109
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń699
  • Odpowiedzi102
  • Ocen na +0
109 ppt ?

Obniżona odporność (103)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
INTERIA.PL

Re: Obniżona odporność

Napisał(a): Gość -

tagit To nie jest na pewno tak że nagle staniesz się gładka jak ta pupcia niemowlaka. Ale na pewno mniej problemów bedziesz mieć z cerą gdy Twoja odporność wzrośnie.
Biorąc pod uwagę fakt, że pupcia niemowlaka często wcale nie jest gładka, to może i dobrze? ;)

Reklama

Re: Obniżona odporność

Napisał(a): Gość -

czarnypuszek Czego ja sie tu dowiaduje! Nie mam dzieci, wiec nigdy nie mialam okazji sprawdzic slusznosci tego powiedzenia... Dzieki za uswiadomienie :)
Też wolę nie czuć smaku preparatu, dlatego zwyke kupuję tabletki/kapsułki. Preparaty rozpuszane, maja dla mnie nieprzyjemny kredowy smak :/

Reklama

Reklama

Re: Obniżona odporność

Napisał(a): Gość -

tagit Oj niektóre suplementy mają fajny smak. Ja ostatnio żywię się błonnikiem owsianym na zmniejszenie poziomu cholesterolu. Rozpuszczam go w maslance i jest całkiem miły w smaku :)
Na samo wyobrazenie jak to smakuje, mam dreszcze... brrrr

Re: Obniżona odporność

Napisał(a): Gość -

Kochana kazdy ci doradza cwiczenia dobre odzywianie itp,i.tcbla bla no dobra to jest tez wazne,Powiem ci jak mi napiszesz wiecej o sobie ile masz lat co robisz jak spedzasz czas wolny chetnie ci pomoge ale musze wiedzic czy to hiv czy nie .
Zdrowka Beuenos Noches

