360
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń3 tys.
  • Odpowiedzi322
  • Ocen na +4
360 ppt ?

MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy. (323)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Przyjechali po mnie do hotelu.Widziałam, że dobrze wyglądam.Dawali mi to
dość jasno do zrozumienia.Do manier tych ludzi już przywykłam, wiedziałam
jednak, ze ich podziw był szczery.Bal organizowano za miastem w pięknym
zabytkowym zamku, o tej porze bajecznie oświetlonym. Byłam zachwycona.
Przed wejściem na salę witali nas gospodarze, jak mi tłumaczono z domieszką
błękitnej krwi. Mnie tam wszystko jedno jaką mają krew, ważne, że docierały
mnie dźwięki fortepianu i muzyka, moja, polska...
Dźwięki dolatywały nie z głównej sali, tylko z boku, z mniejszej , prawie pustej.
Weszłam tam, słuchałam i tęskniłam za domem, za normalnością.Myślami byłam
daleko..Zapomniałam o balu, o towarzystwie, z którym tu przyjechałam...
Z zadumy wyrwał mnie znajomy, poszliśmy na bal.Jakoś tak ta muzyka na mnie
podziałała nostalgicznie, z trudem dotrzymywałam kroku, nie chciałam wyjść
na smutasa.Tańczyłam, jadłam, piłam i...chciałam wracać do domu...
INTERIA.PL

