346
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń801
  • Odpowiedzi330
  • Ocen na +30
346 ppt ?

Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie ! (331)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~Pan Arnold -

Kiedy umrzemy na ziemi i nas zakopią przybywamy w postaci ducha rajskiego do Biura Niebieskiego gdzie dostajemy przydział do odpowiedniego sektora nieba i stajemy się Aniołem Niebieskim , Na wyposażenie dostajemy Brewiarz , Tunikę , Aureolę i Harfę .
• Harfę , brewiarz , parę skrzydeł i aureolę rozmiar numer trzynasty dla kapitana Eligiusza Kowalskiego z Warszawy ! Wydać mu świadectwo zdrowia i wpuścić .
• Otworzyłem oczy. Rzeczywiście , był to pewien inżynier , bardzo morowy chłopak , doskonale pamiętam jego pogrzeb , który polegał na tym , że trupa jego spalono , a Indianie wysmarowali sobie twarze popiołem i wyli dobre dwie godziny jak dzikie koty . Bardzo się ucieszył , że mnie spotkał , ja naturalnie również rad go ujrzałem i poczułem dopiero , że dostałem się wreszcie tam , gdzie należy .
• Cała przestrzeń dokoła jak okiem sięgnąć była wypełniona tłumem urzędników biegających i krzątających się po biurze , przebierających tysiące Polaków Rosjan , Meksykanów , Anglików ,i Arabów w nowe stroje .Gdy i mnie wręczono moją paczkę i gdy przyczepiłem sobie aureolę , poczułem się taki szczęśliwy , że gotów byłem wskoczyć na dach z radości . No , teraz już wszystko załatwione jak należy ! . triumfowałem . Teraz wszystko doskonale , dajcie no tylko obłok . Nie minął kwadrans , a przeszedłem dobrą milę , w kierunku grupy obłoków w towarzystwie milionów ludzi . Większość z nich próbowała latać, ale bezskutecznie, dlatego też postanowiliśmy na razie iść piechotą , a później dopiero , po nabraniu wprawy , spróbować fruwania .
• Spotykaliśmy po drodze tłumy ludzi idących z powrotem . Niektórzy z nich mieli z całego ekwipunku tylko harfy , inni , tylko brewiarze , jeszcze inni , nic zgoła . Wszyscy wyglądali na niezadowolonych ; pewien młody chłopak zostawił sobie tylko aureolę , którą niósł w ręku , nagle wyciągnął ją do mnie ze słowami ;
• Może mi pan ją przez chwilkę potrzyma ?
• I natychmiast znikł w tłumie . Poszedłem dalej . Jakaś kobieta poprosiła mnie , żebym jej potrzymał gałązkę palmową , i zaraz znikła . Pewna dziewczyna oddała mi swą harfę i , święty Jerzy mi świadkiem , także natychmiast znikła . I tak dalej , i dalej , póki nie zostałem obwieszony od stóp do głów utensyliami w rodzaju wyżej wymienionych. Podszedł jeszcze do mnie jakiś uśmiechnięty starowina i poprosił , żeby mu potrzymać jego rzeczy . otarłem pot i powiedziałem dość uprzejmym tonem .
• Niech mi pan łaskawie wybaczy , ale jak pan sądzi , jestem człowiekiem czy wieszadłem ?
• W tym mniej więcej czasie zaczęły trafiać się przy drodze rowy ; niewiele myśląc , niezwłocznie rzuciłem w nie mój dodatkowy ładunek . Obejrzawszy się za siebie , ujrzałem , że cały tłum , z którym szedłem , był obładowany tak samiuteńko jak ja . Widocznie i moim towarzyszom wracający oddali swoje rzeczy do ‘ potrzymania ‘ . Teraz wszyscy natychmiast pozbyli się swego ładunku ; po czy poszliśmy dalej .
• Kiedy wraz z innymi usiadłem na obłoku , uczułem się tak szczęśliwy , za jakiego nigdy przedtem siebie nie uważałem . ‘’Teraz , mówiłem do siebie , teraz wszystko się spełniło , tak jak to opisywano na ziemi ; miałem pewne wątpliwości , ale teraz jestem już pewien , że dostałem się do nieba . ‘’ Machnąłem ze dwa razy moją gałązką palmową , naciągnąłem struny harfy i zacząłem grać . Oj , Piotrze , na pewno nie będziecie mogli wyobrazić sobie tego koncertu .
INTERIA.PL

