108
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń6 tys.
  • Odpowiedzi41
  • Ocen na +0
108 ppt ?

Nieudany seks powodem rozstania? (42)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

Grzesiek0
elwira69
Grzesiek0 Wstrzemięźliwość przed ślubem, przedmałżeńska czystość to nie celibat. Celibat to rezygnacja z małżeństwa.

Nic tak nie buduje zaufania i poczucia bezpieczeństwa w małżeństwie jak świadomość, że małżonek wytrwał w czystości. Pary, które wcześnie lądują w łóżku potem żyją w strachu, że partner przy pierwszym kryzysie wskoczy do kolejnego związku w ten sam sposób. Czystość sprzyja budowaniu prawdziwej bliskości i zrozumienia. Wielu parom w łóżku wydaje się, że świetnie jest im razem, a niedługo potem nie mogą na siebie patrzeć. Jeśli jest prawdziwa bliskość i zrozumienie to i seks się na pewno ułoży.
Nie zgodzę się z tym .Z seksem czekałam do ślubu a po trzech latach się rozwiodłam ,nie widzę żadnego związku pomiędzy wstrzemiężliwościa seksualna a udanym małżeństwem bo jedno z drugim u mnie nie miało nic wspólnego.Można się na tym nieżle przejechać i do dziś żałuję że z seksem czekałam bo nie było warto.Okazało się że nie interesowały go moje uczucia najważniejsze że on był zaspokojony.Totalna porażka.Z obecnym partnerem jestem kilka lat a seks był juz na drugim spotkaniu i do dziś jest cudownie.Czuję się z nim bezpiecznie i żyję w strachu że odejdzie,rozumiemy się w każdej kwesti.A więc moje doświadczenie przeczy wszystkiemu wyżej no ale każdy sam wybiera.
Może i ta historia o której piszesz się wydarzyła. Czystość przedmałżeńska nie gwarantuje trwałego małżeństwa ale zdecydowanie temu sprzyja. Pary żyjące w czystości rozwodzą się w 3-5% przypadków. Średnia ogólna rozwodów w krajach cywilizacji zachodniej to ok.50%.

Seks ma silną dawkę emocjonalną, która przysłania racjonalne myślenie. Ludzie myślą, że jak jest fajny seks to się wszystko ułoży, a jest odwrotnie. Jeśli jest dobre porozumienie bez seksu to i seks będzie udany. Skoro nie interesowały go Twoje potrzeby i emocje to po co za niego wyszłaś? Przed ślubem go interesowały a po ślubie już nie?

"Jeśli jest dobre porozumienie bez seksu to i seks będzie udany."
Nie zgodzę się. Porozumienie w sferze intelektualnej, uczuciowej itp. nie oznacza automatycznie, że będzie "iskrzyło" i to przez długie lata.
Na przykład: niektórzy ludzie mają duże potrzeby, inni tak znikome, że wystarcza im "białe małżeństwo". Jeśli spotkają się osoby z pobliża tych skrajności, to nikt mi nie wmówi, że będą razem szczęśliwe. Nie da się popracować nad temperamentem i go zmienić, to wrodzone. Ktoś z tych dwojga będzie się męczyć w tym układzie i jest duże prawdopodobieństwo zdrady. Partner o większych potrzebach raczej nie będzie szczęśliwy, gdy druga strona będzie się do czegoś zmuszać (albo robić coś nawet od serca, ale nie odczuwając tej samej ekscytacji), albo też gdy ciągle mu będzie tego zaspokojenia brakowało.
Z takiego niedobrania później bierze się część rozwodów, gdzie ludzie po rozstaniu zostają nawet przyjaciółmi, ale brakowało im tej "chemii", którą znajdują potem gdzie indziej.
Co do przesłaniania racjonalnego myślenia przez emocje, to raczej podejrzewam, że ma to większy wpływ na ludzi, którzy próbują zachować wstrzemięźliwość, choć hormony buzują, niż na tych, którzy dają czasem ujście napięciu :).
Ostatnia rzecz - seks przed ślubem nie musi oznaczać, że od razu na pierwszych spotkaniach wskakuje się do łóżka, jak tu niektórzy sugerują, jako przeciwieństwo wstrzemięźliwości. Można się najpierw zaprzyjaźnić, poznać, a dopiero po tym sprawdzić i w tej dziedzinie, zanim się przysięgnie coś, czego można później żałować.
Lepiej dojść do wniosku "zostańmy przyjaciółmi" przed złożeniem przysięgi, związaniem swoich losów, a już szczególnie - przyjściem na świat dzieci.

