537
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń6 tys.
  • Odpowiedzi473
  • Ocen na +0
537 ppt ?

LAURA (474)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

DUSIA28
DontLookBack
DUSIA28
DontLookBack
DUSIA28
DontLookBack Hej Dusiu.
Bilet sprawdzony, dirhamy kupione, jeny kupione. Za 30 min odprawa.
Po odprawie bezcłowy, potem kierunek Dubaj. tam mnie jeszcze nie było.
A tak po za tym nuda :-P
Akurat, nuda,co Ty opowiadasz, poza samolotem,
chętnie się zamienię z Tobą?
A może nie leć, ponudzisz się tu....co???
Napisz jak będziesz miał jak i kiedy..
Oj, zazdroszczę Ci jednak , zwłaszcza Japonii..
Opowiadaj, dobrze?
Propozycja zamiany już kiedyś padła i została przez ciebie przemilczana :-P
Już po odprawie, prezenty kupione.
Zjem coś i idę do mojego gate czekać na ten okropny samolot który jak znam życie pewnie spadnie z nieba i się rozbije na kwaśne jabłko, znaczy się tego ten rozplaskane jabłko.
Jak już się ten samolot rozoplaska to u mnie z czasem będzie cienko.
Więc muszę się odmeldować do odwołania, znaczy się do czasu aż znajdę chwilę by tu zaglądnąć by poczytać jak maltretujesz to okropne plemię facetów. Okropne że hej!
Tylko proszę rób sobie od czasu do czasu taki dzień łaski dla nich byś mogła sobie odpocząć :-P
Tylko kto cię będzie drażnił jak mnie tu nie będzie? Hmmm... Tragedia :(

Zmykam pa pa całusów sto dwa :))))))))
Teraz lecisz, pewnie śpisz, odpoczywasz.
Brr, samolot..
Mnie jest smutno.Sama nie wiem dlaczego.Przecież, czy jesteś
blisko, czy daleko , to i tak daleko, a może blisko.
Kręcę, właśnie dlatego.
Nie wiem kiedy znowu będziesz się ze mną kłócić , może już nigdy..
Ja przecież tez kiedyś zakończę tę opowieść...
Może dzięki Tobie powstanie nowa, zupełnie inna, może mniej zrozumiała
a może bardziej..
Zaglądaj, daj znać.
Don't look so dejected;)**
P.S.To opowiadanie trwa.;))
Ja dejected?!?!!!!!!
Co ty, mi tylko smutno że nie będę już miał czasu cię drażnić.
Bo tak po za tym to jest OK.
No może po za tym że tutaj internet mam niestabilno-megawolny.
Pozdrowienia z Dubaju.

PS. Wielbłąda jeszcze nie widziałem ;) aha i w końcu się nie nudzę :)))))
Jesteś:))))*****Tak się cieszę, oj drażnij mnie bo wenę tracę i płaczę
Jestem, padam , idem spać.
Dobranoc Dusieńko :))))))
INTERIA.PL

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

DUSIA28
DontLookBack
DUSIA28
DontLookBack
DUSIA28
DontLookBack Hej Dusiu.
Bilet sprawdzony, dirhamy kupione, jeny kupione. Za 30 min odprawa.
Po odprawie bezcłowy, potem kierunek Dubaj. tam mnie jeszcze nie było.
A tak po za tym nuda :-P
Akurat, nuda,co Ty opowiadasz, poza samolotem,
chętnie się zamienię z Tobą?
A może nie leć, ponudzisz się tu....co???
Napisz jak będziesz miał jak i kiedy..
Oj, zazdroszczę Ci jednak , zwłaszcza Japonii..
Opowiadaj, dobrze?
Propozycja zamiany już kiedyś padła i została przez ciebie przemilczana :-P
Już po odprawie, prezenty kupione.
Zjem coś i idę do mojego gate czekać na ten okropny samolot który jak znam życie pewnie spadnie z nieba i się rozbije na kwaśne jabłko, znaczy się tego ten rozplaskane jabłko.
Jak już się ten samolot rozoplaska to u mnie z czasem będzie cienko.
Więc muszę się odmeldować do odwołania, znaczy się do czasu aż znajdę chwilę by tu zaglądnąć by poczytać jak maltretujesz to okropne plemię facetów. Okropne że hej!
Tylko proszę rób sobie od czasu do czasu taki dzień łaski dla nich byś mogła sobie odpocząć :-P
Tylko kto cię będzie drażnił jak mnie tu nie będzie? Hmmm... Tragedia :(

