360
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń3 tys.
  • Odpowiedzi322
  • Ocen na +4
360 ppt ?

MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy. (323)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

No cóż, nie polubili mnie moi koledzy.Uważali mnie za pracoholiczkę, osobę
oschłą , taką z którą nie pogadasz. No i dobrze, nie przyjechałam tu się bawić.
Byłam w stałym kontakcie z moim Szefciem, informowałam go o wszystkim, szło
dobrze, zbyt dobrze, tak uznał Szef, tempo pracy, które sobie narzuciłam, zaczęło
go niepokoić.Prosił, żebym zwolniła, co miałam mu powiedzieć, że chcę do domu?
On i tak to wiedział.W boksowni, tak nazywałam to niby biuro, boksy jak dla zwierząt,
coś okropnego, zastałam mojego Szefcia, przyleciał rano i czekał na mnie.
W boksowni mogliśmy rozmawiać, ale on wyciągnął mnie do centrum, nie pytał
o pracę, tylko zadawał mi pytania z serii dobrego brata.Rozkleiłam się, powiedział
wracamy. Wykonałaś normę, a nawet ją przekroczyłaś.Wracamy, ja załatwię formalności,
a ty się pakuj. Po prostu kocham tego mojego Szefcia.Nigdy więcej tutaj nie przyjadę.
Pojechałam się pakować.Nawet perspektywa ponownego lotu była niczym takim,
cieszyłam się, wracam do domu.
INTERIA.PL

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Pakowałam walizki, musiałam poukładać dokumenty, przecież wracam..
Zeszłam na dół na kawę, czekałam na Szefcia. Zwykle na dole jest pusto, jakieś
znajome właścicielki, czasami ktoś na piwo wpadnie, smutny lokal smutnych
właścicieli.Tym razem było inaczej.Przy ławie pod oknem siedziała dość duża
grupa ludzi.Właścicielka pensjonatu wyraźnie ożywiona proponowała im jakieś
jedzenie, poprzestali na napojach.Mają instynkt, pomyślałam, też nigdy nic tu
nie jadłam. Wyszłam na zewnątrz, nie było zimno, miałam takie swoje miejsce na
papierosa.Poza tym z tego miejsca było widać drogę, którą podjedzie Szef.
Przepraszam, tutaj wolno palić, usłyszałam za sobą, tak odpowiedziałam.Pani
nie jest Szwedką, prawda, zapytał facet, a właściwie stwierdził fakt.Zaczęłam
się śmiać, jestem Polką, powiedziałam. To przecież oczywiste, że taka ładna
dziewczyna może być tylko Polką, usłyszałam po polsku komplement.
Zaczęliśmy się śmiać i rozmawiać, tak jak rozmawiają ludzie, którzy się znają
od dawna.Opowiedział mi w skrócie, że przyjechali tu na jakieś szkolenie.
W tym pensjonacie mają mieszkać, czekają na pokoje.szkoda, że nie przyjechali
wcześniej, powiedziałam, może nie pędziła bym tak do domu.Nawet zrobiło mi
się smutno, że teraz kiedy spotkałam tych ludzi, ja wyjeżdżam.
Weszliśmy do pensjonatu, mój nowy kolega podprowadził mnie do grupy ludzi,
siedzących przy ławie.Przedstawiłam się , oni kolejno podawali mi rękę, usłyszałam
Kostek jestem, zamarłam, poznałam jego głos...

