieczna, pojazd jadący przepisowo można w porę zauważyć i zahamować, oczywiście stoi znak ostrzegawczy przed odgałęzieniem drogi podrzędnej. A tu wyskakuje motocykl rozpędzony do 250 km/h. Wbija się w samochód. Kto winien? Pomyślcie, gdyby motocyklista jechał 60 km/h... Słyszałem przechwałki o rozbujaniu się do 300 km/h po al. Pokoju w Krakowie...

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

I właśnie o to chodzi czasami nie ma fizycznej możliwości na ocenę sytuacji bo jej jeszcze nie ma będzie za chwilę gdy nadjedzie motocykl z bałwanem na grzbiecie jadącym 4 razy szybciej niż pozwala na to instynkt samozachowawczy . A żeby nie było widziałem też takich co dosiadali maszyny z piekielną mocą ale potrafili ją okiełznać a lejce puszczali tak i wtedy że tylko szaczun wielki.

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

moje doświadczenia z tego roku nie zostawiają złudzeń, jedzie za mną motocyklista widzę go przede mną zaparkowany samochód z naprzeciwka jedzie następny, zwalniam i włączam kierunkowskaz przed ominięciem tego zaparkowanego, ten z naprzeciwka przejejeżdza i zaczynam omijanie w tym momencie ryk silnika i motocyklista postanowił bez użycia kierunkowskazu wyprzedzić mnie a jest tam wysoki krawężnik i słupki z łańcuchami bo to przedszkole, cudem się zmieścił i popędził pewno ze 150 dalej, jeśli przy omijaniu byłbym z 10 centymetrów bliżej lewej krawędzi to z kolesia byłby trup a i tak było by pewno że kierowca auta nie patrzył w lusterka, patrzyłem , widziałem i jechałem prawidłowo a temu na motorze nie wróżę długiego życia,
to nie jedyna sytuacja kiedy widziałem skrajnie nieodpowiedzialną i łamiącą przepisy drogowe jazdę motocyklistów więc jeździjcie zgodnie z przepisami a wielu z was będzie dłużej żyło bo wszystkich wypadków nie uda się uniknąć

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

Dobrze,że motocykle są w mniejszości bo statystyki zgonów bardzo by się podniosły.Niestety motocykl daje możliwości których nie daje samochód i jednocześnie motocyklista jest mniej osłonięty.Ile razy widzieliści motocyklistę stojącego grzecznie w korku ,a ile przepychających się na przód pomiędzy samochodami.Dodać do tego duże przyspieszenia, głupotę i to,że motocyklista jest mniej widoczny od samochodu z racji gabarytów to mamy potencjalnego truposza.Niestety mtocykle mają większe wzięcie u ludzi młodych,mniej rozważnych którzy chętnie wykorzystują wszystkie atuty motocykla tylko zapominają o myśleniu. Kierowcy samochodów nie są bez winy,ale motocyklista powinien myśleć za siebie i za innych.On nie ma blachy którą się da wyklepać.Często jednak bywa inaczej.

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

sam jestem kierowcą auta i jednośladu i z doświadczenia mogę jednoznacznie stwierdzić, że kierowcy są winni. mam na ten temat własną teorię. po prostu z chwilą kiedy wsiadam na jednoślad wiem, że będę musiał zwracać uwagę już nie tylko na to by sam nie stwarzać zagrożenia na drodze ale i uważać na innych, dziwaczne nieraz manewry. to oczywiście zabiera znaczną ilość czasu i uwagi. Wpływ na zachowanie kierowców ma wiele przyczyn. brak wyobraźni i wyszkolenia ale przedewszystkim chamstwo i głupota. co szczególnie dziwi , że jesteśmy tak zdeklarowanym katolickim narodem. W Polsce nie ma kultury na drodze i wiem co mówię , parę ładnych latek mieszkałem za granicą. zwracam się przeto do wszystkich, uważajmy na bliźniego swego be nie zostać zabójcą.