INTERIA.PL

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

Nie mieszaj w to religii, choć OK, niektórym pomaga. Czystość przedmałżeńska też nie ma nic do rzeczy, bo jest wiele par, które żyją ze sobą bez slubu i się nie zdradzają.
Podstawą związku powinny być miłość, przyjaźń, zaufanie, lojalność, bliskość. Obecnie wiele dziewczyn wskakuje do łóżka przy pierwszym, drugim, trzecim spotkaniu i liczą, że się uda. W 99% przypadków nie uda się. Związek zaczyna się od uczucia i wartości, które trzeba budować i podlewać codziennie. Seks jest dopełnieniem. Jest uczucie - będzie udany seks, bo udany seks nie zależy od pozycji i techniki ale od klimatu bliskości.

Ci co potrzebuja wielokatów - to już inna bajka.

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): Gość -

gość

"Jeśli jest dobre porozumienie bez seksu to i seks będzie udany."
Nie zgodzę się. Porozumienie w sferze intelektualnej, uczuciowej itp. nie oznacza automatycznie, że będzie "iskrzyło" i to przez długie lata.
Na przykład: niektórzy ludzie mają duże potrzeby, inni tak znikome, że wystarcza im "białe małżeństwo". Jeśli spotkają się osoby z pobliża tych skrajności, to nikt mi nie wmówi, że będą razem szczęśliwe. Nie da się popracować nad temperamentem i go zmienić, to wrodzone. Ktoś z tych dwojga będzie się męczyć w tym układzie i jest duże prawdopodobieństwo zdrady. Partner o większych potrzebach raczej nie będzie szczęśliwy, gdy druga strona będzie się do czegoś zmuszać (albo robić coś nawet od serca, ale nie odczuwając tej samej ekscytacji), albo też gdy ciągle mu będzie tego zaspokojenia brakowało.
Z takiego niedobrania później bierze się część rozwodów, gdzie ludzie po rozstaniu zostają nawet przyjaciółmi, ale brakowało im tej "chemii", którą znajdują potem gdzie indziej.
To jest mit. To, że się seksu nie uprawia to nie znaczy, że nie wolno o tym rozmawiać. Jeśli jedna ze stron odmawia seksu, to albo jest somatycznie chora (co się zdarza rzadko), albo problem z seksualnością zaczyna się a poziomie emocji i relacji (często wynika ze złych doświadczeń i skojarzeń z przeszłości, albo instrumentalnego traktowania w obecnym związku). Jeśli relacja jest dobra, to można to zmienić i poprawić, ale nie w łóżku a poprzez rozmowę.

gość
Co do przesłaniania racjonalnego myślenia przez emocje, to raczej podejrzewam, że ma to większy wpływ na ludzi, którzy próbują zachować wstrzemięźliwość, choć hormony buzują, niż na tych, którzy dają czasem ujście napięciu :).
Ujście napięciu pomaga nastolatkowi na godzinę maksymalnie. Nie chodzi o to, żeby napięcie za każdym razem rozładowywać ale o to, żeby nauczyć się nad nim panować. Im lepiej nastolatek nauczy się panować nad popędem, tym bezpieczniej będzie się czuła w przyszłości jego żona jak pojedzie na 2 tygodnie w delegacje.