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Patrzyłam na Kostka, pierwszy raz go zobaczyłam.Sytuacja była idiotyczna.
Musiałam się opanować. Milena jestem, powiedziałam, nie zrobiło na nim to
wrażenia.Poznawałam kolejnych Polaków , starałam się zachować spokój,
wszyscy byli bardzo rozmowni, zadawali mi mnóstwo pytań, na które bardzo
grzecznie odpowiadałam...Kostek był bardzo zajęty swoją towarzyszką, zapomniałam
jak miała na imię..Przyglądałam mu się dyskretnie, ale on mi się podoba.Dławiło
mnie, chciałam powiedzieć, popatrz na mnie, to ja...Przecież zaraz przyjedzie Szef
i wyjadę, wrócę do kraju i może już nigdy Cię nie zobaczę, krzyczałam w duchu, coś
mnie dławiło, miałam ochotę podejść do niego i pocałować, tak, pocałować.
Musiałam coś zrobić.Jakoś go wywabić, chociaż na chwilkę i powiedzieć, że to ja.
Podeszła właścicielka i powiedziała ,że część pokoi jest już przygotowana.
Wiedziałam, że albo teraz, albo nigdy.Wstały cztery dziewczyny w tym ta Kostka,
miały mieszkać po dwie w pokojach.Ucieszyłam się jak durna, nie będzie mieszkać
z Kostkiem.Zabierały swoje rzeczy, powstało małe zamieszanie, wykorzystałam
sytuację, podeszłam do Kostka.Popatrzył na mnie pytająco, Ty mnie nie pamiętasz
powiedziałam cicho, ale ja Ciebie pamiętam Kostek.Nigdy się nie widzieliśmy
ale był czas, że rozmawialiśmy czasem całe noce.Przymknął oczy na moment,
przypominał sobie mój głos, Milenka, powiedział, tak to Ty.Popatrzył na mnie,
lustrował mnie wzrokiem, tak sobie Ciebie właśnie wyobrażałem, powiedział
i smutno sie uśmiechnął.Teraz Cię poznałem drugi raz i drugi raz tracę, tak?
Przecież mówiłaś , że dzisiaj wyjeżdżasz.To prawda, że tez akurat dzisiaj, co mam
zrobić.Byłam tak strasznie zdenerwowana, a musisz tu siedzieć na tym szkoleniu?
wracaj ze mną powiedziałam. Ty masz swoje życie, swoje plany, mówił, a ja drętwiałam
ja też mam swoje życie, mam wszystko rzucić i bez zastanowienia pojechać
za dziewczyną, która bez słowa kiedyś mnie zostawiła, no i się doczekałam.
Tak, właśnie tego pragnę najbardziej na świecie, wypaliłam.Nasza rozmowa
dawno przestała być tajemnicza, mówiliśmy głośno, zapominając, że koło nas
siedzą i mimo woli słuchają tej rozmowy jego znajomi.Nikt się słowem nie
odzywał. Na pół przytomnym wzrokiem patrzyłam na Kostka, czekałam.
Dobrze, mam teraz , zaraz wszystko zostawić, zastanów się Milena, jak sobie
wyobrażasz.Wracaj ze mną, powtórzyłam.Pojedziemy do mnie, do Ciebie, gdzie
chcesz, ale nie pozwól mi teraz wyjechać samej...