Zmykam pa pa całusów sto dwa :))))))))
Teraz lecisz, pewnie śpisz, odpoczywasz.
Brr, samolot..
Mnie jest smutno.Sama nie wiem dlaczego.Przecież, czy jesteś
blisko, czy daleko , to i tak daleko, a może blisko.
Kręcę, właśnie dlatego.
Nie wiem kiedy znowu będziesz się ze mną kłócić , może już nigdy..
Ja przecież tez kiedyś zakończę tę opowieść...
Może dzięki Tobie powstanie nowa, zupełnie inna, może mniej zrozumiała
a może bardziej..
Zaglądaj, daj znać.
Don't look so dejected;)**
P.S.To opowiadanie trwa.;))
Ja dejected?!?!!!!!!
Co ty, mi tylko smutno że nie będę już miał czasu cię drażnić.
Bo tak po za tym to jest OK.
No może po za tym że tutaj internet mam niestabilno-megawolny.
Pozdrowienia z Dubaju.

PS. Wielbłąda jeszcze nie widziałem ;) aha i w końcu się nie nudzę :)))))
Jesteś:))))*****Tak się cieszę, oj drażnij mnie bo wenę tracę i płaczę
Obieram cebulę, to płaczę, skoro się nie nudzisz to ok.
Ważne,żebyś się dobrze bawił, a widzę, że humor Ci dopisuje.
No to baw się, baw,
Mamy jedno życie, prawda?
Już nie muszę być ckliwa, Pa.

Reklama

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

DUSIA28
DUSIA28 ....Przy boku takiego faceta jak Janek, każda dziewczyna może czuć się
piękna.Bankiet jak wszystkie, ten tylko się różnił od tych na których czasem
bywałam, że w przerwach panowie wychodzili do sali konferencyjnej pewnie
zapalić i pogadać o interesach. Wtedy zostawałam sama, baby patrzyły na
mnie jak na wroga, nazwijmy to po imieniu, obrabiały mi doopsko, prawie
jawnie, bo po włosku.Szantrapy, do tego wcale się nie kryły, że mnie nie kochają.
Nie mówiłam nic Jankowi, po co miałam go denerwować, ale przy którejś tam
przerwie między tańcami, wymknęłam się z domu, wzięłam oczywiście kurtkę,
było zimno i biało, napadało, o niebo było mi tu lepiej..
Widzę, że ma pani dość tych wrednych bab, usłyszałam za sobą, odwróciłam się,
stał facet, którego nie widziałam na bankiecie, albo zwyczajnie nie zauważyłam.
No tak, ale jak takiego faceta nie zauważyć....
Gdybym była małą dziewczynką, co tu dużo mówić, śnieg, ciemno, nastrojowo,
taki bardziej nowoczesny, ale jednak Mikołaj.Biała długa broda, wystający
trochę brzuszek, niski głos, no wypisz wymaluj Mikołaj, <a co, hihi>, był to jedyny
sympatyczny członek rodziny Janka...
Od tej chwili był Mikiem.Tak go nazwałam, mało tego , powiedziałam mu to.
Zaczął się śmiać,wziął mnie pod rękę <ślisko>,zaczęliśmy spacerować po alejce.
-Wiesz dziecinko,hmm, niech będzie dziecinko, jak tak stałaś na tej sali taka
zagubiona, siłą panująca nad emocjami, bardzo przypominałaś mi moją bardzo
wielką miłość sprzed lat...Nawet chciałem poprosić cię do tańca, ale wyszłaś , no
to podreptałem za tobą.A ja z kolei przypominam ci mikołaja, tu zaczął się znowu
śmiać.Wiesz, a może tu zatańczymy, co?słyszysz , grają.
-Ja w kurtce, on w płaszczu,na śniegu, dygnęłam, porwał mnie do tańca.Jak on
fantastycznie tańczył.Prowadził mnie tak, że zapomniałam, gdzie jestem, tylko
tańczyłam...
Na tarasie stał Janek i przyglądał się tym naszym piruetom.Kiedy podniosłam
głowę, zauważyłam go.Pomachałam mu ręką, a Mik znowu porwał mnie do tańca.
Po jakimś czasie na ścieżce pojawił się,
-No, starczy tych baletów, zobacz, tu zwrócił się do Mika, ona ma tylko pantofelki
może się przeziębić, zanim się zorientowałam niósł mnie do domu, a obok
szedł wesoły Mik.Nie miałam ochoty wracać na salę, Mik zaproponował, że
resztę wieczoru mogę spędzić w jego części domu.
-Janek mimo, że nie chciał mnie stracić z oczu, jak powiedział, rozumiał moją
sytuację
-No dobrze, pod koniec kochanie przyjdę po ciebie, a ty jej nie upij .
W domu Mika poczułam spokój i ciepło, nareszcie mogłam odpocząć...

