Odpowiadasz na:
NASZE PODWÓRKO

Gość
Temat dodał(a):
Gość -
KOCHANI MOI MAMY TU NASZE WŁASNE PODWÓRKO SĄ TU ŚWIETNI LUDZIE MOŻNA MIŁO SPĘDZIĆ CZAS CZY KTOŚ Z WAS MÓGŁ BY POWIEDZIEĆ ,ŻE JEST UZALEZNIONY OD TEGO? JA Z CZYSTYM SUMIENIEM MOGĘ POWIEDZIEĆ ŻE TAK BODZIA PIGUŁA MISZA OBSERWATOR ISKIERKA GVI WIOSNA JEŚLI KOGOŚ OMINĘŁAM PRZEPRASZAM

Piszesz jako

...a zalogowani dostają więcej. lub załóż konto pocztowe Interii

To zajmie tylko chwilę

Aby założyć unikalne konto na Forum, zarejestruj zupełnie darmową pocztę Interia.pl, wybierz nick i ciesz się nowymi nieograniczonymi możliwościami! Ciekawe dyskusje już na Ciebie czekają.Pomoc
4000 znaków do wpisania

Treść

Opisz własne doświadczenia, zadaj pytanie lub podziel się swoimi spostrzeżeniami.Twój wpis będzie ciekawszy, jeśli dodasz do niego zdjęcie i wideo.Odpowiadając w dyskusji, pamiętaj o kulturze wypowiedzi i przestrzeganiu regulaminu Forum.

przepisz kod z obrazka
Gość

Podsumowanie tematu - najnowsze 4 odpowiedzi

INTERIA.PL

Re: NASZE PODWÓRKO

Napisał(a): misza55 -

~Multipo
misza55
Sztuka dialogu polega na tym, żeby mając różne poglądy znaleźć punkty styczne, a nie pokazywać dzielące różnice.....
Ważne powinno być wspólne osiągnięcie celu....
Bo jak powiadał nieodżałowany wielki człowiek...
Zdjęcie
Bardzo trafne określenie ....
Tylko, że tak to nie powinno wyglądać ....:((

Re: NASZE PODWÓRKO

Napisał(a): ~Multipo -

misza55
Sztuka dialogu polega na tym, żeby mając różne poglądy znaleźć punkty styczne, a nie pokazywać dzielące różnice.....
Ważne powinno być wspólne osiągnięcie celu....
Bo jak powiadał nieodżałowany wielki człowiek...
Załączniki:

Reklama

Re: NASZE PODWÓRKO

Napisał(a): misza55 -

~Multipo Zbiegli się tu kościelni idioci - bo i temat nośny...
Ugodzona do żywego Stajnia Augiasza zwana Kościołem rzymsko katolickim kąsa wszystkich dookoła. Czy to tylko bezsilna wściekłość, czy raczej starannie opracowana strategia?
Czy pamiętacie głównego wroga Polski w 1968 roku? Słynnych „syjonistów"? I te tłumy na masówkach potępiające owych „syjonistów", choć zapewne niewielu uczestników tych zebrań wiedziało, o co właściwie chodzi w tym zamęcie, i czym jest prawdziwy syjonizm.
Otóż „syjonizm" właśnie triumfalnie powrócił jako straszny, a zarazem bardzo egzotyczny wróg grożący Polsce. Ma teraz nową nazwę i nowe wcielenie, a imię jego - „ideologia gender". Komitet centralny rządzącej w Polsce partii, czyli Episkopat, namaści „gender" na nowego wroga narodu. Stary „syjonizm", czyli zakamuflowani pod tym terminem mityczni „Żydzi", już nie może robić za powszechnego wroga. Po pierwsze, katolicy już ich urzędowo kochają od czasów soboru watykańskiego II. Po drugie, nikt zdrowy na umyśle nie uwierzy, że ta garstka Żydów, która w Polsce została, może jeszcze komukolwiek grozić. Trzeba było więc wroga nowego, lepszego. Ale równie tajemniczego. Bo kto w 1968 r. widział na własne oczy syjonistę? A kto w 2013 r. widział „wyznawcę ideologii gender"? Tym bardziej że „ideologia gender" nie istnieje. Tzn. istnieje, ale urojona w umysłach tych, którzy
uwierzyli w tej kwestii biskupom. Bo sami biskupi dobrze wiedzą, że blefują.
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że to, na co patrzymy, czyli niezliczone katolickie publikacje, zjazdy, spotkania, a nawet manifestacje antygenderowe skomasowane w ciągu zaledwie paru tygodni, to świetnie zaplanowana i zsynchronizowana akcja Kościoła. To nie tylko odwet za wybuch afery pedofilskiej w Kościele, to także zasłona dymna. Chodziło o podniesienie krzyku głośniejszego niż ten, jaki rozległ się przeciw pedofilii kleru.
Ponieważ „ideologia gender" nie istnieje, można za jej wyznawcę uznać kogokolwiek i oskarżyć go o cokolwiek. To bardzo poręczny wróg. Do wora zaopatrzonego w tę nazwę wrzuca się wszystkich, których Kościół nienawidzi. Gryzie się więc gejów i lesbijki, feministki, zwolenników zakazanej edukacji seksualnej czy in vitro. Ostatnio dostało się też nawet poczciwym masonom, którym Rydzykowe media poświęciły specjalne opracowanie, mimo że jest ich w 38-milionowym kraju raptem... kilkuset. No i jeszcze są ateiści. Ci także są „gender", bo dlaczego mieliby nie być... Ateiści są w swej istocie szatańscy, a ojcem „gender" według biskupich kazań też jest diabeł, więc niewątpliwie i bezbożnicy z nową „ideologią" mają coś wspólnego.
Z tej przyczyny mnożą się napastliwe teksty antyateistyczne.
Nie powiem tekst dobry ....
Wynika z niego że dla różnej maści fanatyków każdy powód jest dobry, do tego, żeby przeciwnika zmieszać z błotem....
Jak już kiedyś wspominałem i powtórzę jeszcze raz.....
Sztuka dialogu polega na tym, żeby mając różne poglądy znaleźć punkty styczne, a nie pokazywać dzielące różnice.....
Ważne powinno być wspólne osiągnięcie celu....
Niestety we wszystkich dyskusjach każdy chce na siłę przekonać swojego oponenta do wyższości swoich poglądów, i pokazuje dzielące różnice....
Za wszelką cenę udowadnia że te różnice są przeszkodami nie do pokonania...... Niema chęci współpracy jak wiadomo człowiek jako jednostka jest bezradny i nic nie znaczy....
Tego typu działania przyczyniają się tylko do izolacji poszczególnych grup, co wiąże się z utratą popularności i "pójścia w odstawkę" ....