Reklama

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Patrzyłam na Kostka z nadzieją i w okropnym napięciu obserwowałam
każdy mięsień, każde drgnięcie jego powiek, widziałam kropelki potu w okół
pięknych ust, i te jego dłonie, rozkładał je , żeby za chwilę zacisnąć w okolicy głowy.
To napięcie udzieliło się jego kolegom, wszyscy wstrzymywali powietrze, nikt nie drgnął.
Po chwili Kostek powiedział, najpierw Ty Milenko zostań tu ze mną, a potem ja pojadę
gdzie zechcesz...Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam.Za chwilę przyjedzie po
mnie mój Szef, co mam zrobić.Wszyscy teraz patrzyli na mnie. Kostek wpatrywał się
we mnie, chciał odgadnąć moje myśli, co powiem , jak się zachowam, przecież mam
podjąć ważną decyzję, na dobrą sprawę dla człowieka, którego dobrze nie znałam,
on mnie nie znał.Dobrze mi tak, przecież ja to zaczęłam.Patrzyłam mu w oczy, jeżeli
zostanę, pojedziesz potem ze mną, zapytałam, tak, pojadę, odpowiedział Kostek.
Pod pensjonat podjechał samochód, wysiadł Szef , poszłam w jego kierunku.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Szłam w stronę Szefa, a w głowie miałam pustkę, nie miałam żadnego planu, jak mam
mu powiedzieć, że nie potrzebnie jechał po mnie, że mogę jeszcze dokończyć projekt,.
bo zostaję z Kostkiem, człowiekiem, którego kiedyś znałam 'telefonicznie', że wiem,
że ryzykuję, że to szaleństwo, że...ale ja tak postanowiłam.Szef widział po mojej minie,
że coś się dzieje.Wziął mnie za rękę , odciągnął w głąb holu i powiedział- co ty znowu
wymyśliłaś, bo przecież widzę, że tak, był zdenerwowany.Wykrztusiłam , ja nie jadę, zostaję.
Usłyszałam- wiesz co, ja przez ciebie kiedyś zdechnę, chodź do pokoju, zabierz coś
zimnego dla mnie do picia, a tam najpierw cię wysłucham, a potem zamorduję, a każdy
sąd mnie uniewinni, bo kogoś takiego jak ty..., no dobrze idziemy na górę.szedł na górę,
ja poszłam do bufetu po jakieś picie,Kostek stał i patrzył na mnie w napięciu, uśmiechnęłam
się blado, wyszeptałam, czekaj, kiwnął głową i nie ruszył się z miejsca.Poza bufetową,
nikt się nie ruszał z miejsca.Dostali klucze od pokoi, jednak siedzieli jak zaczarowani.
Zupełnie nie spodziewanie stali się świadkami czegoś , co nikomu normalnemu nie
przyszło by do głowy, a co dopiero przeżywać to na żywo, realnie.
Szef stał przy oknie, nie dobrze, jak on stoi, nie siada, to znaczy, że jest ostro wściekły.
Przyniosłam Ci kawę i wodę, zaczęłam ,postaw, usłyszałam, teraz gadaj , bo mnie zaraz..
Powiem Szefciu, ale usiądź koło mnie, posłuchaj.Im dłużej mówiłam, tym Szef robił się
bardziej zły.Skończyłaś, prawie krzyknął, teraz słuchaj , co ja mam do powiedzenia.
Jesteś dla mnie jak młodsza siostra,powiedział, oj nie dobrze, jak on zaczyna od jazdy
po uczuciach, nie będę ci przypominał ile razy ładowałaś się w kłopoty, jasne zaraz usłyszę
jak mnie ukrywał, jak odkręcał, jak ratował, zawiesił głos, nie chcę,żeby spotkało cię znowu
coś złego, to już powiedział spokojnie, z troską w głosie, sama powiedziałaś, że go nie znasz.
Jak mogę Milenko zostawić cię z obcym człowiekiem, a co powie na to moja żona...
Już dobrze, zaczyna się przyzwyczajać do myśli, że zostaję.Przytuliłam się do Szefcia,
głaskał mnie po głowie, coś tam jeszcze pyskował, ale po cichu, w końcu powiedział,
dobrze, zostawię Cię , ale muszę porozmawiać z tym, jak mu tam?Kostkiem, szybko
powiedziałam, ok, zaraz go poproszę, powiedziałam.

Reklama

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Bałam się tej rozmowy Szefa z Kostkiem. Znam Szefa, wiem jaki potrafi być 'miły',
ale nie wiem jaki jest Kostek, jak zareaguje.Jak nie poproszę, się nie dowiem.
Zeszłam na dół, no tak, przecież jest jeszcze dziewczyna, zupełnie o niej zapomniałam.
Stałam się mimowolnym świadkiem sceny, której się nie spodziewałam.Stałam bezradna,
nie wiedziałam jak mam się zachować, nigdy nikomu nie odbiłam faceta, czułam się
okropnie, tam na górze czeka na Kostka Szef, a tu...jestem świadkiem , właśnie, czego?
Podszedł do mnie facet z którym razem byliśmy na fajce, wziął mnie za rękę, chodź, ,
zapalimy, pogadamy, spokojnie, nie wszystko jest takie, na jakie wygląda, powiedział.
Co miałam robić, wyszłam, zapaliłam, pomilczeliśmy sobie, nawet nie wiedziałam, że
można powiedzieć więcej milcząc, niż gadaniem przez godzinę.Popatrzył na mnie, będzie
dobrze, powiedział i uśmiechnął się do mnie.Już go lubiłam.Wiesz, powiedziałam, tam
na górze czeka na Kostka mój przyjaciel i szef w jednej osobie, jak mam się teraz zachować.
Ponadto samolot nie będzie czekał..Wróciliśmy, dziewczyna poszła na górę, Kostek
podszedł do mnie, przepraszam Cię, musiałem sprawę wyjaśnić, nie znoszę niedomówień.
No to jeszcze jedno spotkanie Cię czeka, powiedziałam, na górze czeka na Ciebie mój
Szef i przyjaciel, przerwał z uśmiechem, pamiętam, opowiadałaś mi o nim.Rozumiem,
pójdziesz ze mną, czy mam sam tam pójść, zapytał, pójdę, bo może zechce Ci zrobić
krzywdę, kiepsko zażartowałam .