Re: Obniżona odporność

Napisał(a): Gość -

surowe jedzeniehttp://www.zd(...)ial.htm
to tylko polowa i to końcówka bez jak przeszła na witarianizm
Wielu pacjentów chciałoby się zdrowo odżywiać, ale mają tak mylne pojęcie, co do zdrowej diety, przypadkowo wybudowane na podstawie reklam i artykułów w prasie kobiecej, że często robiąc to szkodzą własnemu zdrowiu. Ja sama w pewnym czasie zjadałam 2 duże jogurty z płatkami razowymi, a wraz ze mną każdy członek rodziny musiał to zrobić. Wydajemy nasze pieniądze na wiele rzeczy, co do których mamy mylne pojęcia. Myślimy, że nam pomagają, a one nam szkodzą. Każdy może robić ze swoim zdrowiem co chce. Ale powinien wiedzieć, że na przykład sok w kartonie nie ma żadnej wartości odżywczej, a niekiedy z powodu nadmiaru dodatków chemicznych, może nawet zaszkodzić. I nie jest to ten sam produkt, co sok wyciśnięty w domu w sokowirówce.
Zanieczyszczenia warzyw i owoców chemią rolną: azotynami, pestycydami itd. są dużym problemem. Warzywa, w których jest skumulowanych dużo tych środków, są niewątpliwie szkodliwe dla naszego zdrowia, ale... w przeciętnej marchewce - jak wykazują badania - jest 150 razy mniej pestycydów, niż w tej samej ilości mleka, czy mięsa. Przecież zwierzęta również karmione są skażonymi chemią rolną płodami i kumulują te substancje w swoich organizmach lub wydalają właśnie z mlekiem. Skoro nie możemy wyeliminować tak powszechnej chemii z naszej żywości to możemy pocieszyć się tym, że jadanie warzyw, czy owoców z tymi "dodatkami", jest bardziej bezpieczne, niż picie mleka, czy jadanie mięsa. Warzywa bowiem, zawierają również cenny błonnik, który częściowo neutralizuje działanie tych środków.
Gdybyśmy nawet wypili 5 litrów soku z marchwi, to nie przedawkujemy niczego. Bowiem nasz organizm wie co z tym zrobić. Zrobi sobie zapasy, lub po prostu wydali nadmiar niektórych składników. Gorzej jest ze sztucznymi witaminami. Najnowsze badania pokazały, że organizm nie radzi sobie z wydaleniem nadmiaru nawet syntetycznej witaminy C, a więc łykanie pastylek, nawet z dotychczas uważaną za "niewinną" witaminą C, nie jest całkiem bezkarne. Może wywoływać uszkodzenia wątroby i innych organów wewnętrznych.
Inną sprawą jest, że niekiedy jakiś rodzaj pokarmu - jak wykazują badania analityczne tego pokarmu - bogaty jest w potrzebny nam składnik, na przykład mleko bogate jest w wapń. Tylko, problem w tym, że nasz organizm nie może tego wapnia w żaden sposób wykorzystać. Aby przyswoić wapń, potrzebny jest odpowiedni stosunek wapnia do fosforu, a takiego nie ma w mleku. Te proporcje są natomiast idealne w orzechach, owocach i warzywach. Z wapnia zawartego w mleku mogą powstać, co najwyżej, złogi w nerkach, drogach żółciowych i w stawach. A więc, mleko nie tylko nie dostarcza wapnia do naszego organizmu, ale na dodatek powoduje jeszcze zabieranie odłożonego już wapnia z kości. Stąd w społeczeństwach, w których pija się dużo mleka i jada sery itp., statystycznie występuje największe zagrożenie ostoroporozą. Aby to stwierdzić, wystarczy spojrzeć na statystykę chorób. Niestety, u nas cały czas pokutuje mit, że picie mleka wpływa korzystnie na bilans wapnia w organizmie i pacjentom z ostoroporozą zaleca się picie mleka. A tak w ogóle, to mleko jest dobrym pokarmem tylko dla ssaków w początkowym okresie ich życia. Później zanikają u nas enzymy do jego trawienia.
Drugi mit, na którym bazuje tzw: nowoczesna dietetyka, a który również wiąże się z mlekiem i z mięsem mówi, że do życia potrzeba nam dużych ilości białka. Tymczasem nasz organizm permanentnie otrzymuje za dużo białka, które później pracowicie musi usuwać. My chorujemy z powodu nadmiaru białka. Na rozkładanie cząsteczek białka, aby go usunąć, tracimy zbyt wiele energii i zbyt obciążamy tym organizm. Przychodzą do mnie matki z dziesięciolatkami z objawami braku energii życiowej. Słodycze, mięso i tylko gotowane - taka jest ich dieta. Sumując: to, że jakaś substancja obecna jest w pokarmie, nie znaczy jeszcze, że będzie nam ona przydatna. Podobnie rzecz się ma z truciznami w żywności. Zdrowy, nie zatruwany niewłaściwym pokarmem organizm, z prawidłową florą bakteryjną w jelitach, ma wiele różnych mechanizmów blokujących przyswajanie trucizn, a także sposobów na ich wydalanie. Błonnik, którego jest dużo w surowej diecie, ma wspaniałe zdolności wiązania trucizn i wyrzucania ich z organizmu. Zdrowy, dobrze odżywiony organizm nie musi bać się bakterii, wirusów, pleśni, toksyn. Przychodzą do mnie pacjenci, z ranami, których sami brzydzą się dotykać. Kiedyś łapałam wszystkie grypy, anginy, a teraz mój organizm nie boi się niczego.
Jeśli już musimy smarować chleb to nie kupujmy margaryn. Najlepiej stosować olej tłoczony na zimno. Jest on najmniej skażony szkodliwymi dodatkami. Produkowany w temperaturze nie niszczącej bioelementów jest najzdrowszy. Natomiast ten tzw.: "normalny" przetworzony olej jest wielkim wyzwaniem dla naszego systemu trawiennego, zaśmieca organizm, który nie umie trawić, zmodyfikowanych przez produkcję, związków tłuszczowych.
Popularne leki, przepisywane na przeziębienia i grypy, leczą jedynie objawy tych chorób. Usuwając objawy, przeszkadzają w ten sposób i zamykają organizmowi możliwości samoleczenia. Na przykład: większość popularnych leków zbija temperaturę, a zbijanie nawet niezbyt wysokiej temperatury powoduje blokowanie organizmowi możliwości samoleczenia. Nasze komórki żerne, oczyszczające organizm, są aktywne dopiero w 39,5 stopniach. Jeśli zbijemy temperaturę, wówczas choroba ciągnie się i ciągnie, bo organizm nie może wyzbyć się wyprodukowanych toksyn. Gdy używamy leki przeciw katarowi - popularne krople do nosa, zamykamy następną drogę oczyszczania się organizmu z toksyn: poprzez wyrzucanie kataru.
Leczę obecnie pacjentkę, której wycięto migdałki, czyli zamknięto organizmowi drogę do samoczynnego wydalania toksyn. Później miała rzut reumatyzmu, czyli odezwały się te toksyny, które nie miały ujścia, a organizm gromadził je w stawach. Leczono ją antybiotykami i sterydami - lekami hormonalnymi. Za dwa lata zjawił się nowotwór jamy brzusznej - czyli znowu, te toksyny, którym uniemożliwiano w kolejnych etapach "leczenia" wydalenie się, powodowały coraz cięższe choroby. Inną moją pacjentkę, jakiś czas temu, ktoś wyleczył z trądziku, również antybiotykami i sterydami. A przecież trądzik to nic innego jak właśnie wyrzucanie przez organizm toksyn przez skórę. Teraz, pacjentka ta, mimo młodego wieku, ma nowotwór wątroby. Powtarzam: nasza medycyna, lecząc na ogół objawy, zamyka drogę oczyszczania się organizmu z toksyn, dlatego z jednej choroby popadamy w inną. I jeszcze na dodatek, do głowy nam nie przyjdzie, aby powiązać razem, często odległe w czasie choroby. Cieszymy się ze zwycięstwa medycyny nad daną chorobą, a gdy nadchodzi następna, to od nowa z pełnym zaufaniem znowu poddajemy się leczeniu. Koło się toczy.
Dlaczego? Dlatego, że współczesna medycyna ma wiele aspektów. Między innymi ekonomiczny.