gość
Ostatnia rzecz - seks przed ślubem nie musi oznaczać, że od razu na pierwszych spotkaniach wskakuje się do łóżka, jak tu niektórzy sugerują, jako przeciwieństwo wstrzemięźliwości. Można się najpierw zaprzyjaźnić, poznać, a dopiero po tym sprawdzić i w tej dziedzinie, zanim się przysięgnie coś, czego można później żałować.
Lepiej dojść do wniosku "zostańmy przyjaciółmi" przed złożeniem przysięgi, związaniem swoich losów, a już szczególnie - przyjściem na świat dzieci.
Oczywiście między seksem na pierwszej randce a całkowitą wstrzemięźliwością przed ślubem jest przestrzeń. Im więcej czystości i opanowania przed ślubem, tym większe zaufanie po.

O wiele trudniej się rozstać mając za sobą seksualne doświadczenia, albo mieszkanie razem. Czasami jest to cement, który trzyma ze sobą chore związki. "Sprawdzanie się" przed ślubem w tej dziedzinie udowadnia jedynie na ile ktoś poważnie traktuje ślubowanie i małżeństwo. Jeśli akceptuje seks bez ślubu to trudno się potem dziwić, że ślub lub seks z kimś kto nie jest mężem lub żoną nie jest dla niego niczym istotnym. Trudno poważnie traktować przysięgę przed Bogiem kogoś, kto Prawo tegoż właśnie Boga z premedytacją i bez wyrzutów sumienia ignoruje.

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): Gość -

gość
elwira69
Grzesiek0 Wstrzemięźliwość przed ślubem, przedmałżeńska czystość to nie celibat. Celibat to rezygnacja z małżeństwa.

Nic tak nie buduje zaufania i poczucia bezpieczeństwa w małżeństwie jak świadomość, że małżonek wytrwał w czystości. Pary, które wcześnie lądują w łóżku potem żyją w strachu, że partner przy pierwszym kryzysie wskoczy do kolejnego związku w ten sam sposób. Czystość sprzyja budowaniu prawdziwej bliskości i zrozumienia. Wielu parom w łóżku wydaje się, że świetnie jest im razem, a niedługo potem nie mogą na siebie patrzeć. Jeśli jest prawdziwa bliskość i zrozumienie to i seks się na pewno ułoży.
Nie zgodzę się z tym .Z seksem czekałam do ślubu a po trzech latach się rozwiodłam ,nie widzę żadnego związku pomiędzy wstrzemiężliwościa seksualna a udanym małżeństwem bo jedno z drugim u mnie nie miało nic wspólnego.Można się na tym nieżle przejechać i do dziś żałuję że z seksem czekałam bo nie było warto.Okazało się że nie interesowały go moje uczucia najważniejsze że on był zaspokojony.Totalna porażka.Z obecnym partnerem jestem kilka lat a seks był juz na drugim spotkaniu i do dziś jest cudownie.Czuję się z nim bezpiecznie i żyję w strachu że odejdzie,rozumiemy się w każdej kwesti.A więc moje doświadczenie przeczy wszystkiemu wyżej no ale każdy sam wybiera.
NIE ROZUMIEM, DLACZEGO ŻYJESZ W STRACHU,ŻE ODEJDZIE - SKORO JEST TAK CUDOWNIE, DLA CIEBIE I PEWNIE DLA NIEGO TEŻ ?
Literówka się wkradła .Chciałam napisać że NIE ŻYJE W STRACHU.

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

Najlepiej to sypiać z każdym, bo przecież "trzeba się poznać w tej dziedzinie i znaleźć odpowiednią osobę". A ludzi na świecie jest 7mld więc życzę powodzenia. A teraz na poważnie. Ten seks to już co niektórym ludziom wyprał mózg. Nic się nie liczy tylko bzykanko. Nieważne czy jesteś wartościowym człowiekiem, co masz w głowie - masz zawsze gotowe narządy do kopulacji - wtedy jesteś cool. Tyle w temacie.

