59
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń2 tys.
  • Odpowiedzi35
  • Ocen na +0
59 ppt ?

Odejść czy walczyć? (36)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
INTERIA.PL

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): agunia1567 -

Ale nawet jak podjęłabym tą walkę- jak mam nakłonić go do leczenia, jak on nie chce. Wielokrotnie próbowałam, prosiłam, błagałam, groziłam rozwodem i co- nic. Jak ja mam z tym żyć, nie zwracać uwagi, że codziennie jest wypity a w weekend nachlany, ba czasem w tygodniu, jak mam to tłumaczyć dzieciom? Co mam robić- olać to a ile to wytrzymam, rozmawiać- to nic nie daje. Sama nie wiem- ponoć alkoholik musi sięgnąć dna żeby móc się odbić. Nie wiem kompletnie jak mam dotrzeć do człowieka, którego kocham a który ma to gdzieś.

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

Teraz kilka słów o mnie. Wiesz ja byłem taki sam jak Twój mąż. Napisałem BYŁEM, nie: BYŁAM; Nie przeszkadza ci to że jestem facetem??? Mogę o tym pisać, mi i mojej żonie udało się wyjśc z tego problemu, ale walczyliśmy (do dzisiaj walczymy) razem...

Reklama

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

gość Teraz kilka słów o mnie. Wiesz ja byłem taki sam jak Twój mąż. Napisałem BYŁEM, nie: BYŁAM; Nie przeszkadza ci to że jestem facetem??? Mogę o tym pisać, mi i mojej żonie udało się wyjśc z tego problemu, ale walczyliśmy (do dzisiaj walczymy) razem...
Nie byłem na leczeniu, ale musieliśmy dokonać kilku obietnic, ustaleń.
Po pracy przychodziłem i szybko wypić sobie, żeby zaczęło kukać. Potem spać a gdy wstałem oczywiście nic mi się nie podobało, no i kłótnie... Wprawdzie do rękoczynów nie dochodziło, lecz gdy sobie o tym pomyślę STRASZNE. Tak mijało nam nasze życie. Potem stało się jeszcze straszniej, złapałem swoją żonę na zdradzie, wyjeżdżała na szkolenia, dlatego pytałem Cię czy była zdrada małżeńska. to wszystko działo się jeszcze dwa latga temu.
Dzisiaj wiem że nigdy już nie wróciłbym do tego.
Polubiliśmy wspólne spacery, chodzimy do znajomych, bardzo dużo rozmawiamy, przyznam się że nigdy chyba na takie tematy z żoną nie rozmawialiśmy, chociaż w związku jesteśmy już 20 lat. życie daje wiele szkół za które trzeba płacić, dlatego warto się kochać, starać się pomagać powstawać.. Odpowiesz???

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

Niestety dzisiaj kończę już pracę (15:30). Nie mam w domu możliwości korzystania z neta, więc jeżeli zechcesz odp. jutro o 7.30 przeczytam i też napiszę. Miłego popołudnia dla Ciebie Agunia1567; Nie zadręczaj się myślami, walcz, o dzieci, o męża, o rodzinę....

Reklama

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): agunia1567 -

W zupełności nie przeszkadza mi, że jesteś mężczyzną. Widzę, że tylko my piszemy. No widzisz alkoholik musi sięgnąć dna- w twoim przypadku była to zdrada żony- to pozwoliło ci opamiętać się i rozpocząć tą walkę. W naszym małżeństwie nie było takiego punktu zwrotnego niestety więc dalej brniemy w to bagno. Tak myślę sobie może separacja byłaby jakimś punktem zwrotnym. Nie wiem. Może to by coś dało. Uwierz mi przeczytałam mnóstwo forum dla kobiet- żon alkoholików i zawsze się powtarza to samo- musi być dno, żeby się od niego odbić. Ja słownie nie jestem w stanie namówić go, żeby się uspokoił- próbowałam milion razy i nic. Nie mam pomysłu, nie mam sposobu, bo te które dotychczas stosowałam, niestety, nie skutkowały, albo skutkowały na dzień, góra dwa. Dodam, że mój mąż ma problemy z ciśnieniem, cholesterolem no nie wiem czy z wątrobą też, ale on się tym nie przejmuje. Uwierz mi ja już nie mam siły na to wszystko. Jestem młoda, mam 31 lat a bagaż doświadczeń wielki, bo to co tu napisałam to tylko namiastka tego horroru. Niestety nie jestem w stanie tego opisać- po prostu czuje wstyd. To wszystko boli ale ja muszę myśleć o dzieciach. Nie chcę żeby wychowywały się w rodzinie alkoholika- ja w takiej się wychowałam. Mówią, że miłośc jest ślepa a małżeństwo to najlepszy okulista. Uwierz mi ja czuje ogromny żal i wstyd i po prostu szukam w sobie sił, pokładów energii, żeby uporać się z tym problemem. No i oczywiście sposobu. Pozdrawiam.