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Oj, znowu stoi przy oknie, źle, szefciu , powiedziałam, poznaj Kostka.Powoli
odwracał się do nas, był nawet nie zły, smutny i zatroskany.Podszedł , podali
sobie ręce, zapadła taka okropna cisza, nie wytrzymałam, no co, będziecie
tak milczeć, teraz to mnie zaraz szlag trafi , eksplodowałam.Szef oprzytomniał,
nie krzycz, poza tym ja chcę rozmawiać z nim, z Tobą to ja sobie jeszcze pogadam,
ale potem.Zachowywał się jak ojciec, chociaż mój ojciec , tak myślę, zupełnie inaczej
by zareagował, spokojniej, chyba..
Zaczął Szef, jak długo zamierza mnie tu trzymać Kostek, po co tu przyjechał, co po
powrocie, czy wie, że ona /o mnie to było/ ma pracę, dom, zobowiązania/ jakie
znowu zobowiązania/, że jestem osobą bardzo wrażliwą/ no proszę/, że łatwo mnie
skrzywdzić / akurat/, że on będzie się przyglądał Kostkowi /mój ty rycerzu /, a na końcu
niestety, ona nie jest zdrowa, trzeba o nią dbać / przesadził i to mocno/, zawiesił się
w tym momencie odezwał się Kostek.
Gadane to on ma, fakt, zaskoczył nie tylko mnie, ale zrobił wrażenie na moim Szefie.

Reklama

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Siedziałam koło mojego Szefcia na łóżku, Kostek stał na wprost nas i mówił.
To, że umiał pięknie mówić, to było oczywiste, radiowiec, ale to co mówił..
Właściwie to nie wiedziałam, czy on mówi do mnie, do Szefcia, czy po prostu
głośno myśli..Mówił o naszych pierwszych spotkaniach na falach radiowych,
jak wzruszyło go moje upojenie alkoholowe / tylko nie upojenie, no też/, jak
czekał na każdy mój telefon, potem opowiedział, jak mnie szukał / tego nie
wiedziałam/, jak ciężko było mu pogodzić się, że potrafiłam tak po prostu
zerwać naszą znajomość / nie tak znowu po prostu, co on tam wie /, że nie
może teraz składać żadnych deklaracji, że na zawsze, że na wieki, bo przecież
musimy się poznać / a obiecał pojechać do mnie, to jak /, ale zawsze dotrzymuje
słowa, a w ogóle, to jest porządnym facetem i zaopiekuje się Milenką / o.tak,
tak mi mów/, docenia troskę Szefa, a tak w ogóle to już go lubi / to o moim
szefciu/, bo ktoś, kto jest takim przyjacielem jego dziewczyny / nazwał mnie swoją
dziewczyną, aż mi się słodko zrobiło/, zasługuje na przyjaźń.
Jego przemowa zrobiła wrażenie na moim Szefciu.Uspokoił się trochę..