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

Grzesiek0
gość

"Jeśli jest dobre porozumienie bez seksu to i seks będzie udany."
Nie zgodzę się. Porozumienie w sferze intelektualnej, uczuciowej itp. nie oznacza automatycznie, że będzie "iskrzyło" i to przez długie lata.
Na przykład: niektórzy ludzie mają duże potrzeby, inni tak znikome, że wystarcza im "białe małżeństwo". Jeśli spotkają się osoby z pobliża tych skrajności, to nikt mi nie wmówi, że będą razem szczęśliwe. Nie da się popracować nad temperamentem i go zmienić, to wrodzone. Ktoś z tych dwojga będzie się męczyć w tym układzie i jest duże prawdopodobieństwo zdrady. Partner o większych potrzebach raczej nie będzie szczęśliwy, gdy druga strona będzie się do czegoś zmuszać (albo robić coś nawet od serca, ale nie odczuwając tej samej ekscytacji), albo też gdy ciągle mu będzie tego zaspokojenia brakowało.
Z takiego niedobrania później bierze się część rozwodów, gdzie ludzie po rozstaniu zostają nawet przyjaciółmi, ale brakowało im tej "chemii", którą znajdują potem gdzie indziej.
To jest mit. To, że się seksu nie uprawia to nie znaczy, że nie wolno o tym rozmawiać. Jeśli jedna ze stron odmawia seksu, to albo jest somatycznie chora (co się zdarza rzadko), albo problem z seksualnością zaczyna się a poziomie emocji i relacji (często wynika ze złych doświadczeń i skojarzeń z przeszłości, albo instrumentalnego traktowania w obecnym związku). Jeśli relacja jest dobra, to można to zmienić i poprawić, ale nie w łóżku a poprzez rozmowę.

gość
Co do przesłaniania racjonalnego myślenia przez emocje, to raczej podejrzewam, że ma to większy wpływ na ludzi, którzy próbują zachować wstrzemięźliwość, choć hormony buzują, niż na tych, którzy dają czasem ujście napięciu :).
Ujście napięciu pomaga nastolatkowi na godzinę maksymalnie. Nie chodzi o to, żeby napięcie za każdym razem rozładowywać ale o to, żeby nauczyć się nad nim panować. Im lepiej nastolatek nauczy się panować nad popędem, tym bezpieczniej będzie się czuła w przyszłości jego żona jak pojedzie na 2 tygodnie w delegacje.

gość
Ostatnia rzecz - seks przed ślubem nie musi oznaczać, że od razu na pierwszych spotkaniach wskakuje się do łóżka, jak tu niektórzy sugerują, jako przeciwieństwo wstrzemięźliwości. Można się najpierw zaprzyjaźnić, poznać, a dopiero po tym sprawdzić i w tej dziedzinie, zanim się przysięgnie coś, czego można później żałować.
Lepiej dojść do wniosku "zostańmy przyjaciółmi" przed złożeniem przysięgi, związaniem swoich losów, a już szczególnie - przyjściem na świat dzieci.
Oczywiście między seksem na pierwszej randce a całkowitą wstrzemięźliwością przed ślubem jest przestrzeń. Im więcej czystości i opanowania przed ślubem, tym większe zaufanie po.