Re: Obniżona odporność

Napisał(a): Gość -

Mało kto zdaje sobie sprawę, że najtańszy i najlepszy salon piękności znajduje się w... naszym układzie pokarmowym. To tutaj bakterie wytwarzają potrzebna biotynę, ale pod warunkiem, że dostarczymy wraz z pożywieniem odpowiednią ilość takich produktów, jak wątróbka, żółtka jaj, drożdże, pomidory ziarna soi i otręby. Biotyna jest odpowiedzialna za piękne włosy i zdrową, gładką skórę. W naszej wątrobie musi pozostawać stała rezerwa tej witaminy – tysięczna część grama – i to wystarcza, aby zapewnić włosom piękny blask, a skórze promienny wygląd. Jeżeli ktoś chciałby to przeliczyć na pieniądze, wyszłoby, że za ten zabieg płacimy jedynie tysięczną część grosza. Musimy jedynie zadbać o to, aby dieta była bogata w odpowiednie produkty i żeby nic nie zakłócało pracy mikrobom.

Flora bakteryjna układu pokarmowego jest bardzo wrażliwa; jeżeli ktoś lubi odżywiać się frytkami, hamburgerami, jada konserwy, tłuste mięsa, chrupkie pieczywo, a do tego popija to wszystko coca colą – może w ciągu 6 tygodni zniszczyć florę bakteryjną. Reszty zniszczeń dopełnią: słodycze, alkohol i mocne leki.

Jeżeli zniszczymy mikroby zajmujące się wytwarzaniem biotyny, na efekty nie będzie trzeba długo czekać – problemy z trawieniem, biegunki, wypadanie włosów i problemy z przetłuszczającą się skórą. Zaburzenia procesów trawiennych i wynikające z tego powodu braki biotyny prowadzą także do otyłości, a wprowadzane diety odchudzające często są pozbawione produktów bogatych w biotynę.

Gdy zabraknie biotyny – pierwsze sygnały:

* Problemy skórne
* Wypadanie włosów i łupież
* Łuszczenie się naskórka
* Szare błony śluzowe ust i gardła
* Zmęczenie
* Nadpobudliwość
* Stany depresji
* Bóle mięśni


Dzienne zapotrzebowanie na biotynę:
Na każde 1000 zużytych kalorii potrzebujemy ok. 100 mikrogramów biotyny

* Kobiety ok. 250 mikrogramów
* Mężczyźni ok. 300 mikrogramów


Szczególnie bogate w biotynę ( mikrogramy w 100 g produktu):

* Wątróbka - 102
* Mąka sojowa - 63
* Żółtko jaja - 54
* Orzechy włoskie - 37
* Orzechy ziemne – 31
* Sardynki – 21
* Migdały – 17
* Grzyby – 15
* Ryż naturalny – 9


To, co ważne :
Najważniejsze jest utrzymywanie prawidłowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, wtedy mikroby same zadbają o wytwarzanie biotyny. Jeżeli stosujemy diety, warto wiedzieć, że np. dieta owocowa jest prawie pozbawiona biotyny, to samo w przypadku diety ziemniaczanej, czy mięsnej. Nie powinno się jadać białek jaj kurzych w surowej postaci – zawarta w białku awidyna (substancja ochronna składająca się z białka i węglowodanów), niszczy natychmiast biotynę. Alkohol, nikotyna i leki zwiększają zapotrzebowanie organizmu na ta witaminę, trzeba więc pamiętać o dostarczaniu organizmowi większych dawek tej witaminy.

Re: Obniżona odporność

Napisał(a): Gość -

I jak tam samopoczucie przy okresie jesiennym? Bo ja miałam już załamanie odporności... Teraz się wspomagam Plussszem Up - powinien trafić do tych co nie lubią kredowego smaku tabletek rozpuszczalnych bo Up to gotowa butelka do kupienai w sklepie :)
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • gryporutin forum
Do góry strony: Obniżona odporność