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~gość12 -

O , ten raj . Pawle , jest czymś najlepszym , co tylko można sobie wyobrazić , chociaż różni się od tego który spodziewałem się odnaleźć , o tyle , o ile żywa księżniczka różni się od swojej woskowej podobizny .
W ciągu pierwszych miesięcy mego pobytu w raju włóczyłem się po królestwie niebieskim , zwiedzając Raj i nawiązując znajomości . Przybywszy do pewnej bardzo ładnej miejscowości przerwałem swą podróż , by trochę odpocząć , nim ruszę dalej . W dalszym ciągu nawiązywałem znajomości z tubylczymi Aniołami i w rozmowach z nimi uzupełniałem swe wiadomości o Raju . Prowadziłem kilka dłuższych z pewnym starym , łysym aniołem . Wojciechem Jaruzelskim , pochodzącym z jakiegoś miasteczka w Polsce , gdzie podobno był generałem i naczelnym wodzem armii Polskiej . Często przechadzałem się z nim . W ciepłe dni leżeliśmy zwykle na ławce niedaleko od jego domu w cieniu skał , paliliśmy fajki i rozmawialiśmy na najrozmaitsze tematy .Tak , próbowałem kiedyś zająć się drobnym handlem , ale nie mogłem znieść tego zajęcia .Nazbyt już było nudne , żadnego ruchu , walki , grzmotu dział sprowadzało się do tego , że człowiek czuł się ni to żywy , ni umarły .
Ponieważ w Raju Niebieskim spełniają się marzenia pewnego dnia zapragnąłem być znowu młody i przystojny włóczyć się z panienkami po zabawach wiejskich . Otóż i ja odzwyczaiłem się od swej młodości i że tak powiem , nie mogłem zainteresować się nią na nowo . Stałem się silny , przystojny , odrosły mi kędzierzawe włosy , u ramion wyrosły mi skrzydła tak , skrzydła delikatne , piękne , jak skrzydła motyla . Chodziłem z kolegami na pikniki , tańce , wieczorki ,zajmowałem się flirtem z pannami , ale .... wszystko to mi nie odpowiadało , nie mogło mnie to zachwycić , pragnąłem czegoś innego . Wieczorem położyć się wcześniej spać , rano wcześniej wstać , potem popracować , oto do czego dusza mi się rwała ; po skończonej pracy spokojnie posiedzieć , popalić , pomyśleć , a w żadnym razie nie włóczyć się już po drogach z zawadiacką bandą młodych urwisów .... Nie możesz sobie wyobrazić , ile wycierpiałem w czasie mojej drugiej młodości .