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

....Mogłam sobie chcieć.Musiałam czekać na tych, z którymi przyjechałam.
Patrząc na nich wiedziałam, że poranek mnie zastanie na tym balu, cóż jak
nie można nic zmienić, trzeba się dostosować.
Wyszłam na taras, był taki przyjemny chłód, zeszłam ze schodów, kończyła się
już noc. W głębi parku zobaczyłam ławeczkę.Usiadłam wchłaniałam zapach drzew,
było mi dobrze, nie musiałam się uśmiechać, śmiać z dowcipów mówionych zbyt
szybko, dla mnie zbyt trudnych do zrozumienia, ile ja jestem na tym zesłaniu...
Jak długo jeszcze muszę tu być, żeby ten człowiek zapomniał o mnie, żebym mogła
wrócić do domu..Wstałam, nie mogę tak znikać.Poczułam, że ktoś jest obok,
wystraszyłam się, chciałam uciekać, niech się pani nie boi, usłyszałam, ktoś mówił
do mnie po angielsku.Głupio mi trochę, ale przecież jest noc..Podobała się pani
muzyka, powiedział, lubi pani Chopina prawda, zapytał. Skąd on wie, widział mnie
tam , nie widziałam go, ale inna sprawa, że nikogo tam nie widziałam, tak bardzo
lubię, odpowiedziałam i zaczęłam iść w stronę sali balowej.Niech pani jeszcze
nie odchodzi, przecież wcale się pani tak dobrze się nie bawi, powiedział.
To prawda, ale nie wypada, będą się martwić gdzie zniknęłam, wybąkałam.
No trudno, może ma pani rację, nie będę pani zatrzymywał, powiedział i poszedł.
Wróciłam na salę w odpowiednim momencie, bo zaczął już się rozglądać za mną.
Byłam zmęczona, nie piłam, bo inaczej w ogóle nie rozumiała bym co do mnie
mówią, zwłaszcza, że wtedy mówią jakimś takim dialektem, zupełnie dla mnie
nie pojętym. Zaczynała grać prawdziwa orkiestra, na dodatek tango, mój ulubiony
taniec.Usłyszałam, można panią prosić do tańca, popatrzyłam, to był ten pan
z ogrodu.Szczerze odpowiedziałam,że chętnie, pod warunkiem, że mnie nie
podepcze.Zaczął się cicho śmiać, postaram się, odpowiedział i podał mi ramię.
Nie będę opisywać doznań estetycznych tańca , byłam zachwycona.
Takiego partnera w tańcu jeszcze nie miałam.Doskonale tańczył, świetnie prowadził.
Potem tańczyliśmy ,tańczyliśmy...
Przyszedł czas powrotu do domu.Mój tancerz w tym czasie gdzieś wybył, nie miałam
możliwości podziękować mu za doznania estetyczne.
Wsiadłam do samochodu, za pół godziny byłam już w moim hotelu.
Rano wyjechałam do mojej miejscowości.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Wrócił normalny czas pracy, powrót do domu, wczasowicze, to wszystko jakoś
tak spowszedniało.Czekałam na telefon szefa, na moją przepustkę do mojego
świata..Tak bardzo chciałam usłyszeć, że..mogę wrócić..
Zadzwonił wieczorem, opowiadał jak zwykle o firmie, zapewniał, że wszystko
w porządku, ale jeszcze trochę muszę pomieszkać.Nie wytrzymałam, skąd wiesz,
że wszystko w porządku, a jeżeli jest, to dlaczego muszę jeszcze tu być.Zmusiłam
go, wydukał, że Głos nachodzi go , jeździ pod mój dom, próbował wejść do domu,
wypłoszył go włączony alarm, zaczął krzyczeć przed domem, aż wyszła kobieta, która
raz na jakiś czas sprząta mój dom i dopiero wtedy dał się odciągnąć ochroniarzom.
Zdaniem szefa, Głos oszalał, wymaga leczenia i tyle.Dodał jeszcze, że stara się o
jakieś namiary na jego rodzinę, żeby coś z tym zrobili.Chciałem ci tego oszczędzić,
ale sama chciałaś, dodał.Byłam załamana, przecież nie mogę ukrywać się do śmierci.
Nie chciałam być tutaj, a do domu wracać nie mogłam.Szef zna mnie, moje milczenie
zaniepokoiło go.Nie martw się, powiedział, masz przyjaciela we mnie, coś wymyślę.
