189
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń4 tys.
  • Odpowiedzi145
  • Ocen na +0
189 ppt ?

Mężczyzna darmozjad? (146)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): Gość -

WednesdayTEN
renee
WednesdayTEN
renee
WednesdayTEN
renee
WednesdayTEN
renee
WednesdayTEN renee WednesdayTEN tomek86 to niema znaczenia jaka to kwota
ja bym radzil ci szczerze z nim porozmawiac
albo jak macie gdzies wyjsc to przed wyjsciem go zapytać :
"Dobra ale kto stawia?"Ma znaczenie. Bo wtedy wiemy czy mamy do czynienia z gościem który po prostu wydaje czy z gościem którego można nazwać utracjuszem. Co innego jest wydawać 2000 PLN w trzy tygodnie a co innego 20000 PLN. dokładnie tak. Sądzę,ze chłopak zarabia w przedziale 2500 zł, pewnie cześć znaczna jednak idzie na utrzymanie bo przecież coś musi jeść:)Stawiałbym na to,że jednak cichcem coś odkłada.:)Ja jem mało :P I odkładam, a i owszem. Kilka długoterminowych programów inwestycyjnych mam. Ale zawsze płacę za siebie. A jeśli jakoś trafię do lokalu w którym nie można płacić kartą, wówczas idę do "ściany płaczu" i wyjmuję kwotę odpowiednią. To nie problem ;)
:) wiesz zawsze może odrobić na zmywaku , jakby nie miał czym zapłacić:))
I to jest bardzo słuszna koncepcja! W taki sposób mógłby się wykazać dozą odpowiedzialności... Masz rację, kłaniam Ci się w pas! :)
a i przy okazji może by co dorobił:))
I mógłby zabrać nie tylko na piwo, ale i wręcz do... romantycznej włoskiej trattorii :D
Fakt.Widać jednak,ze dziewczynie nie chodzi o miejsce ,a o podział kosztów.
Ale nie jest chyba z nim dla pieniędzy. Może on z nią jest dla pieniędzy? Ale też nie, przecież zarabia 2x więcej od niej... Hmmmm... Skomplikowane...
tak najprościej, powinni szczerze z sobą pogadać,ustalić pewne zasady, a dziewczyna powinna przemyśleć, czy chłopak odpowiada jej oczekiwaniom.Jeśli chce mieć w przyszłości oszczędnego,zaradnego męża, może powinna zmienić obiekt uczuć..
Dokładnie. Skoro jakiś czas już ze sobą są, to chyba jakieś plany mają? No chyba że nie mają, ale po co wtedy się męczyć?
może plany są tylko jednostronne niestety.czasem jedno z parterów dojrzewa wolniej do myśli o stałym związku, ślubie.
INTERIA.PL

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): Gość -

powiem ci tak:

jestem dokladnie w takiej samej sytuacji... poznalismy sie w pracy gdzie oboje zarbialismy tyle samo. ja wzielam na kredyt auto (zeby latwiej bylo dojezdzac do niego do domu bo mieszkal w miejscowosci oddalonej o jakies 40 km od mojego miejsca zameszkania) i telefon. on natomiast mial do oplacenia czynsz 550zl i telefon no i jeszcze jakies raty z banku za pozyczke, ktora wzial z wlasnej nieodpowiedzialnosci (wydal kase za ktora mial oplacic studia i jeszcze dolozyl sie na splate karty kredytowej rodzicow... - pozyczka opiewala na kwote jakis 10 000 pln...) zalezalo mi na nim i pomijajac inne swinstwa ktore mi zrobil chcialam z nim byc. poprosil o druga szanse wiec mu ja dalam. srednio sie staral o mnie jednak myslalam ze na to potrzeba czasu. po oplatach zostawalo mu jakies 200-300zl co miesiac. mnie jednak wiecej, bo nie mialam az tyle oplat co on ale to nie przeszkadzalo mu w rozwalaniu resztki kasy i jej przejedzeniu czy przepiciu, ogolnie rzecz biorac rozwalaniu na cokolwiek popadnie... no i jak konczyla sie kasa jemu to ja z litosci czesto za cos placilam. pozniej zdecydowalismy ze wyjedziemy zeby mogl sie odkuc i splacic swoje dlugi. sam jednak nie mial pomyslu na siebie ani swoje zycie. nigdy nad niczym sie nie zastanawial glebiej. nawet przed wyjazdem nie staral sie zmienic swojego tempa zycia i zawsze bylo tu piwko z kolega tam z innym itp nawet cos sprzedal przed wyjazdem ale nie dlatego ze chcial te srodki przeznaczyc na wyjazd tylko na wycieczke na strefe kibica w warszawie... nie odkladal nic bo zapewne liczyl ze jego braciszek bedzie laskaw i go zasponsoruje.. po wyjezdzie zagranice okazalo sie ze ma tez zadluzona karte kredytowa z czasow jak byl tam wczesniej... bylam zszokowana ze cos takiego zatail... on przez jakis czas zagranica zarabial wiecej niz ja i ddalej kasa sie go nie trzymala. nigdy nie potrafil zarzadzac finansami i nie wydaje mi sie ze to sie zmieni. po roku nie splacil dlugow - tylko karte kredytowa bo sama go z tym cisnela. nie odlozyl nic, pojechal tylko na jakis smieszny kurs, znalazl prace w tym obszarze ale za prawie najnizsza stawke. ciesze sie dla niego ale zycie z kims takim to meczarnia. czuje sie jak matka ktora ciagle musi pokazywac synusiowi co zrobic zeby bylo ok. postanowilam sie rozstac. przeraza mnie ten jego bestroski tryb zycia. nie chce zeby ciagle zerowal na mnie a tak czesto sie czuje... nie ma za gorsz ambicji bo w jego rodzinie kazdy zyje "na kreche" powiedzialam mu ze on jako jedyny ma szanse sie z tego wyrwac ale on tego nie rozumie. postanowilam odejsc i gdyby nie fakt ze mieszkamy razem i wynajmujemy mieszkanie to dawno by mnie tu nie bylo ale w przeciwienstwie do niego jednak przejmuje sie tym, ze mogloby sie to jeszcze dodatkowo odbic na nim w kwestii finansowej... oprocz tego jest wiecznie ogladanie pilki noznej, laptop, granie w pilke i to jego swiat. nasze "rozmowy" nie trwaja wiecej niz 10min dziennie. on nie ma zdania na zadne tematy. bedac z kims takim czuje pustke...to jest zycie obok siebie i meczarnia...

mysle, ze powinnas uciekac jak ja to robie. zycie z kims, kto nie robi wiecej ponadto co zostalo pokazane palcem jest meczace. wszystko zawsze bedzie na twojej glowie... moj luby sciagnal sobie ksiazke w formacie pdf o tym jak zarzadzac kasa ale do tej pory jej nie ruszyl. zawsze tylko jakies puste slowa. niestety w pewnym wieku potrzebny jest ktos, na kim mozna polegac zarowno w kwestii finansowej jak i zyciu codziennym...

zycze ci abys podjela trafna decyzje :)

alicjaaobierz Na wstępie proszę o szczere, mądre odpowiedzi.

Spotykam się z chłopakiem, który zarabia 2x więcej niż ja, a mimo tego w trzecim tygodniu po wypłacie już jej nie ma na koncie. Co więcej to, że ich nie ma okazuje się zawsze niespodziewanie, kiedy np trzeba zapłacić rachunek lub jak gdzieś jesteśmy ze znajomymi na piwie. Przy jego znajomych nie chcę mu robić siary, więc mu nie robię, ale problem dla mnie istnieje i zaczyna się robić coraz większy, bo nie bardzo mam ochotę na stawianie wszystkiego. Po prostu mnie na to nie stać. Do tej pory zawsze miałam tak, ze płaciliśmy rachunek z chłopakami po połowie, czasem oni za mnie, czasami ja, ale dużo rzadziej. Powiedzcie mi czy ja przesadzam? Wymyślam problem? To już trwa 10 miesięcy. Czy on naprawdę nie widzi jakie fo pa popełnia? Kobiety myślą dużo poważniej o związkach, nie jestem pewna, czy chciałabym się wiązać na dłużej z osobą, której się pieniądze nie trzymają.
Nie ma nic zaoszczędzonego. Nic kupionego. Żyje z dnia na dzień.