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~dr Hackenbush -

Opowiem wam teraz coś jak próbowałem się nauczyć latać za pomocą skrzydeł Anielskich w Raju jest to bardziej trudne niż się wydaje i za to trzeba Anioły cenić że się tak dla was żywych narażają . Sporo kłopotu miałem ze skrzydłami . Nazajutrz po moim występie w chórze zrobiłem kilka prób posługiwania się nimi . Rezultat był nieszczególny. Za pierwszym razem przeleciałem ze trzydzieści metrów , wpadłem na jakiegoś Irlandczyka i zwaliłem go z nóg , przy czym sam też upadłem . Następnym razem miał miejsce karambol z pewnym biskupem z Polski ; w rezultacie osoba duchowna wyrżnęła o ziemię brzuchem . Wymieniliśmy parę ostrych słów , ale wstyd mi było , że się tak niegrzecznie obszedłem z czcigodną osobistością i to wobec milionów widzów , którzy uśmiechali się , i szeptali do siebie , patrząc na nasz zatarg .
Przekonałem się , że nie posiadam dostatecznej umiejętności władania skrzydłami , dlatego też nie mogłem z góry przewidzieć dokąd mnie zaniosą . Resztę dnia spędziłem już poruszając się pieszo i pozwalając skrzydłom zwisać nieruchomo . Wczesnym rankiem następnego dnia wybrałem sobie odpowiednie miejsce do ćwiczeń . Wdrapawszy się na niezbyt wysoką skałę , skoczyłem , celując na niewielki krzew w odległości jakieś trzydziestu metrów , ale widocznie nie wziąłem pod uwagę wiatru , wiejącego z ukosa na dwa rumby od rufy . Wiedziałem , że dzięki niemu odchylam się od kursu i dlatego zmniejszyłem działanie prawego kotła ... chciałem powiedzieć skrzydła , za to silniej poruszałem lewym . Ale mało mi to pomogło . Widząc że wiatr zaraz mnie zniesie , zwinąłem oba skrzydła , opuściłem się na ziemię i wróciłem na skałę , żeby dokonać nowej próby . Tym razem celowałem o dwa do trzech rumbów na prawo od krzewu , nawet więcej , tak że wiatr dął mi prawie prosto w twarz . Pracowałem z całych sił , ale ze słabym skutkiem . Zaczynałem rozumieć , że przy niesprzyjającym wietrze skrzydła nie wytrzymają próby Wynikało stąd , że gdybym chciał się znaleźć w jakimś miejscu , odległym od domu tylko o dwa kilometry , a wiatr wiałby w przeciwnym kierunku , musiałbym czekać na zmianę wiatru całe doby , a nawet tygodnie . W razie burzy zaś nie można było nawet marzyć o przyczepieniu skrzydeł ; przy kursie z wiatrem wpędziłoby cię to do grobu w którym przecież byłem , bo nie może być nawet mowy o zmniejszeniu ożaglowania i trzeba poddać wiatrowi całą powierzchnię skrzydeł . Podczas burzy , przy takim kursie na pewno żałujesz , że ziemia nie jest wyłożona materacem . Nie , nie jedyny ratunek w takim wypadku to trzymać się pod wiatr . Każdy inny sposób latania doprowadzić musi do niechybnej katastrofy .

Reklama

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~jumar70 -

~dr Hackenbush Opowiem wam teraz coś jak próbowałem się nauczyć latać za pomocą skrzydeł Anielskich w Raju jest to bardziej trudne niż się wydaje i za to trzeba Anioły cenić że się tak dla was żywych narażają . Sporo kłopotu miałem ze skrzydłami . Nazajutrz po moim występie w chórze zrobiłem kilka prób posługiwania się nimi . Rezultat był nieszczególny. Za pierwszym razem przeleciałem ze trzydzieści metrów , wpadłem na jakiegoś Irlandczyka i zwaliłem go z nóg , przy czym sam też upadłem . Następnym razem miał miejsce karambol z pewnym biskupem z Polski ; w rezultacie osoba duchowna wyrżnęła o ziemię brzuchem . Wymieniliśmy parę ostrych słów , ale wstyd mi było , że się tak niegrzecznie obszedłem z czcigodną osobistością i to wobec milionów widzów , którzy uśmiechali się , i szeptali do siebie , patrząc na nasz zatarg .
Przekonałem się , że nie posiadam dostatecznej umiejętności władania skrzydłami , dlatego też nie mogłem z góry przewidzieć dokąd mnie zaniosą . Resztę dnia spędziłem już poruszając się pieszo i pozwalając skrzydłom zwisać nieruchomo . Wczesnym rankiem następnego dnia wybrałem sobie odpowiednie miejsce do ćwiczeń . Wdrapawszy się na niezbyt wysoką skałę , skoczyłem , celując na niewielki krzew w odległości jakieś trzydziestu metrów , ale widocznie nie wziąłem pod uwagę wiatru , wiejącego z ukosa na dwa rumby od rufy . Wiedziałem , że dzięki niemu odchylam się od kursu i dlatego zmniejszyłem działanie prawego kotła ... chciałem powiedzieć skrzydła , za to silniej poruszałem lewym . Ale mało mi to pomogło . Widząc że wiatr zaraz mnie zniesie , zwinąłem oba skrzydła , opuściłem się na ziemię i wróciłem na skałę , żeby dokonać nowej próby . Tym razem celowałem o dwa do trzech rumbów na prawo od krzewu , nawet więcej , tak że wiatr dął mi prawie prosto w twarz . Pracowałem z całych sił , ale ze słabym skutkiem . Zaczynałem rozumieć , że przy niesprzyjającym wietrze skrzydła nie wytrzymają próby Wynikało stąd , że gdybym chciał się znaleźć w jakimś miejscu , odległym od domu tylko o dwa kilometry , a wiatr wiałby w przeciwnym kierunku , musiałbym czekać na zmianę wiatru całe doby , a nawet tygodnie . W razie burzy zaś nie można było nawet marzyć o przyczepieniu skrzydeł ; przy kursie z wiatrem wpędziłoby cię to do grobu w którym przecież byłem , bo nie może być nawet mowy o zmniejszeniu ożaglowania i trzeba poddać wiatrowi całą powierzchnię skrzydeł . Podczas burzy , przy takim kursie na pewno żałujesz , że ziemia nie jest wyłożona materacem . Nie , nie jedyny ratunek w takim wypadku to trzymać się pod wiatr . Każdy inny sposób latania doprowadzić musi do niechybnej katastrofy .