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): Gość -

agunia1567 W zupełności nie przeszkadza mi, że jesteś mężczyzną. Widzę, że tylko my piszemy. No widzisz alkoholik musi sięgnąć dna- w twoim przypadku była to zdrada żony- to pozwoliło ci opamiętać się i rozpocząć tą walkę. W naszym małżeństwie nie było takiego punktu zwrotnego niestety więc dalej brniemy w to bagno. Tak myślę sobie może separacja byłaby jakimś punktem zwrotnym. Nie wiem. Może to by coś dało. Uwierz mi przeczytałam mnóstwo forum dla kobiet- żon alkoholików i zawsze się powtarza to samo- musi być dno, żeby się od niego odbić. Ja słownie nie jestem w stanie namówić go, żeby się uspokoił- próbowałam milion razy i nic. Nie mam pomysłu, nie mam sposobu, bo te które dotychczas stosowałam, niestety, nie skutkowały, albo skutkowały na dzień, góra dwa. Dodam, że mój mąż ma problemy z ciśnieniem, cholesterolem no nie wiem czy z wątrobą też, ale on się tym nie przejmuje. Uwierz mi ja już nie mam siły na to wszystko. Jestem młoda, mam 31 lat a bagaż doświadczeń wielki, bo to co tu napisałam to tylko namiastka tego horroru. Niestety nie jestem w stanie tego opisać- po prostu czuje wstyd. To wszystko boli ale ja muszę myśleć o dzieciach. Nie chcę żeby wychowywały się w rodzinie alkoholika- ja w takiej się wychowałam. Mówią, że miłośc jest ślepa a małżeństwo to najlepszy okulista. Uwierz mi ja czuje ogromny żal i wstyd i po prostu szukam w sobie sił, pokładów energii, żeby uporać się z tym problemem. No i oczywiście sposobu. Pozdrawiam.
Witaj agunia1567- jesteś na necie?

Reklama

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): Gość -

Witaj agunia1567; nie mogłem się już doczekać czy zechcesz odpisać. Odpowiedziałaś jeszcze wczoraj. Dziękuję Ci bardzo. Wysłałem Tobie wiadomość na E-maila. Jeżeli możesz odpowiedz proszę. Bardzo miło z Tobą wymieniać spojrzenie na problemy które nas otaczają.
Pozdrawiam, czekając na odpowiedź. Jeżeli będzie negatywna, też zrozumiem.

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

Agunia mąż jest alkoholikiem i jak się nie będzie leczył to nic z tego nie będzie. Problem z tym,że nie masz gdzie od iść. Ale wiesz,że jest cos takiego jak przymus leczenia, możesz go wysłać na przymusowe leczenie. Może to jest jedynym rozwiązaniem, bo inaczej będzie coraz gorzej.

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

jeśli masz syna to masz ogromne szanse na wychowanie następnego chama i alkoholika, jeśli masz córkę to masz ogromną szansę na wychowanie następnej ofiary,żyjąc w tym i pozwalając sobie na to co jest dajesz córce lekcję jak ma się szanować,a syn w takim domu przejmie wzorce od tatusia, tak to już jest, wartości, postawy, poglądy wynosimy z domu rodzinnego, w tym wzrastamy od najmłodszych lat, tu kształtują się nasze charaktery,oczywiście wyjątki się zdarzają ale to są naprawdę wyjątki, a ile ich znasz, pomyśl, rozejrzyj się po ludziach których znaszJeśli tego chcesz dla swoich dzieci i siebie to powodzenia.Ludzie Ci radzą "walcz o rodzinę, o miłość, o dzieci" - a dlaczego to Ty masz walczyć, niech walczy ten co zepsuł, zniszczył, ale on musi to zrobić sam, a nie kosztem Twoim i dzieci. Zostaw go , odejdź od niego, a wtedy się okaże jak bardzo Was kocha, jak bardzo chce.Nie słuchaj tych którzy Ci mówią że nie ma powrotu, zawsze jest szansa, nadzieja dopóki człowiek żyje. Jeśli mu zależy ,podejmie leczenie, podejmie pracę, podniesie się i przyjdzie prosić abyś go przyjęła. Natomiast jeżeli teraz z nim zostaniesz to jaką on ma motywację żeby się starać, zmieniać itp. Dach nad głową jest, ugotowane, posprzątane, dzieci na miejscu, sex na wyciągnięcie ręki - no pomyśl sama. Jeśli chcesz dać szansę sobie i jemu i całej rodzinie to jedyna droga. Ale to Ty będziesz panią sytuacji a teraz jesteś ofiarą. Jak się szanujesz tak i Ciebie szanują. Uwierz mi, lepiej wynająć jedną klitkę z piecem kaflowym, jeść sychy chleb ale mieć spokój, a z czasem wszystko Ci się ułoży, może lepsza praca, może rodzina pomoże, alimenty na dzieci dostaniesz, będziesz wstawała rano i cieszyła się każdym dniem, musisz wyjść z tej koszmarnej sytuacji która cię niszczy, to wszystko nie pozostanie bez szwanku na Twoim zdrowiu i psychice dzieci. Musisz się najpierw sama podnieść, żeby pomagać innym. Jak mu zależy to i on się podniesie i wróci, ale jak znam życie to się nie stanie. Pamiętaj - nigdy nikogo nie zmienisz, zmienić możesz tylko siebie. "Zmianę świata zaczynamy od siebie". Dziś mówisz "nie mam mieszkania, mało zarabiam itp. - po prostu się boisz, ale uwierz mi dasz radę i powoli się zacznie wszystko układać, choćby była teraz największa bieda, ale minie, a jak pozostaniesz??? Zamknij oczy i pomyśl - jak by wyglądało Twoje życie za 20 lat w jednej i w drugiej sytuacji