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

...Mikołaj miał dar opowiadania.Jest w ogóle fantastycznym człowiekiem.
Posadził mnie w fotelu koło kominka, dał mi koc na nogi, i duży kielich wina.
Opowiedział mi historię 'sagi' tej rodziny.
-Muszę ci to opowiedzieć, bo Janek nie opowie, pod tym względem jest skryty,
a może ma po prostu żal do matki, dlatego, ale , tu się zaśmiał, masz tu wujka
Mikołaja, ja nie mam takich skrupułów...
Ten dom zawsze należał do naszej rodziny, to znaczy do mnie i mojego brata, ojca
Janka, rozumiesz, zapytał, no tak, to rozumiem .
-Pewnego dnia przywiózł ze sobą kobietę i oznajmił mi, że została jego żoną.
Nic o niej nie wiedziałem, ale brat był szczęśliwy i to było najważniejsze.Obaj
prowadziliśmy firmę, która dobrze prosperowała..Urodził się Janek.Brat oszalał
na jego punkcie.Był najlepszym ojcem jakiego znałem.Gdzie tylko mógł , zabierał
go ze sobą.Jednak nie zauważył, że jego żona oddalała się od niego.
Może nie chciał tego widzieć, w każdym razie, kiedy wróciliśmy z podróży wszyscy
trzej, matki Janka już nie było.Wyprowadziła się, zostawiając Janka mojemu bratu.
Teraz po latach wiem, że bardzo przeżył rozstanie z żoną, w każdym razie po roku,
kiedy Janek miał trzy lata zmarł.Czuł, że jest z nim źle, bo ustanowił mnie prawnym
opiekunem swojego jedynego syna.Jednak nie uporządkował swoich spraw
majątkowych, tu zamyślił się, napił wina, wiesz dziecinko, ja to zawsze się cieszę
że Janek nawet z urody jest podobny tylko do mojego brata.Hmm, mamuśka
z piekła rodem..Rozumiem teraz, ale ci pozostali bracia i siostry?
-To są jej dzieci z dwóch następnych małżeństw mamuśki Janka, teraz rozumiesz,
staram się powiedziałam.
-Masz rację, to ciężko zrozumieć, ale taki jest Janek, przyjął matkę z całą 'dobrocią
inwentarza', bo, jak sam powiedział, to jednak matka.
Na całe szczęście stać nas było na utrzymanie całego inwentarza, i jakoś szło.
Ale jak to mówią, w miarę jedzenia, rośnie apetyt, teraz domagają się udziałów
w firmie, pomimo, że nic im się nie należy.
Dlaczego ja ci to opowiadam, zapytasz, ano, liczę na twoją pomoc, nie dla mnie,
dla Janka, on potrzebuje twojego wsparcia, inaczej ci straszni ludzie z matką na czele
wyciągną wszystko, na co on tak ciężko pracował.
Ten bankiet zorganizowała jego matka, wiem, że nie bez powodu.Zbyt wielu prawników
zaprosiła, a to nic dobrego nie wróży.
-Hmm, no to się ładnie zaczyna mój pobyt w tym 'rodzinnym' domu Janka....

Reklama

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

...Mam 'gonitwę myśli'.Mik pokazał mi Janka w 'nowej odsłonie'. Jak mam pomóc
przecież ja się nie znam na sprawach majątkowych, poza tym, jakie ja mam prawo
wtrącać się w sprawy rodzinne.
Janek starał się umilać mi pobyt jak tylko mógł, ale widziałam jak wpada w zamyślenie,
kiedy ja nie patrzę.
-Janek, musimy porozmawiać, tak się nie da.Widzę przecież, że się męczysz, a nic
nie mówisz.Jeżeli traktujesz poważnie nasz związek, musisz być ze mną szczery.
Mikołaj mi powiedział jaka jest sytuacja, zatem może wspólnie znajdziemy jakieś
rozsądne rozwiązanie..Nie dał mi dokończyć, odwrócił się do mnie, przeraził mnie
wyraz jego twarzy, on był po prostu wściekły.
-Nie wiedziałem, że i ty lecisz na moje pieniądze, myślałem , że mnie kochasz, pomimo
a nie dlatego, że je mam.
Zaniemówiłam.Jak on tak mógł pomyśleć, co tu się dzieje, czy ja kiedykolwiek..
-Powiedz Janek, że tak nie myślisz, teraz, zaraz , bo za chwilę będzie za późno,
rozumiesz, mówiłam, a łzy leciały mi po twarzy.
Odwrócił się do mnie plecami i milczał.On na prawdę w to wierzył, uważał, że niczym
się nie różnię od jego rodzinki...
Poszłam na górę, spakowałam swoje rzeczy, wsiadłam do samochodu i odjechałam...