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): Gość -

felicita powiem ci tak:

jestem dokladnie w takiej samej sytuacji... poznalismy sie w pracy gdzie oboje zarbialismy tyle samo. ja wzielam na kredyt auto (zeby latwiej bylo dojezdzac do niego do domu bo mieszkal w miejscowosci oddalonej o jakies 40 km od mojego miejsca zameszkania) i telefon. on natomiast mial do oplacenia czynsz 550zl i telefon no i jeszcze jakies raty z banku za pozyczke, ktora wzial z wlasnej nieodpowiedzialnosci (wydal kase za ktora mial oplacic studia i jeszcze dolozyl sie na splate karty kredytowej rodzicow... - pozyczka opiewala na kwote jakis 10 000 pln...) zalezalo mi na nim i pomijajac inne swinstwa ktore mi zrobil chcialam z nim byc. poprosil o druga szanse wiec mu ja dalam. srednio sie staral o mnie jednak myslalam ze na to potrzeba czasu. po oplatach zostawalo mu jakies 200-300zl co miesiac. mnie jednak wiecej, bo nie mialam az tyle oplat co on ale to nie przeszkadzalo mu w rozwalaniu resztki kasy i jej przejedzeniu czy przepiciu, ogolnie rzecz biorac rozwalaniu na cokolwiek popadnie... no i jak konczyla sie kasa jemu to ja z litosci czesto za cos placilam. pozniej zdecydowalismy ze wyjedziemy zeby mogl sie odkuc i splacic swoje dlugi. sam jednak nie mial pomyslu na siebie ani swoje zycie. nigdy nad niczym sie nie zastanawial glebiej. nawet przed wyjazdem nie staral sie zmienic swojego tempa zycia i zawsze bylo tu piwko z kolega tam z innym itp nawet cos sprzedal przed wyjazdem ale nie dlatego ze chcial te srodki przeznaczyc na wyjazd tylko na wycieczke na strefe kibica w warszawie... nie odkladal nic bo zapewne liczyl ze jego braciszek bedzie laskaw i go zasponsoruje.. po wyjezdzie zagranice okazalo sie ze ma tez zadluzona karte kredytowa z czasow jak byl tam wczesniej... bylam zszokowana ze cos takiego zatail... on przez jakis czas zagranica zarabial wiecej niz ja i ddalej kasa sie go nie trzymala. nigdy nie potrafil zarzadzac finansami i nie wydaje mi sie ze to sie zmieni. po roku nie splacil dlugow - tylko karte kredytowa bo sama go z tym cisnela. nie odlozyl nic, pojechal tylko na jakis smieszny kurs, znalazl prace w tym obszarze ale za prawie najnizsza stawke. ciesze sie dla niego ale zycie z kims takim to meczarnia. czuje sie jak matka ktora ciagle musi pokazywac synusiowi co zrobic zeby bylo ok. postanowilam sie rozstac. przeraza mnie ten jego bestroski tryb zycia. nie chce zeby ciagle zerowal na mnie a tak czesto sie czuje... nie ma za gorsz ambicji bo w jego rodzinie kazdy zyje "na kreche" powiedzialam mu ze on jako jedyny ma szanse sie z tego wyrwac ale on tego nie rozumie. postanowilam odejsc i gdyby nie fakt ze mieszkamy razem i wynajmujemy mieszkanie to dawno by mnie tu nie bylo ale w przeciwienstwie do niego jednak przejmuje sie tym, ze mogloby sie to jeszcze dodatkowo odbic na nim w kwestii finansowej... oprocz tego jest wiecznie ogladanie pilki noznej, laptop, granie w pilke i to jego swiat. nasze "rozmowy" nie trwaja wiecej niz 10min dziennie. on nie ma zdania na zadne tematy. bedac z kims takim czuje pustke...to jest zycie obok siebie i meczarnia...