Sam zaobserwowałem pewien szczególny rys , charakterystyczny dla nowo nawróconych nieboszczyków ; nie wystarcza im pewność , że całe niebo wyjdzie na ich spotkanie , ale czekają jeszcze na uroczystą procesję z pochodniami ?.

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~sosna177 -

~jumar70
~dr Hackenbush Opowiem wam teraz coś jak próbowałem się nauczyć latać za pomocą skrzydeł Anielskich w Raju jest to bardziej trudne niż się wydaje i za to trzeba Anioły cenić że się tak dla was żywych narażają . Sporo kłopotu miałem ze skrzydłami . Nazajutrz po moim występie w chórze zrobiłem kilka prób posługiwania się nimi . Rezultat był nieszczególny. Za pierwszym razem przeleciałem ze trzydzieści metrów , wpadłem na jakiegoś Irlandczyka i zwaliłem go z nóg , przy czym sam też upadłem . Następnym razem miał miejsce karambol z pewnym biskupem z Polski ; w rezultacie osoba duchowna wyrżnęła o ziemię brzuchem . Wymieniliśmy parę ostrych słów , ale wstyd mi było , że się tak niegrzecznie obszedłem z czcigodną osobistością i to wobec milionów widzów , którzy uśmiechali się , i szeptali do siebie , patrząc na nasz zatarg .
Przekonałem się , że nie posiadam dostatecznej umiejętności władania skrzydłami , dlatego też nie mogłem z góry prznaleźć w jakimś miejscu , odległym od domu tylko o dwa kilometry , a wiatr wiałby w przeciwnym kierunku , musiałbym czekać na zmianę wiatru całe doby , a nawet tygodnie . W razie burzy zaś nie można było nawet marzyć o przyczepieniu skrzydeł ; przy kursie z wiatrem wpędziłoby cię to do grobu w którym przecież byłem , bo nie może być nawet mowy o zmniejszeniu ożaglowania i trzeba poddać wiatrowi całą powierzchnię skrzydeł . Podczas burzy , przy takim kursie na pewno żałujesz , że ziemia nie jest wyłożona materacem . Nie , nie jedyny ratunek w takim wypadku to trzymać się pod wiatr . Każdy inny sposób latania doprowadzić musi do niechybnej katastrofy .

Sam zaobserwowałem pewien szczególny rys , charakterystyczny dla nowo nawróconych nieboszczyków ; nie wystarcza im pewność , że całe niebo wyjdzie na ich spotkanie , ale czekają jeszcze na uroczystą procesję z pochodniami ?.
Tu można mieć wszystko , czego się pragnie , to jest wszystko co jest osiągalne , ...Tu zawsze znajdą się biliony milionów młodzieży , gotowej nie jeść , nie pić , tylko wołać ,,Hosanna ,, i machać pochodniami .