O wiele trudniej się rozstać mając za sobą seksualne doświadczenia, albo mieszkanie razem. Czasami jest to cement, który trzyma ze sobą chore związki. "Sprawdzanie się" przed ślubem w tej dziedzinie udowadnia jedynie na ile ktoś poważnie traktuje ślubowanie i małżeństwo. Jeśli akceptuje seks bez ślubu to trudno się potem dziwić, że ślub lub seks z kimś kto nie jest mężem lub żoną nie jest dla niego niczym istotnym. Trudno poważnie traktować przysięgę przed Bogiem kogoś, kto Prawo tegoż właśnie Boga z premedytacją i bez wyrzutów sumienia ignoruje.
Nie będę się spierać, każdy wierzy w to, co chce i co do niego przemawia. Dla mnie nadrzędną rzeczą jest, aby nie krzywdzić, tak innych, jak i siebie i religii, Boga nie potrzebuję w to włączać.
Odniosę się tylko do jednego zdania:
"To, że się seksu nie uprawia to nie znaczy, że nie wolno o tym rozmawiać."
Otóż ja sobie nie wyobrażam rozmowy o seksie dwojga ludzi, którzy jeszcze żadnych doświadczeń w tym względzie nie mają. Bez urazy, ale to jakiś "kosmos". Gadanie ze ślepym o kolorach. Oni sami jeszcze nie znają swoich ciał, potrzeb, mogą być nierozbudzeni pod tym względem. Cóż mogą teoretycznie ustalić - kwestie antykoncepcji? Seks to nie jest zjawisko oderwane od fizyczności, cielesnego odczuwania i żadna rozmowa nie zabezpieczy przed ewentualnym późniejszym rozczarowaniem, gdy przyjdzie do "konkretów".

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): Gość -

gość
Nie będę się spierać, każdy wierzy w to, co chce i co do niego przemawia. Dla mnie nadrzędną rzeczą jest, aby nie krzywdzić, tak innych, jak i siebie i religii, Boga nie potrzebuję w to włączać.
Odniosę się tylko do jednego zdania:
"To, że się seksu nie uprawia to nie znaczy, że nie wolno o tym rozmawiać."
Otóż ja sobie nie wyobrażam rozmowy o seksie dwojga ludzi, którzy jeszcze żadnych doświadczeń w tym względzie nie mają. Bez urazy, ale to jakiś "kosmos". Gadanie ze ślepym o kolorach. Oni sami jeszcze nie znają swoich ciał, potrzeb, mogą być nierozbudzeni pod tym względem. Cóż mogą teoretycznie ustalić - kwestie antykoncepcji? Seks to nie jest zjawisko oderwane od fizyczności, cielesnego odczuwania i żadna rozmowa nie zabezpieczy przed ewentualnym późniejszym rozczarowaniem, gdy przyjdzie do "konkretów".
Oczywiście, że nie jest oderwane od fizyczności, ale przecież żeby odczuwać fizyczny pociąg do drugiej osoby nie trzeba się ani rozbierać, ani mieć doświadczenia, ani skończyć seksuologii. Nie trzeba się sprawdzać w łóżku, żeby mieć pewność że pociągamy się fizycznie. Na naukę i odkrywanie swoich ciał i tego co kto lubi jest czas po ślubie. Fantastycznie jest mieć pewność, że dla obojga jest to nowe doświadczenie, równie świeże i ekscytujące. Przed ślubem jest czas na ćwiczenie panowania rozumem nad popędem i emocjami, bo kierowanie się nimi po ślubie może prowadzić do tragedii.

Jeśli chłopak albo dziewczyna nie czuje przed ślubem chęci fizycznego zbliżenia się, to oczywiście przed ślubem trzeba sobie zadać pytanie dlaczego tak jest i ten problem rozwiązać.

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

Grzesiek0 Oczywiście, że nie jest oderwane od fizyczności, ale przecież żeby odczuwać fizyczny pociąg do drugiej osoby nie trzeba się ani rozbierać, ani mieć doświadczenia, ani skończyć seksuologii. Nie trzeba się sprawdzać w łóżku, żeby mieć pewność że pociągamy się fizycznie. Na naukę i odkrywanie swoich ciał i tego co kto lubi jest czas po ślubie. Fantastycznie jest mieć pewność, że dla obojga jest to nowe doświadczenie, równie świeże i ekscytujące. Przed ślubem jest czas na ćwiczenie panowania rozumem nad popędem i emocjami, bo kierowanie się nimi po ślubie może prowadzić do tragedii.