Re: NASZE PODWÓRKO

Napisał(a): Bernardo -

~Multipo Zbiegli się tu kościelni idioci - bo i temat nośny...
Ugodzona do żywego Stajnia Augiasza zwana Kościołem rzymsko katolickim kąsa wszystkich dookoła. Czy to tylko bezsilna wściekłość, czy raczej starannie opracowana strategia?
Czy pamiętacie głównego wroga Polski w 1968 roku? Słynnych „syjonistów"? I te tłumy na masówkach potępiające owych „syjonistów", choć zapewne niewielu uczestników tych zebrań wiedziało, o co właściwie chodzi w tym zamęcie, i czym jest prawdziwy syjonizm.
Otóż „syjonizm" właśnie triumfalnie powrócił jako straszny, a zarazem bardzo egzotyczny wróg grożący Polsce. Ma teraz nową nazwę i nowe wcielenie, a imię jego - „ideologia gender". Komitet centralny rządzącej w Polsce partii, czyli Episkopat, namaści „gender" na nowego wroga narodu. Stary „syjonizm", czyli zakamuflowani pod tym terminem mityczni „Żydzi", już nie może robić za powszechnego wroga. Po pierwsze, katolicy już ich urzędowo kochają od czasów soboru watykańskiego II. Po drugie, nikt zdrowy na umyśle nie uwierzy, że ta garstka Żydów, która w Polsce została, może jeszcze komukolwiek grozić. Trzeba było więc wroga nowego, lepszego. Ale równie tajemniczego. Bo kto w 1968 r. widział na własne oczy syjonistę? A kto w 2013 r. widział „wyznawcę ideologii gender"? Tym bardziej że „ideologia gender" nie istnieje. Tzn. istnieje, ale urojona w umysłach tych, którzy
uwierzyli w tej kwestii biskupom. Bo sami biskupi dobrze wiedzą, że blefują.
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że to, na co patrzymy, czyli niezliczone katolickie publikacje, zjazdy, spotkania, a nawet manifestacje antygenderowe skomasowane w ciągu zaledwie paru tygodni, to świetnie zaplanowana i zsynchronizowana akcja Kościoła. To nie tylko odwet za wybuch afery pedofilskiej w Kościele, to także zasłona dymna. Chodziło o podniesienie krzyku głośniejszego niż ten, jaki rozległ się przeciw pedofilii kleru.
Ponieważ „ideologia gender" nie istnieje, można za jej wyznawcę uznać kogokolwiek i oskarżyć go o cokolwiek. To bardzo poręczny wróg. Do wora zaopatrzonego w tę nazwę wrzuca się wszystkich, których Kościół nienawidzi. Gryzie się więc gejów i lesbijki, feministki, zwolenników zakazanej edukacji seksualnej czy in vitro. Ostatnio dostało się też nawet poczciwym masonom, którym Rydzykowe media poświęciły specjalne opracowanie, mimo że jest ich w 38-milionowym kraju raptem... kilkuset. No i jeszcze są ateiści. Ci także są „gender", bo dlaczego mieliby nie być... Ateiści są w swej istocie szatańscy, a ojcem „gender" według biskupich kazań też jest diabeł, więc niewątpliwie i bezbożnicy z nową „ideologią" mają coś wspólnego.
Z tej przyczyny mnożą się napastliwe teksty antyateistyczne.
Zajebisty text!
Naprawdę!
Szkoda że jego Autor nie uczestniczy w sposób identyfikowalny w innych tutejszych dialogach, bo tak ciekawy i nie pozbawiony racjonalizmu punkt widzenia byłby cennym przyczynkiem do forumowych dyskusji.

Reklama