mysle, ze powinnas uciekac jak ja to robie. zycie z kims, kto nie robi wiecej ponadto co zostalo pokazane palcem jest meczace. wszystko zawsze bedzie na twojej glowie... moj luby sciagnal sobie ksiazke w formacie pdf o tym jak zarzadzac kasa ale do tej pory jej nie ruszyl. zawsze tylko jakies puste slowa. niestety w pewnym wieku potrzebny jest ktos, na kim mozna polegac zarowno w kwestii finansowej jak i zyciu codziennym...

zycze ci abys podjela trafna decyzje :)

alicjaaobierz Na wstępie proszę o szczere, mądre odpowiedzi.

Spotykam się z chłopakiem, który zarabia 2x więcej niż ja, a mimo tego w trzecim tygodniu po wypłacie już jej nie ma na koncie. Co więcej to, że ich nie ma okazuje się zawsze niespodziewanie, kiedy np trzeba zapłacić rachunek lub jak gdzieś jesteśmy ze znajomymi na piwie. Przy jego znajomych nie chcę mu robić siary, więc mu nie robię, ale problem dla mnie istnieje i zaczyna się robić coraz większy, bo nie bardzo mam ochotę na stawianie wszystkiego. Po prostu mnie na to nie stać. Do tej pory zawsze miałam tak, ze płaciliśmy rachunek z chłopakami po połowie, czasem oni za mnie, czasami ja, ale dużo rzadziej. Powiedzcie mi czy ja przesadzam? Wymyślam problem? To już trwa 10 miesięcy. Czy on naprawdę nie widzi jakie fo pa popełnia? Kobiety myślą dużo poważniej o związkach, nie jestem pewna, czy chciałabym się wiązać na dłużej z osobą, której się pieniądze nie trzymają.
Nie ma nic zaoszczędzonego. Nic kupionego. Żyje z dnia na dzień.
Ciebie to w ogóle nie rozumiem.Powinnaś dawno zakończyć ten związek, bo to ślepa uliczka, to tak jakbyś sama założyła sobie pętle na szyje.

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): Gość -

tak tez robie, bylam slepa a on to wykorzystywal. oczywiscie wszystkiego sie wypiera jak zwykle ale mi na miejscu faceta byloby siebie zal. nawet jako kobieta raczej nie dopuscilabym do takiej sytuacji w zwiazku. czlowiek czasem uczy sie na bledach a moj "ukochany" najwyrazniej myslal, ze jest taki cudowny i atrakcyjny ze bedzie chyba wszystko odrabial "w naturze". proponuje zmiane zawodu w takim razie...

renee

Ciebie to w ogóle nie rozumiem.Powinnaś dawno zakończyć ten związek, bo to ślepa uliczka, to tak jakbyś sama założyła sobie pętle na szyje.

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): Gość -

felicita tak tez robie, bylam slepa a on to wykorzystywal. oczywiscie wszystkiego sie wypiera jak zwykle ale mi na miejscu faceta byloby siebie zal. nawet jako kobieta raczej nie dopuscilabym do takiej sytuacji w zwiazku. czlowiek czasem uczy sie na bledach a moj "ukochany" najwyrazniej myslal, ze jest taki cudowny i atrakcyjny ze bedzie chyba wszystko odrabial "w naturze". proponuje zmiane zawodu w takim razie...

renee

Ciebie to w ogóle nie rozumiem.Powinnaś dawno zakończyć ten związek, bo to ślepa uliczka, to tak jakbyś sama założyła sobie pętle na szyje.
On sie nie zmieni, nie masz co liczyć na to. Za przeproszeniem kopa w d... i szukaj normalnego chłopaka