Jeśli chłopak albo dziewczyna nie czuje przed ślubem chęci fizycznego zbliżenia się, to oczywiście przed ślubem trzeba sobie zadać pytanie dlaczego tak jest i ten problem rozwiązać.
Sam pociąg fizyczny do drugiej osoby nie gwarantuje, że będzie szeroko rozumiane fizyczne dopasowanie, co można poniewczasie odkryć.
Natomiast domniemana konieczność trenowania "panowania rozumem nad popędem i emocjami" w żaden sposób mnie nie przekonuje, może to jest potrzebne ludziom o słabej woli i charakterze, ale na pewno nie każdemu, czego dowodzą ludzie, którzy nie zachowywali wstrzemięźliwości, a jednak potrafią być wierni. Jak ktoś się czuje niepewnie pod tym względem, to niech sobie ćwiczy do woli, ale założenie, że każdemu to potrzebne i pomocne jest śmieszne.

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

gość Nie mieszaj w to religii, choć OK, niektórym pomaga. Czystość przedmałżeńska też nie ma nic do rzeczy, bo jest wiele par, które żyją ze sobą bez slubu i się nie zdradzają.
Podstawą związku powinny być miłość, przyjaźń, zaufanie, lojalność, bliskość. Obecnie wiele dziewczyn wskakuje do łóżka przy pierwszym, drugim, trzecim spotkaniu i liczą, że się uda. W 99% przypadków nie uda się. Związek zaczyna się od uczucia i wartości, które trzeba budować i podlewać codziennie. Seks jest dopełnieniem. Jest uczucie - będzie udany seks, bo udany seks nie zależy od pozycji i techniki ale od klimatu bliskości.

Ci co potrzebuja wielokatów - to już inna bajka.
Powiedź to swojej żonie mądralo

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

Znałam kiedyś takiego świętszego od Bozi. Klęczał rozmodlony pod ołtarzem co rano, okupował katolickie księgarnie i fora internetowe. Tylko w tym rozmodleniu i pouczaniu innych jak mają żyć zapomniał, że sam od lat tapla się w grzechu cudzołóstwa i pozamałżeńskiego seksu. Jak to mawiał kiedyś pewien wyjątkowo obrzydliwy Józek: kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą.
Pozdrawiam sążniście!

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): zbyszko41pk -

Grzesiek0
elwira69
Grzesiek0 Wstrzemięźliwość przed ślubem, przedmałżeńska czystość to nie celibat. Celibat to rezygnacja z małżeństwa.

Nic tak nie buduje zaufania i poczucia bezpieczeństwa w małżeństwie jak świadomość, że małżonek wytrwał w czystości. Pary, które wcześnie lądują w łóżku potem żyją w strachu, że partner przy pierwszym kryzysie wskoczy do kolejnego związku w ten sam sposób. Czystość sprzyja budowaniu prawdziwej bliskości i zrozumienia. Wielu parom w łóżku wydaje się, że świetnie jest im razem, a niedługo potem nie mogą na siebie patrzeć. Jeśli jest prawdziwa bliskość i zrozumienie to i seks się na pewno ułoży.
Nie zgodzę się z tym .Z seksem czekałam do ślubu a po trzech latach się rozwiodłam ,nie widzę żadnego związku pomiędzy wstrzemiężliwościa seksualna a udanym małżeństwem bo jedno z drugim u mnie nie miało nic wspólnego.Można się na tym nieżle przejechać i do dziś żałuję że z seksem czekałam bo nie było warto.Okazało się że nie interesowały go moje uczucia najważniejsze że on był zaspokojony.Totalna porażka.Z obecnym partnerem jestem kilka lat a seks był juz na drugim spotkaniu i do dziś jest cudownie.Czuję się z nim bezpiecznie i żyję w strachu że odejdzie,rozumiemy się w każdej kwesti.A więc moje doświadczenie przeczy wszystkiemu wyżej no ale każdy sam wybiera.
Może i ta historia o której piszesz się wydarzyła. Czystość przedmałżeńska nie gwarantuje trwałego małżeństwa ale zdecydowanie temu sprzyja. Pary żyjące w czystości rozwodzą się w 3-5% przypadków. Średnia ogólna rozwodów w krajach cywilizacji zachodniej to ok.50%.