Reklama

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~Batszeba2010 -

~sosna177
~jumar70
~dr Hackenbush Opowiem wam teraz coś jak próbowałem się nauczyć latać za pomocą skrzydeł Anielskich w Raju jest to bardziej trudne niż się wydaje i za to trzeba Anioły cenić że się tak dla was żywych narażają . Sporo kłopotu miałem ze skrzydłami . Nazajutrz po moim występie w chórze zrobiłem kilka prób posługiwania się nimi . Rezultat był nieszczególny. Za pierwszym razem przeleciałem ze trzydzieści metrów , wpadłem na jakiegoś Irlandczyka i zwaliłem go z nóg , przy czym sam też upadłem . Następnym razem miał miejsce karambol z pewnym biskupem z Polski ; w rezultacie osoba duchowna wyrżnęła o ziemię brzuchem . Wymieniliśmy parę ostrych słów , ale wstyd mi było , że się tak niegrzecznie obszedłem z czcigodną osobistością i to wobec milionów widzów , którzy uśmiechali się , i szeptali do siebie , patrząc na nasz zatarg .
Przekonałem się , że nie posiadam dostatecznej umiejętności władania skrzydłami , dlatego też nie mogłem z góry prznaleźć w jakimś miejscu , odległym od domu tylko o dwa kilometry , a wiatr wiałby w przeciwnym kierunku , musiałbym czekać na zmianę wiatru całe doby , a nawet tygodnie . W razie burzy zaś nie można było nawet marzyć o przyczepieniu skrzydeł ; przy kursie z wiatrem wpędziłoby cię to do grobu w którym przecież byłem , bo nie może być nawet mowy o zmniejszeniu ożaglowania i trzeba poddać wiatrowi całą powierzchnię skrzydeł . Podczas burzy , przy takim kursie na pewno żałujesz , że ziemia nie jest wyłożona materacem . Nie , nie jedyny ratunek w takim wypadku to trzymać się pod wiatr . Każdy inny sposób latania doprowadzić musi do niechybnej katastrofy .

Sam zaobserwowałem pewien szczególny rys , charakterystyczny dla nowo nawróconych nieboszczyków ; nie wystarcza im pewność , że całe niebo wyjdzie na ich spotkanie , ale czekają jeszcze na uroczystą procesję z pochodniami ?.
Tu można mieć wszystko , czego się pragnie , to jest wszystko co jest osiągalne , ...Tu zawsze znajdą się biliony milionów młodzieży , gotowej nie jeść , nie pić , tylko wołać ,,Hosanna ,, i machać pochodniami .
Nowo przybyły do Raju a umarły na ziemi , czuje się w siódmym niebie z powodu takiego przyjęcia , młodzież jest zachwycona tym , że mogła robić owacje , cała ceremonia nie przynosi nikomu najmniejszej szkody , nie kosztuje ani grosza i oprócz tego podtrzymuje reputację raju jako miejsca , które rzekoma obdarza szczęściem i zadowoleniem każdego nowo przybyłego .

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~Rufus Firefly -

~Batszeba2010
~sosna177
~jumar70
~dr Hackenbush Opowiem wam teraz coś jak próbowałem się nauczyć latać za pomocą skrzydeł Anielskich w Raju jest to bardziej trudne niż się wydaje i za to trzeba Anioły cenić że się tak dla was żywych narażają . Sporo kłopotu miałem ze skrzydłami . Nazajutrz po moim występie w chórze zrobiłem kilka prób posługiwania się nimi . Rezultat był nieszczególny. Za pierwszym razem przeleciałem ze trzydzieści metrów , wpadłem na jakiegoś Irlandczyka i zwaliłem go z nóg , przy czym sam też upadłem . Następnym razem miał miejsce karambol z pewnym biskupem z Polski ; w rezultacie osoba duchowna wyrżnęła o ziemię brzuchem . Wymieniliśmy parę ostrych słów , ale wstyd mi było , że się tak niegrzecznie obszedłem z czcigodną osobistością i to wobec milionów widzów , którzy uśmiechali się , i szeptali do siebie , patrząc na nasz zatarg .
Przekonałem się , że nie posiadam dostatecznej umiejętności władania skrzydłami , dlatego też nie mogłem z góry prznaleźć w jakimś miejscu , odległym od domu tylko o dwa kilometry , a wiatr wiałby w przeciwnym kierunku , musiałbym czekać na zmianę wiatru całe doby , a nawet tygodnie . W razie burzy zaś nie można było nawet marzyć o przyczepieniu skrzydeł ; przy kursie z wiatrem wpędziłoby cię to do grobu w którym przecież byłem , bo nie może być nawet mowy o zmniejszeniu ożaglowania i trzeba poddać wiatrowi całą powierzchnię skrzydeł . Podczas burzy , przy takim kursie na pewno żałujesz , że ziemia nie jest wyłożona materacem . Nie , nie jedyny ratunek w takim wypadku to trzymać się pod wiatr . Każdy inny sposób latania doprowadzić musi do niechybnej katastrofy .