Byle szybko, bo ja też zwariuję , powiedziałam.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Kończyło się lato, dni z dnia na dzień krótsze, miasteczko zaczynało żyć
swoim dawnym rytmem, znikały smażalnie, kafejki z parasolami, spacerowali
ci najtrwalsi, albo mniej zamożni,starsi ludzie...A u mnie, babie lato, barwy jesieni..
I co z tego, jestem tu, zaraz , nie jestem zupełnie przygotowana na przyjście zimna,
nie mam nic ciepłego, myślałam..Nie ważne , muszę kupić ciepłą odzież.
Wyszłam wcześniej z pracy, jadę na zakupy do jakiegoś miasta, większego od tego
mojego.Wybrałam najbliższe miasto, pojechałam. Wszystkie markety w Europie są
identyczne.Weszłam po kurtkę, swetry, no i inne jesienno-zimowe rzeczy.Patrzyłam
tylko na przydatność, mniej o tym jak w tym wyglądam.Wybrałam grubą, pikowaną,
i trochę cieńszą, też 'piękną'.Coś bez serca kupuje pani te paskudne kurtki, usłyszałam
za sobą, stał przede mną mój tancerz i śmiał się do mnie.Byłam całkowicie
zaskoczona, a pan co tu robi, bardzo inteligentnie zapytałam, on odpowiedział, że
zobaczył mnie wysiadającą z samochodu , a resztę już pani zna.Zacznijmy od tego
powiedział, że odłożymy te szmatki, ja tu nic dla pani nie widzę, pojedziemy trochę
dalej.Tam są rzeczy dla pani, a nie te.
Miał rację, mnie się też nie podobały.Wyszliśmy, zatrzymał się, może nie jest to
najbardziej romantyczne miejsce, ale muszę się przedstawić. Chciałem to zrobić
na balu, ale wyjechała pani bez pożegnania, tu popatrzył mi w oczy.Nie chciało
mi się tłumaczyć, a on wykorzystał chwilę milczenia, jestem A., pani imię znam
wiem też gdzie pani teraz mieszka.Przyznaję, szukałem, znalazłem tylko nie byłem
pewny czy nie wystraszę pani, jak tak pojawię się bez uprzedzenia.
Przyznam się, dzisiaj znowu jechałem do pani, no a dalej to już pani wie..
Mam jednak szczęście, śmiejąc się powiedział.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Przyglądałam się A .Wysoki, nawet bardzo, pochylał się mówiąc, piękne włosy
trochę dłuższe, niż przeciętnie mają faceci, ciemny blondyn, bardzo szczupły.
Taki bocian, tylko nosek nie bociani, ładny, taki zmysłowy, mimiczne zmarszczki
i dłonie.Dłonie przykuły moją uwagę.Długie palce, krótko obcięte paznokcie..
Był spięty, nerwowo zaczesywał palcami włosy, był szczerze zadowolony z naszego
spotkania.Odezwałam się, wiesz, to może pojedziemy do tego sklepu, bo zrobi
się ciemno, nic nie kupię, a tyłek mi zacznie marznąć.Patrzył na mnie i śmiał się.
Co ja takiego mówię, że śmiejesz się ciągle, jeszcze bardziej się roześmiał.
Wziął mnie za rękę i zaprowadził do swojego samochodu.Zaraz, przecież mam
tutaj swój samochód.Zostanie, jak załatwimy sprawunki wrócimy po samochód,
dobrze, zapytał , przechylając głowę.No dobrze, niech będzie, zgodziłam się.
Zwracał się do mnie, jak do kogoś, kogo się dobrze zna.Powiedziałam mu o tym.
Znowu zaczął się śmiać, bo ja ciebie już trochę znam, pamiętasz, szukałem ciebie.
Wiesz, powiedziałam, nie lubię, jak ktoś mnie poszukuje, tu urwałam, co mi przyszło
do głowy.Przecież w przeciwieństwie do Gada/Głos/miał zupełnie pokojowe intencje.
Spojrzał na mnie, zamilkł.Nie mogłam tego tak zostawić, przepraszam, jestem trochę
przewrażliwiona, nie gniewasz się, zapytałam, nie umiem się na ciebie gniewać
moja muzo.Muzo, dlaczego muzo?Dojechaliśmy do jakiegoś sklepu, no tak miałam
zrobić zakupy.Zupełnie mi to wyleciało z głowy. Idziemy, zapytał.


Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Zakupy zawsze robiłam sama.Mężczyźni najchętniej kupują wszystko w necie.
Dla prawie wszystkich zakupy to powód do awantury. Może dlatego, że był to
początek znajomości, w każdym razie zakupy w towarzystwie A, były przyjemnością.
Nie interesowało go co wkładam na siebie, tylko jak w tym wyglądam. Specjalnie
wkładałam na siebie jakieś paskudztwa, bo jego mina mówiła wszystko.Okazuje się
że można się nawet w sklepie bawić.Potem A odwiózł mnie na stanowisko, gdzie
stało zaparkowane moje auto.Chciałam się pożegnać i odjechać, poczekaj muzyczko,
pojadę za tobą, pożegnasz się ze mną pod twoim domem, jest już ciemno, nie jedź sama.
Próbowałam wybić mu z głowy ten pomysł, ale uparł się.No to jedź za mną, powiedziałam.
Jechał w znacznej odległości, żeby mnie nie oślepiać.Miałam mieszane uczucia, nie, nikt
już nie trafi mi się taki jak G.Byłam spokojniejsza, bo wrócili właściciele domu..O czym ja
znowu myślę.Zatrzymałam samochód, podszedł do mojego bagażnika, wyjął moje zakupy
i podszedł do drzwi.Teraz mogę spokojnie wracać, powiedział.Powiedz mała muzo,
kiedy się spotkamy, ja mogę o każdej porze, każdego dnia, wyznacz dzień, godzinę,
mówił szybko, nie dawał mi dojść do głosu. No nareszcie, powiedziałam, jutro, u mnie?
Zrobię jakąś moją potrawę, tak dawno nic nie gotowałam, patrzył na mnie, tak, będę.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Weszłam do domu, byłam odmieniona, nie bałam się już tak bardzo, nie
zaglądałam do każdej dziury, wiedziałam, ze to chore, ale ciągle się bałam,
że mnie znajdzie i wyskoczy z jakiejś dziury. Teraz spokojnie rozpakowałam zakupy,
uśmiechałam się do wspomnień minionego dnia.Cieszyłam się, że przyjedzie do mnie
przygotuję coś do jedzenia, nareszcie porozmawiamy.Przecież ja go właściwie nie
znam. Zadzwonił telefon, szef miał jakiś dziwny głos, lepiej od razu mów o co chodzi,
bez wstępów, powiedziałam, nie chciało mi się słuchać o firmie, usłyszałam , tylko
nie przerywaj, znam ten ton, nie wiem w jaki sposób, ale Głos wie gdzie jesteś, uważaj
a najlepiej pozałatwiaj w firmie co trzeba i wracaj do kraju, ja załatwię resztę.
Teraz, właśnie teraz, to przecież nie możliwe, krzyknęłam. Nie zrozumiał.Miał rację.
Ale jak mam wyjechać, nawet nie mam do A numeru telefonu.Jak mam dać mu znać.
Poszłam do właściciela domu i powiedziałam, że muszę wyjechać, że mam do
przekazania wiadomość tylko dla.., podałam dane , opisałam wygląd i zaznaczyłam,
że nikomu innemu nie mogą tego listu dać.Jeżeli się pomylą, mogę to przepłacić
nawet życiem.Może nie potrzebnie to powiedziałam, bo się wystraszyli.
Ale co miałam zrobić.Poza tym mieli dostać pieniądze za następne pół roku.
Przekupstwo, może, ale co miałam robić.Całą prawie noc się pakowałam
nazbierało się tego trochę.W nocy powynosiłam swoje rzeczy do bagażnika.
Rano jadąc do pracy, kupiła kilka butelek dobrego wina, jakieś ciastka ,
słodycze, bony , które miałam w domu i pojechałam się pożegnać.Jednak
zżyłam się z tymi ludźmi, było mi przykro żegnać się z nimi.Nie wiedzieli gdzie jadę.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Wracałam do domu.Tylko co tam zastanę.Nie zdążyłam poznać dobrze A, wracam
i znowu zaczynam się bać.Boję się tych, którzy jadą z naprzeciwka, zaglądam im
w twarze, boję się tych, którzy jadą za mną.Ogarnia mnie panika, wiem, że tak
daleko nie zajadę.Muszę się gdzieś zatrzymać i uspokoić.Byłam już dość daleko,
jakoś zaczynałam nad sobą panować, zatrzymam się dopiero jak będzie się robić
ciemno.Kiedy tak jechałam, zdałam sobie sprawę, że nigdzie się nie spieszę , nikt
na mnie nie czeka, mogę jechać gdzie mam ochotę.Praca, szef, a moje życie, to co..
Skąd ten chory człowiek się dowiedział, gdzie jestem.Szef mówił, że kilka razy go
nachodził.Podsłuch, wszystko możliwe.Wyłączyłam telefon. Zatrzymałam samochód
na parkingu.Przypomniały mi się kryminały.Wyjęłam kartę, baterię i co tylko się dało,
stała beczka z deszczówką, wrzuciłam wszystko do wody.Sam aparat, za wzór posłużył
mi jeden polityk podłożyłam pod koło samochodu i pojeździłam sobie po nim.
Wściekła wsiadłam do samochodu i siałam resztki z aparatu w odpowiednich
odległościach..Kiedyś nie było komórek i ludzie żyli, ja też mogę.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Robiło się ciemno, postanowiłam przenocować w jakimś motelu.
Nie przepadam za takimi noclegowniami, ale wiedziałam, że tam
szukać mnie nikt nie będzie.Muszę chyba odszczekać wszystko, co
powiedziałam złego na motele, przynajmniej w tym kraju.Było czysto,
w miarę cicho, nawet kolacja była dobra.Wcześnie się położyłam,
wcześnie wstałam, wyjechałam.Byłam wypoczęta, ale nic mi mądrego
do głowy jednak nie przychodziło.Wiedziałam tylko, że wracam do kraju.
Wiedziałam również, że muszę zadzwonić do szefa.On tam chyba
szału dostaje.Musi być duże miasto, wtedy zadzwonię.Najlepiej
z jakiegoś motelu, knajpki.Zadzwoniłam.Najpierw wrzeszczał, nie słuchałam.
W końcu się uspokoił.Nie pytał gdzie jestem, sam opowiadał.
Staram się nie palić, ale nerwowo zapaliłam papierosa i nie mogłam
uwierzyć w to co mój szef mówił.
Opowiadał jakoś tak bez składu i ładu, zapowietrzał się, nie przerywałam.
Długo to trwało.Jak skończył, powiedziałam, że znowu zadzwonię,
że radzę sobie, że nie próbował dzwonić sam, bo nie mam telefonu.
Wyszłam na zewnątrz, było mi słabo, brakowało mi powietrza, może to
ten papieros, szukałam jakiejś ławki...