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

gość A popatrzcie na taką sytuację: Z drogi podporządkowanej wyjeżdża powoli wieczorem kierowca. Widok ograniczony wzniesieniem - ale odległość bezpieczna, pojazd jadący przepisowo można w porę zauważyć i zahamować, oczywiście stoi znak ostrzegawczy przed odgałęzieniem drogi podrzędnej. A tu wyskakuje motocykl rozpędzony do 250 km/h. Wbija się w samochód. Kto winien? Pomyślcie, gdyby motocyklista jechał 60 km/h... Słyszałem przechwałki o rozbujaniu się do 300 km/h po al. Pokoju w Krakowie...
Ja natomiast stałem się dumnym posiadaczem skutera. maszyna nowa i ładna ale nie przekracza 60-ki. i dobrze bo nie kupowałem jej z myślą o prędkości lecz innych walorach.
teraz mam dylemat czy jej nie sprzedać. jeździ się znakomicie i mało pali. muszę jednak dodać, że dziesiątki jak nie setki razy spotykam się z tą samą , przykrą sytuacją. otóż skuter przypomina motocykl z pewnej odległości i to budzi pewien respekt czy rozwagę lecz gdy zbliżę się kierowcy widząc małą maszynę dostają małpiego rozumu wymuszaj tam gdzie nie ma miejsca i wyprzedzają nawet w mieście po czym za 20 , 30m. skręcają w prawo???
już sam nie wiem jak mam to rozumieć. to jakaś zemsta??? przyjdzie kupić coś większego albo jeździć tylko samochodem i też rozbijać się jak jaki księciunio. pozdrawiam wszystkich tolerancyjnych użytkowników drogi.

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): MrGreg -

Jestem kierowcą aut osobowych i jeżdżę bardzo dużo.
Jestem również motocyklistą.
Apeluję do kierowców czterech kółek, aby nie wrzucali wszystkich kierowców jednośladów do jednego worka.
Niestety ale kierowcy aut bardzo często są negatywnie nastawieni do wszystkich motocyklistów. Nie rozróżniają ich. Dla nich wszyscy kierowcy jednośladów to świry.
Na świecie są MOTOCYKLIŚCI i są DEBILE, ale tak jest również wśród użytkowników samochodów. Tyle, że brawurę kierowców motocykli bardziej widać bo ci mają o wiele większe możliwości techniczne.
Prawdziwi motocykliści są często narażeni na niebezpieczeństwo poprzez zawiść kierowców samochodów, oraz ich nieuwagę, a często głupotę.
Normalny kierowca czterech kółek nie utrudnia motocykliście jazdy, a wręcz przeciwnie - może mu pomóc chociażby lekkim zjechaniem od osi jezdni, a kretyni w samochodach specjalnie zajeżdżają drogę motocyklistom, lub utrudniają wykonywanie niektórych manewrów, jak wyprzedzanie albo jazda w korkach.
Potrzeba trochę kultury i ogromnej wyobraźni, żeby wszyscy użytkownicy drogi mogli bezpiecznie podróżować. I niech nie będzie żal temu co musi stać w korku, że inny jest w stanie pojechać !!!

Re: Kto winien: kierowca czy motocyklista?

Napisał(a): gość -

bikeman Zgadzam się z tezą, że głównie kierowcy aut są winni wypadków z udziałem motocykli, ale każdy kij ma dwa końce. To też i kierowcy aut i motocykli powinni uważać na to co się dzieje w okół nich. I wśród kierowców aut i motocykli zdarzają się bezmyślni ignoranci nie dbający o bezpieczeństwo własne i innych. I motocykliści i kierowcy aut potrafią jeździć bardzo szybko.
Sam byłem niedawno uczestnikiem bardzo niebezpiecznej sytuacji, w której gdybym nie zachował zimnej krwi mógłbym być ciężko ranny albo już bym nie żył. Otóż jechałem drogą krajową nr 82 w stronę Lublina w miejscowości Albertów (droga dojazdowa do LW "Bogdanka"; na skrzyżowaniu z dobrą widocznością). Jechałem ok 110-120 km/h i gdy zobaczyłem zwalniające auto ok 400 m przede mną także zwolniłem do 100 km/h, a będąc ok 200-230m przed skrzyżowaniem do 80 km/h auto przede mną skręciło w prawo w tą drogę do LW "Bogdanka", jednocześnie gdy to auto skręcało na tym skrzyżowaniu zatrzymało się auto ciężarowe z naczepą. Uznałem, że skoro ciężarówka się zatrzymała, to ustąpi mi pierwszeństwa zgodnie z przepisami prawa, ale postanowiłem nie przyspieszać i przejechać skrzyżowanie 80 km/h. Niestety gdy już byłem ok 100m od środka skrzyżowania ciężarówka ruszyła, a kierowca tego pojazdu nie zwracał uwagi na mnie, pomimo iż użyłem kilka razy sygnału dźwiękowego, jednocześnie rozpoczynając ostre hamowanie i walkę o uniknięcie wypadku. Hamowałem próbując ominąć ciężarówkę z tyłu, bo uznałem, że mam większą szanse na uniknięcie zderzenia. Hamując uciekałem w prawo i o około 1-1,5m udało mi się ominąć koła naczepy.
Wniosek: nawet jeśli motocyklista jedzie stosunkowo nie za szybko to i tak może trafić na takiego białego "tira" jak ja.
Pozdrawiam kierowców aut i motocykli - uważajmy na siebie wzajemnie
« Wróć do tematów
Do góry strony: Kto winien: kierowca czy motocyklista?