Sam zaobserwowałem pewien szczególny rys , charakterystyczny dla nowo nawróconych nieboszczyków ; nie wystarcza im pewność , że całe niebo wyjdzie na ich spotkanie , ale czekają jeszcze na uroczystą procesję z pochodniami ?.
Tu można mieć wszystko , czego się pragnie , to jest wszystko co jest osiągalne , ...Tu zawsze znajdą się biliony milionów młodzieży , gotowej nie jeść , nie pić , tylko wołać ,,Hosanna ,, i machać pochodniami .
Nowo przybyły do Raju a umarły na ziemi , czuje się w siódmym niebie z powodu takiego przyjęcia , młodzież jest zachwycona tym , że mogła robić owacje , cała ceremonia nie przynosi nikomu najmniejszej szkody , nie kosztuje ani grosza i oprócz tego podtrzymuje reputację raju jako miejsca , które rzekoma obdarza szczęściem i zadowoleniem każdego nowo przybyłego .
Tam w dole na ziemi , mówią , że tutaj panuje Król Niebieski w Raju , to całkiem słuszne , ale uważają przy tym królestwo niebieskie za coś w rodzaju republiki , gdzie wszyscy są równi i każdy ma prawo ściskać się i całować , i spoufalać się ze wszystkimi bez różnicy , od maluczkich do wielkich . Co za pocieszna naiwność ! Bo cóż to za republika , jeśli istnieje król ? . I jakże można proklamować republikę skoro naczelnik państwa jest monarchą absolutnym dzierży swój tron na wieki , nie ma ani parlamentu , ani rady , która by miała prawo mieszać się w jego sprawy ? . Tu nikt nie wybiera ani nie jest wybierany , nikt nie ma głosu w sprawach rządzenia nikogo nie proszą o udział w nim , co więcej , nikomu w najmniejszym stopniu nie pozwalają nim się interesować .
Ładna republika jest w niebie ,to raczej monarchia konstytucyjna gdzie za konstytucję mamy oprawa Boskie , prawda ?