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Ostatnie słowo musi i tak należeć do Szefa, taki jest, wiedziałam, że teraz
przejdzie do konkretów.No dobrze, jak sobie wyobrażasz dalszy ciąg tej
historii.Chodzi mi tu o tu i teraz. Milenka wróci do firmy /mnie nie zapytał, czy
mam ochotę tam wracać /, pobyt w tym pensjonacie też się kończy, właściwie
to dobrze, bo jest tu paskudnie, załatwię jej coś bardziej odpowiedniego,
nagle zwrócił się do mnie, dlaczego nie mówiłaś, że jest tu tak okropnie,
ani dnia nie mieszkała byś w ty domu, znowu nie czekając na odpowiedź,
zwrócił się do Kostka, co dalej, nie znasz jej, nią się trzeba opiekować,
/ zwariował , czy co /, jest bardzo wrażliwa i krucha / no proszę, krucha/, tak
łatwo ją skrzywdzić / przesadził i to mocno/, poza tym nie wiesz, ale ona jest
/ zaraz, mnie tu nie ma, czy jak/ po zabiegach, musi brać leki /a teraz kto
mi te leki serwuje/ , dość tego, głośno powiedziałam. Ja wiem Szefciu, że
martwisz się o mnie, ale zaczynasz przesadzać.Przykro mi się zrobiło,
czułam się jak piłeczka przerzucana z rąk do rąk.Kostek podszedł do mnie,
nie martw się, teraz ja się będę tobą opiekował, oczywiście do spraw
zawodowych się nie zamierzam wtrącać, ale całą resztą tak.
Tym razem już nie wytrzymałam, Szefciu, przedstawiłeś mnie jako ostatnią
niedojdę, kalekę życiową, którą trzeba prowadzić za rączkę.Czy Ty tak rzeczywiście
o mnie myślisz, zawiesiłam głos, Szefcio popatrzył na mnie, widziałam,
że zrozumiał.No tak , to wszystko dlatego, bo kocham cię jak siostrę, wiesz
przecież i przytulił mnie.Rozwalił mnie tym wyznaniem, łzy leciały same.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Odwiozłam Szefcia na lotnisko.W czasie całej drogi nic nie mówił.
Dopiero wyjmując torbę z bagażnika, popatrzył na mnie i powiedział,
mam nadzieję, że tym razem się nie mylisz, ale sama wiesz, jak coś to
dzwoń, przyjadę i zabiorę cię do domu..Jak można go nie kochać, kiwnęłam
ze zrozumieniem , no musiałam obiecać, że będę pamiętała o lekach i takie tam..
Wracałam do pensjonatu...

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Byłam bardzo odważna, jak był koło mnie Szefcio, a teraz zaczynały dopadać
mnie wątpliwości, nie w sprawie Kostka, tylko takie zupełnie przyziemne, ale
życiowe, jak, gdzie będziemy mieszkać, czy zostaniemy w pensjonacie, gdzie
mieszka ta jego / chyba/ była dziewczyna, a jego koledzy, same pytania, ani jednej
sensownej odpowiedzi.Kostek w prawdzie powiedział, ze wszystkim się zajmie,
ale ja jednak tez muszę mieć coś do powiedzenia.
Poza tym, przecież Kostek mnie jeszcze nigdy nawet nie pocałował, aż zahamowałam.
Fakt, co to będzie, oj chyba coś jak zwykle narozrabiałam.Jedno jest pewne,
musimy wyprowadzić się z tej budy.
To już jakaś konstruktywna decyzja, no tak , ale to moja , a jeżeli Kostek ma inne
plany.Czułam, że zaczyna mnie boleć głowa, za dużo emocji jak na jeden dzień.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

W pensjonacie jakieś poruszenie, podniesione głosy, kłótnia, kto z kim,
rany, to nie na moje nerwy, uciekłam do pokoju.Nie znoszę awantur, ktoś puka,
tej mi jeszcze brakowało.Gospodyni poinformowała mnie, że mam opuścić
pokój, bo musi go przygotować dla gości.Faktycznie, przecież miałam wyjechać,
dobrze powiedziałam, za godzinę mnie nie będzie, nie, powiedziała czarownica,
ma pani pół godziny.Poszła, a Kostka wcięło, a tak w ogóle, to dlaczego jego tu
nie ma, ponoć miał się mną opiekować, jak mnie boli głowa, zaczynam się
pieklić.Przybiegł zdyszany Kostek, chodź, zabieram Cię na razie do siebie, a potem
czegoś poszukam.No, jakieś rozwiązanie, ale nie o takie mi chodziło.Zapytałam,
o co tak głośno się żarli na dole, machnął ręką, potem Ci opowiem, teraz idziemy.
Co miałam robić, musiałam iść,na korytarzu minęłam dziewczynę /byłą/ Kostka.
Patrzyła na mnie i nie ukrywała, że nie przepada za mną, nie dziwię się jej, samo
życie.Jak już się wszystko jakoś ustabilizuje zapytam o nią Kostka.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