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): -

Szarotka1
Screw Normalnie psychiczny ten Głos!
Wiesz, ze tacy są w realu.W każdej bajce jest trochę prawdy, czasem nawet
więcej niż trochę.
Na ale szarotka to też niezły gagatek, nie napisałaś jakim cudem doszło do relacji z Głosem.
Z drugiej strony będąc z jednym mężczyzną w domku myśliwskim wzdycha do innego przystojnego, a jego towarzyszki nazywa lalkami (wredne to trochę).
No i najgorsze że gdy Głos okazuje się stalkerem czy jak tam się to nazywa, po ucieczce od niego jak gdyby nigdy nic zaprasza do siebie na kolacje, kogoś kto tyle co się przyznał że wyśledził gdzie ona mieszka, zamiast zdobyć jej nr. telefonu i zadzwonić. Dziwne trochę. A Szarotka nie jest zbyt konsekwentna i nie uczy się na swoich błędach.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

ShakaZulu
Szarotka1
Screw Normalnie psychiczny ten Głos!
Wiesz, ze tacy są w realu.W każdej bajce jest trochę prawdy, czasem nawet
więcej niż trochę.
Na ale szarotka to też niezły gagatek, nie napisałaś jakim cudem doszło do relacji z Głosem.
Z drugiej strony będąc z jednym mężczyzną w domku myśliwskim wzdycha do innego przystojnego, a jego towarzyszki nazywa lalkami (wredne to trochę).
No i najgorsze że gdy Głos okazuje się stalkerem czy jak tam się to nazywa, po ucieczce od niego jak gdyby nigdy nic zaprasza do siebie na kolacje, kogoś kto tyle co się przyznał że wyśledził gdzie ona mieszka, zamiast zdobyć jej nr. telefonu i zadzwonić. Dziwne trochę. A Szarotka nie jest zbyt konsekwentna i nie uczy się na swoich błędach.
Dziękuję za cenne uwagi.Tylko, że nazwałeś dziewczynę Szarotką....No dobrze, może
być dla Ciebie Szarotką.Nie będę jej bronić.Za swoją łatwowierność zapłaciła wysoką cenę.
Szczegółów intymnych tutaj nie będzie, bo dopiero by mi się zebrało
Masz rację, jest trochę lekkomyślną istotką, ale ja ją polubiłam.Nikt nie jest doskonały.
Ludzie poukładani są przewidywalni i trochę nudni, a tak, ciągle coś się dzieje.:))))

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): Szarotka1 -

Straciłam dwa miesiące życia.Pamiętałam, że zrobiło mi się słabo i wyszłam
z knajpki na zewnątrz.Obudziłam się w niemieckim szpitalu, miałam wrażenie,
że jestem w matrixsie.Wszędzie biało, błyszczące podłogi, maszyny, do których
byłam podłączona, przykryta jakimiś kołdrami, nie mogłam się ruszyć, kręciło
mi się w głowie.Widocznie moje poruszenie uruchomiło jakieś urządzenie, bo
do sali weszło parę osób, wyraźnie ucieszonych moim przebudzeniem.Podeszła
do mnie lekarka, chyba, zapytała po niemiecku, czy ją rozumiem.Dlaczego mam
nie rozumieć, odpowiedziałam.Typowe pytania, a na końcu, pamięta pani jak się
nazywa, gdzie mieszka, rodzina, pamiętam, odpowiem.Uspokoiłam również, że
jestem ubezpieczona, a gdyby trzeba było jestem w stanie pokryć wszystkie koszty
leczenia.Stali się jeszcze bardziej sympatyczni.
Zapytałam o moje rzeczy, o samochód, uspokoili mnie, stoi zaparkowany, a rzeczy
które w nim były, są nadal.Mówili, że szukali jakiegoś śladu, żeby coś ustalić.
Nawet telefonu nie było, powiedział lekarz, pytająco. Fakt, telefonu nie było,
przecież sama go załatwiłam.Poprosiłam o telefon, musiałam zadzwonić do szefa.
Zadzwoniłam, przerwałam jego wrzaski, jestem w szpitalu, zamknij się i słuchaj.
Miałam dane szpitala, skontaktujesz się ze szpitalem, podasz wszystkie dane
ubezpieczenia, jak będę się lepiej czuła, zadzwonię.

Re: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.

Napisał(a): -

Szarotka1
ShakaZulu
Szarotka1
Screw Normalnie psychiczny ten Głos!
Wiesz, ze tacy są w realu.W każdej bajce jest trochę prawdy, czasem nawet
więcej niż trochę.
Na ale szarotka to też niezły gagatek,.
Dziękuję za cenne uwagi.Tylko, że nazwałeś dziewczynę Szarotką....No dobrze, może
być dla Ciebie Szarotką.Nie będę jej bronić.Za swoją łatwowierność zapłaciła wysoką cenę.
Szczegółów intymnych tutaj nie będzie, bo dopiero by mi się zebrało
Masz rację, jest trochę lekkomyślną istotką, ale ja ją polubiłam.Nikt nie jest doskonały.
Ludzie poukładani są przewidywalni i trochę nudni, a tak, ciągle coś się dzieje.:))))
Odczucie że coś się dzieje, może być subiektywne, a przeżywanie w kółko podobnych romansów może być postrzegane jako nudne ;)
Chciałem ci tylko zwrócić uwagę że twoja bezimienna bohaterka ma więcej zachowań typowych dla nastolatki niż dla dorosłej kobiety.
Tak jakoś niezbyt przekonujące jest to że ona chce żyć w stałym związku, lub może potrafi to robić...
Twoja postać ma wiele uroku osobistego, ale czy jej sercowe przygody są ciekawe? Hmmm
Ale to tylko moje zdanie, subiektywne nawet bardzo subiektywne :))))
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • jak powiedzieć po hiszpańsku czym się strułeś tym się lecz
Do góry strony: MOŻE będzie romantycznie, zobaczymy.