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): WednesdayTEN -

renee
felicita tak tez robie, bylam slepa a on to wykorzystywal. oczywiscie wszystkiego sie wypiera jak zwykle ale mi na miejscu faceta byloby siebie zal. nawet jako kobieta raczej nie dopuscilabym do takiej sytuacji w zwiazku. czlowiek czasem uczy sie na bledach a moj "ukochany" najwyrazniej myslal, ze jest taki cudowny i atrakcyjny ze bedzie chyba wszystko odrabial "w naturze". proponuje zmiane zawodu w takim razie...

renee Ciebie to w ogóle nie rozumiem.Powinnaś dawno zakończyć ten związek, bo to ślepa uliczka, to tak jakbyś sama założyła sobie pętle na szyje.
On sie nie zmieni, nie masz co liczyć na to. Za przeproszeniem kopa w d... i szukaj normalnego chłopaka
Nic tylko się zgodzić.

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): keloimi -

alicjaaobierz Na wstępie proszę o szczere, mądre odpowiedzi.
(......)
Powiedzcie mi czy ja przesadzam? Wymyślam problem? To już trwa 10 miesięcy. Czy on naprawdę nie widzi jakie fo pa popełnia? Kobiety myślą dużo poważniej o związkach, nie jestem pewna, czy chciałabym się wiązać na dłużej z osobą, której się pieniądze nie trzymają.
Nie ma nic zaoszczędzonego. Nic kupionego. Żyje z dnia na dzień.
Nie przesadzasz ,to jakiś dzieciuch a nie facet :))
Dziwię się ,że aż 10 m-cy wytrzymałaś z kimś takim ale to chyba ta nasza babska naiwność "zmieni się " .
I nie ma znaczenia wielkość wynagrodzenia bo tu o zasady chodzi ,jeżeli ma się mało ,zapraszam dziewczynę na spacer a nie do kawiarni .
Jeżeli chcesz całe życie poświęcić na spłacenie jego długów wolna wola ..... ale uważam to za skrajną nieodpowiedzialność .
Niby ważniejsze być niż mieć ale jak sądzę u niego z tym "być " też nie najlepiej :)))

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): WednesdayTEN -

keloimi
alicjaaobierz Na wstępie proszę o szczere, mądre odpowiedzi.
(......)
Powiedzcie mi czy ja przesadzam? Wymyślam problem? To już trwa 10 miesięcy. Czy on naprawdę nie widzi jakie fo pa popełnia? Kobiety myślą dużo poważniej o związkach, nie jestem pewna, czy chciałabym się wiązać na dłużej z osobą, której się pieniądze nie trzymają.
Nie ma nic zaoszczędzonego. Nic kupionego. Żyje z dnia na dzień.
Nie przesadzasz ,to jakiś dzieciuch a nie facet :))
Dziwię się ,że aż 10 m-cy wytrzymałaś z kimś takim ale to chyba ta nasza babska naiwność "zmieni się " .
I nie ma znaczenia wielkość wynagrodzenia bo tu o zasady chodzi ,jeżeli ma się mało ,zapraszam dziewczynę na spacer a nie do kawiarni .
Jeżeli chcesz całe życie poświęcić na spłacenie jego długów wolna wola ..... ale uważam to za skrajną nieodpowiedzialność .
Niby ważniejsze być niż mieć ale jak sądzę u niego z tym "być " też nie najlepiej :)))
Tylko przyklasnąć. Podoba mi się zwłaszcza to: "jeżeli ma się mało, zapraszam dziewczynę na spacer a nie do kawiarni" Tylko może problem jest taki, że jak nie ma tego kufla piwa to nie ma w czym zatopić ust? Bo tak na spacerze to trzeba i trochę porozmawiać... Zwłaszcza na spacerze we dwoje...