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

Jestes po prostu glupia i wcale nie zdziwi mnie jak kiedys ciebie zatłucze jak jakąś wywlokę.
Ona ma ciebie za nic, dla niego jesteś szmatą. Żaden facet który kocha swoją kobietę nie uderzyłby jej, a on leje ciebie systematycznie.
Glupia jestes i tyle dla ciebie dzieci nic nie znaczą, bo przez to ze tolerujesz to co się dzieje wpajasz im jak ma wygladac model "rodziny" . Myslę ze te dzieci miałyby lepiej w rodzinie dwóch gejow albo dwóch lesbijek niż u ciebie, gdzie sa swiadkami ponizania, agresji, wyzwisk i systematycznego bicia.
Jestes zbyt leniwa aby cokolwiek zrobic bo wolisz nie robic nic i czekaż na lepsze jutro.
A to nigdzy nie nadejdzie, bedzie coraz gorzej i tylko idiotka łudzilaby sięze będzie lepiej.
Daj mu kopa. podaj o alimenty, odizoluj go od siebie i od dzieci.
To jeyna rozsądna rzecz którą mozesz zrobić ze wzgledu na dzieci a ciebie dalej niech leje skoro teog chcesz

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

bardzo madra rada pochwalam jesli teraz odejdziesz pozniej bedziesz pania sytuacji nie warto sie poswiecac i przygryzac wagi i cierpiec ja mam nieco inny problem nie z alkocholem lecz do naszego zwiazku wkradła sie inna kobieta walczylam ponizalam sie cierpialam i na co mi to było a on co miał zrobic i tak zrobił a ja wyszłam na dupka chociasz uwazam ze przegrałam bitwe a nie wojne ale juz przestalam walczyc chce rozwodu dam mu go i niech idzie w diably choc boli jak cholera pomuzcie wyjsc z tego dołka jesli macie jakis pomysł

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

A JAK BRZMIAŁY SŁOWA PRZYSIĘGI W DNIU ŚLUBU ??? I PRZED KIM ŚLUBOWAŁAŚ?? NO I CZY POWAŻNIE TRAKTUJESZ ZOBOWIĄZANIA TYPU, I ZE CIĘ NIE OPUSZCZĘ AŻ DO ŚMIERCI??? JEŚLI POWAŻNIE TRAKTOWAŁAŚ TE SŁOWA TO BĘDZIESZ SZUKAĆ POMOCY DLA MĘŻA I BĘDZIESZ ZE WSZYSTKICH SIŁ RATO9WAĆ MAŁŻEŃSTWO!1

Re: Odejść czy walczyć?

Napisał(a): gość -

BRAWACodejdź od niego czyli po prostu wyrzuć go do mamusi - nie bierz winy na siebie,że Ty coś tam cos tam - jesteś typową ofiarą,którą on manipuluje - dasz sobie radę bez niego - wiele kobiet sobie dało to i Ty podołasz - nie ma rzeczy niemożliwych .... ale musisz podjąc pierwszy krok bez obwiniania się o cokolwiek - to on pije,rozbija waszą rodzinę nie Ty - Ty ją scalasz - dacie sobie z dziećmi radę - gorzej będzie jak za jakiś czas zacznie tłuc dzieciaki .
Facet Tobą perfidnie manipuluje,wie,że jesteś podatna na wmówienie sobie,że to Ty jesteś nieudacznikiem a w rezultacie to on jest niczego nie wart nie potrafi utrzymać rodziny i szuka z tego powodu winy nie w sobie ale w innych - rzuć go w cholere
« Wróć do tematów
Do góry strony: Odejść czy walczyć?