Reklama

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~Rozalia Kiepska -

Opowiem wam jaka tu w Niebie panuje sprawiedliwość i dlaczego Wojciech Jaruzelski został przyjęty do nieba z Honorami godnymi największych wodzów .
Czułbym się nieswojo w towarzystwie patriarchów i proroków , byłbym wciąż zawstydzony i milczałbym w ich towarzystwie , czekając niecierpliwie na możliwość , by dać drapaka . A powiedz Wojciechu , kto ma wyższą rangę :prorok czy patriarcha ?
O , naturalnie , że prorocy są wyżej postawieni . Najmłodszy , świeżo upieczony prorok wyżej stoi od najstarszego patriarchy . Tak , mój drogi , sam Adam musi ustępować z drogi Szekspirowi . Ale czyż Szekspir był prorokiem ?
A naturalnie , podobnie jak Homer i mnóstwo innych . Ale Szekspir i inni muszą oddać pierwszeństwo prostemu krawcowi z Warszawy , Białkowskiemu , i pewnemu konowałowi z Polski nazwiskiem Kowalski . Wojciech Jaruzelski i Budda są sobie równi . Zaraz po nich następują tłumy mieszkańców planet nie naszego systemu . Po nich idą ze dwa tuziny z Jowisza i innych światów . Następnie Daniel ,Wojciech Jaruzelski , Mieczysław rakowski , i Konfucjusz , dalej całe mnóstwo osobników z innych systemów astralnych , potem Mahomet , Ezechiel i Zoroaster oraz pewien szlifierz ze starożytnego Egiptu . Potem tłumy innych , a po nich na samym końcu Szekspir , Homer i pewien szewc , Francuz , Marre.
Czy , naprawdę zaliczono tu Mahometa i innych pogan ?
Tak , oni wszyscy mieli swe posłannictwo i wszyscy otrzymują nagrody . Człowiek który nie otrzymał nagrody na ziemi , na pewno otrzyma ją w niebie . Nie ma powodu do niepokoju .
Ale dlaczego to Szekspir znalazł się jak gdyby na wylocie w towarzystwie jakichś szewców , konowałów i szlifierzy o których nikt nigdy nawet nie słyszał ?
W tym się przejawia sprawiedliwość niebieska , na ziemi nie dano im nagrody wedle zasług , tu oddają , im to co im się należy . Ten krawiec z Warszawy , Białkowski , napisał wiersze , na jakie nie stać ani Homera , ani Szekspira , ale nikt ich nie chciał drukować , nikt ich nie czytał prócz jego nieokrzesanych sąsiadów , którzy te poezje wyśmiewali . W każde święto , podczas zwykłych w takim dniu tańców wciągali go w koło , wkładali mu na głowę wieniec z liści kapusty i kłaniali mu się do ziemi . Raz w nocy , kiedy był chory , prawie umierający , wyciągnęli go z domu , uwieńczyli go kapustą i powieźli go dookoła wsi na taczkach , wrzeszcząc i krzycząc i bijąc pięściami w miedziane rondle , Rano umarł . Nigdy nie marzył , że dostanie się do nieba , nie mówiąc już o tym , że nie spodziewał się narobić w niebie takiego zamętu . Sądzę , że był bardzo zdziwiony uroczystym przyjęciem , które mu urządzono i uznano jego wielkość .

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): kuligolla52 -

~jumar70
~dr Hackenbush Opowiem wam teraz coś jak próbowałem się nauczyć latać za pomocą skrzydeł Anielskich w Raju jest to bardziej trudne niż się wydaje i rufy . Wiedziałem , że dzięki niemu odchylam się od kursu i dlatego zmniejszyłem działanie prawego kotła ... chciałem powiedzieć skrzydła , za to silniej poruszałem lewym . Ale mało mi to pomogło . Widząc że wiatr zaraz mnie zniesie , zwinąłem oba skrzydła , opuściłem się na ziemię i wróciłem na skałę , żeby dokonać nowej próby . Tym razem celowałem o dwa do trzech rumbów na prawo od krzewu , nawet więcej , tak że wiatr dął mi prawie prosto w twarz . Pracowałem z całych sił , ale ze słabym skutkiem . Zaczynałem rozumieć , że przy niesprzyjającym wietrze skrzydła nie wytrzymają próby Wynikało stąd , że gdybym chciał się znaleźć w jakimś miejscu , odległym od domu tylko o dwa kilometry , a wiatr wiałby w przeciwnym kierunku , musiałbym czekać na zmianę wiatru całe doby , a nawet tygodnie . W razie burzy zaś nie można było nawet marzyć o przyczepieniu skrzydeł ; przy kursie z wiatrem wpędziłoby cię to do grobu w którym przecież byłem , bo nie może być nawet mowy o zmniejszeniu ożaglowania i trzeba poddać wiatrowi całą powierzchnię skrzydeł . Podczas burzy , przy takim kursie na pewno żałujesz , że ziemia nie jest wyłożona materacem . Nie , nie jedyny ratunek w takim wypadku to trzymać się pod wiatr . Każdy inny sposób latania doprowadzić musi do niechybnej katastrofy .

Sam zaobserwowałem pewien szczególny rys , charakterystyczny dla nowo nawróconych nieboszczyków ; nie wystarcza im pewność , że całe niebo wyjdzie na ich spotkanie , ale czekają jeszcze na uroczystą procesję z pochodniami ?.