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): keloimi -

WednesdayTEN
Tylko przyklasnąć. Podoba mi się zwłaszcza to: "jeżeli ma się mało, zapraszam dziewczynę na spacer a nie do kawiarni" Tylko może problem jest taki, że jak nie ma tego kufla piwa to nie ma w czym zatopić ust? Bo tak na spacerze to trzeba i trochę porozmawiać... Zwłaszcza na spacerze we dwoje...
Czyli sugerujesz ,że nawet nic mądrego nie powie ?
Tym bardziej po co taki :garb" kobiecie ? :)))
Jeżeli nie ma o czym gadać na początku znajomości to co będzie potem .....?:))))

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): WednesdayTEN -

keloimi
WednesdayTEN
Tylko przyklasnąć. Podoba mi się zwłaszcza to: "jeżeli ma się mało, zapraszam dziewczynę na spacer a nie do kawiarni" Tylko może problem jest taki, że jak nie ma tego kufla piwa to nie ma w czym zatopić ust? Bo tak na spacerze to trzeba i trochę porozmawiać... Zwłaszcza na spacerze we dwoje...
Czyli sugerujesz ,że nawet nic mądrego nie powie ?
Tym bardziej po co taki "garb" kobiecie ? :)))
Jeżeli nie ma o czym gadać na początku znajomości to co będzie potem .....?:))))
Sugerować jeszcze nic nie sugeruję - ale jedyną formę spędzania czasu jaką zdradziła autorka tego tematu były spotkania ze znajomymi w jakiś lokalach - stąd takie moje podejrzenie...

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): keloimi -

WednesdayTEN
Sugerować jeszcze nic nie sugeruję - ale jedyną formę spędzania czasu jaką zdradziła autorka tego tematu były spotkania ze znajomymi w jakiś lokalach - stąd takie moje podejrzenie...
Może raczej wtedy wychodzą jego braki w portfelu ,dlatego o tym pisała :))

Ja sobie tego nie wyobrażam bo jestem z innego pokolenia ,jak chłopak mnie zapraszał to płacił .

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): WednesdayTEN -

keloimi
WednesdayTEN
Sugerować jeszcze nic nie sugeruję - ale jedyną formę spędzania czasu jaką zdradziła autorka tego tematu były spotkania ze znajomymi w jakiś lokalach - stąd takie moje podejrzenie...
Może raczej wtedy wychodzą jego braki w portfelu, dlatego o tym pisała :))

Ja sobie tego nie wyobrażam bo jestem z innego pokolenia, jak chłopak mnie zapraszał to płacił.
Ja też jestem z innej bajki :P

Re: Mężczyzna darmozjad?

Napisał(a): Gość -

WednesdayTEN
keloimi
alicjaaobierz Na wstępie proszę o szczere, mądre odpowiedzi.
(......)
Powiedzcie mi czy ja przesadzam? Wymyślam problem? To już trwa 10 miesięcy. Czy on naprawdę nie widzi jakie fo pa popełnia? Kobiety myślą dużo poważniej o związkach, nie jestem pewna, czy chciałabym się wiązać na dłużej z osobą, której się pieniądze nie trzymają.
Nie ma nic zaoszczędzonego. Nic kupionego. Żyje z dnia na dzień.
Nie przesadzasz ,to jakiś dzieciuch a nie facet :))
Dziwię się ,że aż 10 m-cy wytrzymałaś z kimś takim ale to chyba ta nasza babska naiwność "zmieni się " .
I nie ma znaczenia wielkość wynagrodzenia bo tu o zasady chodzi ,jeżeli ma się mało ,zapraszam dziewczynę na spacer a nie do kawiarni .
Jeżeli chcesz całe życie poświęcić na spłacenie jego długów wolna wola ..... ale uważam to za skrajną nieodpowiedzialność .
Niby ważniejsze być niż mieć ale jak sądzę u niego z tym "być " też nie najlepiej :)))
Tylko przyklasnąć. Podoba mi się zwłaszcza to: "jeżeli ma się mało, zapraszam dziewczynę na spacer a nie do kawiarni" Tylko może problem jest taki, że jak nie ma tego kufla piwa to nie ma w czym zatopić ust? Bo tak na spacerze to trzeba i trochę porozmawiać... Zwłaszcza na spacerze we dwoje...
Jak nie ma o czym rozmawiać, to nic nie ma sensu...
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • darmozjad forum kobiety
Do góry strony: Mężczyzna darmozjad?