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

...Przecież nikt mnie nie gonił, mogłam spokojnie jechać, zwłaszcza, że śnieg,
miejscami lód, ale ja oczywiście rozum zostawiłam za sobą, kierowały mną tylko
emocje. Nie mogłam o niczym innym myśleć, chciałam jak najszybciej znaleźć się
w domu, wypłakać się przed Tomkiem...
Teraz muszę trochę poczekać, aż wypuszczą mnie ze szpitala, no co, zbyt szybka
jazda, lodowisko, zakręt, rów, aż dziw, że właściwie poza złamaną ręką i otarciami,
nic mi się nie stało.Jeszcze jedno, będę musiała kupić sobie samochód, jak już
wrócę do kraju.
Pytali oczywiście, kogo zawiadomić, nikogo, odpowiedziałam.Nie jestem na końcu
świata, pozbieram się i wrócę do domu.Torebkę z dokumentami zawsze trzymam
obok siebie, zatem mam to , co najważniejsze, no i komórkę oczywiście.
Wszystko inne spłonęło razem z samochodem, cóż, trudno, wiedziałam tylko,
że muszę zadzwonić do Tomka i coś mu nałgać, dlaczego jeszcze nie wracam.
Bo to, że wyjechałam, nie miałam wątpliwości, Janek da znać...

Reklama

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

....Po włączeniu telefonu, co było do przewidzenia, było mnóstwo połączeń
z Tomkiem.Tak po cichu łudziłam się , że może i Janek..jednak nie, nie dzwonił.
Może to lepiej, przecież to i tak już nie ma znaczenia.Nie będę tu opowiadać, że
jest mi już obojętny.Przecież to nie możliwe, nie da się tak ot, po prostu wymazać
z pamięci kogoś takiego jak Janek.Ale to jednak nie znaczy, że mam przestać
normalnie funkcjonować, w końcu już nie raz oberwałam od życia i jakoś wracałam
do normalności.Teraz też mi się uda, musi...
Pozostał mi tylko telefon do Tomka..
-Jestem, miałam wyłączony tel, gadałam jak nakręcona..
-Przestań, powiedz co się stało i gdzie jesteś, nie bujaj, znam cię trochę, był jednak
podenerwowany..
-Ok, wrócę za kilka dni, no może za tydzień, nic mi nie jest, spokojnie, jak wrócę
to ci odpowiem na każde pytanie, ale jeszcze nie teraz, jasne?, robiłam się zła,
nie jestem dzieckiem, nie będę się tłumaczyć, poczekaj aż wrócę.
-Poczekaj, muszę ci jeszcze coś powiedzieć, nie, nie teraz, daj mi spokój,
no i odłożyłam słuchawkę.

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

DUSIA28
jc3 kto to napisał i co to za dialog ,
kurcze to może napisz ksiazke lub opowiadanie ,
może nie na forum choć tyz można,
Fajna "recenzja" .Napisałam ja.Dialog do bani.
Można , a może nie można, to jak?:))
jasne , można ,
ważne co ty chcesz lub myślisz ,