No tak.Znowu taki sam pokoik, jak ten, który właśnie opuściłam .Ale były
dwa łóżka.To dobrze.Wspólna łazienka na korytarzu.To bardzo źle.Kostek

wpadał i wypadał, coś załatwiał, prosił, żebym się nie denerwowała,
a niby czym miałam się denerwować, tym paskudnym pokojem, brakiem
łazienki, a może tym, że gdzieś tam była jego dziewczyna, a może tym,
że on jest wśród swoich kolegów, a ja tu jestem tylko dla niego, a poza tym
głowa mi już pękała.Zaczęłam szperać w moich lekach, no są, ale czym to
popić.Wyszłam z pokoju, wpadłam na tego od fajek, poprosiłam o coś do
picia, na dole było gwarno, nie miałam ochoty tam iść, zrozumiał, przyniósł,
wszedł do pokoju, zaprosiłam, żeby usiadł, trochę się ociągał, zdziwiło mnie
to, zapytałam czy się spieszy gdzieś, nie odparł i zaczął się śmiać.
Chciałam z kimś porozmawiać, jak boli mnie głowa, staram się nie być sama.
Tego oczywiście mu nie powiedziałam.Zapytałam o ten ich kurs, zaczął mi
tłumaczyć, zrozumiałam, że ma to być jakaś kooperacyjna działalność.
Generalnie chodzi o to, żeby się lepiej poznać i takie tam bzdety.Głowa mnie
nadal bolała, zaproponowałam , że może pokażę mu okolicę, po co siedzieć
w tej norze.Zmieszał się, wiesz , powiedział, Kostek by mnie chyba zabił,
lepiej zostańmy, zaraz będzie obiad.Jak to , tutaj będziecie jedli, aż mną
zatrzęsło, ja tu jeść nie będę.Zwyczajnie się brzydzę, dodałam.Idź jeść, ja nie.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

No i proszę, pierwsza maleńka, ale jednak sprzeczka.Kostek przyszedł
po mnie, chodź idziemy na obiad, no i się zaczęło, ja powiedziałam dlaczego
tu jeść nie będę, Kostek na to, musisz się trochę nagiąć i dostosować do
innych.Niby dlaczego mam się dostosowywać akurat w tym , ja się brzydzę,
nie będę tu jeść i koniec.No dobrze, odpowiedział Kostek, to będziesz głodna,
tu popatrzył na mnie taksująco, powinnaś jeść i to dużo.O ty , ja Ci dam, tego,
to żadna kobieta nie daruje.Wycedziłam idź, bo w zupie wszystkie kudły baby
się rozpuszczą, a robią za makaron, zabrałam kurtkę, kluczyki i pobiegłam
do auta.Kostek zgłupiał, zaskoczyłam go zupełnie, nic znowu takiego dziwnego,
przecież mnie nie zna.
Pojechałam do firmy, odkręcić swoje odejście, omówiliśmy parę spraw, nawet
się ucieszyli, że zostałam jeszcze na trochę, miło mi się zrobiło.Potem pojechałam
do centrum miasta.Złość mi już przeszła, ale jeść mi się też nie chciało.
Kupiłam jakieś pudełko ciastek z rodzynkami, czekoladę nadziewaną, miętową,
moją ulubioną i melony. Popatrzyłam no tak, trochę mi zeszło, teraz kolacja, no nie,
nie pójdę, to znowu się zacznie, ostatecznie napiję się kawy.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Gość -

Było tak, jak przewidziałam.Całe towarzystwo chodziło się na kolację.
Kostka wśród nich nie było, poszłam do pokoju, siedział na łóżku i pił
piwo.Popatrzył na mnie, a, już jesteś, no popatrz, a ja czekam jak głupi,
co, nie masz telefonu, dodał podniesionym głosem, a wyobraź sobie,
że mam, tyle, że nie znam do Ciebie numeru, powiedziałam.Zatkało go.
Wiesz, powiedziałam, ale Ty też nie próbowałeś się do mnie dodzwonić,
bo byś nie zadawał mi głupich pytań.Poza tym proszę, nie pij piwa w pokoju,
gdzie mam też spać, nie znoszę tego odoru.Bez słowa odstawił butelkę,
no dobrze, limit kłótni na dzisiaj wyczerpany, chodź na kolację, a od jutra
szukam innego pensjonatu i na śniadanie kupię ci coś w sklepie, dobrze,
zapytał tak, że z mety zmiękłam. Dobrze, idziemy na kolację, odpowiedziałam.
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • jak powiedzieć po hiszpańsku czym się strułeś tym się lecz
Do góry strony: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.