Seks ma silną dawkę emocjonalną, która przysłania racjonalne myślenie. Ludzie myślą, że jak jest fajny seks to się wszystko ułoży, a jest odwrotnie. Jeśli jest dobre porozumienie bez seksu to i seks będzie udany. Skoro nie interesowały go Twoje potrzeby i emocje to po co za niego wyszłaś? Przed ślubem go interesowały a po ślubie już nie?

A kto takie badania przeprowadził /3-5% i 50 %/ chyba Autor tego opowiadania na własny użytek, celem potwierdzenia własnej teorii?! Komu seks przysłania myślenie to niech idzie do lekarza ze swoją głową i bzdur nie pisze! Nawet Bóg zaleca seks, po to go stworzył , by ludzie z niego często korzystali, ponieważ jest wielkim dobrodziejstwem nie tylko w przedłużaniu gatunku! Jednak znajdują się tacy, którym nie po drodze w seksie i próbują go za wszelką cenę zohydzić Innym! Wygląda na bajanie w konfesjonale, Człowieka, który został księdzem z wiadomych sobie powodów i nic nie wie o miłości międzyludzkiej! Zejdźmy na ziemię i przypatrzmy się ludziom z bliska a z książek!

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): zbyszko41pk -

gość Byliśmy fajną, młodą parą. Nie zgodziłam się na seks, bałam się ciąży / a za chwilę była matura /. Antykoncepcja wtedy była żadna / dawne dzieje /. Rozstaliśmy się z tego powodu. Był moją i ja jego wielką miłością. Minęło bardzo wiele lat a żałuję do dziś mimo, że jestem niby szczęśliwa.
Seks można przeżywać na wiele sposobów, nie koniecznie od razu waginalnie z penetracją! Prezerwatywy znane już są grubo ponad pół wieku.

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

Grzesiek0 Czystość przedmałżeńska nie gwarantuje trwałego małżeństwa ale zdecydowanie temu sprzyja. Pary żyjące w czystości rozwodzą się w 3-5% przypadków. Średnia ogólna rozwodów w krajach cywilizacji zachodniej to ok.50%.
Nawet gdyby te 3-5% przypadków było prawdą, to można się spodziewać, że jak ktoś dał sobie narzucić przekonanie o słuszności "czystości przedmałżeńskiej", to i przyjął głoszone przekonanie, że rozwód jest czymś nagannym i trwa w małżeństwie, które niekoniecznie jest udane.
Badania i ich interpretacje to jest często narzędzie do udowodnienia z góry postawionej tezy, a niekoniecznie prawdy.

Re: Nieudany seks powodem rozstania?

Napisał(a): gość -

Sex przed ślubem? Poznawanie sie od drugiej strony , Fajnie milo cudownie . Cudeńko w rączkach . Nie ma czasu na rozmowy sex góruje . Nie ma wad osoba jest na drugim planie . instynkt zawodzi Wady i zalety stają się nieistotnym elementem . Szok przyjdzie później . Oczy się otworzą. Fascynacja bierze górę. mężczyzna myśli interesem ale gdy musi na zbliżenie czekać , czekać razem, uczy się powściągliwości i zaufania . Kobieta to nie sex maszyna. Prawda że bez sexu związek się rozleci i jeśli się tego nie rozumie szkoda zachodu a później goryczy i bólu.
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • seks rozstanie
  • forum seks bank
Do góry strony: Nieudany seks powodem rozstania?