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

....Do świąt tylko tydzień, wracam do domu.Jakoś się pozbierałam, myślę..
Spędziłam ten czas w malowniczej górskiej miejscowości, o tej porze roku
cichej i spokojnej, sezon jeszcze się nie zaczął, chociaż pierwsi zapaleni
narciarze ...Tyle się wydarzyło, jak to mam w skrócie przekazać, żeby nie
nudzić...
Kiedy założyli mi opatrunek na złamaną rękę, takie łupki, chciałam natychmiast
opuścić szpital, tyle, że nie miałam w czym.Nie miałam nic.To, w czym mnie
przywieziono nie nadawało się, a resztę moich rzeczy, wiadomo, razem z autem
poszło z dymem, dosłownie.
Zamawiając przez net podstawowe rzeczy, w których mogłam opuścić szpital,
przeglądałam różne stronki dla zabicia czasu, w oczekiwaniu na kuriera .
Zupełnie przypadkowo weszłam na niemiecką stronę wiadomości..
Zobaczyłam zdjęcie palącego się samochodu i napis.;tym samochodem jechała
'turystka', która nie dostosowała prędkości ...a oto skutki brawurowej jazdy..
Jej się nic nie stało, poza lekkimi obrażeniami....została przewieziona do....
I dalej porady jak zachowywać się w takich sytuacjach, ot, taki komunikat dla
ludzi, bezpłciowy, ale dla mnie był to sygnał, że może to przeczytać ktoś stąd.
Zabrałam wypis, założyłam okropne ciuchy, tak swoją drogą jak można kupować
sobie rzeczy, bez przymierzenia, ja już tego więcej nie zrobię, i opuściłam szpital.
Chciałam do kraju, ale nie do domu, jeszcze nie...Nie umiem korzystać z transportu
publicznego, a skazana byłam tylko na taki, cóż następna lekcja życia za mną.
W tym pensjonacie znalazłam przede wszystkim spokój. Miałam czas na przemyślenie
i posegregowanie swoich spraw na bardzo i mniej ważne.
Wykonałam tylko dwa telefony, do firmy, wydać stosowne dyspozycje, drugi do Tomka,
asekuracyjnie, żeby się nie wystraszył, jak się dowie o wypadku, czyli żyję, odpoczywam,
wrócę, ja odpocznę.Tym razem Tomek o nic nie pytał, tylko słuchał.
Jak się mówi o ludziach, którzy stracili wszystko? "pogorzelec", no to ja taki właśnie
jestem.Stałam przed moim domem i nie mogłam uwierzyć, że stąd wyjeżdżałam taka
szczęśliwa, pełna wiary w przyszłość, zakochana i kochana....

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

....Kiedyś, no tak, kiedyś światło w moim domu cieszyło, bo wiedziałam, że
jest Tomek, teraz drażniło mnie to, chciałam być sama, jak mam mu to ...
Nie, nie będę dzwoniła, to mój dom, mam klucze, w holu stał Tomek, nie
odzywał się, stał taki bezradny, rozczulił mnie, podeszłam do niego,cmoknęłam
w policzek i poszłam do swojego pokoju.Nie chciało mi się rozmawiać, a na
jakiekolwiek pytania, odpowiadać nie będę.
Przebrałam się w swoje normalne domowe ciuchy, te w których przyjechałam,
lepiej nie mówić...
Poszłam do kuchni, Tomek robił kolację, nie odzywał się, zna mnie, czeka.
-Tomek, ty wszystko już wiesz, prawda, zapytałam, kiwnął głową, popatrzył na mnie,
-Znam tylko jedną wersję, powiedział, jak będziesz chciała, to mi opowiesz, a teraz
zjedz coś i postawił przede mną kanapki, kochany braciszek, zawsze wiedział jak
się zachować.
-Właściwie to ja już mam swoje mieszkanie, czekałem tylko na twój powrót, powiedział.
Znam cię, teraz wolisz być sama, chociaż ja uważam, że będzie lepiej jak tu trochę
jeszcze pobędę, ale musisz sama zadecydować, zastanów się i powiedz, dodał.
Zaczynałam mieć wątpliwości, czy rzeczywiście chcę być teraz sama.
-Może jeszcze ze dwa dni wytrzymam z tobą , powiedziałam, uśmiechnął się.
Byłam tak zajęta swoimi problemami, że nie zauważyłam jakiejś przemiany w Tomku,
był jakiś inny. Widzę , że mamy do pogadania na inne tematy, prawda ?, kiwnął
głową, a jednak..
-Dzisiaj już nie, ale jutro rano, jak już się wyśpię porozmawiamy, powiedziałam.
-Rano nie mogę, dopiero po południu, powiedział Tomek, no tak przecież pracuje..
Całe szczęście, że dopiero po południu, za dużo wrażeń, ja na jeden dzień...
...

Re: LAURA

Napisał(a): Gość -

DontLookBack Dusiaaaaaaaa!!!!!!! Pobudka!!!!!!! Co to ma ku...wa być za o obobiboctwo co?????
Tak się drzesz, że cała ulica się zbiegła;)))
Nie masz ciekawszych zajęć tylko tutaj 'kukać?'.
Poważnie, piszę lewą ręką, połykam litery, potem
mi jest głupio:)
Wielbłąd zaliczony?
Hmm, a dziewczyny?, może coś opowiesz, co?
« Wróć do tematów