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): kuligolla52 -

kuligolla52
~jumar70
~dr Hackenbush Opowiem wam teraz coś jak próbowałem się nauczyć latać za pomocą skrzydeł Anielskich w Raju jest to bardziej trudne niż się wydaje i rufy . Wiedziałem , że dzięki niemu odchylam się od kursu i dlatego zmniejszyłem działanie prawego kotła ... chciałem powiedzieć skrzydła , za to silniej poruszałem lewym . Ale mało mi to pomogło . Widząc że wiatr zaraz mnie zniesie , zwinąłem oba skrzydła , opuściłem się na ziemię i wróciłem na skałę , żeby dokonać nowej próby . Tym razem celowałem o dwa do trzech rumbów na prawo od krzewu , nawet więcej , tak że wiatr dął mi prawie prosto w twarz . Pracowałem z całych sił , ale ze słabym skutkiem . Zaczynałem rozumieć , że przy niesprzyjającym wietrze skrzydła nie wytrzymają próby Wynikało stąd , że gdybym chciał się znaleźć w jakimś miejscu , odległym od domu tylko o dwa kilometry , a wiatr wiałby w przeciwnym kierunku , musiałbym czekać na zmianę wiatru całe doby , a nawet tygodnie . W razie burzy zaś nie można było nawet marzyć o przyczepieniu skrzydeł ; przy kursie z wiatrem wpędziłoby cię to do grobu w którym przecież byłem , bo nie może być nawet mowy o zmniejszeniu ożaglowania i trzeba poddać wiatrowi całą powierzchnię skrzydeł . Podczas burzy , przy takim kursie na pewno żałujesz , że ziemia nie jest wyłożona materacem . Nie , nie jedyny ratunek w takim wypadku to trzymać się pod wiatr . Każdy inny sposób latania doprowadzić musi do niechybnej katastrofy .

Sam zaobserwowałem pewien szczególny rys , charakterystyczny dla nowo nawróconych nieboszczyków ; nie wystarcza im pewność , że całe niebo wyjdzie na ich spotkanie , ale czekają jeszcze na uroczystą procesję z pochodniami ?.

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): stiffnecked -

Nie spodziewalem sie, ze takie fantasy bedzie cieszyc sie popularnoscia w XXI wieku.

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~pewna pisząca -

Kajetana A ateistów którzy nie pojednali się z bogiem przed śmiercią, jak to uczynił zdradziecki Wojtuś, żeś tam spotkał?
Kajetano! Ktoś , kto pojednał się z Bogiem przed śmiercią , nie jest już zdradziecki .

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~Pan Arnold -

Kajetana A ateistów którzy nie pojednali się z bogiem przed śmiercią, jak to uczynił zdradziecki Wojtuś, żeś tam spotkał?
Nie Niebo jest podzielone na sektory i każdy siedzi w swoim sektorze ,pani Kajetano , inaczej Aniołowie by sobie ubliżali i Niebo z Raju zamieniło by się w Piekło .

Ateiści mają swój sektor nieba jest granica której nie wolno przekraczać i wszyscy są szczęśliwi i zadowoleni . !

Re: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !

Napisał(a): ~Janioł -

~pewna pisząca
Kajetana A ateistów którzy nie pojednali się z bogiem przed śmiercią, jak to uczynił zdradziecki Wojtuś, żeś tam spotkał?
Kajetano! Ktoś , kto pojednał się z Bogiem przed śmiercią , nie jest już zdradziecki .
Bóg kocha wszystkich tych których stworzył . Więc i kocha tych którzy w niego nie wierzą , i nazywają siebie , Ateistami .

Stwórca stworzył wszystkich a zasiał ziarenko w sercach niewierzących , niewiary aby lepiej mogli zrozumieć i świadomie wybrać .

Jest to możliwość wyboru drogi życiowej , która to droga dla wierzącego jak i dla niedowiarka kończy się na ziemi tak samo śmiercią i cmentarzem .
Więc dla Boga nie ma znaczenia to czy ktoś jest wierzący czy jest niewierzący , to jest ważne tylko dla żyjących .

Dla umarłych taka kwestia jak wiara i niewiara , nie ma znaczenia albowiem wszyscy-śmy ulepieni z tej samej gliny , i tak samo podlegamy wszyscy pod prawa Boskie .
« Wróć do tematów
Do góry strony: Moja Relacja z Pobytu w Raju albo w Niebie jak kto Woli , Spisana Najuczciwiej jak tylko można Uczciwie !